Katar a żłobek lub przedszkole

Drogie mamy, czy posyłacie dziecko „tylko z katarem” do przedszkola lub żłobka? Jaka jest granica, która sprawia, że zostajecie w domu?

1 polubienie

na chwilę obecną moje dziecko nie uczeszcza do placówki ale osobiscie dziecko z infekcją czy “tylko” katarem szczególnie intensywnym starala bym sie zostawic w domu. wszystko zależy od nasilenia

1 polubienie

Ja zostawiam dziecko jesli ma katar, czy lekki kaszel wiem jak male dzieci szybko łapia od siebie dlatego wole nie narazac innych :slight_smile:

1 polubienie

My oczekujemy na syneczka więc zanim ruszy do żłobka czy przedszkola to jeszcze trochę minie, ale w wieku żłobkowym jest syn mojej siostry i mały co chwilę cos przynosi i to najczęściej właśnie od maluchów które pociągają nosem, mam wrażenie że to jest never ending story :sweat_smile:
W przyszłości pewnie będę sie zastanawiać co co w takiej sytuacji, ale po tym co widzę teraz to raczej zostawie malucha w domu i albo ja zostanę razem z nim albo szybka pomoc i telefon do babci; "babcia raaatuj":sweat_smile:

Ten „tylko katar” dla jednego dziecka będzie faktycznie zwykłym katarem, a dla drugiego skończy się gorączką. Zawsze zostajemy w domu, dla bezpieczeństwa własnego i innych dzieci!

Ja zostawiałam dziecko z katarkiem w domu nawet dla jego komfortu, sama wiem jak sie człowiek czuje jak ma katar, takie przeziębione dziecko męczy sie w przedszkolu. Chyba że widzialam ze to delikatny katarek i nie czuje się źle to zdarzyło się, że szedł. Człowiek niby patrzy też żeby innych nie zarazić ale niestety rzeczywistość jest taka że dzieci przychodzą do przedszkola z infekcjami… wiem jak jest bo pracowalam bardzo długo w przedszkolu.

Nie ukrywam, że zdarzyło mi się posłać córkę z katarem do przedszkola - zwykle woda z nosa i nie było jej za wiele. Jednym z powodów jest oczywiście praca zawodowa i brak opieki dla dziecka “od zaraz”. Przez te kilka lat też nauczyłam się rozróżniać czy faktycznie jest to katar, który związany jest z infekcją czy tak jak np teraz z sezonem grzewczym (wystarczy, że w bloku zaczynają grzać to razem z córką jesteśmy zatkane).
Nie puszczam dziecka z zielonym, gęstym katarem - no to już sygnał, że jest to infekcja. Druga sprawa, że taki gęsty katar (nawet bez barwy) jest męczący dla samego dziecka.

Chetnie poczytam bo ciągle sie zastanawiam, czy córkę zapisać do żłobka , w domu jej sie nudzi a tak to by tam szalała… choc z drugiej strony wiele chorób może przynieść a mam też niemowlaka w domu :frowning:

My już teraz choć mała nie chodzi jeszcze do żadnej palcówki staramy sie izolować ja jeśli ma katar lub jakieś objawy infekcji. Wówczas rezygnujemy z zajęć na basenie, odwiedzin czy wypadów na miasto/ do sklepu, staramy sie jak najszybciej zapobiec obajwom.

Ogólnie w Polsce jak córka była mała (14-15) lat temu nie posyłam do przedszkola z katarem. Mały jeszcze nigdzie nie chodzi więc nie mam tego problemu. Ale mieszkając w Anglii dziecko nie chodziło do szkóły tylko jak miało gorączkę. Jak mialo katar, nawet kaszel to w szkole być musiało. Panie nauczycielki podawały też leki jak trzeba było i nie wiem czy to miało jakoś wpływ ale moja córka przed 5 lat mieszkania w Anglii miała raz antybiotyk na zapalenie ucha. Od 2015 roku do teraz nie brała żadnego antybiotyku. Jak jest chora to raczej lekkie przeziębienie niż choroba. Więc szczerze nie wiem co myśleć

I wodnisty Katar i taki zielony świadczy o jakiejs infekcji. Różnica jest tylko taka, że jeden świadczy o wirusowej, a drugi o bakteryjnej :sweat_smile:
Aczkolwiek, ja sama rozumiem mamy, które czasami tak dziecko posyłają. Nie lada wyzwanie załatwić opiekę na już. Jeszcze jak ktoś ma możliwość zostać w domu, to jakoś da rade

