Gugus, obawiam się,że nie ma złotej rady.Uwazam,że w większości przypadków na początku przygody z obcinaniem włosów u malucha jest to trudne.U nas też pierwsze strzyżenia były szybkie bo mały trochę się bał.Kwestia czasu i przyzwyczajenia, według mnie.Moj syn teraz już bardziej rozumie.Najczesciej chodzimy z tatusiem, najpierw mąż idzie pod nóż, synek obserwuje, a później mały siada i ciocia robi robotę:) Średnio co 1,5 miesiąca obcinamy czuprynę.
My jeszcze nie byliśmy u fryzjera profesjonalnego, ale widziałam kilka dzieci które super sobie radziły nawet na dużym fotelu, ale też chyba z 2 co awanturę rozkręcili już na samym wejściu do fryzjera. Mam nadzieję, że mój nie będzie z tych drugich, bo do lekarza idzie spokojnie :)
Gugus tak u nas w Katowicach jest jeden taki który jest tylko i wyłącznie dla dzieci.
Mój synek pierwsze cięcie też grzecznie siedział za to mąż obcinając go był cały mokry :D później przez parę razy znowu wiercił się i marudził raz nawet uciekł z pod noża hehe a za jakiś czas znowu mu się spodobało i grzecznie siedzi
Moniczka dobry pomysl zeby najpierw tatusia obciac, a pozniej malucha. Moze jak zobaczy, ze tatus sie obcina to on tez to lepiej zniesie ;)
A od jakiego wieku obcinalyscie maszynką? (wiadomo że niektórzy mają długie gęste włosy od urodzenia ale to raczej wyjątki, mam na myśli takie standardowe dziecko)
U mojej siostry 1.5 roku, mimo że ma 2 latka wciąż nie chce się obcinac... nawet nożyczkami..
Aridka ok 19miesiecy i to było pierwsze obcinanie poszła maszynka w ruch
Aridka mój synus miał taką bujną czuprynę a było gorące lato więc nie czekałam do tego przysłowiowego roczku tylko obcięliśmy go ok 9 miesiąca
Aridka, mój miał rok jak pierwszy raz obcinaliśmy go maszynką.
Dzięki za informacje :) tak patrząc na czuprynkę synka myślę że strzyżenie nam nie grozi przez najbliższe pół roku
Moja mała też ma właśnie mniej włosów niż synus w jej wieku a ja już tak nie mogę się doczekać tych kucyków i warkoczy i spinek, opasek i wszystkiego :D
Paatka, to oby sobie dała zakładać. Córka kuzyna to od początku miała kucyki i spineczki. Moja dała sobie związać włosy dopiero koło drugich urodzin a spinki jeśli da sobie zapiąć to nawet pół godziny się nie utrzymują bo wyrywa z włosów. Narzeka że ja laskocza w buzię ale najchętniej by nic na głowie nie trzymała
U synka coraz bujniejsza czupryna i też chyba muszę się rozejrzeć za maszynką bo nożyczkami to nie będę w stanie go obciąć. Po pierwsze moje zdolności a po drugie strach że się mały ruszy.
Aridka obawiam się właśnie ze może tak być bo teraz jak jej założę opaskę albo kapelusz lub czapkę to wszystko ląduje albo na podłodze albo na ziemi :/
Ja pamiętam przy córce jak była malutka też tak sobie marzyłam i wyobrażałam jak Patka,że te wszystkie cuda będę zakładała na czuprynę i będzie tak pięknie wyglądać.Rzeczywistosc okazała się zupełnie inna :D Spinki nie miały racji bytu.
Ja nie mam talentu do robienia fryzur ale fajnie porobić te kiteczki nawet. Takie słodkie to jest.
Oj ja liczę, że jak będę miała córeczkę to będzie wyjątkiem i będę mogła te śliczne opaski zakładać.