Dziewczyny, czym się różni baby blues i depresja? Jak długo mogą trwać? Cierpiałyście na króreś?
Karolino,
Baby blues jest bardziej popularny bo dotyka nawet do 80% młodych mam. Przyczyn jest wiele, przykładowo strach o zdrowie maluszka, niepokój związany z tym czy prawidłowo dbamy o malca. Do baby bluesa mogą się tez przyczynić niby pomocne komentarze babć, cioć i sąsiadek oraz uwagi: a nie za ciepło mu, nie za zimno, itd.
Depresja jest radzą bo dotyka jedynie lub aż do 20% młodych mam. To jest pierwsza zasadnicza różnica. Kolejna: powiedziałabym, że baby blues jest bezpieczniejszy niż depresja bo kobieta, która cierpi na ten pierwszy co prawda czuje niepokój, smutek, ale nie traci kontaktu z niemowlęciem tak jak w przypadku depresji. Gdy młoda mama wpada w depresję przestaje nawet opiekować się maluchem bo czuje obojętność wobec wszystkiego, nawet własnego dziecka. Dlatego na tym etapie łatwo jest rozróżnić baby blues i depresję, jednak w tym momencie jest już bardzo późno na pomoc młodej mamie (wtedy najlepiej zgłosić się jak najszybciej do psychologa wspólnie z chorą. W naszej szkole rodzenia położna mówiła, ze chora będzie się wypierała, nie przyzna się do tego że coś jest nie tak i to najbliżsi powinni reagować).
Depresja wiąże się z zaburzoną gospodarką hormonalną dlatego tak ważne jest aby wykonać kontrolne badanie morfologii i TSH i FT4 (tarczyca).
Pytasz jak długo możesz czuć się przybita i przygnębiona. Zwykle uznaje się, że jeśli Twoje samopoczucie się nie poprawi po dwóch tygodniach to warto udać się do psychologa lub psychiatry. Ja bym zaproponowała rozmowę z bliską osobą, to może być mąż, przyjaciółka, mama, ale jak wyglądasz się fryzjerów i poczujesz się lepiej to super.
Baby blues odpuszcza po około kilku tygodniach. Ważne jest tez to, że depresja może się pojawić po nawet kilku miesiącach po porodzie. Moja położna wspomniała o roku. Dlatego warto obserwować młode mamy, ale tez spojrzeć krytycznie na siebie.
Karolino, wklejam link do strony z numerami gdzie można uzyskać anonimowe wsparcie:
Znalazłam również płatne spotkania indywidualne i grupowe z psychologiem w Płocku. Jak któraś będzie zainteresowana to wrzucę link. Ciekawe jest to, że te spotkania są nie tylko dla młodych mam, ale też ojców. Przecież mężczyźni też nagle wskakują w nową rolę i muszą się szybko w niej odnaleźć.
Baby blues jest tak popularny bo jest tez po czesci uwarunkowany fizjologicznie, po prostu szalejaca i przestawiajaca sie z trybu ciaza na tryb mama (plus czesto karmienie piersia) gospodarka hormonalna jest jeszcze mocno niestabilna (nagly spadek poziomu estrogenu i progesteronu) i rownie niestabilne jest samopoczucie takiej swiezo upieczonej mamy. Do tego dochodzi wyczerpujace przezycie jakim jest sam porod, niedobor snu, opieka nad dzieckiem, ktora jak sie okazuje nie jest wcale tak prosta jak sie wydaje, prawdopodobnie na poczatku problemy z karmieniem… Tak jak to juz powyzej bardzo skrupulatnie opisala Mama_Gratki, depresja poporodowa trwa zwykle dluzej, jest bardziej nasilona (oprocz poczucia bezradnosci i obezwladnienia pojawia sie poczucie beznadziei, czasem nawet mysli o skrzywdzeniu dziecka, leki, nadmierna obawa o dobro dziecka…) i nie ustepuje sama z siebie - baby blues powinien trwac kilka tygodni i lagodnie ustapic. Jesli po okolo 2 tygodniach mama nadal obserwuje u siebie te objawy to warto sie skonsultowac, porozmawiac z kims. Podobno nawet statystyki odnosnie baby blues moga okazac sie zanizone, poniewaz kobietom trudno przychodzi przyznanie sie do tego, ze po narodzinach ich wspanialego pieknego i zdrowego bobasa nie czuja sie jak w siodmym niebie, tylko i wylacznie szczesliwe. A trzeba o tym mowic, bo to naturalne a wypieranie tych uczuc tylko pogarsza samopoczucie.
