Czesc dziewczyny .
Zaczne od tego , ze zostalam mamą po raz pierwszy i niestety jedyne historie z porodowek o jakich slyszalam przed porodem byly pelne bolu i cierpienia, po ktorych finiszem byl oczekiwany moment zobaczenia i przytulenie swojego bobasa . A ja chciałabym troszke odczarowac ten temat bo myślę, ze wielu z nas przytafilo sie cos co nas rozbawilo , wywolalo usmiech lub po prostu okazalo się zupelnie inne niz sie tego spodziewalysmy . Moze zostalyscie w jakis mily sposob zaskoczone lub po prostu po porodzie stwierdzilyscie “nie taki diabelnstraszny jak go malują "
Wiem jak bardzo stresowalo mnie nadejscie tego jednoczesnie wyczekiwanego a z drugiej strony “przerazajacego” dnia
Opowiadajcie!
Oczywiscie zdaje sobie sprawe , ze historia porodu kazdej z nas jest inna ale jest tez wyjatkowa , podzielcie sie czyms co sprawi , ze przyszlym mamom bedzie latwiej .
Ja zaczne :
Moja akcja byla zaplanowana, przynajmniej po czesci , bo zostalam przyjeta na oddział w srode na wywolywanie , z racji wielu porodow i dobrego stanu wszytsko przeciagnelo sie troszke w czasie i dzien mojego porodu zaczal sie w piatek , o 8:30 lekarz przebil pecherzyk (martwilam sie , ze bedzie bolalo -zupelnie nie potrzebnie, nie poczulam zupelnie nic)
Przeszlam na porodowke i no coz dzialo sie ![]()
Okolo 10 uslyszalam za drzwiami lekarza ktory powiedzial " jedna urodzi o godzinie 18 a druga o 19”
I wtedy w mojej glowie zabrzmial glos "o nie , tak sie nie bawimy " o 12 30 trzymałam swoja wymarzoną córeczke w ramionach , pozniej z polozna śmialam sie , ze zrobilam mu " na zlosc " (nie ukrywam , ze mocno mnie zmotywował , bo przeciez nikt mi nie bedzie mowic o ktorej godzinie mam urodzic
)
Okazalo sie , ze ten lekarz to mąż “mojej” poloznej wiec pozniej przez caly pobyt w szpitalu smialam sie , ze moja corke odnierala para prezydencka szpitala . Personel tez podłapał ten żarcik wiec w sumie na obchodach bylo wesolo .
Dodatkowo podczas calej akcjii, zdazylo mi sie pomylic imie mojej poloznej .przechrzcilam ją z Małgosi na Marysie co samo w sobie pewnie zabawne nie jest , ale kiedy ktos krzyczy "Marysiu , Marysiu trzymaj ją ,bo zaraz mi wypadnie " juz moze wywolac usmiech na twarzy .
I juz naprawde ostatnia rzecz . Moj maz wlaczyl mi radio , niby nic takiego , ale gdy na “finiszu” uslyszalam piosenke ktora leciala podczas naszego weselnego pierwszego tanca , wzruszenie bylo podwojne (az zescreenowalam sobie to ze strony “co bylo dzisiaj grane” wraz z datą i godziną )
Tyle odemnie.
Czekam na wasze mile historie , podzielcie sie i wspolnie odczarujmy ten temat.
Moje obydwa porody były planowane (cc) więc ominęły nas skurcze w aucie, pęd na czerwonym świetle jak to w filmach bywa. Wszytko było spokojnie, harmonijnie z naszej strony, ale za każdym razem trafiliśmy na personel, który lubił śmieszkowac. Kiedy byłam zszywana lekarz rzucił, że dziadek był krawcem i szył skóry i jemu też coś po dziadku zostało ![]()
Chciałabym coś rzucić pozytywnego, ale może z drugiego porodu, bo pierwszy niestety nie był🫣
Mam nadzieje, ze bede mogła podzielić sie tu swoją historią, ale jeszcze trochę muszę poczekać
z chęcią jednak poczytam wasze historie
jestem na fb na takiej grupie o szpitalach w moim mieście i dziewczyny tam często wrzucają swoje historie powiem szczerze, że takie dobre historie dodają mi otuchy, ale też zdaję sobie sprawę że niestety nie każdy poród i nie każda z was dobrze to wspomina ;(
Przypomniało mi sie jak na szkole rodzenia położna mówiła, ze jedna z jej pacjentek odpalila do porodu swoją playlistę (którą przygotowali jej przyjaciele) a tam takie hity jak Doda nie daj się
mój mąż to podłapał i też mi tworzy listę niespodziankę ![]()
U nas tez nie bylo pędu rodem z filmu akcji , wlasnie przez to , ze jechalismy na i indukcje . Przed pojawieniem sie na przyjęcie pojechalismy sobie do sklepu spozywczego i dokupowalosmy zachciewajki na w razie “w”
Ahh i teraz jeszcze mi sie przypomnialo , nawet nie smieszne ale pozytywne doswiadczenie .
