Przygotowanie partnera do porodu

W naszym przypadku nie wyobrażałam sobie porodu w inny sposób niż z mężem. Chodziliśmy razem na szkołę rodzenia w szpitalu w którym rodziłam. Razem z nami na 12 par 2 dziewczyny chodziły same i miały rodzić bez partnerów. Szkoła rodzenia bardzo pomogła i widziałam po mężu większe zainteresowanie gdy opowiadały o czymś pielęgniarki i położne niż jak ja mu mówiłam w domu :sweat_smile:. Dopiero wtedy wziął pod uwagę jaki to jest trud, jakie mogą być komplikacje i niebezpieczeństwa. Dzięki szkole rodzenia mocno się zaangażował w moją ciążę, wyprawkę dla małego. Był obecny przy całym porodzie, ale miałam jeden warunek - stoi przy ramieniu i nie patrzy w krok. Koniec końców jak urodziłam i wzięli synka do ważenia poszedł za lekarzem, stanowisko było na wprost mnie, a ja z nogami do góry byłam akurat szyta :face_with_peeking_eye: Nic to między nami nie zmieniło, wręcz zbliżyło. Myślę też że dzięki temu że rodził ze mną widział jakie to jest ciężkie doświadczenie i bardzo się mną opiekował po porodzie. Dzięki niemu uniknęłam depresji poporodowej której już oddech czułam na plecach przez ponad 2 miesiące

Moj maz byl przy dwoch porodach i nie wyobrazam sobie zeby go nie bylo przy pierwszy porodzie to az zaczał znow palic tak sie stresował:rofl::rofl::rofl: najgorsze jak opowiadal ze nic nie mogl zrobic jak mnie bolało ale dla mnie najważniejsze ze byl obok i mnie wspierał :wink:

Dla mnie ważne było że mój partner uczestniczyl ze mną do szkoły rodzenia i uczył się technik łagodzenia bolu oraz oddechu, przez co mógł pomóc mi w czasie porodu. Istotne było też jego wsparcie emocjonalne i fizyczne. Wiedział że mogą być różne scenariusze rozwiązania ciąży i do jego zadania będzie należało np kangurowanie po CC, czy opieka nade mną. Razem ze mną pakował torbę przez co mniej więcej wiedział gdzie są rzeczy których potrzebuje. Po porodzie był zawsze pod telefonem żeby mnie wesprzeć kiedy psychicznie nie dawałam rady w szpitalu oraz przyjeżdżal gdy tylko mógł. Istotne dla mnie też było jak zajął się nami po powrocie ze szpitala, robił jedzenie, sprzątał opiekował się mała żebym mogła odpocząć i się wyspać po tych kilku dniach :blush:

niestety w moim szpitalu nie ma szans by byl podczas cc
czeka na korytarzu dopiero na zakonczenie porodu i możliwość kangurowania

Nie musi się znać na lekarskich terminach jak będzie wyglądał poród .
Dla mnie najważniejsze było żeby był ze mną .
Wiedział że na porodówce może się wydarzyć wszytsko. Ale muszę przyznać że mój mąż dobrze mnie zna i ma refleks bo w momencie kiedy zrobiło mi się źle i wiedziałam że będę wymiotować to słowem się nie musiałam odezwać a on szybko podał mi ten worek na wymioty bo widział po mnie że coś jest na rzeczy . Fajnie że za każdym razem był ze mną . Widziałam że jego obecność jest dla mnie kluczowa I miałam taką świadomość że jednak inaczej byłam traktowana , nie jak „następna do rodzenia „ bo jednak w momentach kiedy ból miał nade mną kontrolę to on był w pełni świadomy .

1 polubienie

Może co szpital to inne zasady. Ja będę teraz rodzic w innym, ale z tego co widziałam to na ich FB piszą o rodzinnych porodach CC. Tylko obawiam się żeby mąż nie zemdlał :face_with_peeking_eye:

Partner obok naprawdę robi różnicę, nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie.

1 polubienie

To prawda, każdy szpital może mieć swoje zasady :blush: Fajnie, że w tym, gdzie będziesz rodzić to dopuszczają :smiling_face:ojj no z facetami to różnie :see_no_evil::see_no_evil:

W szpitalu w którym chce rodzic teraz przez CC, jest możliwość żeby partner uczestniczył, ale musi to być zabieg planowy. Z tego co widziałam po zdjęciach to mąż siedzi przy głowie rodzącej i wszystko jest zasłonięte. Mój na razie się wybiera :smiley:

zapewne tak i duzo zależy moze od referencyjnosci

To w Gdańsku tak? A który to szpital ?

ja chyba nawet wole byc sama bo nie wiem czy moj by nie padl jakby zobaczyl to co sie tam dzieje typu krew itd

Każdy inaczej reaguje na widok krwi, najważniejsze, żebyś Ty czuła się bezpiecznie i spokojnie.

1 polubienie

Ja sama miałam zamknięte oczy chyba do momentu aż mi dali córkę do policzka, bo koleżanki mi nagadały że w lampie nad stołem może coś się odbić więc głowę miałam na bok :see_no_evil: Partner na pewno może stać tylko nad głową, mój ma prawie 2 metry to jeszcze coś zza parawanu może zobaczyć :joy: Szwagierka rodziła CC w Anglii z partnerem i on widział co nie co … do tego położna im nagrała film :flushed:

No nie chciałabym się zobaczyć na tym filmie… :see_no_evil: Ale jaką pamiątka

1 polubienie

Ja samą cesarkę wspominam dobrze, pamiętam luźna atmosferę na sali, w tle leciał RMF i w momencie narodzin córki grali Rihanne Only girl on the world. Takie wspomnienia :smiling_face: CC była planowana więc wszystko było na spokojnie

Takich szczegółów to na żadnym filmie przyrodniczym nie doświadczysz, a w necie to tylko chyba +18😳 ja tego nie chciałam oglądać mimo że byłam po

ja tez wlasnie unikalam rozgladania bo wolalam nie widziec tych narzedzi lamp odbicia i calej reszty
a mimo wszystko tam czas strasznie szybko uvieka i czesto anestezjolog zagaduje

ja jeszcze przez pewnien czas mialam tak straszns mdlosci tylko nie mialam czym wymiotowac, spadki cisnien wiec nie skupialam sie momentami na tym co sie dzieje

1 polubienie

Ja też dokładnie tak się czułam, od momentu jak mnie zemdlilo leżałam z głową na bok z podstawioną nerką. Jak zamknęłam oczy to mialam wrażenie, że przysnęłam w ogóle.

2 polubienia