Ja po narodzinach corki zdecydowanie mialam baby blues, bylam bardzo rozchwiana emocjonalnie, gniewalam sie, zamartwialam, plakalam z wielu roznych powodow, w bardzo roznych sytuacjach. Czulam, ze macierzynstwo mnie przerasta, ze karmienie piersia jest trudne i bolesne, wstawanie w nocy i uspokajanie placzacego dziecka doprowadzalo mnie raz do placzu z bezsilnosci, raz do gniewu… Jednak faktycznie po okolo 3 tygodniach sytuacja sie ustabilizowala.
Poruszyłaś bardzo ważny temat. Warto zapoznać się z nim jeszcze przed porodem, aby wiedzieć jak sobie radzić.
Baby blues objawia się tym, że zamiast cieszyć się dzieckiem jesteś smutna, przytłoczona nowymi obowiązkami, niewyspana i masz mało czasu dla siebie. Nie wiesz jak uspokoić płaczące dziecko po czym dochodzisz do wniosku, że nie potrafisz się nim zająć i nie nadajesz się na matkę. Baby blues może rozpocząć się tuż to porodzie, trwa kilka dni lub tygodni, zwykle sam ustępuje. Ten problem dotyka aż 80% kobiet.
Depresja poporodowa może mieć początki podobne do baby bluesa. Młoda mama z czasem budzi zmęczona i zniechęcona, czuje się winna bo częściej niż miłość do niemowlęcia odczuwa irytację lub lęk o dziecko. Depresja występuje o wiele rzadziej niż BB - dotyka 10-15% kobiet, ale za trwa o wiele dłużej, czasami nawet kilka tygodni. Kobieta często potrzebuje wsparcia nie tylko najbliższej rodziny, ale także specjalisty - psychologa lub psychiatry.
Baby bluesa i depresję poporodową jest bardzo ciężko odróżnić, zwłaszcza w początkowej fazie trwania.
Niestety my kobiety myślimy, że wszystko co związane z noworodkiem zrobimy najlepiej i możemy się w tych obowiązkach zatracić, a przecież też chcemy wyglądać pięknie, zrobić makijaż czy chcemy wyjść do fryzjera. Warto więc część obowiązków oddać świeżo upieczonemu tatusiowi. Przecież to właśnie mężczyźni są lepszymi kierowcami, więc dajmy im poprowadzić wózek na pierwszym spacerze
Myślę, że niejeden z nich chętnie nakarmi i wykąpie maluszka. Podzielmy się obowiązkami, a wtedy baby blues ani depresja nas nie dopadnie.
"Co czujesz po narodzinach dziecka?
Baby blues: zamiast się cieszyć, czujesz się bezradna i przytłoczona nowymi obowiązkami, smutna. A dziecko staje ci się niemal obojętne. Nie rozumiesz, dlaczego płacze, nie wiesz, jak je uspokoić, sama często płaczesz, dochodzisz do wniosku, że nie potrafisz się nim opiekować i wyrokujesz, że nie nadajesz się na matkę.
Depresja poporodowa: początek depresji poporodowej może być podobny do baby bluesa. Młoda mama, które świetnie zadebiutowała w nowej roli, zaczyna odczuwać, że dziecko zabrało jej radość i siły. Może cierpieć na bezsenność i utratę apetytu. Budzi się zmęczona i zniechęcona. Czuje się winna, ponieważ częściej niż miłość, odczuwa irytację i złość do dziecka albo nadmierny lęk o nie. Mogą pojawiają się natrętne, agresywne myśli skierowane przeciwko niemowlęciu. "
(https://mamotoja.pl/baby-blues-i-depresja-poporodowa-jak-to-sie-objawia,baby-blues-depresja-poporodowa-artykul,13492,r1p1.html)
Sama miałam niestety chyba depresję poporodową…Calutki pobyt w szpitalu płakałam i nie miałam absolutnie ochoty opiekować się z synkiem… Błagałam każdego dnia, aby mąż go zabrał ze szpitala (bo sama miałam komplikacje i mimo, że z dzieckiem było okej to leżał, bo ja nie mogłam wyjść). Ból był ogromny, spanie na krześle, brak apetytu absolutny, bo przez pobyt w szpitalu zjadłam 3 posiłki i to było śniadanie lub kolacje…
Po powrocie nadal nie wiele się zmieniało i miłość przyszła po ok.miesiącu, kiedy ból schodził. Zaczełam brać się w garść i czerpać radość ze wspólnych chwil z synkiem…
Baby blues to naturalne pogorszenie nastroju spowodowane spadkiem hormonów po narodzeniu dziecka. Depresja to patologiczne pogorszenie nastroju, wymaga najczęściej interwencji psychiatry lub chociaż psychologa. Myślę, że najlepiej poradzić się właśnie psychologa w tej kwestii, niech on oceni czy to baby blues czy depresja.
