Przygotowanie wyprawki - Wasze doświadczenia

Ja przy drugiej ciąży też powiem dopiero po jakiś 2-3 miesiącach. O pierwszej ciąży powiedziałam zaraz po zrobieniu testu ciążowego bo taka byłam podekscytowana, dlatego też usłyszałam parę niemiłych komentarzy. Teraz już wiem, że się pospieszyłam ale będę wiedziała na przyszłość :joy:

No to są duże emocje i niektórzy tak reagują , że chcieliby najbliższym powiedzieć . Wiadomo każdy robi jak uważa , jedni mówią odrazu wszystkim , inni odczekują trochę . Ja wiedziałam , że sobie nie poradzę jak ktoś powiedział mi takie słowa . Mimo , że nie mam takich ludzi w okół siebie , to czasem jednak zdarzy się , że nie do końca ludzie myślą to co mówią i można się zdziwić nawet wśród najbliższych .

No mi brat tak niefajnie powiedział , że lepiej się nie cieszyć bo to może być pozamaciczna ciąża. Nie nie fajnie się poczułam, miałam wrażenie, że przygasił we mnie wszystko.
A słów mojej matki to nawet nie skomentuję, dobrze że kontakt mamy ograniczony do minimum

Nie wiem z czego się to wzięło , bo u mnie mama była przeciwna żeby kupować cokolwiek przed porodem ;/ nie powiedziała mi nigdy takich słów ani nikt innny ale wszyscy ci starsi mnie stopowali :frowning: a ja i tak robiłam po swojemu bo mnie cieszyły takie zakupy :sweat_smile:

Jeny to akurt bardzo nie fajnie usłyszeć od brata takie słowa :face_with_peeking_eye:

U nas jak dowiedzieliśmy się o ciąży to chcieliśmy poczekać aż minie pierwszy trymestr i nie spieszyliśmy się z niczym. Kompletowaliśmy wszystko tak trochę “przy okazji”, szczególnie jak się nagle okazało że ktoś coś ma żeby oddać czy odsprzedać to zawsze taniej :wink: ze względu na remont i przemeblowanie to tak w okolicy 5-6msc zaczęliśmy kupować potrzebne produkty, bo ubranek to dostaliśmy całą masę po rodzinie i znajomych więc dopiero jakoś w 8msc przejrzałam co tam nesyi dokupiłam tylko trochę brakujących rzeczy pod porę roku :heart:
@MamaTeosia_14 a to ja dobrze rozumiem że Teoś nie jest pierwszy? Bo jakoś do tej pory po Twoich wpisach sądziłam że nie ma rodzeństwa :see_no_evil:

Jest pierwszy :grin: pierwszy i jedyny póki co :grin:

Aaah źle przeczytałam! Przeczytałam że przy drugiej powiedziałaś później a to dopiero powiesz jak będzie :see_no_evil:
No moja teściowa z kolei jak usłyszała że mamy łóżeczko w domu jakoś w 4msc i w 5msc że wózek kupiliśmy to przerażona że jak my tak mogliśmy!

To moja mama, która urodziła 8 dzieci skomentowała moją ciążę " a na co komu te dzieci potrzebne" - starałam się z mężem półtorej roku o dziecko :sweat_smile:

1 polubienie

Matko jedyna :face_with_peeking_eye::face_with_peeking_eye: dziwny paradoks :face_with_peeking_eye:

No moja matka to jest inny wymiar człowieka :sweat_smile: kontakt na szczęście mamy zerowy, więc nie muszę słuchać jej mądrości.
W ogóle uważam, że jak rodzice mi się nie wtrącają w macierzyństwo to wszystko wygląda jakoś piękniej i nie muszę się denerwować

1 polubienie

O rany ile dzieci urodziła ! I o rany serio tak powiedziała ;( mega przykre

Z jednej strony szkoda kontaktu bo to jednak mama a z drugiej jak ma tak głupio mówić to lepiej żeby jie było tego kontaktu :face_with_peeking_eye:

Czy ja wiem czy szkoda. Jestem po psychoterapi i długo się leczyłam z traum z dzieciństwa, zerwałam kontakt a później zaprosiłam na swój ślub i jakoś tak zaczęłyśmy gadać, ale z mojej strony był taki mur nie do przebicia. Czasami się odezwie ona , ale dialog nigdy do niczego nie prowadzi. W sumie to jest mi to obojętne. Raczej będę mówiła synowi, że nie ma dziadków. Tak będzie lepiej

2 polubienia

Kurczę moi rodzice są mega wspaniali i smutne czytać takie coś, przykro mi że spotkały Cię takie rzeczy przez które musiałaś iść na terapię

1 polubienie

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Terapia to najlepsze co mnie w życiu spotkało, żałuję że tak późno ją odbyłam. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Dzięki terapii zyskałam męża, odcięłam się do złych ludzi i ogólnie żyje mi się lepiej. No i właśnie uwolniłam się od toksycznych i niszczących rodziców. Jestem w końcu szczęśliwa. Aczkolwiek czasami smutno mi się robi, jak widzę, że dziadkowie zabierają swoje wnuki, żeby rodzice mogli odpocząć a ja w sumie nie mam nikogo. Tylko męża. I tak czasami szczęście, że nie słucham mądrości rodziców i teściów a z drugiej strony jest bardzo ciężko samemu

1 polubienie

Wiadomo że zawsze są dwie strony medalu
Ale masz sporo rodzeństwa :slight_smile: chyab ze też bez kontaktu

1 polubienie

A teście też nie są skłonni do pomocy.?
Smutno się to czyta :face_with_peeking_eye: jw dziś zostałam w domu sama mąż wraca dopiero teraz , rodziców nie ma i chce mi się płakać ze zmęczenia :sweat_smile:

@Paulina.K mam rodzeństwo:) jak bardzo potrzebuje to mogę podrzucić małego, ale oni ogólnie też zalatani i brakuje im czasu na swoje sprawy. A rodzice obydwoje na emeryturze i nawet nie zaproponują ani się nie zainteresują :see_no_evil:
@karolina27034 Nie mam teściów, nie żyją.
No a mąż pracuje od poniedziałku do piątku do 17-18 więc jak wraca to obiadokolacja, prysznic, chwila z dzieckiem ewentualnie jakieś zakupy i spać. A w weekend to też mamy sporo obowiązków bo działka, samochód, sprzątanie chaty po całym tygodniu i tak dzień ucieka. Wiec cały czas w biegu i coś się dzieje, nie mam takiej chwili żeby odespać. Też nie chce narzekać bo wiedziałam w jakiej jestem sytuacji, no ale czasami zmęczenie i frustracja robią swoje. Jednak cały dzień z dzień non stop daje w kość, a najbardziej jak dziecko ma kryzysy i potrafi cały czas płakać

Właśnie chyab gdzieś pisałaś że 8 !
Wow ! U mojego męża jest połowa tego co u was a zawsze jest gwarno jak się spotykamy

1 polubienie

Ale to jest cudowne, cieszę się ze mam tyle rodzeństwa:D i koniecznie chce dla Teodora rodzeństwo :grin:

2 polubienia