Wiadomo po porodzie trzeba 2 godziny lezec wiec wrocilam do swojej sali okolo 14 30 , mowie do meza "o matko ale jestem glodna " na co wchodzi pani wydajaca obiady i mówi "spokojnie kochana, pomyślałam o Tobie i odlozylam dla Ciebie obiad , zaraz Ci przyniose tylko Ci podgrzeje "
W tamtej chwili zrobilo mi sie cieplo na serduszku , a to niby nic takiego
@Wesola95 o kurcze jakie to urocze , ze mąz Tworzy dla Ciebie taka playliste . Niby nic takiego ale jednak to ogromne wsparcie. Niesamowite jak wielkie znaczenie maja takie male gesty
trzymam za Ciebie kciuki . Mam nadzieje , ze po wszytskim bedziesz mogla napisac tutaj cala ksiazke pozytywnych doswiadczen
@Mamaem czekam na dobra historie z drugiego porodu
wierze , ze przytrafi Ci sie cos milego , zabawnego lub , ze po prostu wrocisz do domu i powiesz “pff pestka”
Moja położna zapytała czy miałam robiona lewatywę , powiedziałam że nie i że dziękuje ale nie chce . A ona taka zdziwniona cooooo ale dlaczego ? No i jej mówię że poprostu dziękuję i tyle . Ona że ok ale muszę ją w trzech argumentach przekonać dlaczego z niej rezygnuje . I ja tam się produkuje a ona do mnie „ aj tam kotku te argumenty są do du.y jak ta lewatywa raz dwa i zobaczysz będzie ci lepiej na partych „ ![]()
![]()
![]()
![]()
Po porodzie powiedziałam jej że miała rację bo mogłam przeć bez myśli w głowie czy zrobię kupę
Super wątek
I piękna historia porodu!
U mnie poród był zupełnie inny niż się spodziewałam! ![]()
Wymarzyłam sobie poród spontaniczny, z ochroną krocza, bez przebicia pęcherza płodowego. I oczywiście to wszystko się nie spełniło ![]()
Była indukcja, nacięcie i przebicie pęcherza płodowego.
Ale miałam tak cudowną lekarkę i położną, że dzięki nim wspominam ten poród cudownie!
Ciągle mówiły do mnie “Martynko”, bardzo o mnie dbały, ciągle mnie chwaliły i pani doktor stwierdziła, że jak będę rodzić drugie dziecko to po pierwszych skurczach mam pędzić do szpitala, bo rodzę w ekspresowym tempie ![]()
Miałam podany gaz rozweselający do porodu i chyba przez niego byłam trochę na haju, bo jak już miałam skurcze parte to stwierdziłam, że w sumie to nie jest tak źle i mogłabym zaraz drugie rodzić ![]()
Sympatyczny personel to polowa sukcesu , ja nie zdazylam dostac gazu rozwalającego to poznoej pytalam poloznej czy nie moglaby mi podac mojej dawki teraz bo przeciez i tak liczyli , ze jakas przyjme podczas porodu
nie odpowiedziala “nie” wiec kto wie moze jeszcze moge sie zglosic .
Bardzo ciekawi mnie jakie to uczucie , jak dokladnie dziala ten gaz , oczywiscie mozna poczytac w internecie ale jednak wolalabym taka prawdziwa opinie od prawdziwej osoby a nie od teoretyka z neta
@asiam1 Ja miałam gaz. Kojarzysz te uczucie jak kładziesz się pijana do łóżka i masz helikopter? To takie uczucie
ale żeby nie było tak kolorowo on nie działa w trakcie skurczu, szkurcz boli tak samo. Faza przychodzi między skurczami ![]()
Kiedy byłam a pierwszej ciąży bardzo chciałam rodzic naturalnie, chociaż wiedziałam że nie może to być bardzo ciężkie, a nawet traumatyczne doświadczenie. Kiedy dowiedziałam się że będę musiała mieć cięcie przez to że córka jest ułożona miednicowo przepłakałam całą drogę powrotu do domu od ginekologa. Po jakimś czasie emocje opadły i wiedziałam że to wszystko dla dobra dziecka i czekałam na ten jeden dzień i wyznaczoną godzine. Było to śmieszne uczucie że wiedziałam kiedy będę miała swoją córkę w ramionach a z drugiej strony dziwne, że nie przeżyje tego spontanicznego wydarzenia. Niemniej jednak sama cesarkę wspominam przyjemnie może też dlatego że było to zaplanowane i właśnie w tle włączone radio i piosenka którą zapamiętałam kiedy leciała w momencie kiedy moją córkę wyciągnęli na świat. Teraz również na 99% czeka mnie cesarka i znów mi trochę szkoda tego że znowu nie doświadczę chociaż próby porodu naturalnego i pójdę do szpitala na umówiony poród jak na paznokcie do kosmetyczki ![]()
Jejku taaak , my zawsze sie stresujemy a przeciez lekarze , polozne czy pielegniarki obcuja z tym codziennie i cos co dla nas jest “wstydliwe” dla nich jest codziennoscia , w ogole super , ze trafilas na tak ludzka polozna ktora wiedziala jakich argumentow (![]()
) uzyc zeby Cie przekonac i uspokoic . Uwielbiam takich ludzi , ktorzy potrafia stres przekluc w zart ,odrazu jakos tak bariery znikaja .