musze troche stanac w opozycji do Megg bo nie wydaje mi sie zeby uniwersalna porada na baby blues czy profilaktyka depresji poporodowej bylo dbanie o siebie, podzial obowiazkow czy wyjscie do fryzjera
Byc moze komus to pomoze, ja z kolei pamietam ze w pierwszych tygodniach po narodzinach corki baby blues objawial sie tez tym ze po prostu panicznie balam sie zostawic dziecko, myslalam o nim caly czas… gdy szlam na zajecia z gimnastyki poporodowej (cwiczenia miesni dna miednicy itp.) to nie moglam sie skupic bo myslalam tylko i wylacznie o tym jak radzi sobie moje malenstwo… Mysle ze gdyby maz mnie wyslal do fryzjera czy kosmetyczki to dopiero bym sie poplakala…
Swoja droga caly ten watek przypomnial mi ten okropny okres po narodzinach corki, nie sam fakt ze bylo ciezko ale wlasnie ten baby blues i powiem Wam, ze teraz, w drugiej ciazy, to tego najbardziej sie obawiam. Nie boje sie porodu, ale tych pierwszych tygodni. Pamietam, ze gdy urodzila sie corka mialam taka powracajaca mysl ze nie nadaje sie na matke, ze natura wie co robi (przed ciaza leczylam sie na zespol policystycznych jajnikow i podobno mialam miec nikle szanse na macierzynstwo), ze nie powinnam byla sie leczyc i starac o dziecko bo jak widac zupelnie sobie nie radze. Boje sie ze to uczucie powroci…
Dziewczyny już świetnie wyjaśniły ten wątek, ale ja też wtrące swoje 3 grosze. Najważniejsze by mieć wsparcie u najbliższych i rozmawiać z nimi o takich tematach bez tabu.
Baby blues różni się od depresji okresem występowania oraz tym że choć jesteś zmęczona i przygnębiona to nadal Ci zależy na dziecku (To w trosce o jego dobro obawiasz się że nie nadajesz się na mame i pojawia się lęk przed porażką). Przyjmujesz każdą formę pomocy, a ulgę przynosi każde dobre słowo najbliższych. Tak przynajmniej było z moją koleżanką z czasów szkolnych, często płakała bo się bała że jest złą mamą.
Zaś przy depresji w zależności od jej etapu, na niczym by Ci już nie zależało, było by wszystko obojętne, a na same słowo “pomoc” reagowała byś jak uzależniony na odwyk, winiłabyś dziecko o swój los, pojawiłaby się agresja, a nawet myśli samobójcze. Jest to groźna choroba.
Ważne by wtedy rodzina wiedziała że jest coś nie tak i szybko reagowała, dobrze też wiedzieć gdzie szukać fachowej pomocy. Z rozpoznaniem i leczeniem depresji sobie nie poradzą sami, a wczesna pomoc uchroni przed przyjmowaniem leków(leczenie antydepresantami to już ostateczność, lecz nie leczona depresja może do niej prowadzić)
Najgorzej jak się młoda mama otoczy takimi ludźmi, którzy dają tak zwane złote rady, komentując niepochlebnie o pielegnacji czy wychowaniu dziecka, co przy słabej psychice i tak wielu złych bodźcach nie trudno popaść w baby blues lub nawet depresje.
Dobre rady są zawsze w cenie, ale wypowiedziane złym tonem, wcale nie pomogą a tylko zdołują.
Wiedząc że wiele kobiet popada w takie przerażające nastroje, rozmawiam o tym z mężem by mnie uważnie obserwował i szybko reagował, gdyby były jakie kolwiek symptomy, a pewnie się pojawią bo już teraz zastanawiam się czy dam sobie radę jako niedoświadczony rodzic. Najbardziej boję się krytyki, dość emocjonalnie do tego podchodzę.
Mam nadzieje dziewczyny że już to Was nie spotka, swoje wycierpiałyście w czasie który miał dawać radość z bycia rodzicem i bezwarunkową miłość.
