Kłopotliwa ciocia

Powiem tak sytuacja nie wygląda najlepiej zwłaszcza że Twoje tłumaczenia nic nie dają . Nawet nie wiem jak w takiej sytuacji sobie z taką osobą . Ja na pewno bym powiedziała co myślę itd ale jeden zrozumie , a drugi będzie dalej tak robić bardzo Ci współczuję . A Twoja ciocia ma w ogóle dzieci ? Moi teściowie jak i rodzice zawsze się mnie pytają czy moja coś podać ale też robili co chcieli dopóki się nie odpaliłam i powiedziałam co myślę . Chociaż zdarzają się też incydenty kiedy mówię że już starczy żeby mu nie dawać jedzenia a to jeszcze troszkę jak grochem o ścianę . A mój syn jest taki że co mu nie dasz to będzie jadł . Oni się ciesza że tak pięknie je a mnie trafia 

Magdalena jeśli nie chcesz kłócić się ale chcesz by problem znikł to może warto przedstawić jej czarny scenariusz tego jej karmienia byle czym i między posiłkami nastraszyć że dziecko potem będzie miało problemy zdrowotne i będzie to jej wina i z grubej rury powiedzieć że to nie pasuje Ci ze żołądek psuje dziecku itd  niekiedy to działa taka terapia trochę szokowa. Pokaz jej w necie czym się kończy taka alergiczna wysypka ( w sensie jak wyglądaja strupy azs) może dotrze do niej że źle robi. Powiedz ze mały ma posiłki w ciągu dnia wyznaczone i nie może jeść ciągle coś i warto zaznaczyć też że takimi czynami krzywdzi dziecko. 

 

Darulka współczuję ja bym chyba zjadła ich za takie coś. 

 

U nas babcia wiecznie buleczki podsuwała i nie mogła się doczekać kiedy ale tłumaczyłam jej i zrozumiała i zawsze jak była pytała czy może podac czy zostawić na potem dziecku :) 

Co sie z Tymi ludzmi tzn teściowymi, dziadkami, ciociami dzieje...? czy oni nie rozumieją tego że teraz dzieci chowa się inaczej niż kiedyś, jeśli chodzi o żywienie małego człowieczka? dużo osób właśnie tego nie rozumie że takie produkty nie wpływają dobrze na dziecko, kiedyś dawali ale czy tak naprawdę zastanawiali się nad skutkami tego...? dlaczego właśnie do niektórych mówić to jak grochem o ścianę...? Tak się zachowują jakbyśmy my matki chciały zrobić dziecku krzywdę, na złość nie dając jakiś słodyczy, coli, chipsów, ogólnie cukrów i innych niezdrowych rzeczy, a przecież to właśnie my matki wiemy co dla dziecka jest najlepsze, przecież wiadomo że z wiekiem dziecka na wiecej będzie miało pozwalane ale wszystko w swoim czasie..

Spróbowalabym na spokojnie wytłumaczyć, że dziecku to szkodzi, że pojawiają się plamy i wysypki po zjedzeniu a jak wiadomo na początku niewinne, drobne zmiany mogą rozwijąć się coraz bardziej i gdy dziecko dostaje alergeny to organizm po każdej takiej dawce reaguje mocniej bez względu na zjedzona ilość.

Wytłumaczylabym tez, ze z tego względu mogą pojawiać się problemy z brzuszkiem i dziecko będzie marudne i placzliwe w nocy i to Ty będziesz miala problem, z którym będzie musiała się zmierzyć. Jak wiadomo takie incydenty mogą rozregulowac wszystkie dotychczasowe pory. Inaczej jest być z dzieckiem przez chwilę a inaczej cały dzień. 

Jak dziecko się przyzwyczai to potem już będzie chciało cały czas.

Ciężki temat jeśli tak jak mówisz rozmowy nie pomagają... Każdy ma granicę wytrzymałości i ciężko się nie złościć jak ktoś zachowuje się w ten sposób. 

