Kanalik mleczny

Cześć dziewczyny postanowiłam się podzielić moim problemem. Może któraś chociaż nie życzę bedzie miala ten sam problem a mój post troszke pomoże. Jednocześnie jestem ciekawa Waszycj doświadczeń. 

 

Ktoregos dnia obudziłam się z potwornym bólem piersi. Początkowo myślałam że to może jakiś zastój. Bol nasilal się przy dostawianiu do piersi.  Po jakimś czasie zorientowałam się że mam gorączkę. Skonatowalam się z położna. Wziełam leki przecizapalne i czekalam . Następnego dnia na piersi pojawił mi się biały punkt. Po konsultacji z położna okazało się że mam zapchany kanalik mlekowy . Dlaczego akurat to? Nie wiem. Wujek Google pokazał że przyczyn jest duże. U mnie moglo to być spowodowane nieefektywnym ssaniem z piersi przez dziecko.

 

Jak się tego pozbyłam? 

 

Początkowo robilam okłady- przed karmieniem ciepłe po zimny. Bralam na zmianę ibuprofen i paracetamol co 4h ( ból tego wymagał). Dostawialam do tej piersi częściej a z drugiej odciaglam. Nic nie pomogło i skończyło się na przebijaniu. Mleko z piersi trysło... 

 

Niestety po tygodniu czasu mialam znowu ten sam problem i od tego momentu spokoj . 

 

 

Czy któraś z Was miala podobny problem ? Jak sobie z tym poradzilyscie ?

 

 

Zastój juz miałam tak dużo razy, że wiem o czym mowisz.. z tego co piszesz to może być czop mleczny.. warto mając piersi sprawdzic czy pozbyłaś się każdej białej kropeczki na brodawki, bo to zaschnięte mleć może właśnie zablokować wyplyw i przebicie będzie najszybszym rozwiązaniem.. kiedyś o tym słyszałam na insta zaufajpoloznej, może jeszcze jest u nich jakis live zapisany o tym..

Wyderka miałam to samo dwa razy przy córce. . Pierś bolała mega biała gruda na brodawce MI tam nie pomagało przystawianie córki, okłady nawet masaż nic nie dawało rady. Zrobiłam to co Ty potraktowałam grudę igłą i wyciągłam tę grudę i się odetkało. Ja wiem, że tak nie wolno robić bo można uszkodzić kanaliki, ale nic nie pomagało to była moja ostatnia deska ratunku. Za trzecim razem nawet to nie pomogło, ginekolog mnie ochrzanił, że tak próbowałam sobie pomóc i ze czekałam miesiąc by przyjść. Skończyło się antybiotykami w maści i podczas ich stosowania córka mi się odstawiła 

Teraz miałam gorączkę i mdlałam, pierś jak kamień, czerwona mega. Też nic nie pomagało i wieczorem już dostałam antybiotyki doustne 

 Ja bym się nie odważyła tak sama kombinować Raczej bym skontaktowała się z lekarzem ale wiadomo teraz Łatwo się mówi A jak człowieka boli i chcę się coś zrobić na już to działa się w różny sposób

Nie napisałam ... nie przebijałam sama robiła to położna :)

Jeju tak czytam i wam współczuję,ja miałam jedynie dwa dni zapalenie jednej piersi ale czy był kanalik zapchany to nie wiem...wiem że mleko nie chciało lecieć  a piers jak kamień..

mi również problem powracał.. jestem już (mam nadzieję) na końcówce karmienia piersią i myślałam, że mi się to już nie przydarzy, a jednak.. :/ mi pomogła woda z sodą oczyszczoną i okłądy, przed karmieniem ciepłe, po karmieniu zimne. no i odpowiednia pozycja karmienia. prawie w pionie. 

Ciekawe jaki jest tego powód, może tak jak pisze Mamba91 trzeba częściej myć piersi bo rzeczywiście to mleko czasem może zaschnąć ale jak ktoś ma duże wycieki to też pewnie może się przytkać po nocy taki kanalik, 

Wyderka Milan to samo w tamtej ciazy z 3 krotnie teraz po porodzie z tym ze teraz wiedzialam jak walczyc obylo sie bez goraczki ale reszta tak jak piszesz. Przyczyn jest mnostwo I ciezko wylapac dlaczego:(

Mnie na szczęście tez ominęły takie bóle natomiast bardzo współczuję wam dziewczyny którym to doskwiera  jak już jest naprawdę źle to chyba jednak najlepiej udać się do lekarza lub właśnie jakieś położnej która coś zaradzi albo najlepiej jak przepiszą jakieś leki z antybiotykiem

Rozanett po każdym odstawieniu córki przemywam brodawki No i spie w muszlach laktacyjnych wiec uwierz mi ze o higienę piersi dbam ... 

