Dziewczyny jak radzicie sobie z odciaganiem i później karmieniem dziecka czy wam też to zajmuje dużo czasu? Macie wrażenie, że dopiero odciągałyście pokarm i dopiero co było karmienie a znów trzeba to zrobić od nowa? Jak sobie radzicie z tak małą ilością czasu?
Laktator muszlowy - u mnie był zbawienny. No i większa ilość części zamiennych, nie będziesz musiała wtedy myć tego od razu po każdej sesji.
Często czytałam też, że dziewczyny żeby nie myć muszli, to przelewają mleko, a puste muszle chowają do lodówki i myją np co 2/3 sesje, ale sama tak nie robiłam
KPI - jak sobie radzicie? - #141 przez Mika1 tutaj dziewczyny odświeżyły wątek. Są odpowiedzi z czerwca. Czasami wystarczy poszukać w lupce niż powielać wątek
Hmm, żeby sobie trochę przyśpieszyć to zawsze przygotowywałam sobie cały sprzęt na kolejne odciąganie po karmieniu. Laktator myłam wrzątkiem po każdym użyciu. Pomocny jest muszlowy zdecydowanie. Kiedy mleka było dużo to podawałam z poprzedniej sesji, a w trakcie karmienia odciągałam. W nocy fajnie jest zaangażować partnera, on karmi - ty odciągasz.
Ja tak rok temu odciągałam i podawałam, mega to uciążliwe szczególnie w nocy kiedy masz ochotę spać kiedy dziecko najedzone śpi a musisz zciągać pokarm , czasami zdażyło mi się przysnąć dłużej i piersi miałam jak donice twarde …obolałe i wyciekało mi mleko , wiadomo czlowiek zmęczony…ciągnęłam zciąganie do 4 miesiaca i skończyłam bo i.mleka było coraz mniej i w końcu byłam szczęśliwa bo i więcej czasu dla siebie i maluszka i nie było obowiązku ciągłego zciągania mleka.
Jestem mama KPI juz ponad 5 miesiecy i powiem Ci, ze doskonale wiem o czym piszesz
Czasem mam wrazenie, ze caly moj dzien to tylko cykl: odciaganie – karmienie – mycie sprzetu – i zanim sie obejrzysz, znowu pora na odciaganie…Od kiedy wrocilam na pelny etat do pracy (po 20 tygodniach od narodzin) jest jeszcze ciezej – trzeba ogarnac odciaganie w pracy, popoludniowe sesje (a starszak codziennie ma zajecia pozalekcyjne), planowanie co i kiedy…, a czasami po prostu brakuje mi oddechu…na poczatku bylo mi ciezko, bo czulam ze nie mam na nic czasu, ale z czasem wyrobilam sobie schemat i troche latwiej to ogarnac. Pomoglo mi:kupienie dodatkowych butelek i muszli zeby nie musiec myc wszystkiego po kazdej sesji…laczenie sesji odciagania z czyms przyjemnym, np. pogaduchy na forum – wtedy czas szybciej leci ;p
no i zaakceptowanie, ze to teraz taki etap i nie bede miec domu na blysk
choc i jak bedac do tej pory perfekcjonistka lapie sie na tym ze 1 w nocy a ja jeszcze cos sprzatam a o 5 pobudka bo na 7 do pracy, 5 miesieczniak do zlobka, a 7 latek do szkoly…to jest naprawde kawal ciezkiej roboty i czasochlonne, ale daje tez mega satysfakcje ze mimo trudnosci dziecko dostaje moje mleko ![]()
Omg, dokładnie tak U mnie to była jakaś wieczna pętla odciąganie, karmienie, znowu odciąganie… Człowiek myślał, że złapie oddech, a tu znowu czas do laktatora
Nie wiem, jak to ogarniają mamy, które mają jeszcze starsze dzieci i dom na głowie! Ja starałam się robić to wtedy, kiedy maluszek spał albo zajmował się czymś sam, ale i tak to czasochłonne. Czasem pomagało podzielenie się zadaniami z partnerem,