Ja bym pewnie powtarzała jak mantrę. I nie zostawiała sam na sam takiej osoby z dzieckiem moim, skoro nie szanuje moich próśb. Bo to jest właśnie trochę brak szacunku w stosunku do Ciebie też . Swoją drogą.. Nie rozumiem takich ludzi którzy na siłę bedą narzucać swoje! Po prostu na samą myśl nóż się otwiera w kieszeni. Wiem doskonale co czujesz bo też mam taką osobę w rodzinie, która zawsze wie lepiej co jets dobre. W każdym temacie musi dodać swoje trzy grosze, dlatego jak już urodzę, wiem że też będę miała taki problem jeśli chodzi o dziecko, ale nie mam zamiaru odpuszczać 

Magdalena albo po prostu nie zostawiaj z nią synka sam na sam żebyś miała pod kontrolą to co ona robi skoro prośby groźby i wszelkie rozmowy nie skutkują 

Niestety po przykładzie mojej teściowej to wydaje mi się, że ona nie do końca ogarnia ten postęp. Chce dobrze, ale nie wie, że np. taki koperek co ona podawała dzieciom dzisiaj to zło. A ciastaka to taki wyraz rozpieszczania, bo kiedyś tego nie było i też myśli, że to tak super jak dziecko zje. Jednak dzisiaj dzieci ciągle mają do tego dostęp i jak zaczną jeść takie świństwa to się źle skończy.

Pati, mój też z tych co tylko by jadł. Wszystko praktycznie lubi. A je same zdrowe rzeczy, więc jak zacznę mu podawać słodycze to nadwaga murowana. 

Rena może ma dobrą przemiabe materi i nie było by tak źle 

Mój też ma dość duży apetyt na wiele rzeczy ale czasem wybrzydza.Na jedno to się cieszę ,że nie jest takim całkowicie "śmietnikiem".Mnie często bardzo przeraża co moja siostra pozwala i daje jeść swoim dzieciom.U nich dosłownie codziennie są rozłożone słodycze , chipsy i napoje na stole.Maluchy to jedzą non stop.Nie mają nadwagi wręcz odwrotnie, są suchmielcami.Nie chcą jeść normalnych posiłków to siostra kupuje im to śmieciowe żarcie.Ja nie chce się kłócić i wtrącać bo to nie moja sprawa ,ale często mnie przeraża ten widok, co oni jedzą.

Rena ja swojemu też nie podaję czasem się zdarzy że dam mu kawałek ciastka czy czekolady ale takie dni można policzyć na palcach u jednej ręki w ciągu miesiąca. Ja najczęściej podaje warzywa i owoce na przekąski i je lubi najbardziej . 

monia oj znam dużo takich mam co dają dzieciom bez ograniczenia takie same przekąski słodkie i to wszystko leży na stole w pokoju albo w kuchni na blacie i kiedy dziecko chce to po nie sięga. Ja to musiałam się nauczyć nie wtrącać bo taka jestem że delikatnie potrafię napomknąć co nieco jak coś takiego widzę i nie raz dostałam opiernicz za wtrącanie

Najgorsze to mieć słodyczy itp w zasięgu ręki dziecka. Bo ono się wtedy nie kontroluje 

Ja mam jakieś inne dziecko ? ono jak ma do wyboru ziemniaka a czekolade weźmie ziemniaka haha

PattMaz to tylko się cieszyc

Patt hahaha ja ostatnio mojemu dawałam batona ale wolał ogórki jakieś mamy dziwne dzieciaki :p ale słodkim też nie pogardzi . Ogórki ponad wszystko :p

Pati może batonik sie nie spodobał hehe

PatMazz to tylko pogratulować, chociaż moja córka lubi sama iść do kuchni i wyjąć sobie z garnka ziemniaka tak popołudniu jak zostaną :D

Moja teraz biega do kuchni i ciąga za lodówkę żeby dać jej jogurt 

Pati u nas też ogórki ponad wszystko haha

Ja sama pamiętam że jak byłam mała to brałam michę ogórków i obieraczke (ale takich babcinych z ogródka pysznych) I tak sobie siedzialam i jadłam kilogramami :D