Uderzenie głowa w różne powierzchnie i kombinowanie oraz wspinanie się gdzie się da

Aiisa wydaje mi sie ze to chyba taki wiek…albo moze mi.sie tak wydaje ale mój synek mial tal samo , wszyscy sie ze mnie śmiali , ze ciezko bede miala zeby oderwac pd niego oczy , bo moze sie mu cos stać…bo ledwo poszlam do kuchni moj synek juz na krześle o próbował wszelkich sil i kombinacji, zeby sie gdzie przemiescic w jakies coekawe ciekawe miejsca…wydaje mi sie ze tak poznają dzieci swoje otoczenie, swoej możliwości , ze juz moga cos samemu.a nie przejmując sie ze mogą powstac jakieś konsekwencje tego, bo nie rozumieja…i jak wiadomo wszystkiego sie ucza, takze Aiisa musisz ten etap przejść i miec oczy dookola glowy;-) az w koncu to minie;-)

Od jakiegoś czasu mały testuje powierzchnie różne tzn głowa wasze dzieci też tak robią ? Wiem że to normalne szczególnie wśród chłopców i są różne sposoby by oduczyc tego uderzenia głowa o różne powierzchnie dziecko ale ciekawa jestem jakie wy macie sposoby ja zwykle jak widzę że mały się przymierza to zaraz próbuje go czymś zająć i jakoś się udaje choć wiem że przez to że przez mniejsze czucie takie uderzenie może być dla dziecka przyjemne takie to kontrowersyjne ale prawdziwe.
Oprócz tego zastanawiam się czy wasze dzieci też tak kombinują mój mały jeszvze sam nie chodzi jedynie przy meblach za rączkę czy stoi sam ale umie się wszędzie wspinać. Jak jest za wysoko to podstawia sobie np stolik edukacyjny i wchodzi pierw na stolik a potem np na stół czy blat i zastanawiam się czy u was też maluchy tak kombinują ? Staram się jak mogę by zabezpieczyć maluszka i wszystko wokół ale wiadomo wszystkiego się nie przewidzi.
Jak sobie radzicie z takimi łobuzami małymi u nas na każdy fotel się wdrapie i stół i wszędzie gdzie bardzo będzie chciał się dostać to dostanie się. Jak wy zabezpieczacie dom przy takich małych alpinistach? U nas większość zabezpieczeń się nie sprawdziła tzn maluch znalazł na nie sposób więc właściwie oczy muszę mieć dookoła głowy bo zawsze może mnie zaskoczyć nowym pomysłem.

Moja corka też miała drygi kaskaderskie , niczego się nie bała i naa wszystko wysoko wchodziła, pamiętam jak chciała coś dosięgnąć co leżało na szafce i podstawiła sobie jeździk ,oczywiście wylądowała na ziemi zanim dobiegłam ale zawsze się otrzasala i dalej bawiła . Raz niestety ale jak już była starsza, w wieku ok 2 lat wylądowaliśmy na sorze na szyciu głowy , później jakoś już była rozważniejsza ale teraz znów jej weszła ta faza że ona wszystko zrobi , niczego się nie boi .
Mam nadzieję że syn będzie spokojniejszy niz ona bo inaczej jeszcze bardziej osiwieje :slight_smile:

Ten etap przed nami ale moja siostra taka była. Wystarczył punkt podpory dla jednego palca i już się wspinała. To taki etap rozwoju, poznaje świat. Jedyna metoda to mieć oczy dookoła głowy

Tak myślałam że mój maluch to nie wyjątek tyle że ma niecały rok a właściwie już od 2 miesięcy niecałych wspina się wszędzie podstawia sobie stolik czy jezdzik i wchodzi tam gdzie nie może wejść sam i się co gorsza udaje mu a to tylko parę sekund nieuwagi .

Dzieciaki jak zauważą, że są w stanie zrobić takie niewyobrażalne rzeczy jak wspinanie i dosięganie prawie wszystkiego co tylko chcą to robią absolutnie wszystko, aby to osiągnąć. Tak jak piszą poprzedniczki to całkiem naturalny etap w rozwoju dziecka. To także uczy, rozwija, pomaga w nauce analizawania…
Mówią, ze jak się nie przewróci to się nie nauczy. Upadki to norma, ale ważne, aby zapewnić max bezpieczeństwa dziecku i nie oby nie upało na kanty itp…
Nie masz się czym martwić, nasz też się wspina i włazi, gdzie tylko da radę ;]

Wiem że normalne :slight_smile: zastanawiałam się tylko czy tylko mój tak mocno kombinuje bo serio zrobić sobie piramide z zabawek i po niej wchodzić to trochę naprawdę przekombinowane jak dla mnie na roczne dziecko :slight_smile:

Aiisa tak to jest z dzieciakami…potrafia zaskakiwac swoja mądrością i potrafią naprawdw w wielu sprawach poradzic siebie samemu…bez pomocy rodziców.:wink:

Aiisa moja córka też należy do kombinatorek:) jak tylko nauczyła się chodzić przy meblach, zaraz zaczęło się wspinanie. Najpierw podpierała się o nas a potem jak zauważyła, że jej wychodzi to już o wszystko co się da. Najbardziej się bałam jak zaczęła sama już wchodzić na łóżko, nie dało się jej upilnować. Na nic zdały się zakazy choć bardzo dobrze wiedziała, że nie można. Musieliśmy zatem nauczyć ją bezpiecznie schodzić z łóżka. Czasem nie raz zauważę jak wchodzi na jakąś szafkę czy właśnie stolik edukacyjny. Nie raz mam stracha. U nas teraz jest etap buszowania po szafkach:)

