Robiliśmy usg dwa razy, prywatnie, na własną rękę. Szkoda, że właśnie od razu po porodzie nikt nam o tym nie powiedział, zwłaszcza, że córce spadało tętno. Jak się okazuje takie rzeczy widać na usg. Potem drugie robiliśmy kontrolnie, tak dla świętego spokoju, na szczęście wszystko było dobrze. Przy jakiś upadkach lekarze często robią usg przez ciemiączko niż robić np prześwietlenie.
My jesteśmy po badaniu i cieszę się, ze je zrobiliśmy, bo jestem spokojniejsza. Nie ukrywam, że trochę stresu mnie to kosztowało, ale ważne, ze wszytko dobrze i nie zastanawiam się czy tak jest. Jak ktoś ma możliwośc to naprawdę polecam.
badanie jest bardzo stresujące dla rodziców ale nie jest groźne
Dlaczego na wynik czeka się miesiąc skoro na usg widać wszystko od ręki? Nie rozumiem? Synek miał zrobione po urodzeniu w szpitalu bo miał podwyższone crp. Na własną rękę, profilaktycznie bym nie robiła bez wskazań medycznych