Depresja poporodowa u mężczyzn

Pina dokładnie tak jest przeszłam przez to samo co ty 

Współczuję dziewczyny i rzeczywiście jest tak że bardziej wtedy zwraca się uwagę na kobietę 

Wielu nawet nie chce się do tego przyznać ja osobiście nie chciałam by mąż był przy porodzie. Bo wiedziałam że to może być później jakąś trauma każdy inaczej reaguje tym bardziej że i dla mnie to byłby stres

Paula ja właśnie nie miałam wyboru ze względu na covidu ale wydaje mi się że na tyle co znam partnera to był by osobą taka że zamiar wspierać to przejmowała bym się tym jak on to zneisie bo wydaje mi się że nie zniósł by dobrze . Dlatego w sumie z dwojga złego cieszę że nie nie musiałam stawać przed dylematem bo po prostu nie myło tak czy inaczej takiej możliwości 

XYZ u mnie byłoby podobnie, a covid po prostu nie pozwolił na jego wejście do szpitala 

Dokładnie, przecież mężczyźni też to wszystko przeżywają. Kobiety biorą w takiej sytuacji na siebie cały ból i inne dolegliwości fizyczne, przeżywają szaleństwo hormonów, ale trzeba pamiętać, że rodzicami zostają dwie osoby. Życie mężczyzny, z chwilą, kiedy jego partnerka zachodzi w ciążę również zmienia się o 180 stopni i on też ma prawo czuć strach, niepewność czy będzie dobrym ojcem, czy podoła w nowej roli. Szkoda, że mało kto o tym pamięta.

Dlatego warto także wspierać partnera w tym czasie i starać się go zrozumieć jego lęki. Łatwiej jest razem o wielu sprawach rozmawiać już wcześniej

Mój maż nawet wymiotował jak byłam w ciąży :) Ale za to ja nie  . Więc śmieliśmy się że on część objawów przejął zamiast mnie 

Ja mialam możliwość rodzenia z mężem I nie wyobrażam sobie tego inaczej ;) przy 1 porodzie mąż byl od początku ze mną przy 2 przyjechal jak miał taką możliwość i otrzymałam tylko informacje od położnej ze moze juz być ze mna na sali porodowej.  

Mega wsparcie  nie wyobrażam sobie tych dni bez niego! Tym bardziej ze 2 porod byl ciezki.

Mój mąż ze mną przez covid nie mógł być znam go i wiem ze gdyby mógł to przyjechał by bez wahania bo chciał być przy tym porodzie i widziałam tez po nim i po tych rozmowach z nim ze był na to przygotowany j to on by mnie wspierał a nie było by tak że to ja i wszyscy w kolo musieli by jeszcze wspierać i ratować jego bo by mi tam mdlal 

Natomiast macie rację ze jezeli widzimy po swoim mężu partnerze ze nie jest gotowy to nie ma co ciągnąć go tam ze sobą na sile bo dla faceta jest to duże przeżycie jak ma miec pozniej jakas traume zamiast was tam wspierac to ma was wkurzac swoim zachowaniem bo czujecie ze to przezywa i jego strach to trzeba mu dac spokojnie czekac w domu na informacje ze maleństwo juz jest na świecie 

Zgadzam się dobrze mieć męża przy sobie podczas porodu jednak to duże wsparcie i pomocna dłoń. To są niezwykłe uczucia i warto je dzielić razem, ale jestem też za tym ,ze jak mąż nie chce to nie ma co go zmuszać do tego by tam był

Ja mam akurat takiego męża ze jak trzeba to pojedzie na zakupy kupi mi podpaski jak go o to poproszę bez żadnych problemów i oporow wejdzie do apteki po test ciążowy gdy zajdzie taka potrzeba gdy staraliśmy się o dziecko a ja brałam kupę leków hormonow itd często jadąc z pracy zatrzymywal sie po drodze lub nawet wtedy gdy byłam w ciąży i brałam rozne leki na podtrzymanie to potrafił chłopaków z pracy poprosić ze muszą się zatrzymać na 5 minut pod apteka zeby mi wykupić leki bo tam w niej poprostu bylo duzo taniej niż w naszej  aptece i takie niby blache te przykłady ale ja wiem po tych właśnie przykladach i jest też wiele innych takich rzeczy że gdyby pandemia nie przeszkodziła i mógł by być przy tym porodzie to w pełni byl jako mężczyzna na to przygotowany i wspieral by mnie a nie to jego trzeba było by wspierać 

Natomist mam znajoma ktora jest aktualnie w ciąży jak się nie mylę cos granicach 6 miesiąca i jej mąż nie wszedł z nią ani raz do gabinetu aby zobaczyć maleństwo na usg bo on nie jest gotowy bo się brzydzi wstydzi bo on nie będzie umial patrzeć na to jak jego żonie lekarz tam gdzieś cos robi po miejscach intymnych wiem że ona by chciała aby on z nią poszedł ale się nie przyzna bo zawsze broni jego że to facet ze trzeba go zrozumieć ze dla niego to nie naturalne a mi się wydaje ze to poprostu zalezy od faceta moj bardzo chciał przez okres całej ciąży wejść do gabinetu i posłuchać bicia serca maleństwa zobaczyc go na monitorze nie tylko że zdjęcia na którym  w ogóle nie wiedział gdzie jaka część ciała sie znajduję niestety nie było mu dane bo z powu covida lekarz przyjmował tylko same pacjentki pojedynczo wiadoma sprawa powiecie moze dawniej faceci nie chodzili z kobietami na wizyty moze  racja ale teraz jest ta możliwość i ten który chce moze przezywac ten piękny czas wraz ze swoją kobietą tylko nie każdy jest na to gotowy jeden pojdzie z nią do lekarza będzie przy porodzie kupi podpaski w te dni bez oporow a inny zapadł by się pod ziemię bo dla niego to tematu tabu 

Ja również rodziłam w dobie covidu, bez męża, choć były przy mnie przyjaciółki pielęgniarki. Niestety brak pomocy później, już po porodzie było dla mnie frustrujące, tydzien w szpitalu z dwukilogramowym maleństwem które ubywał na wadze bylo.dla mnie ogromnym stresem. W domu się uspokoiłam i było.juz lepiej. Mąż zawsze chętnie pomagał, jeśli chodzi o zakupy, apteka, dom.wszystko ogarniał dlatego uważam, że fajnie nam to wszystko razem wychodzi.

Agata AR wspaniale że masz takie wsparcie męża niektóre kobiety nie mają tyle szczęścia szczególnie gdy udział męza na byciu przy porodzie się kończy. Szczególnie gdy matka karmi piersią

To prawda, taki maz to skarb 😊 chyba go.od ciebie pochwalę mamorózymiki