Zastanawiam się nad zajęciami gordonkami. Wczesniej sie z tym nie spotkałam, ale ostatnio przypadkiem trafiłam na temat gordonek. Nie powiem, bardzo mnie zaintrygowały i jestem ich ciekawa. Zastanawiam się, czy rzeczywiście dziecko się lepiej rozwija. Czy któraś z was miała z tym styczność i może się na ten temat wypowiedzieć ?
Gordonki- Zajęcia te są po trosze wynikiem mody. Ale to moda, za którą warto podążyć. Gordonki to nazwa zajęć umuzykalniających, które prowadzone są zgodnie z teorią uczenia się muzyki amerykańskiego muzyka jazzowego i pedagoga Edwina Eliasa Gordona. To właśnie on podczas prowadzenia swoich muzycznych zajęć zauważył, że dzieci potrafią uczyć się muzyki tak jak uczą się języków. W skrócie polega to na tym, że mówiąc do dziecka po polsku, będzie ono powtarzać pojedyncze dźwięki, sylaby, a potem całe wyrazy i tworzyć z nich zdania w języku polskim. Na polu muzycznym – dziecko powtarza pojedyncze dźwięki na różnych wysokościach, potem krótkie motywy tonalne (czyli melodyczne) lub rytmiczne. A po jakimś czasie, potrafi samodzielnie tworzyć zdania muzyczne czyli melodyjki czy rytmiczne wierszyki.
O kurcze nie słyszałam o tym ale super sprawa, mózg nasz lepiej pracuje w powiązaniu z muzyką.
każda nauka czy to muzylka plastyka czy ruch pozytywnie wpływaja na rozwój dziecka
DoNiWe masz racje ,ale jestem bardzo ciekawa czy jest tu ktoś kto korzystał z takich zajęć ;)
Nie miałem styczności z takimi zajęciami ale coś kiedyś mi się obiło o uszy na ten temat.
Chyba mało popularne jescze to jest mimo że bardzo ciekawe i dlatego ciężko o opinie
Przyznam szczerze że nie słyszałam ani nie rozumiem tej metody. Przeczytałam tłumaczenie metody niestety nie jestem w stanie sobie jej wyobrazić nadal na czym ma polegać.
Pierwsze słyszę Gugus od jakiej grupy wiekowej prowadzą takie zajęcia?
Gugus ja również w tej sprawie nie doradze bo sama jestem pusta w tym temacie i nie wiem nawet o co chodzi, owszem każda nauka poprzez zabawę, rysowanie, śpiewanie, czytanie bajek itd...wywa na rozwój naszych dzieci i ja bardzo często siedziałam z synkiem jak jeszcze nie miałam drugiego synka, nie chodziłam do pracy bo mąż za granicą to chociasz chciałam dużo czasu poświęcić synowi , dużo z nim robiłam , zwiedzalam przy tym wszystko pokazywalam , tłumaczylam itd..czytalam książki, liczyliśmy na patyczkach, kubeczkach , robiliśmy stworki z rolki od papieru toaletowego i mnóstwo fajnych rzeczy teraz synek ma już 6,5lat i naprawę bardzo dużo potrafi poszedł do przedszkola jako 4latek to pani go chwalila że synke umie wiele rzeczy co nie jeden 6 latek teraz ma 6,5 lat i tabliczkę mnożenia umie, oczywiście nie cała i prostsze zadania ale umie, może w sobie ma taki talent ale też myślę że przez nasze wspólne zabawy , bo oczywiście nigdy synka do niczego nie zmuszałam , on zawsze sam chciał , może dlatego że chce to szybko łapie bongo interesuje, ale poczytam aż sama na ten temat ci piszesz a nauka poprzez muzykę... brzmi ciakawie;-)
PattMaz ja szukałam sobie na YouTube i tam wszystko fajnie pokazują i tłumacza. Bardzo mnie to zainteresowało
Patka od 0 ;) z tego co czytalam to robią grupy chyba pierwsza jest od 0-12 zależy chyba od szkoły
Klaudiamama no właśnie sama ostatnio na to trafiłam, a tu patrze na necie, a tam z 2015 , czyli jakiś czas to juz jest na rynku
Ewcia ja tez dużo mowie do synka, śpiewam mu czytam bajki, jestem z nim ciągle więc poświęcam mu 200% mojego czasu i on uwielbia jak mu spiewa , więc pomyślałam, że takie zajęcia mógłby mu się spodobać ;)
Bardzo ciekawy temat. Napewno się nad nim skupie. Warto inwestować czas w tego typu wiedzę.
