Drogie mamy, nadchodzą cieplejsze dni i coraz częściej rodzice z dziećmi odwiedzają place zabaw. Jak reagujecie w przypadku konfliktów - pozwalacie dzieciom podjąć inicjatywę czy same reagujecie?
Ja jeszcze mam za małe dziecko ale chętnie poczytam doswiadczenia i rady nnych mam ![]()
Już sie boje tej pyskówki na placu zabaw albo słownictwa jakiw przyniesie z podwórka. Wchodzenia na drzewa i głupich zabaw też się boję ![]()
U nas dużo zależy od sytuacji i wieku dziecka, staram się najpierw obserwować i dać dzieciom chwilę, żeby same spróbowały się dogadać. Często okazuje się, że potrafią się podzielić albo po prostu zmienić zabawę. ![]()
![]()
![]()
Reaguję dopiero wtedy, gdy widzę, że konflikt się nasila, pojawia się popychanie, zabieranie zabawek albo jedno z dzieci jest wyraźnie smutne czy bezradne. Wtedy staram się spokojnie pomóc nazwać emocje i pokazać rozwiązanie, np. „teraz bawi się on, a za chwilę ty” albo proponuję zabawę na zmianę. to zazwyczaj pomaga myślę że warto dać dziecku trochę przestrzeni na naukę relacji ale też w naszej czujności
U nas to dopiero przed nami, ale myślę, że najpierw dam dziecku szansę spróbować samodzielnie rozwiązać konflikt, żeby też nauczył się jak poradzić sobie w trudnej sytuacji, a jak zobacze, że sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli to wtedy też na pewno zareaguję, żeby synek wiedział że ma we mnie wsparcie i zawsze jestem dla niego ![]()
Ja jak chodzę na plac zabaw to staram się na początku obserwować i czuwać nad tym co się dzieje. Dużo zależy od wieku dziecka i tego czy inni rodzice też czuwają nad swoimi maluchami.
Ja chodziłam swojego czasu z siostrzenicą któr
miałam 2 latka i była “walka”o foremki w piaskownicy. Foremki były nasze a inny maluch korzystał z nich i zabierał te akurat którymi siostrzenica się bawiła
. Dopóki ona brała inne foremki i się nie przejmowała tym to nic nie reagowałam. Kilka razy też odebrała swoją zabawkę
. Na szczęście ojciec tego dziecka też stał obok i reagował
Jakby było inaczej to pewnie podjęłabym delikatną ingerencje tak żeby jedno i drugie dziecko nie czuło się źle. Ale w tym przypadku byty to maluchy. Starsze dzieciaki to inna sprawa.
Obecnie chodzę z moim synkiem, który ma dopiero 11m i jeszcze sam nie chodzi, ale zdarzają się sytuacje że idę np. na zjeżdżalnie a inne dzieci wtedy przychodzą też na zjeżdżalnie i pchają i się przepychają to staram się zabierać mojego synka na inne atrakcje.
Do pierwszych kłótni na placu zabaw mam jeszcze trochę czasu ale na pewno będę chciała żeby dziecko nauczyło się samo rozwiązywać konflikty. Planuje interweniować dopiero jak synek będzie tego potrzebował ![]()
O kurcze , super temat , nigdy sie na tyd tym niezastanawialam , i chetnie poczytam odpowiedzi innych mam . U mnie jeszcze do tematu placow zabaw jeszvze troszke , ale fajnie jest przemyslec argumenty za i przeciw interwencji w konflikty .
Poki co wydaje mi sie , ze bede pozwalala na rozwoj sytuacji , tak zeby mala mogla sprobowac poradzic sobie sama , jesli bedzie ten konflikt na tyle powazny , lub dojdzie do jakiejs szarpaniny pomiedzy dziecmi , wtedy naprwno wkrocze do akcji
Wydaje mi sie , ze to wazne aby dac dzieciom najpierw sprobowac znalesc rozwiazanie problemu samemu , tak aby w przyszlosci potrafiły byc astertywne i indywidualne .
