Artykuł "Dlaczego dzieci często chorują?"

Mimo, że mamy starają się na dzieci chuchać i dmuchać, one i tak chorują. W ten sposób kształtuje się ich system odpornościowy. Każda walka z infekcją wirusową uodparnia malca na przyszłość. Warto jednak wyeliminować to, co osłabia odporność. Choć twój maluch nie uniknie infekcji, będzie chorował rzadziej. Na osłabienie układu odpornościowego ma wpływ kilka czynników. Sprawdź jakie:

https://canpolbabies.com/pl/porady/porada/mothers/14/7619-dlaczego-dzieci-czesto-choruja

My wychodzimy codziennie chociaż na 15 minut no chyba że pada to wtedy odpuszczamy spacer. Moja Hania tylko raz miała antybiotyk bo złapała zapalenie ucha… także jak najbardziej zgadzam się z tym że warto wychodzić z maluchem. Zdrowa dieta też na pewno ma wpływ.

Mama Hani my też każdego dnia na spacery wychodzimy :slight_smile:

Artykul bardzo dobrze napisany i zgadzam się z jego punktami

Oj tak codzienne spacery to podstawa u nas od pierwszych dni życia synka. Ponadto odpowiednia temperatura w pokojach, szczególnie do spania. Nie ma noc gorszego jak przegrzanie!!!

Dokładnie evli, pamiętam jak Haneczka była malutka i bardzo jej się zatykał nosek, szczególnie wieczorem i w nocy. Pojechaliśmy do pediatry a ta od razu że na pewno mamy za ciepło w pokoju. O rzeczywiście, zaczęliśmy wietrzyć przed snem pokój, i na noc zakrecamy grzejnik. I wiele lepiej nam się śpi w chłodnym pokoju. Mój jeszcze nie mąż zawsze rano jak wstaje do pracy to odkreca grzejnik i zanim wstaniemy to w pokoju już jest ciepło, w sam raz żeby się bawić :slight_smile:

Przydatny artykuł . Dmuchanie i chuchanie na dziecka nie koniecznie ma pozytywny wplyw na dzieci niestety … dziekujemy za przydatne informacje , moja malutka wlasnie ostatnio non stop chora

Właśnie w innym wątku napisalam na ten temat. Zgadzam sie z każdym punktem…u nas do 2roku moze mniej bylo takie bardziej chuchanie dmuchanie…na synka…moze dlatego ze byl malutki…A juz od 2roku nawet gdy nyl przeziebiony wychodziłam z synkiem na spacer dzien w dzien w każda pogode…w sezonie letnim bywalam calymi dniami na placu zabaw…jedynie w domu byliśmy na obiedzie, drzemce lub siku;-) nawet byliśmy przy -15stopni a nawet przy majeh mrzawce, synek mial swoje pory spania i zawsze robilam tak zeby aiw wysypial, jak wychodziliśmy na pole a byla pogoda taka nijaka a ok. 20Stopni albo mniej widziałam dzieci w kurtkach a ja na placu zabaw jak synek gonil lub zjezdzal wolalam.mu sciganac żeby sie nie zgrzal…lepiej żeby mu bylo lekko za zimno niz gorąco a potem miałoby go zawiac…w zimie.jadl.czesto lody…i co zachowywał mi dpp dop po 3latach jak poszedl do przedszkola od wrzesnia a tez moze przez to ze nie wychodzę juz z nim.tak na pole bo w przedszkolu tylko 4dzieci z 23byla zdrowa az zlapalo.synka potem mlodszego zapalenie oskrzeli i nie wychodziłam z domu…i tak juz z miesiąc rzadko wychodzimy…mam…jeszcze maz jest na ojcowskim i rzadko wychodzimy…jak tylko dzieci beda po szczepieniu i beda juz zdrowi to w końcu bede z nimi wychodzić codziennie na spacer…bo jednak to bardzo wazne…zeby dziecko bylo przyzwyczajone do każdej temperatury i bylo caly czas zdrowe…tego zycze wszystkim;-)

Przegrzewanie dziecka jest jedną z najczęstszych przyczyn infekcji. Najgorzej jak w domu jest strasznie gorąco i kisi się dziecko w takiej temperaturze. My często wietrzymy mieszkanie, przed spaniem to konieczność.

