Co myślisz o bujaczki kinderkrafta 5 w 1 unimo

my nie używaliśmy 

ja miałam bujaczek z fisherprice, ale rzadko z niego korzystaliśmy, 

Ten babyhuge to podobno fajna sprawa jest, teraz w nowym domu nie mam za dużo miejsca i chyba będzie trzeba w takie coś zainwestować. 

Też słyszałam o tym baby huge, ale jak dla mnie za wysoka cena. A nie wiem czy się sprawdzi 

O Baby Hug nie słyszałam żadnych opinii, ale z tego co widzę to firma Chicco, miałam z niej kilka innych rzeczy i byly pozadnie wykonane.

W podobnej cenie mam bujaczek Baby Bjorn i ten mogę polecić z czystym sumieniem.

O Chicco baby hug też słyszałam wiele dobrych opinii. Sami nie kupiliśmy, bo nam w zupełności wystarczył klasyczny kosz Mojżesza na płozach. Cena rzeczywiście nie jest zachęcająca, ale czasem można znaleźć używaną w świetnym stanie za połowę ceny.

My mieliśmy taki bujaczek hustawke ze smiki, dostaliśmy w prezencie i szczerze mowiac mało używaliśmy, bo Mała nie była nią zainteresowana, tzn ani bujanie, ani leżenie, ani muzyczka ani zabawki. Potem na chwilkę w nim karmiłam jak przytrzymywałam zeby się nie ruszało a mała jeszcze nie siedziała. Natomiast kosz mojzesza mieliśmy używany pożyczony i super się sprawdził i do drzemek i do zabawy.  Chyba też wszystko zależy od dziecka i możliwości finansowych i przestrzeni w domu  :) 

Ja niżej pisałam że mam taki ale jescze korzystałam z tej opcji kołyski . Kołyska jak najbardziej spoko ale ostatnio zmieniłam na Bujaczek i muszę powiedzieć że takie średnie wrażenia . Te "plecy" są takie jak by to powiedzieć płaskie że syn zjeżdża na boki . Przy córce używałam innego bijaczka i on był w kształcie takiej łódeczki więc to mi się wydaje praktyczniejsze . Oczywiście używam bijaczka rzadko bo na macie najlepiej ale czasami trzeba jak jestem sama z dwójką dzieci i starsza trzeba wykąpać. Biorę wtedy ten Bujaczek do łazienki i syn z zaciekawieniem patrzy co się dzieje :D ale nie chcę za długo go w tym trzymać bo wydaje mi się że jest mu niewygodnie :D 

To rzeczywiście musi być niewygodne.

Xyz Twoje podejście bardzo jest bliskie mojemu. Czasem mam wrażenie, że im mniej gadżetów tym lepiej. Na macie Mała spędzała bardzo dużo czasu ;) a właśnie bujaczk czy chodzik można używać tak raz za czas gdy właśnie trzeba się zająć drugim dzieckiem lub ja np dawałam do bujaczka jak myłam włosy lub korzystałam z prysznica podczas miesiączki 

zawsze to jakaś alternatywa i pomoc dla nas 

Czasem trzeba się wspomóc  takimi  udogodnieniami , zwłaszcza jak się jest samej w domu  przez cały dzień.

My też mamy matę a na niej ma tyle  zabawek że glowa mała,  popowe bede musiała usunąć bo nawet nie ma jak już po niej chodzić 

Niektóre udogodnienia są świetne.

Zdecydowanie 😀

Mama słoneczka hahaha większość z nas ma chyba tyle pierdół że nie wiadomo co z tym zrobić a jak przyjdzie co do czego to szkoda wyrzucić;)

Na początku ma się prawdziwy plac zabaw z tymi zabawkami. Aby tylko zainteresowac. A maluch z reguły ma dwie może trzy które podpasowały

to prawda im mniej tym lepiej, bo można też przebodźcować dziecko i tylko krzywdę się tym zrobi...

Dostaliśmy to 5w1. Już od początku w kołysce Mały płakał. Potem też nie chcial korzystać. A mieliśmy inny bujaczek tylko i Mały lubił.

Można przesadzić . Wychodzi na to że czasem. Mniej znaczy wiecej

O to prawda !

U nas też jest mały plac zabaw w domu a mały i tak ucieka z maty i najchętniej bawi się tym czym nie powinien. Oczywiście najbardziej go kuszą kable, telefony i piloty, więc trzeba wciąż pilnować żeby nic takiego nie znalazło się w zasięgu jego małych rączek.