Mój synek jak już miał 8 miesięcy zaczął otwierać szafki wyciągać itd i dalej to robi.
Dziś przeszedł samego siebie mamy drewniane łóżeczko i nogę dał między szczeble rękoma o górę się złapał i druga noga też między szczeble i tak wisiał sobie próbując sam wejść chyba do łóżeczka i jeszvze sobie chodził wisząc na łóżeczko tzn przesuwal się w bok o szczebelek normalnie jak to zobaczyłam mało serce mi nie wyskoczyło z piersi. Szuflady też otwiera i zamyka rozumie że nie wolno mówię żeby zamknął szufladę i zamyka a później i tak otwiera pomimo że dobrze wie że nie wolno bo patrzy na mnie po czym jak zbroi to się śmieje.

ja miałam ten komfort że synek był od początku dość ostrożny i ,nie kombinował" a nawet do teraz boi się wejść gdzieś wysoko boi się wysokich krzeseł drabinek itp. nawet na placach zabaw jest bardzo bardzo ostrożny

Moja córa też dość szybko odkryła, że na stoliczek edukacyjny można się wspinać.Mamy odpinane nogi i skończyłam jej taką zabawę. Wiadomo, że zabezpieczamy dom, ale nie da się wszystkiego przewidzieć. ten etap poznawczy nowych umiejętności mija. Niestety i upadków zaliczyłyśmy też sporo.
Z uderzaniem głową nie miałam doświadczenia i oby tak zostało, bo strasznie się o tym czyta, a co dopiero widzieć.

Tak to z tymi dzieciaczkami jest…w ciazy chcemy a wrecz pragniemy zebt urodzić, potem zeby dziecko cos gaworzylo, potem siedzialo, raczkowalo, a puzniej wszytko sie zaczyna…otwieranie szafek, ruszanie wszystkiego mój raz jak bylam w kuchni synek mial ok roczek pociagnal za fieranke a mam na zabki i zobaczyl ze schodzi w dul to tylko slyszalam jak schodzi z zabek wchodze do salonu a tu polowa firanki na ziemi…czasem to cierpliwosc sie konczyla i opadalam z sil;) o tyle sprzatania jak synek na spokojnie wyciagnal polowe ubran z szafy;) tak to z tymi dzieciaczkami jest;-) kazdy etap musimy przejść;-)

właśnie najpierw nie możemy się doczekać kolejnych etapów a potem chętnie byśmy chcieli z powrotem wrócić do etapu małego grzecznego noworodka :wink:

To zależy bo niektóre noworodki nie są grzeczne :slight_smile: mój syn nie umiał spać nigdzie indziej niż na mnie na początku a ja byłam tak zmęczona i bezradna na początku później udało mi się go nauczyć że w łóżeczku jest bezpiecznie i po 1.5 miesiąca dopiero zaczął tam spać i coraz lepiej spał ale pierwsze 1.5 miesiąca nie były wcale takie fajne. Najbardziej mi się podobał w sumie bo był grzeczny od około 2 miesiąca do 5.5 m wtedy ładnie spał a teraz to taki kochany łobuziak choć nie powiem za nogę złapie powie ko mama i się uśmiechnie. Każdy etap ma swoje uroki i wady.
A moj synek już coraz rzadziej uderza głowa na szczęście za to wspina się gdzie się da

Jak widzę teraz swoją córe, jak przesypia noce, ładnie się bawi i zajmuje sama sobą, to nic tylko cieszyć się tymi chwilami. Każdy etap ma w sobie coś fascynującego, nowego, nieodkrytego. Są lepsze i gorsze wiadomo. Ja najgorzej wspominam czas 2-3 miesiące, gdy miała córę, a potem tak rok-półtora. Najpierw nie chciała spać, a potem wszędzie było jej pełno i oczekiwała zaangażowania z naszej strony na 100% procent, nic nie dało się zrobić.

U nas było tak ze chciałam zeby synek juz chodzil a jak juz chodzil to wszędzie bylo go pelno.Musialam miec oczy dookolo głowy zdarzyło sie ze kilka razy sie przewrocil o uderzył ale u takich dzieci to normalne;) Jak tylko widzial sofe czy jakies krzeslo to zaraz chciał sie wspinac.

madzia dokaldnie tak.juz jest, sa momenty kiedy opadamy z sil a kiedy jest dobrze i uśmiech czy zrobienie cos po raz pierwszy lub cos co nas zaskoczylo sprawia nam wiele radośći ja również wspominam kolki, nieprzespane noce, ciągły placz i nie spanie synka po pare godzin nocami, zabkowanie, pozniej podczas chwili nieobecności cos dziecko nam niszczy itp…ale czasem wystarczy jeden uśmiech i o wszystkim zapominamy;-) bywa roznie…tak to juz jest z tymi dziecmi.

Dzieci chyba tak mają. Moja jest jeszcze mała (7,5mca) a już nie mogę się obrócić nawet na kilka sekund, bo się szybko przemieszcza i kombinuje, co by tu na siebie ściągnąć, zaczyna się podciągać na meblach, chce obgryzać kwiatka itp. Zabezpieczenia to chyba ulubione zabawki dzieci. Synowie kolegi rozbroili bramkę zabezpieczającą schody w ciągu 2 tygodni. A córka koleżanki zdążyła już mieć wstrząs mózgu i złamać rękę a ma dopiero półtora roku.

Moj maly zaczyna tez juz takie rozne kombinacje alpejskie od kilku dni zaczyna sie chwytac za wszystko podnosic stoi zrobic jeszcze kroku nie potrafi ale jest taki kombinator wczoraj probowal wdrapac sie na polke pod stol dzis lezac ze mna na duzym lozku probowal wyjsc na oparcie