Dziewczyny mój dwulatek od rana robi takie glutowate kupy brzydko mówiąc kupa nie jest wodnista ale ciapowata i wygląda jak by ktoś do niej nasmarkał. Jest tam duzo śluzu. Ma apetyt nie skarży się na bóle brzucha. Praktycznie przy każdym sikaniu jest trochę takiej kupy. Wasze dzieci tak miały? Macie jakieś pomysły ? W ogóle co podawać przy czymś takim?
U nas tak było i poszłam do pediatry bo zawsze mówili że jak jest śluz w kupie to nie jest za dobrze , okazało się że mój syn przegiął z produktami mlecznymi i nie że nie toleruje laktozy ale za dużo tego było i stąd był ten śluz
Właśnie u nas wczoraj zjadł rano mleko podwójna porcje bo chciał. Później pojechał do mamy i zjadł serek waniliowy po powrocie do domu zjadł ziemniaki z kefirem i dużo go wypił bo prawie pół butelki i znowu wieczorem mleko więc też mi się tak wydaje że to od przegięcia z produktami mlecznymi
Mi lekarz kazał obserwować czy jest krew w kupie i dostał syrop węgiel dla dzieci , miał około 2,5 roku
Krwi nie ma ale dzisiaj mówi że go brzuszek boli. Chyba będę się musiała wybrać na świąteczną opiekę
Ja też słyszałam o tym śluzie, jak mój mały był noworodkiem i robił taka śluzową kupę to mówiła pediatra że jeszcze nie toleruje laktozy zbyt dobrze i dlatego. Wczoraj też robił dziwne kupy, i to 3, ja myślałam że może jakiś “wirus” bo my jemy to samo, a mi nic nie jest
Mi mówili podobnie ale już w takim wieku to niewiem czy tak może być ![]()
A może chrupki kukurydziane jakbyś dawała albo ugotowany sam ryż ? Na bolący brzuszek będzie dobre i na te kupska .
Jak juz bedziesz na świątecznym dyżurze to daj znać.
A nie ma wysypki zadnej na ciele ?
Szczerze powiem wam że nie byłam bo dałam mu smekte rano i po południu i zrobił dzisiaj tylko 3 razy taką kupę. Wysypki nie ma żadnej może to faktycznie od nadmiaru laktozy bo nam też nic nie jest. Gdyby to wirus to już by nas coś brało. Niby w takim wieku już było by wiadomo że ma nietolerancję laktozy ale jak cały dzień był na mlecznych potrawach to może faktycznie przegielismy z laktozą
Zawsze gdy w kupie jest śluz warto zrobić badania. Pobierz próbkę i możesz zanieść do laboratorium. Najszybciej na własną rękę lub najpierw idź po skierowanie do pediatry. Może to być zwykła infekcja lub może dziecko czegoś po prostu nie strawiło.
Mi chodziło o to, że u noworodka tak się objawia to u małego dziecka jak dobrze toleruje, ale właśnie zje większe ilości to może to tak wyglądać. Bo wychodzi na to że produkty mleczne są ciężkie do trawienia a układ pokarmowy u 2 latka nie jest jeszcze taki sprawny.
Teraz te wirusy na pewno mocniejsze, że całe rodziny kosi, ale jak ja byłam młodsza to zawsze tylko mnie brało, a mojego młodszego brata nigdy ![]()
No tak i to pewnie przez to bo dzisiaj jest już ok
Wiecie co wracając do tematu.
Kiedyś gadałam z jedną mamą i jej syn przez tydzień miał brzydkie kupy , glutowate wlasnie i nie wiedziała od czego , bo nic nowego mu nie wprowadzała , a był przed 2 urodzinami wiec też jadl praktycznie wszytsko, jak zrobił kupę po tym tygn z CAŁYM winogronem to oczy zrobiła jak 5 zł że półknął nie gryząc takie winogrono, po tym jak ręką odjął.
Dlatego ja jestem tak wyczulona na winogrona w domu że pojęcia nie masz. Szczęście że połknął a jak by się dziecko zadlawilo? Był taki przypadek w przedszkolu przecież
Ja mam to samo z winogronami. Jak tylko widzę, że gdzieś jest i syn się za nie bierze, to serce mi zaczyna szybciej bić. Jak już kupuję, to kroję mu na 4, żeby przypadkiem się nie zakrztusił, nic tak na mnie nie działa jak te owoce. Wiem, że to pewnie już paranoja no ale nie potrafię inaczej, nawet jak to teraz piszę to się denerwuje ![]()
Mam dokładnie to samo zawsze przekrojone jest na 4 no chyba że malutkie są to na pół. U mnie wszyscy w domu wiedzą że mam obsesje na tym punkcie i winogrona leżą tak żeby mały sobie go sam nie wziął
U nas to samo. Młoda nie weźmie do buzi jak jest nie przekrojone i zawsze się domaga żeby na pół przekroić.
Wujek tez mi opowiadał jak syn jego kolegi udusił się właśnie winogronem, koszmar na całe zycie bo sam też ratował ale mu sie nie udalo. Ja po czyms takim od razu w wariatkowie bym byla
Ojej straszne… aż mam dreszcze… ale no trzeba zawsze bardzo uważać
U mnie też są postawione tak że syn nie weźmie sam, ale ja mu nie kroje tylko podaje tak żeby ugryzł pół i stoję nad nim czy dokładnie gryzie