Ja chodzę z synkiem i bardzo polecam. Jak każde zajęcia wpływają pozytywnie na rozwój dziecka. Nawet napisałam o tym poradę.
U mnie każdy praktycznie w otoczeniu chodzi już z niemowlakiem na zajęcia a gordonki to jedne z popularniejszych. Dlatego zzdziwiło mnie ze tyle z Was o nich nie słyszało.
Pierwszy raz słyszę o tego typu zajeciach. Jestem zdania, że zawsze warto rozwijać dziecko, ale trzeba to robić z glową i nie narzucić mu milion zainterwsowań na raz, a obserwować co sprawia mu przyjemność i w czym jest najlepsze... to może być duża inwestycja w przyszłość, jeżeli rodzice podejdą do tego z głową.
Rena, czytałam właśnie kiedyś twoją poradę na temat Gordonek.Bardzo ciekawy temat i także uważam,że warto , jeśli ktoś ma możliwość skorzystać z takich zajęć.
Ja tez wlasnie pierwszy fraz o takich zajeciach slysze ale u mnie w poblizu niestety nie ma ich tylko w duzych miastach ;) A przez internet bym musiała poszukać czy takie zajęcia są prowadzone chociaz nie powiem wolałabym aby odbywały się stacjonarnie ;)
O ile się nie mylę pojawiła się tutaj kiedyś porada dotycząca gordonków. Dlatego troszkę orientuję się w temacie, ale szczerze mówiąc nie bardzo jestem tym zainteresowana. Chociaż słuchanie muzyki, śpiewanie, granie na instrumentach to u nas praktycznie codzienność. Synek bardzo żywo reaguje na muzykę więc tak się bawimy ;)
Już kiedyś słyszałam o tych zajęciach. Ja chciałam zapisać corke do szkoły muzycznej, ale przez tego korona nie wyszło i pewnie od nowego roku szkolnego też nie wyjdzie. U nas na codzień jest śpiewanie, słuchanie muzyki i granie na instrumentach. Dzisiaj rano córka zrobiła mi pobudke grając na gitarze i śpiewając, jak zobaczyła że nie wstaje to przezucila się na fortepian, no i musiałam wstać i iść po nią do jej pokoju i zajść na dol, a zapomnialabym że było to o 5:55 jak zaczęła koncertowac .
Kasia nie tylko duże miasta :)
Teraz coraz więcej się mówi o pozytywnym wpływie takich zajęć, więc i w małych miejscowościach są organizowane grupy. Ja owszem mam ogromny wybór z racji miejsca zamieszkania, ale u mnie w rodzinnych stronach kilka osób się zorganizowało i Pan specjalnie na jedną grupę przyjeżdża do nich. Załatwiły lokal i zebrały kilka matek i super inicjatywa. Moja sisotra akurat tam chodzi na zajęcia. A raczej chodziłam przed koroną, bo jeszcze nie wznowili akcji. Sama byłam tam gościnnie na zajęciach w celu porównania i tego czy warto, bo byłam tam jak synuś był maluszkiem chyba 3-miesięcznym.
Są zajecia online. Nawet moja grupa w czasie pandemii takie prowadziła. Teraz na szczęście wróciliśmy do tradycyjnych, bo jednak to coś innego. Jednak jak nie ma sie wyboru to warto.
Ja nie jestem w żaden sposób umuzykalniona. Mąż jest, ale kiedyś rodzice jego tego nie dopilnowali bo inne czasy, bo wioska, więc i mentalność inna. Synka wysłałam bo może też ma talent.
To jest coś innego niż słuchanie w domu muzyki, czy śpiewanie dziecku. Nie mniej warto to robić.
Grupy są różne, w zależności też ile ich jest. U mnie były już od 0+. I dzieci takie jak to na innych zajećiach nawet, wynoszą różne rzeczy. Muzyka to jedno. Koleżanka z grupy synka przyprowadza aby w towarzystwie otworzył się na dzieci inne i widzi efekty. To miejsce na kontakt z dziećmi także, miejsce na kontakt dla matek. Nie każde dziecko chodzi do żłobka, a siostra czy brat nawet jak jest to co innego
Dzieci lubią bawić się instrumentami gorzej z uszami rodziców hehe
Rena dziekuje Ci bardzo za informacje ;) Jestem tu od niedawana i nie widzialam Twojej porady.. Szukam , szukam i nie moge znalezc :/ Jakbys miala link to bym bardzo prosila. Tez uwazam, ze spiewanie w domu to nie to samo. Coraz bardziej sie przekonuje zeby zapisac synka ;) Dodatkowo kontakt z innymi dziecmi bardzo mi sie podoba ;)