Mój synek też powoli zaczyna mieć chimery jednak okres buntowniczy dopiero przed nami
Moja corka dzis rano. Czeszemy wlosy, pytam: zrobic kitke czy warkoczyk? Odpowiada - warkoczyk. Zrobilam warkoczyk. Ona w placz, bo chciala kitke.
No myslalam, ze ja rozniose ![]()
Dzieci
hehehe
Dzieci potrafią wyprowadzić z równowagi… Ja też mam czasami ochotę Hanie udusić
ale ona potem przyjdzie się przytulić i wszystkie złości mijają
Michuni haha mam to na co dzień tyle że nie z fryzurą A np jedzeniem chcesz kanapkę czy tosta pokazuje że kanapkę i mówi to i zaraz później kanapka w koncie syn na ziemi i krzyk bo on chce tosta jednak.
Mimo, że mam młodsze dziecko i dużo jeszcze przede mną, myślę, że trzeba być łagodnym i konsekwentnym.
Asia konsekwentnym zdecydowanie ale sama zrozumiesz kiedyś że idzie oszalec.
Albo lepiej byś nie zrozumiała bo nie życzę nikomu takiego buntownika.
Tak tak, to byl tylko przyklad, ale takie akcje sie nam powtarzaja w roznych sytuacjach. Wybiera spodnie - za chwile jednak nie te, tylko inne. Jedzenie tez. Ale do wszystkiego da sie przyzwyczaic.
No i niestety, Mama Hani, masz racje… za chwile cos powie albo zrobi takiego ze nogi mi miekna, usmiech wychodzi na twarz a serce sie wypelnia miloscia do tego malego wrednego stworzonka!
Michuni skąd ja to znam z wyborem zabawki też nie bo tamto A później krzyki bo inna chce w sklepie też nie jest różowo jak mam iść na zakupy to mam białą gorączkę czy coś takiego kiedyś przymierzwlam spodnie to się spocilam cała bo młody dał Popis w przymierzalni A to było jedyne 3 min. Wyjście z placu zabaw bez krzyku nie obędzie się norlanie człowiek jest na granicy cierpliwości ale za to zaraz przyjdź eprzytyli się albo coś zrobi czy powie że nogi miekna miekna i nie da rady się złościc na takiego małego wredote
Oj zakupy ostatnio to u nas tez trudna sprawa, jezdzimy w 4, a i tak nie ogarniamy
A to Klara cos szaleje, albo Flora placze… ostatnio Klara wjechala wozkiem zakupowym w piete jakiejs dziewczynie z zespolem Downa, tak mi bylo wstyd, bo ta dziewczyna potem mega przezywala ze ja noga boli ![]()
I kupilismy tez jakas mega eko sreko “bio organic” szynke za miliony monet, bo sie uparla ze chce te szynke i bedzie ja jesc ![]()
Och dziewczyny współczuję… Hania tez ostatnio daje popalić… Nie słucha się, krzyczy… Ale nie aż tak… więc pewnie wszystko przed nami ![]()
Michuni mam to samo ostatnio syn uparł się że będzie wózek pchać i jechał i nie patrzył na nic i norlanie ledwo udawało się zatrzymać go ale i tak wjechał w dwie osoby normalnie wyszłam cała czerwona ze sklepu polowy rzeczy nie kupiłam I miałam ochotę zamknąć go w aucie A zakupy spokojnie dokończyć choć wiadomo nie zrobię tego nigdy Ale tak mnie wyprowadził z równowagi ze nie macie pojęcia wpakowalam w duży wózek sklepowy go i skończyłam zakupy ale i tak wychodzi z niego i łapać musiałam norlanie jak muszę iść sama z nim na zakupy to mi się słabo już robi.
O matko, ja mam mega stresa przed wkladaniem K do wozka zakupowego bo ona mi wstaje, wychyla sie i wierci, a kolezanki syn wypadl kiedys na zakupach i upadl na glowe
Wiec mam troche paranoje na tym punkcie…
Michuni powiem ci że mój to taka malpka w tym wózku nieraz usiądzie i jedzie raz mi nawet zasnął siedząc w wózku zakupowym haha nudne zakupy chyba były no ale do rzeczy najczęściej to wlansie chodzi mi próbuje wyjść więc ciągle pilnuje go A on nie lubi tego siodełka że siedzi przodem do mnie Więc muszę norlanie go wsadzac jak coś do koszyka… No u ostatnio wziął to siedzisko dla malucha rozłożył i usiadł na nim ale okrakiem tak że był tyłem do mnie i tak jechał…
No u nas jest to samo, zwykle nie usiedzi ani w siodelku ani w tym glownym koszu… wiec ja wole nie ryzykowac…
Mi ostatnio Hania zrobiła taka histerię, że z bezsilności ja sama zaczęłam płakać… zapewne to też wina hormonów.
Ale uwierzcie mi dziewczyny że jeszcze w życiu nie widziałam jej w takim stanie… dopiero za trzecim jej przyjściem do mnie udało mi się ją uspokoić… poprzednie dwa podejścia kończyły się tym że lądowała na karnym fotelu.
Cóż mama Hani każde dziecko ma jakieś bynty i histerie.
Michuni ja radzę sobie wiem co mogę się spodziewać czyli głupich pomysłów nadpobudliwości itd ale niekiedy to mnie szlak trafia i mam ochotę w tyłek dac norlanie wyprowadza mnie ten mój syn nie raz z równowagi ale staram się powtarzać i powtarzać ciągle te tłumaczenia ale niekiedy to zakupy to koszmar…
Najgorsze to jest to, ze wlasnie w ciazy przez te buzujace hormony mialam bardzo malo cierpliwosci i koszmarnie sie to odbijalo na moich relacjach z Klara… nie wiem jak to mozliwe ze wszyscy przezylismy. Ona - wiadomo, czula ze nadchodzi jakas wazna zmiana, wiec reagowala jak to dziecko, a ja przez to cale emocjonalne rozchwianie bylam klebkiem nerwow, nieraz na nia krzyczalam, a potem plakalam bo mi bylo wstyd, zal, glupio, i po prostu szkoda jej. No ale niewiele moglam zrobic. Przepraszalam i kulalysmy sie dalej…
MichuNi wiem o czym mówisz…
Najgorsza jest ta bezsilność… Hania czasami tak mnie potrafi wyprowadzić z równowagi że potem mam ochotę walnąć samą siebie za to że na nią nakrzyczałam. Bo wbrew pozorom nie zrobiła nic aż tak złego…
Dziewczyny rozumiem was tyle że ja przez są tanie hormonów mam tak i nie była to cisza ale cóż nie raz sama chciałam dac sobie w kość za to że nakrzyczalam
Wiecie wydaje mi sie ze wsrod tych wszystkich obowiazkow, niewyspania i innych rzeczy ktore w macierzynstwie sa trudne to wlasnie to radzenie sobie z emocjami dziecka i swoimi jest dla mnie najtrudniejsze…
A ciaza to bylo jakies apogeum, byl jeden taki wieczor ze naprawde mialam megadola, ryczalam mezowi przez godzine w rekaw, wyrzuty sumienia i mysli pt. “nie powinnam miec dzieci bo jestem fatalna matka”… A tu wlasnie drugie dziecko w drodze… no nie polecam nikomu.