Karmienie piersią vs karmienie butelką

Początki były trudne. Już zaczynając od tego, że po porodzie nie potrafiłam przystawić dziecka nawet z pomocą położnej, dopiero na drugi dzień pomogła mi doradczyni laktacyjna i się udało. Pierwsze tygodnie to było wiszenie dziecka na piersi i walka żeby nie przysypiał, bo przez żółtaczkę był bardzo ospały a przyrosty były niezbyt zadowalające. Dopiero po miesiącu żółtaczka minęła, waga ładnie wzrosła i mogłam wrzucić na luz. Mimo tego również w późniejszym czasie zdarzały się trudne momenty, na przykład kiedy wieczorami mały zanosił się płaczem i ani pierś ani tulenie nie były w stanie mu pomóc. 

 

Karmienie butelką u nas występowało sporadycznie, zazwyczaj jak musiałam wyjść z domu. Jak byłam w domu to rzadko dostawał butelkę. Od urodzenia ciężko mu było przywyknąć do jedzenia z butelki a też mi było wygodniej karmić piersią. Zazwyczaj udawało mi się odciągnąć własne mleko na wyjścia a w razie czego miałam też kupione kilka sztuk mleka w jednorazowych saszetkach. Kilka razy się przydało, kiedy dziecko nie chciało pić mojego odmrożonego mleka.

 

Z produktów na pewno mogę polecić laktator na dwie piersi z Canpol, bo bardzo się przydał. Takim podwójnym laktatorem mogłam odciągnąć więcej mleka i to w krótszym czasie. Oprócz tego super sprawdził się laktator muszlowy z Canpol, bo jak musiałam się szykować do wyjścia i nie miałam czasu siedzieć z klasycznym laktatorem to mogłam włożyć laktator do stanika i odciągać mleko robiąc jednocześnie coś innego, tak że jak wyszłam z domu to dziecko miało świeżo odciągnięte mleczko. 

 

A przy karmieniu butelką przyda się na pewno podgrzewacz butelek i sterylizator. Też miałam firmy Canpol i sprawdziły się bardzo dobrze. Sterylizatora nie używałam może bardzo często, bo głównie karmiłam piersią, ale też się przydał do sterylizowania smoczków. Natomiast podgrzewacz przydał się do podgrzewania słoiczków z jedzeniem.

Leo&Lea u mnie było podobnie, nie potrafiłam przystawić dziecka i przez to mały tak poranił mi brodawki i sutki, że porobiły mi się rany i mleko nie wypływało.. mały zaczął ubywać na wadze, ale zaczęłam działać laktatorem i udało się w końcu ogarnąć temat karmienia,

Dla mnie największą trudnością było zapalenie piersi 10 dni po porodzie. W życiu nie miałam takiej gorączki i dreszczy, a gdzie tutaj jeszcze karmić maluszka. To były ciężkie chwilę, ale daliśmy radę i karmiłam 15 miesięcy. Obecnie drugi synek 3 miesiące i karmimy się piersią 

Mama2123 ojej to brzmi drastycznie! Moje dziecko na szczęście ran mi nigdy nie porobiło, chociaż na początku karmienie było bolesne. To już teraz bardziej mi maltretuje sutki, bo czasem zahaczy zębami albo paznokciem, bo w czasie karmienia musi oczywiście się bawić drugą piersią. 

Ja po dwóch tygodniach karmienia piersią przeszłam na kpi. Było to dla mnie bardzo trudne, obwinialam się, że nie potrafię nawet nakarmić dziecka. Ale teraz widzę ile stresu kosztowało mnie karmienie piersią i uważam, że dobrze na naszą relację wpłynęło to, że taką decyzję podjęłam.