Dziewczyny nie wiem czy oglądacie może DDTVN? Czasami poruszane są tam bardzo ważne tematy. Dzisiaj wspominali właśnie o baby blues, podobno po porodzie cierpi aż 20% kobiet tj aż co piąta z nas! To naprawdę sporo. Ponadto mówili również o zmianach, które od stycznia nastąpiły wobec opieki nad kobietami podczas porodu. Wypowiadała się Pani nt tego, że każda z nas powinna znać swoje prawa bo inaczej (czyt. lepiej) jesteśmy traktowane na porodówkach. Warto śledzić ten program, bo można się wiele dowiedzieć.
Megg wcześniej oglądałam ten program praktycznie codziennie, teraz tylko okazyjnie. To prawda, warto oglądać bo zawsze jest coś ciekawego do posłuchania. O tych zmianach już wcześniej gdzieś słyszałam, dobrze że coś rusza w tym kierunku.
Wracając do wątku to na szczęście obie przypadłości mnie ominęły choć czasem miałam takie chwile, że czułam się bezradna i uważałam siebie za zła matkę. Przy baby blues kobieta nie może sobie poradzić z opieką nad dzieckiem, obwinia siebie i jest zmęczona. Przy depresji często występuje niechęć czy wręcz agresja do własnego dziecka. Kobieta nie chce zajmować się dzieckiem, nie zależy jej.
Też popieram Michu i nie sądzę, aby podział obowiązków, czy czas dla siebie miał wpływ na Baby blues. Ja odczułam go bardo silnie, że teraz z biegiem czas sądzę, że bardziej była to depresja poporodowa niż zwykły baby blues i miałam pomoc. Mąż był u mnie w szpitalu całymi dniami po porodzie, pomagał, opiekował się dzieckiem, po wyjściu do domu gotował, ja spałam i dochodziłam do siebie… Nie pomogło mi to.
Nie jest to rada uniwersalna niestety ![]()
W telewizji śniadaniowej często poruszają ważne tematy, ale czasami rozmowa toczy się w taki sposób, że bardziej szkodzi niż pomaga. Pamiętam na jednej z telewizji temat urodziny, czy wydobyciny… Nie było miło to oglądać…
Zamarancza nie ma niestety uniwersalnej rady, nie możemy liczyć że na każda z nas zareaguje tak samo, ale jest wiele kobiet, którym pomoc męża czy rodziny będzie niezbędna i uchroni przed baby blusem. A o to przecież chodzi, mamy pomagać i wiedzieć jak to robić, a nie z góry zakładać, że nie - to na mnie, siostrze czy przyjaciółce nie pomoże. Musimy starać się zrobić jak najwiecej dla kobiety, kiedy widzimy, że dopadł ją baby blues, który może przecież przekształcić się w coś poważniejszego - depresję poporodową.
Zgadzam sie z zamarancza, programy sniadaniowe to zupelnie nie moja bajka - faktycznie czesto poruszane sa wazne, wazkie, interesujace tematy, nawet zapraszani doskonali goscie, ale formula programu jest taka ze takiemu waznemu tematowi na ktory mozna by poswiecic spokojnie pol godziny a i tak pewnie nie powiedzialo sie wszystkiego, poswiecanych jest 5 minut a potem przechodzimy do pogody, innego jakze waznego tematu, do kuchni w ktorej akurat ktos pichci jakies niezwykle zdrowe danie, wstawka muzyczna, 5 minut gimnastyki… Niby dobrze ze szeroka publicznosc dostaje jakis impuls i chociaz przez te chwile zapoznaje sie z tematem, ale czesto jest to tak plytkie wprowadzenie, ze niewiele wnioskow mozna z tego wyciagnac. A wiekszosc widzow jest zbyt leniwa, by poszukac glebiej - bo przeciez w telewizji jest juz nowy temat ktory trzeba sledzic…
A co do pomocy, to oczywiscie ze taka pomoc jest dobra, niekiedy wrecz niezbedna, powinna rozumiec sie sama przez sie - ale nie pomoze na baby blues. Powodem pojawienia sie baby blues nie jest przemeczenie czy faktyczne nieradzenie sobie, tylko zmiany hormonalne - a na to pomoc partnera nie ma wplywu. Owszem, mysle, ze taka kobieta ktora cieszy sie wsparciem otoczenia moze tez odczuwac zlagodzone skutki baby blues, ale nie sadze by to moglo ja przed nim kompletnie uchronic - i to tez musimy zrozumiec! Zeby nie okazalo sie, ze partner stara sie jak moze, rodzina pomaga, a tu baby blues i wszyscy mysla, ze cos jest nie tak i moze nie staraja sie jak trzeba. Baby blues i depresja poporodowa niekoniecznie sa zalezne od sytuacji rodzinnej, finansowej itd. (Spojrzcie ilu pozornie szczesliwych, bogatych, odnoszacych sukcesy ludzi cierpi na depresje; hollywoodzcy aktorzy, biznesmeni… )
To trudny temat ktory trzeba rozpowszechniac, bo jak widac wiele jest jeszcze niedopowiedzen.