Ja tak samo , nie wpadłabym nawet na to by o tym pomyśleć
ja jestem ogólnie zdania żeby dziecko rozwiązywało swoje konflikty samo , chyba że już jest A mocno to wkraczam . Ale ja raczej nie mam konfliktowych dzieci
Ok to ciężki i trudny temat. Do chwili kiedy nie dochodzi do rękoczynów albo bardziej na placu zabaw do Łopatko czynów ![]()
to nie zwracam uwagi a jeżeli już sprawa jest grubsza to pytam swojego dziecka o co chodzi o staram się pomóc w rozwiązaniu sprawy. Na szczęście mam plac zabaw obok domu i znam wszystkie mamy które tam przychodzą bo dzieci jak dzieci ale mamy też różnie na to reagują.
To zalezy na czym konflikt polega
jesli widze ze moj syn np. Sypie kogos piaskiem albo ktos jego to reaguje , jak niechce sie dzielic zabawkami to tlumacze ze trzeba sie dzielic i mozna sie bawic razem
ale nigdy nie było jakies wielkiej dramy na placu zabaw ![]()
Staram się najpierw obserwować i dać chwilę, żeby same spróbowały to rozwiązac . Często potrafią się dogadać lepiej, niż nam się wydaje . Ale jak sypie piaskiem to od razu mówię , że tak nie wolno
Powiem tak zależy od konfliktu. Uważam że też trzeba dzieciom dać przestrzeń żeby nauczyły się konfrontacji z samym sobą. Czasami zbyt szybka ingerencja rodzica może bardzo dużo negatywnych rzeczy wnieść.
Też wszystko zależy od placu zabaw występujących tam zasad i tym podobne. Co place zabaw gdzie na w porządku dziennym jest zostawianie na przykład zabawek do piasku. Uważam że wtedy też pilnując swoich zabawek pozwalać innym korzystać ze swoich rzeczy. Gorzej jak zaczyna być tak że jeden z rodziców traktowany jest jak wielbłąd który ma wszystkie dzieciaki na osiedlu zadowalać, bo innym rodzicom nie chce się poprzynosić zabawek bo wiadomo że y zawsze je ma i ma się dzielić
To u nas akurat place zabaw sa pełne zabawek. Rodzice przynoszą te których nie używają już i zostawiają. To jest fajne bo przychodzisz bez zabawek a dziecko ma co robić. Nikt tego nie kradnie
I to jest super podejście. Ale niestety bywa z tym różnie
My już po pierwszych problemach w tym roku. Ostatnio byliśmy na placu zabaw i oprócz mojego starszego syna, młodszy spał, była 4 dzieci. I tylko my mieliśmy zabawki do piachu. I stały nad nami te dzieci i ciągle jakaś zabawkę brały, a mój syn im zabierał, że to jego. I w końcu się wtracilam, bo jednak on ma dopiero 2 lata a te dzieci były starsze i prawie nie płakał. Generalnie jak mamy gości to syn sam daje zabawki, młodszemu też ciągle coś przynosi, ale z obcymi dziećmi nie chciał się dzielić, ale trudno jest się wtrącać w takie sprawy.
Pewnie tak , są osoby co i zabiorą ale są też co dużo przyniosą . No tak zawsze było jest i będzie się zdarzać
Mój synek jeszcze jest za mały by bawić się jak inne dzieci aczkolwiek, gdy wybierałam się z rodzeństwem zawsze czekałam aż sami rozwiążą problem lub mnie poproszą o pomoc i tak samo będę robiła z moimi synkiem, gdy podrośnie ![]()
![]()
A z drugiej strony no właśnie dlaczego ma dawać obcym ludziom których nie zna, czy my jesteśmy tacy chętni do dawania swoich rzeczy nieznajomym no pospekulowałabym
oo super temat i chętnie bede czytac bo mnie to czeka.
poki co nie mialam okazji do afer na placu zabaw
ale gdy podczas spotkan rodzinnych czy w jakim kolwiek innym otoczeniu dzieci pojawialy sie “konflikty” ogólnie to obserwowalam i nie reagowałam do poki nic “powaznego” sie nie działo
Ja też tak uważam. Bardziej się dziwię innym rodzicom, że dzieci nie mają albo nie zabierają swoich zabawek do piasku.

