TerazMamma ja miałam właśnie kiedyś próbkę sanytolu do prania i do podłóg i potem właśnie zaczęłam używać bo super się sprawdza a przy okazji nie ma drazniacego zapachu płynu do dezynfekcji
Ja na początku pandemii też miałam manie wycierania klamek i włączników, póżniej już człowiek odpuścił, ale mam płyn do denzynfekcji w aucie i jak wsiadam to zawsze sobie psiknę.
mamaEm oj to chyba kazda z nas tak miała,ja to samo płyny do podług,srodki dezynfekujace a po roku odpusciłam.rece zawsze po sklepie sobie zdezynfekuje
ja tylko myję
oj prawda u nas płyny dezynfekujące? to już dawno nic nie pozostało po nich ;) jedynie mydło ;)
ja to dalej mam zapas płynów do dezynfekcji. W każdej torebce bo wiadomo jak to z dziećmi niejednokrotnie coś weźmie córka na spacerze czy dotknie tzn może teraz już tak nie, ale czasem wolę ją popsikać jak np, wychodzimy z placu zabaw
i nas też płyny zostały i żele do dezynfekcji
Ja właśnie w torbie też mam jeszcze i psikam od czasu do czasu, ale one też strasznie wysuszają ręce;/
u mnei co zostało to w samochodzie ale wiadomo warunki nie sprzyjające i do wyzucenia tylko sie nadawały
U mnie też w aucie jest płyn i chusteczki higieniczne nasączone i jeszcze maseczki mam z porodówki z mikołajami bo innych nie było i stary taki kupił na stacji a potem wstyd było chodzić wie. Jak leżały tak leżą w schowku do dnia dzisiejszego
U mnie w samochodzie też leży żel ledwo używany
MamaLaurusa z mikołajami? hehe muszą śmiesznie wyglądać, no i miejmy nadzieje, że już się nam nie przydadzą:p