@Mamaprzygod , u mnie byl rollercoster bo do 37 tygodnia bylo mowione , ze cesarka bo tez mloda byla ulozona miedniczkowo , tez przezywalam bo tez bardzo chcialam naturlanie , jak juz sie przestawilam na cesarke to sie obróciła i jednak , ze SN ![]()
i znowu musialam sie przestawic ![]()
Zycie nam pisze rozne scenariusze i w sumie ta nieprzewidywalność ma swoj urok .
To musiała być dopiero niespodzianka jak się mała obróciła
u mnie od 30 tygodnia było bez zmian, siedziała sobie na pupce do końca
Teraz mam bliźnięta i lekarz uważa że najodpowiedzialniej będzie zrobić cesarkę, bała bym się, że podczas akcji porodowej jedno będzie wychodzić , drugie się nie ułoży i będa problemy albo cesarka dla drugiego. Za duże ryzyko więc już odpuszczam. Może dzięki temu będę mogła sobie bardziej ustalić termin narodzin i uda mi się nie być w wigilię na porodówce ![]()
Ja bardzo dobrze wspominam swoje porody , mimo że pierwszy był wywoływany . Drugi zaczął się sam . Oba były mega krótkie ale bardzo bolesne jednak jak dla mnie było ok
mogłabym to przeżywać bez problemu xD
Jej to mnie najbardziej przeraża właśnie że może się takie coś wydarzyć dla mnie takie coś jest mega krempujace
Maja nie martw się, położne już tyle widziały, że są do tego przyzwyczajone
na szkole rodzenia opowiadali nam, że jest to całkiem normalne i naprawdę nie ma się co stresować, a w razie czego zawsze można przed wykonać lewatywę ![]()
Tylko o to chodzi że sama ta lewatywa to już też dla mnie krępujący temat ,
Bardzo czesto przed porodem organizm sam sie czysci , tak bylo w moim przypadku . Ale tak jak mowia poprzedniczki to chodz dla nas jako pacjentek bardzi krempujace to dla poloznych codziennosc
Ja miałam długą przerwę od porodów, bo aż 10 lat od ostatniego. A że miałam 3 dzieci i powiem wam nie bałam się żadnego porodu jakoś pierwsze szły sprawnie, szłam z pozytywnym nastawieniem 3ci poród trwał najkrócej bo 1,5h…ale i właśnie jest to ale po porodzie który miałam w maju chyba mam jakąś traumę
skurcze zaczęły się delikatnie około 15 o 20 już regularne po 21 pojechałam bo coraz mocniejsze, przy badaniu USG które trwało prawie godzinę bo coś mu się nie zgadzało myślałam że nie wstanę z tej leżanki jak już wstałam zaczęły odchodzić wody no to na porodówkę… a tam zaczął się hardcore
w niecałą godzinę pełne rozwarcie, ale… Moja córeczka nie miała ochoty wychodzić, robiła tam co chciała a nie chciała wogole się wstawić w kanał, co te położne tam ze mną wyczyniały to głowa mała ( było ich 3 plus ginekolog cały czas) ale na szczęście metody speening babies czy jakoś tak pomogły ale mimo to urodziła się ,twarzyczkowo, mówili że jeszcze z 3 minuty i by była cesarka. Jak zawsze mówiłam że w życiu żadnego gazu nie wezmę przy porodzie to wdychalam go jak głupia z każdym oddechem
nawet położna powiedziała że czasami trzeba pracować 20 lat żeby trafić na tak niecodzienny porod, potem jeszcze łyżeczkowanie bo się nie oczyściło masakra jakaś… Jak wstałam to jak bym miała kręgosłup połamany
więc taka moja historia jednak nie pozytywna. Ale pamiętajcie każdy poród jest inny ![]()
Tylko dla tego że już dla nas to już nie jest codzienność to już bardziej wydaje się krempujace
Drugi porod wspominam miło mialam wywolywany ze wzgledu na cukrzycę ciazowo i insuline, podali mi kroplowke i tak sobie leżałam zero bolu nic, nawet pani doktor obiad mi przyniosła
po 2h dalej nic, i nic ale nagle poczułam ze odeszly mi wody i dopiero zaczely sie skurcze, polozna mowi będziemy rodzic !!! Ja mowie juz ![]()
i szybko poszlo synek byl ze mna
w porownaniu do pierwszego porodu to był miły porod ![]()
![]()