Drogie mamy, jak wyglądał Wasz pierwszy tydzień z noworodkiem? Jak go wspominacie? Co najmocniej Wam utkwiło w pamięci? ![]()
Oooo ja to wspominam bardzo dobrze
Ja
rodziłam w wielkim tygodniu i wychodziłam ze szpitala w Wielki Piątek więc tuż przed świetami. Miałam obawy bo jednak w okresie świąt jest nieco utrudniony dostęp do lekarzy i jest ich na dyżurach zwyczajnie mniej a do tego położna środowiskowa też miała przyjść dopiero po świętach. Więc był taki stresik że jak coś by się wydarzyło to może być ciężko ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca ![]()
Pierwszy tydzień był super. Maluszek pięknie nam spał. Cały czas z mężem siedzieliśmy kolo niego jak leżał w dostawce i patrzyliśmy jak śpi, jak oddycha czy się rusza. Ja to dużo wtedy płakałam ze szczęścia obserwując synka i nie mogąc uwierzyć że już jest z nami. Był taki śliczny i malusi.
To był też czas w którym mogłam się zregenerować bo mały dużo spał i mogłam spać na drzemkach razem z nim. Wtedy też był mój mąż ze mną i wszystkie czynności jak karmienie, przewijanie, kąpiel czy przebieranie robiliśmy wspólnie, ucząc się tego
i poznając nasze szczęście.
To był niezapomniany czas dla nas ![]()
Cudownie
Przeleciał bardzo, bardzo szybko! Pamiętam stres pierwszej nocy, spanie z budzikiem, żeby mały jadł co 2–3 godziny, ale też mnóstwo wzruszeń i poznawania siebie nawzajem Zupełnie inna rzeczywistość niż jeszcze raptem 4 dni wcześniej ![]()
![]()
Pierwszy tydzień to dużo dużo czułości 🩷 Wspólne spanie, przytulanie, uczenie się siebie nawzajem ![]()
Pierwszy tydzień był pół w domu pół w szpitalu. W szpitalu maskara te noce to dramat na szczęście w domu lepiej. Mąż był, ogarniał wszystko a ja miałam czas na dojście do siebie. W sumie to było wtedy karmienie przewijanie spanie i patrzenie i zachwycanie się tym małym człowiekiem. No i dużo płaczu (mojego)
Pierwszy tydzień w szpitalu, jak to wspominam to mam łzy w oczach i od razu przed oczami pojawia się obraz mojego maluszka który miał kroplówkę w główce i był na antybiotyku. Bardzo ciężkie doświadczenie. Ciesze sie, że to już dawno temu za nami, a mały jest zdrowiutki ![]()
Tydzień leżałam w szpitalu więc nie wspominam go dobrze ale z drugiej strony były położne i mąż przyjeżdżał więc mogłam się spokojnie wykąpać i miałam pomoc gdy chciałam go przebrać albo coś bo położne mówiły że jak któraś mama będzie coś potrzebować to dzwonić i się nie krępować
Nasz pierwszy tydzień też cały w szpitalu
był to dla mnie ciężki tydzień i czasem pół żartem pół serio mówię że córka nie powinna mieć go liczone do jej tygodni życia bo co to za życie w szpitalu
na szczęście tak jak @Karcia miałam codziennie wsparcie męża i położnych i lekarze byli też bardzo wyrozumiali wiec wiem że nie trafiłam źle na ten czas ![]()
Pierwszy tydzien z noworodkiem spedzilismy w szpitalu . Byl to bardzo stresujacy czas , szczegolnie , oczekiwanie na wyniki badan . Mala miala zachlystowe zapalenie pluc przez co musiala dostawac antybiotyk i akurat w naszym przypadku bylo to az 10 dni i 2 przeswietlenia w tym czasie. Z jednej strony byl to ciezki czas , ale z drugiej nie mielismy zadnych innych rozproszen i moglismy w 100 % oddac calq uwage malej . Nie musielismy martwic sie o obiady , domowe sprzatanie czy inne codzienne sprawy. Cos czego nie zapomne do konca zycia to zapach - najpiekniejszy na swiecie zapach nowego zycia , zapach noworodka . Przysiegam , ze nigdy nie czulam czegos rownie boskiego . Pamietam tez pierwsze usmieszki i pierwsze drzemki kontaktowe . Ale pamietam tez stres , przez pierwszy czas . Gdy tylko mala szla spac , ja przykładałam jej palec do noska zeby poczuc oddech i sprawdzic czy naprwno wsyztsko jest wporzadku , wlasciwie to nawet po powrocie do domu mi to zostalo i naprawde dlugo nie moglam spokojnie spac , bo wciaz musialam ja kontrolowac. Napewno przez 1 tydzien zostala zweryfikowana tez moja wizja karmienia piersia , pierwszy tydzien (i troche dluzej ) byl naprawde bardzo ciezki i bolesny .
