U mnie pierwszy poród rozpoczął się sam wszystko szło jak w książce skurcze regularne co 10 min i się skracały przy 4 min wyruszyliśmy do szpitala. Rozwarcie na 3 cm. Wzięli mnie na porodówkę i czekanie kiedy dzidzia się urodzi. Minęło 8h i rozwarcie dalej 3 cm nagle przyszedł lekarz i oznajmił mi że zabierają mnie na cc. Byłam przerażona. Jak leżałam na sali pooperacyjnej to były moje najdłuższe 3h w życiu. Nie wiedziałam kompletnie co z dzieckiem. Leżałam i płakałam. Obarczałam siebie winą że nie umiałam urodzić. (Dziecko było owinięte 2 razy pępowina z zaciśnięciem) po wyjściu do domu zaczęła dopadać mnie depresja poporodowa. Nastawiałam się całą ciążę na poród sn a tu nagle pilna cc. Bardzo długo nie umiałam o tym mówić. Robiłam dobrą minę do złej gry. Dopiero wsparcie i pomoc bliskich oraz przede wszystkim czas dały mi to że poukładałam sobie wszystko w głowie i zrozumiałam że ta cc to była dobra decyzja i dzięki temu mam zdrowego 3 latka.
Bardzo ci współczuję tego co przeszła, ale najważniejsze, że lekarze zareagowali na czas i dziś masz zdrowego synka
Jesteś bardzo silną mamą ma to, że potrzebowałaś czasu, żeby to poukładać, jest zupełnie normalne i dobrze że miałaś wsparcie ![]()
Jej to bardzo ci współczuję ![]()
I nikt Ci nie powiedział o stanie dzidziusia? Tyle się słyszy, żeby nie nastawiać się w ciąży na poród naturalny, i brać pod uwagę CC, ale wiadomo jak jest. Ja po pewnym czasie też doszłam do takich wniosków jak Ty, i za drugim razem nawet nie chciałam sn. Ale swoje musiałam w głowie przetrawić.
Co szpital to obyczaj. Dużo zależy od personelu. Mój mąż nawet nie uzyskał żadnej informacji o moim stanie i dostał odpowiedź „nie dzwonią to nic się nie dzieje i może iść już pan do domu bo godziny odwiedzin się skończyły”. Naszczescie moj mąż jest uparty i nie dał za wygraną i nie wyszedł ze szpitala dopóki mnie nie zobaczył. Później przyszła kolejna zmiana i opieka okołoporodowa się zmieniła o 180 stopni.
Wygląda na to że dobra decyzja bo owinięcie szyi pępowina mogło spowodować niedotlenienie maluch i to by było znacznie grosze.
Dobrze że udało Ci się to przepracować. Ja też myślałam o porodzie SN a na dwa miesiące przed dowiedziałam się że jednak musi być CC. Dlatego nie warto się nastawiać na konkretny rodzaj porodu tylko na to by urodzić (obojętne jak) zdrowego maluszka. Bo to jest najważniejsze
No nie wiem po co takie zachowanie ze strony personelu, przecież narodziny dziecka to jest wielka rzecz. Nawet jeżeli dla personelu to codzienność. To u mnie po CC mogli mężowie zostawać kilka godzin, nieważne o której to było.
U mnie też mąż był do wieczora po porodzie. Inna sprawa że w szpitalu w którym rodziłam były małe sale już w drugiej dobie gdzie mnie przenieśli i niestety jak przyszli mężowi i były dzieci to nie było gdzie się ruszyć i nawet sama mówiłam mężowi by już szedł. No i to było dla innych mam krępujące jak przychodziły chłopy ![]()
Masz rację wszystko zależy od ludzi . To smutne, że w tak ważnym momencie trafia się na takie podejście Zachowanie wobec Twojego męża było naprawdę słabe, dobrze że się nie poddał i został
Ja też nie jestem przesądna dla tego nie wierzę w takie znaczenia snów ![]()
@Sandra dobrze że masz upartego męża…z tego co się często słyszy onpersonelu w szpitalach już nic mnie nie zdziwi.