Nasz pediatra powiedzial nam kiedyś, że mamy się cieszyć że nasze dzieci chorują. Tłumaczył nam że w ten sposób właśnie prawidłowo kształtuje się ukald odpornościowy dziecka i jeśli tych infekcji nie jest więcej niż 4 do 5 w roku to mamy się cieszyć. Na początku wydawało mi się to dziwne ale faktycznie coś w tym jest

Nie da się określić dokładnie dlaczego dzieci chorują. Powodów może być mnóstwo. U mojego jasia dalej nie wiadomo co mu jest. Nie wiem czy znajdzie się lekarz, który się na nim pozna. Co do zwyklych przeziebien to też nie jest to uniknione. Trzeba wierzyć pomieszczenia, nie przegrzewac dzieci i chodzić z nimi na spacery. W okresie przeziebien czy zimy podawać witaminy by wzmocnić organizm. W czasie zimy maluch powinien mieć jedną warstwę więcej niż my ale na dworze nie w domu.

Od samego początku nieważne jaka pogoda byliśmy na spacerze, nawet z katarem który rzadko się pojawiał. W domu też temperatura max 20 stopni, ciągle wietrzenie. Nie przegrzewaliśmy go. Dieta zdrowa, urozmaicona. Jedyne gorączki to przy ząbkowaniu lub szczepieniu. Całe przygody z infekcjami zaczęły się jak poszedł do żłobka. I mimo że nikt na niego nie chuchał w domu, w rodzinie od samego początku miał kontakt z infekcjami wirusowymi czy nawet zapaleniem płuc i nic mu nie było to w żłobku od dzieci wiecznie coś. Niestety rodzice przyprowadzają chore dzieci, wiadomo ze wszystkie bawią się tam tymi samymi zabawkami a dziecięce wirusy są bardziej zjadliwe. I ponoć tak jest że każde dziecko musi przechorować i zależy czy zacznie w żłobku czy idzie dopiero do przedszkola

Należę do osób, które uważają że lepiej jak dziecko troszkę zmarznie niż się przegrzeje. Ja zawsze ubieram dzieci lekko, w domu nie ma wysokiej temperatury, często wietrzymy pomieszczenia. Moje dzieci nie chorują.
Moja kuzynka ma ciepło w domu, na dwór synka ubiera na prawdę grubo i jej dzieci non stop zaziębione. Najgorzej jest jak wychodzimy z nagrzanego domu, dziecko spocone na dwór na mróz.
Justynamamajasia tylko tą jedną warstwą jest nawet koc i o tym trzeba pamiętać. Osobiście jednak ubieram dzieci tak samo jak ja jestem ubrana.

Ja ubieram tak jak siebie a jak ma siedzieć lub spać w wózku to dodatkowo kocyk czy śpiwór zimą. Jednak siedząc czy śpiąc dziecko szybciej marznie

Dobry artykuł, zgadzam się ze wszystkimi punktami. Codziennie chodzę ze swoim synkiem na stacery i jak do tej pory mój maluszek nie był chory. Organizm który nie przesypia odpowiedniej ilości godzin jest dużo bardziej osłabiony i gorzej się rozwija. Również często dzieci zarażają się od innych chorych czy też przeziębiony którzy przebywają wśród nich. Nie przegrzewając dziecka należy również pamiętać żeby nie było mu za zimno.

Po szczepieniu dziecka trzeba szczególnie uważać na jego odporność

Sporo też zależy od dziecka i odporności. Nie lubię zimna, w domu mamy około 24 stopni. Na spacery zawsze ubierałam syna ciepło - wg mnie odpowiednio. Teściowa mówiła, że jest przegrzewany. A dzieci mojej szwagierki chodziły w cieniutkich czapkach z uszami na wierzchu, bez szalików i w cienkich krótkich kurtkach. I z cieknącym katarem. Była zwolenniczką zimnego chowu, teściowa ją popierała. Mój syn nie chorował, a dziewczyny ciągle. I tak jest do dziś. Ja nie zmieniłam sposobu ubierania dziecka, ale szwagierka tej zimy odkryła puchowe kurtki parki z szerokimi kołnierzami i grube czapki :wink: