Koleżanka ma bliźniaki i też miała te plecaki z skip hop i używała tej smyczy po to bo jeden zawsze chciał w prawo, drugi w lewo i bała się, że ich nie ogarnie i wylecą na ulicę itp mimo, że chłopaki należą raczej do spokojnych dzieci. Nie wyrywali się i nie protestowali co do smyczy chociaż np wiem, że moja córka jakobym tak ja trzymała to z pewnością byłby krzyk.
Maziiaa moja córka na pewno by się zgodziła się na takie szelki. Trzymanie za rękę, wózek to ostateczność.
Moja by uciekała pewnie i byłby odwrotny efekt bo jak ją trzymam za rękę to sie rzuca na ziemię jak nie chce iść w ten sposób, a do wózka od dawna już nie wsadzę nie ma szans
Mazia dlatego ja proponuję żeby trzymała się za wozek albo coś innego przyczepionego do wózka jak nie chce za rękę iść.
Aneczka no my już bez wózka chdozimy nie ma szans by sie nawet go trzymała. Moje dziecko to typ buntownika kurcze niestety
ja chyba na vinted taki plecaczek zakupie :) najwzyej nie bede uzywac
Mazia a torby lubi nosić to możecie wspólne jakąś to będzie trzymać się jej
ANeczka no ona wszystko lubi na chwile, do czasu kiedy coś ciekawszego nie znajdzie :)
Mazia to jedynie rozmowa tłumaczenie że trzeba na przejściu za rękę itp Ci zostaje
Mazia pewnie tłumaczy a to widać mały uparciuch ☺
No moja uparta okropnie i zawsze robi na przekór
Mazia ale nie warto się poddawać
oczywiscie ze trzeba tlumaczyc ale jak nie dociera to mysle ze wymyslili pewne gadzety zeby sie wspomoc :)
Mazia a może doczep do wózka jaka lalkę misia i żeby np trzymała za rączkę tego misia
Tzn wiecie u mnie nie ma sensu szarpać się z wózkiem do którego i tak nie wejdzie, a na korytarzu nie mogę trzymać . Musiałabym iść do piwnicy , wnieść po schodach , rozłożyć za dużo zabawy. Ona już by w tej piwnicy mi gdzieś uciekła w tych korytarzach. My już z wózka nie korzystamy od 3 miesięcy jakoś. Ją ciekawi dużo rzeczy na dworze więc nie lubi iść przy mnie bo tu zaraz jakiś patyczek znajdzie, kamyk także z nia nie ma szans by szła obok. Tzn juz miałam to wypracowane, ale jak wyszłam po 3 tygodniach z nią to cała praca poszła na marne bo z babcią i tatą chodzi jakby przed blok gdzie może pobiegać i nie ma obok ulicy, gdzie trzeba być blisko opiekuna
Kosiaszka wymyślić wymyślili ale nie na każde dziecko dziala. Bo co z tego że się założy jak dziecko zacznie się buntować płakać i nie będzie chciało tak chodzić? To to będzie męka a nie spacer
anaeczka oczywiscie zawsze istnieje prawdopodobienstwo o ktorym piszesz
według mnie fajnie jak dziecko jest wolne, ma swobodne ruchy, a z drugiej strony spacerowałam z dzieckiem spokojnym i tutaj się to sprawdza, jednak miałam do czynienia z ruchliwym dzieckiem i jak tylko nie trzymam to albo wskoczy do kałuży, do rowu, do stawu, gdziekolwiek. Fajnie mi się ost chodzi po lesie, jest w miarę bezpiecznie :)
No tak tylko nie wszyscy mają dostęp do lasu na spacer nie którzy mieszkają w mieście a na spacer trzeba wyjść
Cały czas nie będziemy przecież dziecka w szelkach prowadzać. A jak zaczniemy to skąd mamy wiedzieć kiedy przestać je zakładać. I co mamy wtedy dopiero zacząć uczyć dziecko że ma chodzić obok nas, dawać rękę kiedy poprosimy