To prawda , relacji z rodzicami nic nie zastąpi
No tak, poza tym to również na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za wychowanie tych dzieci, zajęcie się i nimi i domem, dopilnowanie, żeby ich podstawowe potrzeby były spełnione, żeby mieli zapewnioną uwagę, troskę i ciepło, czułość. Nie można liczyć na to, że straszę rodzeństwo z nas te obowiązki zdejmie, bo dzieci to nie jest ich odpowiedzialność
Zgadzam się w stu procentach
Co jak co ale każda osoba którą znam zrodziny wielodzietnej mowi że miało wesoło z rodzeństwem w dzieciństwie i są ogólnie bardzo zżyci . Moja ciocia miała 7 dzieci i każde druiemu pomagało
Właśnie napewno dużo się działo w takiej rodzinie
nudy nie było haha
Jasne, ale relacja rodzeństwa to co innego niż relacja dziecka z rodzicem. Nikt nie podważa tego, że jako rodzeństwo mieli dobrą relacje, a jedynie, że rodzic nie jest w stanie poświęcić tyle uwagi każdemu dziecku, zważając też, że każde dziecko jest na innym etapie rozwoju i ma inne potrzeby
Mojego chłopaka babcia też miała 10 dzieci i każde każdemu pomagało , a teraz jak jest zjazd rodzinny u babci to na prawdę się dzieje, nie ma aż gdzie usiąść jak wszystkie dzieci , wyniki i prawnuki przyjadą ![]()
![]()
U nas znajoma ma aż 16 rodzeństwa , i z żadnym z nich nie utrzymuje kontaktu to jest dopiero smutne . Lepiej jak nie ma gdzie usiąść , niż rodzina w kłótni i się nie odzywają do siebie
Fajnie jak tak duża rodzinka się spotyka, co prawda jest chaos ale jak wesoło w domu się robi
u nas kolejne święta o jednego czlonka więcej
w tamtym roku córka a w tym synek
moja mama się cieszy że ma coraz więcej wnuków:smile:
Jak są takie malutkie dziecko to te święta nabierają jeszcze większej magii , te prezenty Mikołaj radość dzieci to wszystko jest piękne ![]()
Bardzo przykre ![]()
ciekawe czemu do tego doszło , że nie mają kontaktu . No święta z dziećmi całkiem inne są ![]()
![]()
Masz rację to wtedy jest naprawdę piękne ![]()
My nawet nie musimy nigdzie wyjeżdżać aby było radośnie. Razem z mężem tworzyliśmy dużą rodzinkę . W naszym domu jest zawsze wesoło jeszcze jak męża syn do nas przyjedzie wtedy jest już szaleństwo
moja najstarsza córka i syn męża traktują się jak rodzeństwo oboje mówią mój brat moja siostra
córka w końcu poznała co to miłość ojca ponieważ swojego ojca nie pamięta bo nie utrzymuje z nią wogule kontaktu…nie dzwoni, nawet jak blisko mieszkaliśmy od czasu rozwodu nawet ani razu do niej nie przyjechał…zna go tylko z zdjęć z jej albumu .
Super , widać że w was jest dużo miłości ! Mega miło się to czyta
U mnie różnica 14 lat między córka a synem. Puki co jedno za drugim by w ogień skoczyło. Córka zawsze chciała mieć rodzeństwo a mały ja uwielbia. Jak tylko wróci z tańców do domu czasami o 20 to mały od razu się pyta czy może jeszcze chwilkę z isią posiedzieć i dopiero po 5-10 minutach daje jej buzi i idzie spać. Mam nadzieję że to się nie zmieni
Jeśli teraz tak jest , to pewnie się nie zmieni, oby tak było cały czas ![]()
U mnie jest rok i 8 miesięcy, i myślę, że te 8 miesięcy to dużo ułatwia. Chociaż z tym jedzeniem, to syn już ile szybciej zje niż jak miał rok. Jak mojego męża nie ma w domu a jest pora drzemki starszego to jest masakra
nawet jak śpi, to ja ciągle chodzę zaglądam do niego, i się stresuje jak karmię, że się obudzi i będzie płakał. Los Ci wynagrodził tego beznadziejnego partnera. Ja jeszcze bym zrozumiała że męska duma, rozwiodłas się z nim i tam Ciebie nie lubi, ale ze dziecko tak olewa, to jest po prostu straszne.
Super to czytać, tzn super że macie nową rodzinkę i fajnie się wszyscy ze soba dogadujecie
i córka ma ma przy sobie kogoś kto naprawdę się o nią troszczy
nie wiem czy to tu czy w innym wątku, ale widziałam jej zdjęcie w fartuszku kuchenny - piękna kuchareczka ![]()
Ta w fartuszku to akurat moja i męża córeczka . Starsza z poprzedniego małżeństwa ma 7 lat
powiem ci jak byłyśmy same to widać że brakowało jej ojca czasami do mojego taty mówiła tato bo słyszała że ja tak do niego się zwracam . I bardzo lubiła mojego brata . Do jego pokoju chodziła codziennie i bajki oglądała. Najbardziej smutny moment miałam wtedy kiedy wróciła z przedszkola jak miała 3 latka i był dzień mamy i taty a ona zapytała mnie “mamo ? A gdzie jest mój tata ? Czego mnie nie odwiedza…” ciężko mi było wytłumaczyć jej dlaczego…rozstaliśmy się przez jego problem z alkoholem nic nie pomagało nawet pobyt na odwyku jak córka się urodziła wrócił do alkoholu i musiałam wybrać . Nie chciałam żeby córka wyrastała w takiej atmosferze i jak miała niecałe 3 miesiące rozstałam się ale wiem że to była najlepsza decyzja w moim życiu.
Taaak, tak naprawdę to chyba bardziej się cieszę na święta teraz niż jak sama byłam dzieckiem. W dzieciństwie święta kojarzyły mi się z tym że najpierw musi być wielka kłótnia a dopiero potem przyjeżdża rodzina i jest fajnie. Dlatego ja się nie spinam, robię tyle i zdążę czy część kupuje gotowców i już. Ważniejsza jest dla mnie atmosfera