"Daj babci całusa" - jak nauczyć wyznaczania granic?

Akurat ten temat jest dla mnie ważny zarówno osobiście, jak i zawodowo :heart:

Dobre maniery są dla mnie fundamentem wychowania – zarówno w domu, jak i w pracy. Jako pedagog szkolny na co dzień widzę, jak wielką moc mają dobre maniery, dlatego uczę ich konsekwentnie, ale zawsze w atmosferze szacunku i zrozumienia dla granic dziecka.

Dla mnie granica jest tam, gdzie dziecko wyraźnie pokazuje opór lub brak gotowości – wtedy ważniejsze jest jego poczucie bezpieczeństwa niż to, „co wypada”. Staram się tłumaczyć i dawać przykład, a nie wymuszać.

Z rodziną bywa różnie. Najczęściej spokojnie wyjaśniam, dlaczego jest to dla mnie ważne i że uczymy dobrych manier, ale w zgodzie z emocjami dziecka. Nie zawsze wszyscy się zgadzają, ale konsekwencja i spokojna rozmowa zwykle robią swoje :heart:

1 polubienie

Dobre maniery to podstawa ale jeśli dziecko ma jakiś gorszy marudny dzień lub poprostu nie ma ochoty na przytulania itd lepiej mu na to pozwolić , też nie z każdym zawsze chcemy się tulić na powitanie to czemu by dziecko zmuszać do tego . A babcie ciocie itp no cóż muszą to przeboleć . Co do całusów to nawet bym nie pozwoliła nikomu chyba że gdzieś w czółko czy policzek ale broń boże w usta :face_with_peeking_eye:

Ja mam jedną ciocię, (to moja ciocia), jest matką ma swoje wnuki, więc dość życiowa, ale potrafi się obrazić na moją starszą córkę, że nie chce się przytulić czy usiąść jej na kolana i potrafi ją zaszantażować w stylu “będę płakać” “nie dam Ci batona” “Ty mnie chyba nie lubisz” i takie wstawki… Jestem generalnie bezpośrednia, ale tu powiedzenie czegokolwiek to dolewanie oliwy do ognia, raz coś powiedziałam jak moja pierwsza córka się urodziła to 3 lata mi wypominała co powiedziałam, a chciałam tylko dobra mojego dziecka. Potem siedzi z kwaśna miną, no ciężki kaliber. Dobrze, że widujemy się rzadko

Na pewno będziemy tłumaczyć naszemu Maluchowi, że należy się przywitać z innymi, natomiast wystarczy powiedzenie “dzień dobry” lub “cześć” w zależności od osoby z którą się witamy czy to z rodziny czy ktoś obcy. :wink:
Moi rodzice np nie oczekują od wnuków buziaków czy przytulasów “na siłę”, wystarczy słowne przywitanie się bądź przybicie “piąteczki”, ewentualnie żółwik, jeśli oczywiście wnuk ma na to ochotę. :heart_eyes: Rodzice zdają sobie też sprawę, że należy uważać na wszelkie infekcje i dlatego też ograniczają tego typu kontakty jak rzucanie się z buziaka na maluchów. I bardzo jestem z nich za to dumna, że są tak świadomi :smiling_face_with_three_hearts:
Z teściami jesczcze nie mamy aż takiego doświadczenia, bo nie mają innych wnuków, a nasz jest jeszcze malutki. Na szczęście nie było całowania bobasa po rączkach i z czego bardzo się cieszę. :wink:
Natomiast na pewno będziemy mówić synkowi, że jeśli nie ma ochoty kogoś przytulić czy dać całusa to jest jak najbardziej ok i nie musi tego robić na siłę. Tym bardziej jeśli na drodze pojawią się jakieś ciotki czy wujki i na siłę będą oczekiwać “buziaka” to chcę żeby mój syn wiedział, że nie musi tego robić jeśli nie ma na to ochoty.

