Natłok wiedzy dotyczącej macierzyństwa

No rączej nie :laughing: co on by tam pomógł :laughing:
Na szkole rodzenia położna opowiadała jak taka kobieta się uspokajała podczas skurczy :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth: brała męża włosy i obijała głową o tą poręcz co się trzym :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth: ile w tym prawdy nie wiem :woman_shrugging:t2:

Mój to nawet pomagał położnej trzymać chustę (nie wiem jak mam to opisać jak oni to robili) ale jak wychodziła główka to coś pomagał :face_with_peeking_eye:

Orany to był na Maxa zaangażowanie :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::open_mouth: mój widział jak główka wychodzi ale wiedział żeby nic mi nie mówić bo bym tak się zestresowała że wrócił by dzidziuś do środka :laughing::sweat_smile:

A dotykalas główkę ? :see_no_evil:

A w życiu :sweat_smile: ja się bałam od odpłynięcia wody cokolwiek dotykać :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::face_with_peeking_eye: a Ty ?

Ja bym nie chciała :smiley:
Chyba że podczas bym zmieniał zdanie ale wątpię

Nieee , Pani mnie pytała czy chce dotknąć a ja powiedziałam od razu , że nie :see_no_evil::see_no_evil:
@Paulina.K ja od razu mówiłam sobie że nie będę chciała i nie zmieniłam zdania :see_no_evil: wtedy to liczył osie na mnie żeby jak najszybciej urodzić :face_with_peeking_eye:

Tobie też się wtedy czas tak dłużył pomiędzy skurczami? :laughing: najgorszy moment to jak już pół główki było na zewnątrz i czekasz na ten skurcz ostatni a to się tak dłużyło

Nieee ,mi akurat nie … bo ja chciałam sobie chociaż chwilę odpocząć a się nie dało :rofl: no i pewien moment myślałam że już nie dam rady ale potem sobie myślę i tak czy tak muszę urodzić nie mam wyjścia no i już brakło oddechu ale się udało :smiley: a jeszcze w trakcie pani chciała mi oksytocynę dać, ale musiałam podpisać coś , albo tak tylko żartowała żeby mnie przestraszyć i zaczęła przeć to mówiłam jej że nic nie podpisze i nic nie wezmę :rofl:

Ja też miałam chwilę wątpienia :laughing: że już nie chce ale jak się zaczęło to trzba skończyć :sweat_smile: pocieszałam się tylko że nie jestem jedyna

A słyszałaś jak ktoś inny rodził ?

Tak :face_with_peeking_eye: leżałam obok tych sal i w pewnym momencie słyszę takie straszne krzyki jeuu aż mi się płakać zachciało i już stwierdziłam że ja nie chce tam być , a za jakiś czas skuszlams dzieciątko jak płakało :heart_eyes: i za parę godzin druga kobietka rodziła

O rany
Ja jak rodziłam to nie słyszałem co obok w sali się dzieje

Głos dzieciątka lepszy :face_with_hand_over_mouth: no ja maila. Podobna sytuacje tylko że ja na sali tego nie słyszałam tylko w trakcie porodu ? Ona już parła a ja jeszcze byłam przed tym i o jeju też się tak stresowałam i chciało mi się płakać wiedząc że zaraz mnie to czeka

To ja nie polecam tego słyszeć :face_with_peeking_eye::sweat_smile:

@Mamilove oj to jeszcze gorzej :face_with_peeking_eye: to przynajmniej sobie ułożyłam to w głowie że nie tak długo krzyczała i bobs wyszedł :laughing::sweat_smile:

1 polubienie

Oj tak, zdecydowanie. :sweat_smile: Przy dwójce dzieci, a teraz w oczekiwaniu na trzecie, czasami można dostać zawrotów głowy od ilości informacji, porad i „dobrych rad”, które pojawiają się dosłownie z każdej strony. Każdy ma swoją teorię, każdy wie, co jest najlepsze, a w internecie można znaleźć często zupełnie sprzeczne ze sobą informacje.

Z czasem nauczyliśmy się podchodzić do tego z większym spokojem i przede wszystkim nie próbować czytać wszystkiego. :heart: Jeśli coś dotyczy zdrowia czy rozwoju dzieci, staramy się opierać na informacjach od lekarzy i sprawdzonych źródłach, a nie na przypadkowych postach czy komentarzach w internecie.

Dużo też daje nam własne doświadczenie. Przy starszych chłopcach nauczyliśmy się, że nie wszystko musi wyglądać idealnie i że każde dziecko jest inne. To, co sprawdziło się u jednego, niekoniecznie musi sprawdzić się u drugiego.

Najważniejsze chyba jest dla nas to, żeby umieć odróżnić wartościową informację od kolejnej „złotej rady” i nie dać sobie wmówić, że istnieje jeden idealny sposób na wychowanie dziecka. :blush: Czasami najlepsze, co można zrobić, to wyłączyć internet, zaufać sobie i po prostu obserwować własne dziecko. :heart:

1 polubienie

A ja wlansie byłam przerażona a znowu jak tamtą dziewczynę spotkałam to ona mówiła że dzięki mnie udało jej się urodzić bo jak mnie usłyszała to zaraz jej poszło :face_with_peeking_eye:

Haha to różnie to wszystko działa :face_with_peeking_eye: te krzyki były dla mnie mega przerażające :sweat_smile::sweat_smile: i bardziej dołowały niż dodawały skrzydeł.

O to nawet miło :smiley: fajnie że to było motywujące

Mnie również dołowały… jeszcze mówiłam położnej jak leżałam już w tej wannie że mają zamknąć te drzwi tam co nie będę tego słyszeć :sweat_smile::face_with_peeking_eye:
@Paulina.K ona już miała końcówkę więc dla niej motywowało a ja znowu byłam przed partym to było gorzej