Ja współczuję bo to na pewno trudne. Mnie na szczęście ominęło 

mnie to tak bolało, że nie było opcji czekać. Położna tylko mi masaże zaleciła, sama go zresztą robiła, efekt marny. Na halfija wyczytałam o tym przebijaniu igłą, bolało jak diabli. Oczywiście igła wyparzona , zdezynfekowana, ale ten ból był wart  efektu :)

ja miałam pełno zastojów i dlatego nie lubiłam karmić piersią bo ilekroć ból się pojawiał to już chciałam się poddać. To dla mnie było najgorsze i tylko z tym kojarzę karmienie piersią. Teraz karmiłam 1.5 miesiąca, a zastoje miałam trzy więc strasznie dużo jak na taki krótki czas 

Aż tak nie miałam ale w pierwszej ciąży w 4 dobie miałam nawał i zrobiły się zastoje. Piersi twarde, obolałe, z grudkami, wysoka temperatura na tyle, że nawet z łóżka nie potrafiłam wstać. Na przemian dreszcze z zimna i uderzenia gorąca. I się okazało, że właśnie to z zastojów. Mój syn wtedy super spał, bez budzenia się więc go specjalnie nie budziliśmy na karmienie i to był błąd. Odciągnęłam trochę ręcznie wtedy.Paracetamol też był w użyciu.

U nas się to pewnie zbiegło z wyższym poziomem bilirubiny bo dopiero po wyjściu ze szpitala się pojawiło lekkie zażółcenie skóry a wtedy dzieci są bardziej senne, i to by pasowało. Dlatego nie szło dziecka dobudzić na karmienie. 

Później kilka razy problem powracał ale jak czułam, że pojawiają się dreszcze to od razu brałam paracetamol i już takiej tragedii nie było.

Przy drugim dziecku nie miałam ani razu takiej sytuacji choć przy nawale te piersi były twarde jak kamień ale bez takich mocnych grudek wyczuwalnych.

Wyderka rozumiem, to rzeczywiscie  na pewno nie o to chodziło. Pewnie nie ma co szukać przyczyny, po prostu u niektórych się coś takiego pojawi a u innych nie. Ja miałam tylko zastoje ale po kilku dniach przechodziło 

Też to jest tak, że niektóre osoby chyba mają tendencję do zastojów bo ja je często miewałam. Dla mnie to było najgorsze podczas karmienia i w sumie jak urodziłam syna to tego bólu się najbardziej bałam i zastój przyszedł mega szybko ;/ zaraz jak skończyłam brać antybiotyki to parę dni i kolejny tragedia 

Mazia a O co chodzi z tym przebijaniem igla? 

Mazia zgadzam się z tobą w 100% ze ma się do tego raczej tendencje. Ja nie dość że mam małe piersi to jeszcze mialam kamien na kamieniu.  Ja juz walczę 4 miesiac chociaz jak opowiadam ile mam za sobą przejść to każdy mi się dziwi. Ale uwazam ze u mnie wszystko od początku było nie tak przez to ze urodzilam za szybko zaluje tylko ze słuchałam się na neanatologi i ze tydzień wcześniej nie zaczelam juz dostawać córki może wyszlo  by naturalniej bez zastoji nawałów... odważna jestes ze sama przebijałas iglą. Ja też miala przebijane igła ale nie zrobiłam tego sama. Do tej pory czujextą ulgę która wtedy miałam.

Mazia podziwiam  Cię,za odwagę...bo pewnie też trzeba umieć przebić.

Te zastoje może i faktycznie nie u każdego,czymś na pewno są determinowane ze jeden ma inny nie...pewnie jak zwykle genetyka

u mnie na szczęście bez igły się obeszło. wydaje mi się, że wystarczyło, że mały nie dojadał z piersi dlatego to wszystko tak się kończyło zatkanym kanalikiem.