PattMaz mnie też te wytyczne nie przekonują. Jak dziecko jest gotowe to czemu czekać np do 6 miesiąca. Każde dziecko jest inne tak jak rozwija się w innym tempie tak samo i jest w różnym wieku gotowe na rozszerzenie diety. A jak po jakimś produkcie nie dostanie alergii albo brzuch nie boli czy nie ma zatwardzenia to po co czekać do osiągnięcia jakiegoś wieku bo tak w wytycznych jest. Dla mnie wytyczne mogą być jedynie podpowiedzią a nie sztywno się ich trzymać
Rena moja mała tez uwielbia papryke surową,kalarepe,ogórka...U mnie ze słodyczami to jest róznie,to znaczy ja nie pozwalam ale wychodze na zła matke w oczach tesciów bo nie daje czekolady batonów czy innych cistk "dla dorosłych"
u nas w przedszkolu to na prawde jedzenie było super,i kasze i ryze makarony ziemniaki,róznego rodzaju mięso w tym ryby...wiem jak kupowały babeczki płatki to tylko takie w których te parmetry cukru czy soli sa małe...ciezko było ale mieliśmy przedstawicieli zdrowej zywnosci to jakos sie zamawiało.
zgodzę się z kosiaszką że niestety mimo sporej świadomości społecznej, wielu rodziców żywi dzieci tak jak siebie - czyli byle jak. Nie dbają o zdrowe nawyki, nie interesuje ich to co dziecko jadło w przedszkolu, żłobku, dopóki dziecka nie boli brzuch czy nie pojawi się wysypka/alergia. Dlatego uważam że wytyczne są właśnie po coś. Mają nas uświadamiać i sugerowac, nakierowywac na właściwe podejscie, ale oczywiście nie są sztywną ramą i mądry rodzić podejdzie do nich właściwie. Wykorzysta to co dobre i odpowiednie dla własnego dziecka, bo sam zna je najlepiej.
ewe niestety tak jest
jezeli chodzi o normy i wytyczne jadlospisow to sa one budowane (wiem ze sie powtarzam) na zasadzie makroskladnikow - mozna dostarczyc wegle z bialej bulki z miodem, galaretki czy danio (analizowalam mocno podwieczorki i 2-gie sniadania - bo obiady przewaznie w przedszkolach sa ok na zasadzie jakiejs zupy, klopsike itp) a mozna te same normy skladnikow dostarczyc dajac zytni chleb z serem zoltym albo kasza z jakims dobrym skladnikiem
dobrym przykladem jest popularny snikers - ktory ma dosc dobre tzw makro jak dobry obiad, a co nam dostarczy wiecej skladnikow odzywczych? w komponowaniu jadlospisow nie tylko licza sie bialaka, tluszcze czy wegle, ale dodotkowo co zawieraja dania - wytaminy, pierwiastki itp.
Ewe a to nie jest już przypadkiem nieaktualne? Wszędzie się teraz mówi, że nie ma już wytycznych co jak i kiedy wprowadzać. Jestem akurat na czasie bo niedawno żeśmy zaczęli z młodszym rozszerzanie i wprowadzam wszystko po prostu po trochu obserwując dziecko. Ważne żeby rozpocząć między 17 a 26 tygodniem.
Figa moja bratowa tez podawała wszystko tylko patrzala jak reaguje organizm ☺
No tak na początku trzeba sprawdzać co się będzie działo u cieka po danym produkcie :) mój teść się ciągle dziwi, że moja dwuletnia córka je wszystko ze skórka od dawna. NIe wiem chyba kiedyś te papki były strasznie długo bo ja ciągle słyszę, a nie obierasz jej tego ?
rena_cz U nas było to samo z siedzeniem. Syn 5,5 mca i kilka pierwszych posiłków na nogach a potem w krzesełku. Siedział sam ładnie ale nie siadał sam. Mnie to stresowało czy w końcu można tak sadzać czy nie ale czytałam, że na tę chwilkę do posiłku można.
Hihi a z cytryną to mój teraz potrafi pół cytryny zjeść i się nie skrzywić. Wie, że babcia ma w lodówce. Ona to przed nim kryje i mu zawsze mówi, że nie ma ale jak się zapomni i wyciągnie, żeby sobie dać do herbaty to koniec, on zauważy i musi zjeść...
ewe123 zgadzam się z tym w 100%. To są jakieś ogólne zasady i podchodzę do nich z rozwagą. Ale fakt, po co dziecko uczyć złych nawyków od tak wczesnych lat.
A jak karmic dziexko ktore jescze. Nie siedzi? Bujaczki wiem ze odpadają. Jak jest najbezpieczneije?
Klaudiamam myśmy sadzali na kolanach z podparciem przez ponad miesiąc jakoś. Potem w krzesełku na ten czas można nawet jak dziecko jescze nie siedzi samodzielnie. Córka naprawdę późno zaczęła nam siadać sama,ale już siedziała w krzesełku na czas posiłków
Klaudia ja karmiłam w bujaczku.
Klaudiamam jak nie siedzi samo stabilnie i się buja to ja bym karmiła na kolanach. I tak też czytałam, że można. Nasz już się trzymał ładnie, tylko nie siadał sam, ja tego nie rozróżniałam o co wszystkim specjalistom chodzi. Dopiero mąż zaczął doczytywać i mi tłumaczyć no i właśnie zaczęliśmy na te parę minut sadzać syna do krzesełka, bo trzymał się ładnie. Jeszcze miał podparcie za plecami, więc się nie bujał.
Moja córka była na mleku mm i rozszerzyłam dietę w 5miesiącu, ale to nie było na siłę że ja chcę tylko samo wyszło bo córka wyciągała rączki do próbowania i jej smakowało więc pomyślałam że nie będę odmawiała dziecku jedzenia jak tak bardzo chce. Mieszkałam z teściami i nie było mowy o tym żebym nawet jakbym chciała zaczęła według norm i wytycznych karmić, bo oni mi po kryjomu dokarmiali czym chcieli. Co do produktów to bardzo uważałam na to co je, bo córka miała problem z żołądkiem (od dużej ilości przyjmowanych lekarstw) więc dużo rzeczy teraz nie je bo się nie nauczyła od małego. Karmiłam czasami w leżaczku, ale jednak wolałam na kolanach wydawało mi się to bardziej bezpieczne.
Darulka oj Ci teściowie dokarmiający oo kryjomu 😁 mi się też wydaje,że na kolanach bezpieczniej niż w bujaczku
Można też spróbować dziecko posadzić obok siebie na tapczanie dać mu tylko podusie do podparcia i w ten sposób karmić
My niesiedzacych karmiliśmy albo na kolanach albo w leżaczku.
ja karmiłam w bujaczku przy rozszerzaniu diety, bo synek jeszcze sam stabilnei nie siedział, a nie uznaje podpierania poduchami etc. więc jadł w pozycji półleżącej. Było mi tak wygodniej niż na kolanach
Pytsm bo slyszalam wlsndie ze w bujaczku niebezpiecznie
pzrewaznie bujaczki maja rozne funkcje nachylenia (moj mial 3) i karmilam przy rozszerzania na opcji prawie siedzacej
Klaudiamama teraz są takie bujaczki ze dziecko może fajnie siedziec☺