MichuNi podejrzewam że gdyby DDTVN poświecił pół godziny z jednego odcinka na temat opieki poporodowej to straciliby pewną ilość widzów, a przecież telewizja rządzi się innymi prawami i ma zdecydowanie inny cel ![]()
Tv właśnie daje impuls, porusza wiele tematów, a widz jeżeli jest tematem zainteresowany może uzupełnić swoją wiedzę śledząc odpowiednie kanały tv i poświęcone konkretnym tematom programy, jest też internet kopalnia wiedzy, ale trzeba tez potrafić „przesiać” tę wiedzę, bo nie zawsze to co w internecie jest prawdą.
Fakt, źródeł baby bluesa upatruje się w wahaniach hormonalnych jakie zachodzą w ciele kobiety po porodzie, a objawia się przemęczeniem matki, stresem że nie podoła wszystkim obowiązkom związanym z dzieckiem dlatego uważam że przede wszystkim należy zadbać o to żeby kobieta nie była po całych dniach sama z dzieckiem, żeby miała czas odpocząć i zrobić coś dla siebie, No i oczywiście rozmawać, bo niektóre z nas nie potrafią po całych dniach gugać do dziecka, to kwestia osobnicza.
Wspominasz że na depresje cierpi wiele ludzi sukcesu, ale w ich wypadku nie jest to spowodowane porodem, choć gdyby się uprzeć to pewnie znalazłoby się kilka przypadków. Wielu bogatych może pozwolić sobie na dodatkową płatną opiekę nad dzieckiem. Myśle ze depresja u nich wynika bardziej ze stesu, z którym sobie poprostu nie radzą. Ogólnie temat jest bardzo szeroki i trzebaby wziąć pod lupę konkretny przypadek w celu rozpracowania przyczyny.
Gdyby telewizje śniadaniowe do swoich programów zapraszali osoby, które rzeczywiście znają sie na poruszanym temacie, a nie celebrytów, bo sądzą, ze jak celebryta powie, to jak w dym każdy uwierzy to by wszystko wyglądało inaczej…
Podczas wspomnianego przez ze mnie odcina o urodzinach, czy wydobycinach wypowiadały sie insta mamusie, które rodziły przez cc, bądź będą rodzić kolejny raz…
Z tego co pamiętam nawet polecały cc więc czy taka telewizja jest wiarygodna?
Śmiech na sali…
Otoz to, zamarancza! Ja wiem, jaka jest formula takich programow i na czym sie opiera i dlatego swiadomie ich nie ogladam. Jesli jakis temat mnie interesuje to sama wiem, ze tak jest i go sobie na wlasna reke zglebiam. Jesli mnie nie interesuje, to po co mam tracic czas na ogladanie go w telewizji sniadaniowej.
Ja również widziałam gdzieś na temat szczepień itd I śmiech na sali jeśli chodzi o tv śniadaniowa osobiście wolę sama poszukać wiarygodnych źródeł danego tematu niż słuchać niekiedy i bzdur przeglądanych z prawda i tracić czas i jeszcze szukać co prawda A co bzdura. Niestety ale dalej się powtarza mity na temat ciąży karmienia czy szczepień więc osobiście ja również jak coś chce się dowiedzieć sama szperam i mam wiarygodne źródła a przy okazji nie tracę czasu na pogaduszki 1.5 godzinne w telewizji bo przy okazji jakiegoś tematu przeważnie jeszcze są inne pogaduchy
ja dość sporadycznie oglądam programy śniadaniowe bo przy córce nie włączam telewizora, ale gdy już czasem zdarza mi się czegoś słuchać to właśnie takich programów - akurat je lubię bo jest dużo informacji na raz, wszystkiego po trochu, pewnie, że nie zawsze podzielam opinię rozmówców, ale miło jest kogoś posłuchać na interesujący mnie temat, nawet gdy ma odmienną opinię od mojej ![]()
Zamarancza-wydobyciny??? Powaznie tak uważasz?? To strasznie przykre i bolesne. Niestety miałam dwa cc. Musiałam je mieć by ratować dzieci. Było realne zagrożenie życia. Jednak mimo takiego 'porodu' kocham dzieci nad życie
Patrycja, polecam czytanie ze zrozumieniem i nie po lebkach, bo tak sie sklada, zamarancza sama miala wykonywane ciecie cesarskie.