Nom prawie kolejny wątek w wątku się zrobil ![]()
![]()
wow to na świetną położną udało Ci się trafić, że poinstruowała Cię w tylu rzeczach
a to prywatnie czy NFZ? ![]()
ja nigdy nie piłowałam ![]()
Moja mama mi mowila , ze najbezpieczniej jest obgryzac i koze brzmi to strasznie ale dziala . A jak cos brzmi glupio albo dziala to nie jest glupie ![]()
Elektrycznego pilnika uzywa moja bratowa i jest zadowolona
Na nfz z mojej przychodni po narodzinach córki przychodziła
baardzo fajna babeczka i tez cdl wiec nawet doradziła jak karmić i kilka wskazówek dała
na koniec wizyt dostaliśmy dyplom dla cudownych rodziców , powiedziała że rzadko je rozdaje wiec tym bardziej ucieszylo ![]()
A w nocy to i córka ucieka mi z nogami - cwaniara ![]()
@asiam1 noooo nie obgryzłabym paznokci dzieciom ![]()
dla mnie to hmmm dziwne ? Hmm jakby ktoś z boku to obserwował to miałaby zagwozdkę onco chodzi na bank ![]()
Ja rękawiczek wogule nie zakładałam miałam kilka par ale córka pamietam tak się denerwowała jak miała do tego co chwile zciągała z rączki że stwierdziłam że tego nie zakładam i synkowi już wogule nie zakładałam ![]()
Ja mam z Canpola i Babyono. I wolę z Canpola ![]()
Wow, ale super z tym dyplomem
można się pocieszać w chwilach kryzysu xd
Zdecydowanie ![]()
Przy drugiej tez myślałam że dostaniemy, ale coś Ty po dwóch wizytach juz chciała przestać chodzic bo bardzo dobrze radziliśmy ![]()
![]()
![]()
A ja już nie pamiętam czy na poprzedni wątek odpowiadałam czy nie, ale przy pierwszym synku,po urodzeniu mój mąż był ewidentnie pomocą a nie partnerem. Pamiętam jak uciekł w pracę, wszystko spadło na mnie,nie przewijał małego,nie karmił, ja miałam do siebie dużo wyrzutów sumienia że nie mogę karmić piersią, że mały ma kolki, problemy z wypróżnieniem itd …Ale wiecie co, gdzieś po blisko roku czasu zdałam sobie sprawę, że to moja wina ,bo to ja go od wszystkiego usunęłam i twierdziłam że wiem lepiej a on nie protestował, owszem wyręczał mnie w robieniu zakupów, odgrzewal obiad, przynosił śniadania w pierwszych miesiącach, sprzątał gdy ja nie mogłam, aż w końcu popadliśmy w rutynę, ja przejęłam obowiązki kury domowej,a on po założeniu firmy robi teraz dwa etaty,pracuje na umowie,wraca i pracuje na swojej działalności. Nie robimy sobie o nic wyrzutów, pretensji itd,bo wiem że z czasem zaczęliśmy się że wszystkim uzupełniać. Synek rósł i nagle tata zaczął być mu bardziej potrzebny,wiecie zainteresowania, wspólna wymiana zdań, żarty, ogólnie więź synek -tata i nie uważam teraz żeby mój mąż tylko pomagał,to się samo wyklarowało, że ja robię coś innego i on coś innego. Nie wymagam od niego czyszczenia łazienki,skoro lubię to robić i zrobię po swojemu a on by mi milion pytań zadał co jest do czego, nie wymagam aby ugotował obiad, ale jeśli go nie zrobię to on kupuje coś na mieście i przywozi do domu bez spiny i pretensji, teraz jestem w ciąży i rzeczywiście przejął dużo rzeczy na siebie i bardzo mu jestem wdzięczna,bo nie ma przez to odpoczynku wogóle,potrafi przyjść uflogany z garażu, ogarnąć się i wykąpać synka,po czym wraca tam spowrotem i siedzi do 22 gdzie na 6 rano ma do pracy. Dlatego teraz gdy urodzę drugie dziecko to absolutnie nie mam zamiaru go ganiać po to aby zajmował się noworodkiem, zajmuje się super starszym synkiem, razem sprzątają, przygotowują posiłki (na swój sposób), bawią się w domu,na dworze
śpią w jednym pokoju na osobnych łóżkach, żeby synek oswoił się z nowym pokojem i to jest ich przestrzeń w której oboje czują się super
a jak mnie ktoś zapyta czemu mój mąż nie zmienia małemu pieluch to mu poprostu odpowiem że nie musi tego robić i tyle. Nie lubię gdy ludzie nam się wtrącają w życie, każdy ma taki układ jaki mu się podoba,pasuje itd… nie wywierajmy na sobie presji, najbardziej chodzi mi tu o młode mamy które dopiero spodziewają się pierwszego dziecka i już w myślach zakładają,że mąż MUSI robić wszystko to samo co mama…nikt nic nie musi… wszystko zależy od nas, naszego nastawienia,naszych kontaktów i wzajemnych relacji a najbardziej od zrozumienia siebie i naszych potrzeb. Każdy związek partnerski jest inny i może działać na innych zasadach ![]()
![]()
Ale super macie relacje ![]()
No u nas przy pierwszej córce mąż więcej pomagał i przewijał, ale właśnie za to teraz dużo zajmuje się starsza córka, a niestety czasem natura jest taka, że choćby tata chciał to i tak mamy nie zastąpi i nieraz mimo, że on długo próbuje synka uspokoić to u mnie od razu po chwili syn się uspokaja ![]()
Ale są plusy dzieci z małą różnicą wieku i miło się patrzy jak mąż obecnie ma z córką super relacje. Mi czasem przykro, że nie mogę nieraz czegoś z nią zrobić, ale jeszcze parę mscy i będziemy nadrabiać ![]()
Do wszystkiego trzeba podchodzić ze spokojem i optymizmem,ja akurat bardziej należę do tych nerwowych i mój mąż też, ale przepracowaliśmy to w sytuacji podbramkowej, gdzie walka toczyła się o nasze być lub nie być i no nie będę ukrywać, że my się z mężem poznaliśmy gdy kończyliśmy po 30 lat,swoje w życiu przeszliśmy,czyli nieudane związki, zdobycie wykształcenia, pracę, wiedzieliśmy już czego chcemy od życia i trochę ciężko nam było wejść w związek partnerski,gdy oboje przez dłuższy czas byliśmy sami i to takie singielskie samotne życie nam się udzieliło… ale, gdy obydwoje szanujemy wartości rodzinne i całe życie na tym oprzemy,a nie na to aby sobie wzajemnie wytykać, że jeden czy drugi nie jest gorszy to wszystko da się ułożyć i dopracować na tyle, abyśmy obydwoje byli spełnieni ![]()
A dzieci też mają swoje fazy,raz to może być “mamofaza” gdzie się w spokoju załatwić w WC nie możesz,a czasami to jest “tatofaza” i wtedy nam kobietom ciężko zrozumieć że dziecko nas nie chce tylko tatę
ale te fazy się zmieniają, ewoluują, ważne jest abyśmy się nie stawiali na pierwszym miejscu,dziecko musi wiedzieć że każde z nas jest dla niego tak samo ważne i do każdego z nas w każdym momencie życia będą mogli się zwrócić ![]()
U mnie to ja jestem oaza spokoju a maz to nerwusek . Ale tak jak mowisz wazne jest zeby sie uzupelniac . Moj maz na poczatku bal sie brać małą na rece , jak mu ja polozylam na ramieniu to spoko a jakby mial sam wziac to sie bal , ale z czasem jak mala podrosla to juz zrobi wszytsko . Chociaz najlepiej , bo moj maz uwielbia gotowac a ja niekoniecznie, wiec dla mnie lepiej zajac sie maluchem gdy maz urzeduje w kuchni .
Mala lubi spedzax czas z mezem , zawsze znajdzie jakis fajny pomysl na zabawe i czasem mu tych pomyslow zazdroszcze , ale jak juz jest za dlugo to slysze memiczne “chodz zobaczymy co mama robi” albo “mysza ona chyba jest glodna”
Swoja droga ja tez nienawidze jak ktos mi sie wtraca w relacje , kiedy ktos mowi co ja powinnam a co powienien maz . Kiedys gdy byłam jeszcze w ciazy slyszalam przez przypadek jak moja ciotka mowi ze jej zdaniem , moj maz nie bedzie dobrym ojcem … myslila sie i mam z tego ogromna satysfakcje
A to co powinnismy robic to tylko i wylacznie nasze ustalenia pomiędzy soba a nie z gory narzucone . Zona w kuchni, maz w garazu ![]()
U nas w rodzinie jedna ciotka swoim obgryzała, dla mnie to ohydne
sama bym tak nie zrobiła, tak samo nigdy nie karmię swoją łyżeczką, czy też nie jem po córce
U nas ostatnio ja jestem oaza spokoju i to męża uspokajam, że ma się nie denerwować jak 2 dzieci płacze na raz
wyobraźcie sobie, że nieraz się synchronizują z potrzebami ![]()
Ja mam męża oazę spokoju
dosłownie. Nawet pokłócić sie ciężko ![]()
Jak Mały się urodzil to cieszyl się, ze ma ponad 4kg bo martwil się ze jak bedzie Malutki to bedzie się bał zeby krzywdy nie zrobić
Takze teraz też mówi do Malej żeby czekała spokojnie w brzuchu i przybrala tak do 3.5lg przynajmniej ![]()
Chciałabym być taka oaza spokoju ![]()
![]()
Z moim mężem też się nie da pokłócić
dla mnie to aż jest denerwujące. Albo jak syn jakieś dramy robi a on za nim chodzi i głaszcze. Ja tam nie mam tyle cierpliwości.
Mój mąż to też oaza
ale ja się z tego bardzo cieszę, bo gdyby był taki jak ja to hoho ciężko to widzę
ja jak coś mi nie pasuje albo się pokłócę to niestety reaguje krzykiem, a ona podchodzi do wszystkiego na spokojnie, rozmowa - i to jest fajne bo nie ma awantury ![]()
Wow super patent dla posiadaczy chodników do odśnieżania
przyjemne i pożyteczne w 1 ![]()
Można robić przysługę innym w ten sposób ;D