1 polubienie

Bleh, szkoda że ciotka nie dostała buziaka w pakiecie ze smarkami na policzku :sweat_smile:

kiedyś to wydaje mi się, że takie buziaki były częściej praktykowane i całe szczęście już się od tego odchodzi, ale ja sama pamiętam, że tego nie lubilam :grinning: nawet teraz na samą myśl mnie odpycha :sweat_smile:

Pierwsze co to córce tlumaczyłam że kiedy widzimy kogoś znajomego aby zawsze mówiła dzień dobry wtedy drugiej osobie jest bardzo miło kiedy tak powie. Ale oczywiście nie zawsze pamięta qle nie naciskam ona przedewszystkim bierze przykład ze mnie więc kiedy ja komuś powiem dzień dobry ona za chwilę przypomina sobie że kultura tego wymaga i za chwilę też powie😊 co do granic zawsze mówię żeby nie całowali mojego maluszka ktokolwiek nas odwiedza . Nie ważne czy to babcia czy ciocia .

Ja staram się zwracać synkowi uwagę żeby powiedział dzień dobry, pożegnać się itp za każdym razem kiedy jest potrzeba, tłumacząc mu że tego wymaga kultura itd… nie zawsze chce mówić, bardziej na zasadzie że mówi cichutko, albo się wstydzi. Jednak uważam, że trzeba to po prostu “trenować”, by stało się całkiem naturalne, by dziecko samo wiedziało, że powinno. Jeśli nie zwracam uwagi to wtedy dziecko nie powie, bo tak wygodniej

1 polubienie

Moim zdaniem jest to dosyć trudne zadanie, gdyż sama wielokrotnie mam problem z postawieniem granicy. Natomiast jeżeli chodzi o dobro dziecka chciałabym być w tym bardziej konsekwentna. Nie chciałabym, aby moje dziecko było dzikusem, który nie będzie chciał się do nikogo odezwać i będzie się za mną chował, żeby nie mieć kontaktu z innymi ludźmi (a znam takie dzieci). Ale też nie chcę go zmuszać, żeby całował ciocię, którą widzi raz w roku, bo wiem, że to dla dziecka może być bardzo stresujący moment.

Super, że rodzina jest wspierająca w tej kwestii :heart:

1 polubienie

Wspaniale, że zarówno temat dobrych manier, jak i stawiania granic jest dla Ciebie ważny :raised_hands: :heart:

1 polubienie

Dziękujemy za Twoją wypowiedź :raised_hands: :revolving_hearts:

1 polubienie

Dziękujemy za komentarz :heart:

1 polubienie

Ahhh u mnie te granice nie zostały ustalone i teraz w sumie żałuję .

To jest najgorsze , bo im dalej w las tym ciezej wrocic . Wazne jest zeby zaczac stawiac granice od poczatku , bo pozniej ida argumenty typu " kiedys Ci nie przeszkadzalo , a teraz nagle zaczelo "

Ja mam ustalone granice a co z tego jak za każdym razem zostają przekroczone , aż się obawiam wizyty u teściowej ciekawe czym nowym zaskoczy :rofl:

My powiedzieliśmy od razu i wprost, że nie ma całowania dziecka. Nasze dziecko, nasze zasady, babcie mogą gderać ile chcą, ale do zasad się stosują, bo wiedzą, że mówimy poważnie

1 polubienie

dobrze, że się stosują, są takie osoby co na siłę będą robić na przekór

Takie sa najgorsze, nie szanują zdania innych

Tak robiła nasza prababcia, ale szybko została ustawiona do pionu :sweat_smile:

No ja mam problem z teściową, córka nie przepada za nią a ona mimo to zawsze na przywitanie i pożegnanie - no daj babci buzi, no daj babcia Ci dała coś tam, babci będzie przykro, babcia płacze itp.
Ja zawsze mówię i powtarzam nie chce niech nie daje, może się pożegnać robiąc papa. Do mojego męża niestety też średnio to dociera.
Oczywiście ja jestem ta zła bo ,buntuje” dziecko na babcię żeby nie całowała.