Ojojowac czy nie ? Oto jest pytanie

Dziewczyny , od jakiegos czasu meczy mnie , zeby poruszyc z wami ten temat .
Odrazu zaznacze , ze wiem , ze kazda sytuacja jest inna , ale mowie o sytuacjach zupelnie nie groznych , a wiec :
Ojojowac czy nie ? Maluchy sa rozbrykane , to wiadomo nie od dzis , i czasem zdaza sie niekontrolowany upadek . Co wtedy ? Czy rzucacie wszytsko i bierzecie malucha w ramiona ? Czy czekacie na reakcje dziecka ? Czy moze odrazu reagujecie slownie np "zlapales zajaca?’ Albo “nic sie nie stalo”
Jak to u was wyglada ?
Ja jeszcze nie jestem na tym etapie , ale zauwazylam , ze u kazdych rodzicow wyglada to nieco inaczej . Mam np kolezanke ktora zupelnie przy upadkach nie reaguje , oczywiscie jak zdarzy sie cos bardziej “intensywnego” to inna sprawa. Za to druga kolezanka za kazdym razem rzuca wszytsko , biegnie i oglada syna z kazdej strony zeby ocenic ewentualne “usterki” zdrowotne :sweat_smile:

2 polubienia

Ja jestem z tych mam panikar , odrazu lece i sprawdzam czy wszystko ok ale to wiadomo jak widze ze płacze​:see_no_evil:, ale jak w domu sie przewróci i niema placzu to mowie wlansie zlapałes zajaca :grinning:

1 polubienie

ja mam 2 latka
wszystko zalezy co sie wydarzylo. jeżeli widze ze nic poważnego to po prostu pytam na zasadzie “nic sie nie stalo? lub chcesz sis przytulic” ??
chyba że grubsza akcja czy placz to ide do niego uspokoić przytulic i sprawdzam “miejsca” dokladnie

w sumie nie wiedziałam ze sie mowi z tym zającem :rofl:
u nas bardziej popularne bylo “o i 1:0”
znow cos nowego uczycie

1 polubienie

Jlja jestem typ rodzica bez ojojowania oczywiście mówimy o jakiś tam zwykłych upadkach. Pytam tylko , żyjeszzzz,? Nawet czasem jak mały przybiegnie z płaczem bo naprawdę uderzy się np w nogę a wiem że to nie groźne to masuje od razu i razem sprawdzamy czy się rusza :rofl::rofl::face_with_peeking_eye: mówię weź zegnij, a poruszaj palcami i w końcu sam stwierdza że jak się rusza to jest ok. Wiadomo że jak jest już większy wypadek jak np rozcięta warga z lejąca się krwią to jest ojojać trzeba. Uważam że przesadne ojojanie a już jak dziecko się przewrócił a raczej jest w trakcie przewracania a rodzic biegnie z krzykiem jest grubą przesadą bo w tedy dziecko bardziej wystraszy się reakcji rodzica niż samego upadku. Często tak jest że dziecko nie zdarzy upaść matka łapie się za głowę ze strachem w oczach a dziecko mimo że nic mu się nie stało płacze. Więc dla mnie ojojać ale z głową tylko w sytuacjach które tego wymagają.

Też pierwsze słyszę z tym zającem. U nas bardziej się mówi wywinąłes orła

o to tez bylo wywinales orla
były jeszcze jakieś ale nie mogw sobie przypomnieć

1 polubienie

Nie reagowałam w żaden sposób :wink: obserwowałam dziecko i jeżeli widziałam krew to zaczynałam reagować . Nie biegłam i oooo boziuuuu co ci jeeeeest ??? Tylko oglądałam spokojnie ranę i nie robiłam z tego dramatu. Oczywiście dzieci czasem i tak miały żal jakby tragedia się wydarzyła , ale zachowanie spokoju bardzo pomagało . Dzieci widziały , że nie ma sensu się użalać . Oczywiście jeśli dziecko potrzebuje to warto je przytulić i wesprzeć. Jednak ze spokojem. Dzieci reagują płaczem na takie upadki bo to po prostu je przeraża , ale warto uczyć , że jesteśmy jeśli nas potrzebują , ale nie ma sensu ojojać :wink:

1 polubienie

Ja jestem mamą która od początku nie reagowała na takie sytuacje paniką, bo wiem że ma to znaczenie dla reakcji dziecka. Oczywiście zwracam uwagę na to jeśli mojej córce się coś stanie ale pierwsze sekundy czekam na jej reakcje. Nigdy nie mówiłam też nie płacz nic się nie stalo tylko dawałam jej uwagę jeśli tego potrzebowała. Na ten moment wiem kiedy na prawdę coś się wydarzyło bo jeśli to drobny wypadek córka od razu wstaje i mówi że nic się nie stało i idzie dalej :sweat_smile:

1 polubienie

O tak , to prawda, tez zauwazylam , ze czesto maluchy bardziej wystarsza sie sama reakcja na zasadze jak jest krzyk rodzica to tragedia , bo napewno sie cos strasznego stalo i trzeba plakac i przezywac
@MamusiaNM tez slyszalam o wywinieciu orla , ale za to 1:0 nigdy :sweat_smile:

1 polubienie

Tak a jak jeszcze mama podlatuje i ciach szybko na ręce bierze to już w ogóle dziecko nie wie co się dzieje więc płacze. Trzeba na spokojnie bez dramy. Tak nawiasem mówiąc jak się dziecko uczy że jak nie boli to trzeba wstać, otrzepac się i iść dalej to moje dziecko tak sobie wzięło to do serca że nie mam pojęcia jak ale tydzień temu zauważyłam że jedynkę ma złamana w pół i nikt nie wie gdzie. Mąż mówił że przewrócił się na chodniku ale nie płakał więc nikt nie wie jak do tego doszło :face_with_peeking_eye::rofl:

Takich reakcji to prędzej od babć się można spodziewać :see_no_evil: moja ostatnio się wierciła na krześle i spadła ale tak lajtowo bardziej zsunęła. Ja karmiłam na kanapie a przy niej była teściowa i wpadła w taką panikę jakby spadła z drugiego piętra. A moja córka płacz przez 5 min i przyklejona do mnie i bo się bardziej wystraszyła. Nic ją nie bolało i pewnie nawet by nie zapłakała znając ją ale babcia zrobiła alarm i wszyscy stwierdzili że ona to bardziej przeżyła niż dziecko :sweat_smile:

Prawda , czesciej dzieci przestarsza sie bardziej czyjejs reakcji niz samej sytuacji . A niestety takie drobne wypadki sa nieodlaczna czescia macierzynstwa i wychowania dzieci i trzeba sie z tym liczyc , ze nie da sie przewidziec i zapobiec wsyztskiemu

1 polubienie

Jestem mamą, która nie panikuje ani nie reaguje na jakieś drobne „szkody „ jeśli jest coś poważniejszego to wiadomo inna sprawa
Ale wolę aby moje dziecko nie panikowało za wczasu

Ja wlasnie podobnie jak Ty :see_no_evil:

Na pokladzie prawie 2.5 latek, który odkad zaczął chodzić wiecznie się o coś obija, przewraca itd. :slightly_smiling_face: Gdubym miala za kazdym razem biec do Niego i ogladac to bywalyby dni, że nic innego bym nie robila :stuck_out_tongue:.
Oczywiście obserwuje i jak sytuacja jest powazna to biegnę i oglądam i sprawdzam.czy jest ok.
Często synek sam przybiega mówiąc ze cos boli, zeby podmuchać. I po podmuchaniu dziękuję i biegnie dalek się bawić.
U Nas tez mowi się "złapać zająca " i do Synka tex tak mówimy jak widzimy, ze upadek był niegroźny:)

2 polubienia

Ja mam jeszcze malucha, ale mimo tego staram się podchodzić spokojnie bo wiem że moje emocje mają wpływ na synka :heart_hands::smiling_face:

Bardziej zaczynam panikować jak widzę męża bawiącego się z synkiem :face_with_peeking_eye: wymyślam wszelkie możliwe scenariusze, jestem ciekawa jak to będzie wyglądało jak mały podrośnie :sweat_smile:
Mam wrażenie że to mama spokojniej podchodzi do wszelkich zabaw :rofl:

1 polubienie

Mój mąż to strasznie panikuje , ja staram się tego nie robić jeśli widzę że np nic poważnego się nie stało . Bo wtedy jeśli zareaguje to nieraz jeszcze większy płacz to potęguje :sweat_smile:

Ja na początku leciałam za każdym razem, i przez to syn był bardzo ostrożny i bał się sam coś robić. Nawet na placu zabaw asekurowalam nie swoje dzieci :smile: teraz to tak trochę oceniam płacz. Bo jak za bardzo nic się nie stanie to syn przyjdzie i powie że się uderzył ale trzeba podmuchac.
Mi osobiście nie podoba się takie podejście że mówi się dziecku że nic się nie stało. Moja teściowa tak robi, nawet głupio mówi że faceci nie płaczą i bez przesady. A teraz mój mąż coś sobie zrobi i też mówi że się nic nie stało :smile: i ostatnio się okazało że chodzi od lipca ze złamaną kością nadgarstka.

Hejka. Ja mam a domu 7latka i 3msc, zazwyczaj staram się nie panikować i czekam na „rozwój sytuacji” ale też bardzo często jest tak że przy mniejszych upadkach jest więcej płaczu niż przy tych większych. Starszak niestety do teraz ma problem z zapowietrzeniem się, jak się przestraszy albo właśnie jak coś się stanie dlatego też moją rekacja musi być szybka.