Kurczak ekologiczny

To nie u nas nad kuchenką gazową :rofl:

1 polubienie

Dokładnie, dzisiejsza młodzież i dzieci tego nie zrozumie

Ja pamiętam jako dziecko jak kurom szyję na pniocku siekierą , wrzatkiem polewali i piora same wyłaziły potem kolo studni sie opalało z kłyków , ale nie zapomne NIGDY jak krolika ze skory obrabiali o mnie aż bolało, ,beczalam w pokoju obok , a wrecz wyłam ;(

1 polubienie

A tym bardziej nad indukcją hehheh :wink:

Ani cebulki sie nie zarumieni :wink:

Ja królików na szczęście nie widziałam jak obrabiali, ale świnie tak.
Kwik niewyobrażalny, też wyłam. Tym bardziej, że dla dziadka wtedy to były po prostu pieniądze. Nie mówię, bo warunki miały dobre, no i to faktycznie były zwierzęta chowane na wolnych wybiegach. Czy świnie, czy kury, czy krowa codziennie wychodziły na dwór. Świnie miały swoją zagrodę, kurki swoją ( nadal ją mają) a krowa zawsze wyprowadzana na pastwisko
Ale i tak bolalo, jak akurat zabijali świnie, której ja już dałam imię :sweat_smile:
Ahh jak się tak wspomina takie czasy beztroskie, to aż serce pęka, że pewnie takie czasy już nie wrócą… :smiling_face_with_tear:

Ja nie jadłam rosolu na koguta czy kury goniącej kilka h wcześniej :face_with_peeking_eye::face_with_peeking_eye: balam sie tego rosolka

U nas zazwyczaj też nie zabijali tej kury chwilę wcześniej, ale ważne, że wiadome było co w tym mięsie jest. Kury rzadko kiedy dostawały paszę, jadły większość naturalnych rzeczy, to mięso faktycznie było ekologiczne i Bio

Ciekawe czy rzeczywiście takie ekologiczne.