U nas pierwszy tydzień był w szpitalu, bo jedna i tylko jedna pediatra usłyszała szmery nad sercem dziecka i nie chciała nas wypuścić do domu, mimo że 6 innych lekarzy nic nie słyszało, więc czekaliśmy do konsultacji kardiologicznej, więc duży stres, zwłaszcza, że w domu starsze dziecko, matka tęskni, spać w szpitalu nie umie. Miałam takie ciśnienie, jak nigdy w swoim życiu
W pierwszej ciąży pierwszy tydzień był taki na zasadzie przyzwyczajania się do czegoś nowego, i do tego że już na zawsze będzie inaczej bo pojawił się ktoś nowy w naszym życiu. Przyzwyczajałam się do roli matki ,przy kolejnych dzieciakach było już łatwiej się ogarnąć po porodzie. I zawsze te pierwsze tygodnie zlatywały mi naprawdę ekspresowo.
Dni były przyjemne bo bobas ciągle spał ale nocki ciężki bo nie bylam przyzwyczajona do tylu pobudek. Przez 2 dni mialam nastawione budziki a potem juz wiedziałam że maluch sam mnie budzi. Pamiętam pierwsza kąpiel, byla szybka bo chyba córka była przestraszona i nie podobalo jej się, płakała. Bylo duzo przytulania, trochę strach przy przebieraniu bo ciałko delikatne. Wszystko cudnie oprócz tych nocy ![]()
pierwszy tydzień wspominam raczej źle
nie umiałam się od razu odnaleźć w nowej roli… porod był ciężki, po całej dobie walki zostałam przeniesiona na salę, gdzie zostałam na noc sama z maluszkiem. Położne były średnio zainteresowane, ja nie wiedziałam co robić i cala noc minęła nam na płaczu… Potem kolejne dni były podobne… W domu było o niebo lepiej, bo był już ze mną mąż cały czas
ale i tak rzeczywistość mnie bardzo przytłoczyła. Bardzo chciałam dziecka, ale niestety dopadł mnie baby blues i właściwie pierwsze 3 tygodnie były straszna karuzela emocji. Na szczęście to już za mną i teraz każdy dzień z moim małym bobasem jest najcudowniejszym dniem życia ![]()
Super że masz wsparcie w mężu i uporałaś się z baby blues ![]()
dzięki
tak, już jest zdecydowanie lepiej
przyzwyczaiłam się do zmian w życiu i daje rade ![]()
Pierwszy tydzień z maluszkiem był stresujący - a to przez wzgląd na ciągły płacz - nie wiedzieliśmy co mamy robić - i ciągle na telefonie z teściową byłam bedac juz w domu i nas to uspokajało bo była pod ręką ![]()
Noszenie na leniwca redukowało płacz maleństwa plus usypanie na klatce piersiowej - ta bliskość w pierwszym tygodniu była dla mnie na wagę zlota - czułam jej nowonarodzone ciepłelko
miałam ogrom siły w tym czasie i spałam 2 h na dobę - karmienia, odciągania / nawał mleczka / to robiłam cały czas ![]()
w szpitalu pomoc położnych oraz pielęgniarek była nieoceniona - pomagały 24 na dobę, gdy poprosiłam ![]()
![]()
W tym pierwszym tygodniu przy oby córkach najbardziej zapamiętałam to jak im powiedziałam zaraz po urodzeniu do cieplutkiego uszka dziękuję że jesteś oraz jesteś moim skarbem
, to mówię do dzis lecz wtedy wydawało mi się to takie magiczne i czułe ![]()
![]()
Pierwszy tydzień to był nas wspólny rodzinny czas, NAS jako nowej rodzinki.
Mąż był z nami w domku, uczyliśmy się wzajemnie siebie z Maluszkiem i odnajdowaliśmy w nowej rzeczywistości
był to wyjątkowy czas, ale i też niełatwy ![]()
Z tamtego czasu pamiętam najbardziej pyszne śniadanka, które mąż przynosił mi co rano do łóżka! ![]()
![]()
![]()
Dokładnie czyta się o tej karuzeli emocjonalnej ale to jest tak ciężkie do pisania bo z boku może i wydawać abstrakcyjne ale wewnątrz to jest taki rollercoaster
Wspaniałe wspomnienia
Cieszymy się, że to był dla Was dobry czas ![]()
Tak, to olbrzymia zmiana
Super, że pozytywnie to wspominasz ![]()