Właśnie też słyszałam, że to tylko w Polsce dzieci zostają z katarem w domu. Moje dziecko jeszcze nie chodzi do placówki i sama nie wiem co o tym myśleć. Wolę żeby się nie zarażało i nie zarażało innych, a z drugiej strony i tak zaraża zanim się poławia objawy

1 polubienie

Tak w ten sposób nabywa odporności. W Anglii naprawdę tylko z rozwolnieniem i gorączka a jak np 3 dni dzwoniłam że ma gorączkę to kazali mi zaświadczenie od lekarza przynieść. Deszcz, wiatr a dzieci na zewnątrz na wf ćwiczyły i mysle że przez to córka nabyła odporności. A u nas ledwo katar i ładowanie antybiotyku

1 polubienie

Antybiotyk to u nas jakaś zmora… młodemu jeszcze na szczęście nie przepisali. Moja mama też bardzo pilnowała żebyśmy nie dostali bez potrzeby

Moja jeszcze nie chodzi, ale patrząc na to, jak długo dzieci potrafią mieć katar, to pewnie bym ją w domu trzymała do wiosny

Temat niczym kij w mrowisko :face_with_hand_over_mouth::sweat_smile: Będę szczera, były sytuacje, że dziecko szło spać zdrowe, a obudziło się z katarem czy z kaszlem, wtedy nie miałam możliwości załatwić opieki na Cito, moja praca bardzo nie lubi nieplanowanych zdarzeń, więc z duszą na ramieniu wiozłam dziecko do żłobka, ja jechałam do pracy, robiłam najważniejsze rzeczy i wypychałam najważniejsze tematy co chwilę zerkając na telefon czy dzwonią ze żłobka. Na kolejne 2-3 dni załatwiałam sobie pracę zdalną lub urlop, jak choroba się rozkręcała ja lub mąż braliśmy od lekarza opiekę. Mam świadomość, że jest urlop na żądanie i siłę wyższą oraz te 2 dni opieki na dziecko, i mogę z rana dzwonić do szefa, jednak same wiecie ile to jest dni, ucieka niezwykle szybko przy małym dziecku. Częścią mojej pracy są również spotkania z ludźmi i nikt z godziny na godzinę nie jest w stanie się przygotować i mnie zastąpić. Oczywiście staram się, żeby tych zasmarkanych sytuacji było jak najmniej, ale zdarzają się i myślę, że przydarzyła się każdemu rodzicowi przynajmniej 1 raz, a jeśli nie to wszystko przed Wami. Czy przeszkadza mi, kiedy widzę inne dziecko z katarem w placówce? Niekoniecznie, ale może dlatego, że moje dziecko ma dość fajną odporność, jednak jak słyszę w szatni głęboki, mokry, odrywający się kaszel u innego dziecka już jestem zestresowana.

Jeszcze w ramach anegdoty, dawno temu w internecie to był hit na grupie Pana Tabletki
"Czy dziecko może chodzić z katarem do żłobka? Moje tak, cudze nie " :sweat_smile:

2 polubienia

Zazwyczaj syn zostawał w domu jak miał Katar bo wiedziałam po prostu, że to się bardziej rozwinie i na samym katarze się nie skończy, a nie chciałam żeby męczył się w przedszkolu to raz, a dwa nie chciałam narażać innych dzieci

Jak ze wszystkim… to zalezy :slight_smile: jesli rzeczywiscie to byl tylko katar- taka woda z noska, albo zapchany nosek, ale corke nic innego nie bolalo glowa, nogi etc. To przed wyjsciem robilam jej inhalacje z soli fizjologicznej i szla do zlobka/przedszkola. Ale jesli do katru byl jakis dodatkowy zestaw objawow typu: bol glowy czy nog to zostawalam w domu.
Dla mnie granica jest samopoczucie mojego dziecka i jesli widze ze ledwo stoi na nogach to nie chce poswiecac jej zdrowia w imie moich deadlinow i spotkan. Samej ciezko jest mi pracowac i skupic sie jesli jestem przeziebiona, a co dopiero takiemu maluchowi.

1 polubienie

Oczywiście, zgodzę się z Tobą ale ja np mam wodnisty katar przy zmianie temperatur w pomieszczeniach, a nie zwiastuje on żadnej infekcji :slightly_smiling_face:

1 polubienie

Rozumiem, bo ja też tak mam, tak samo mam zawsze jak wrócę z dworu do domu :rofl: