Dziewczyny,
Potrzebuje “ojojania” albo wlasciwie nie wiem czego…
Od poczatku ciazy, ciagle bylo cos nie tak, a to krotka szyjka i ogromne dawki luteiny, a to podniesione cisnienie i anemia… Staralam sie nie podlamywac i robic wszystko zeby ciaze zachowac(poprzednia stracilam).
Jestem w 34tc 10.11 bylam u ginekologa i okazuje sie ze jestem w gornej granicy wod plodowych norma do 24 u mnie 23.1…Kolejna wizyte mam za tydzien, ale ginekolog powiedziala mi ze woreczek moze peknac w kazdej chwili…
Naczytalam sie jeszcze o potencjalnych wadach maluszka, w skutek czego pojawia sie wielowodzie(robilam 3badania prenatalne i byly ok, ale chyba przestalam wierzyc tym wynikom) i nie radze sobie…
Od wizyty zaczal mi sie mooocno i bolesnie napinac brzuch, synek w swoich ruchach tez nie jest laskawy i nie do konca wiem jak mam sobie pomoc…
moze ktoras z Was miala wielowodzie i doczekalyscie terminu? Chyba potrzebuje pozytywnych historii ![]()
![]()
![]()
Ja miałam ponad 20 wód, i co wizytę miałam mierzone, że to już górna granica. Mi pod koniec ilość wod miała spadać i trochę spadlo, a potem się znowu zwiększyły i też się denerwowałam bardzo. Moja gin mówiła że ona się nie martwi, bo to górna granica normy. W końcu miałam 39+4 cesarkę, a i tak mały jeszcze nie chciał wychodzić.
Mi się też wydaje że zależy kto mierzy, bo w środę miałam 3 prenatalne i miałam 18.5 a w poniedziałek u mojej dr już 20.5
Nie mam zadnej wspierającej historii bo w moim otoczeniu to wgl mam wrażenie, że mało dzieci się rodzi i raczej większość jest bezdzietna, ale za to mogę Cię ojojac z nadzieja, że chociaż na chwile poczujesz się lepiej ![]()
Tak więc ojojowuje najmocniej jak się da
Już tyle przeszłaś, tyle wytrzymałaś, że teraz też dacie radę bo robisz wszystko co w Twojej mocy i Gniewko na pewno to czuje, ma mega silną mamę i sam z pewnością będzie mega silnym i dzielnym chłopczykiem, jeszcze trochę i będziesz tulić tego malca całego i zdrowego i cały ten stres akysz akysz pójdzie w zapomnienie ![]()
Kurcze nie znam żadnej historia zwoazanej z wielowodziem. Ale coś mi się kojarzy że był tu kiedyś podobny post. Może pogrzeb w lupce. Jesteś w 34 tygodniu więc już niedługo zostało. Tak naprawdę gdyby poród odbył się nawet niedługo to tragedii nie ma. Trzymaj się będzie dobrze
Ja bym aż tak mocno się nie martwiła i wierzyła w to, że badania prenatalne wykonane są prawidłowo i że z maluchem wszystko ok
Zwiększona ilość wód płodowych może faktycznie świadczyć że maluch ma zaburzone funkcjie układu moczowego, w tym nerek, ale skoro nic niepokojącego na badaniach nie wyszło to nie martwiła bym się na zapas
Ciąża to nie jest łatwy czas dla naszej psychiki, więc nie warto się nakręcać jeszcze bardziej. Trzeba zaufać lekarzowi, myślę że nie zlekceważyłby sytuacji gdyby coś było nie tak. A jeżeli już tak bardzo nie daje Ci to spokoju, może warto pójść na kontrolę do kogoś innego? Przytulam ![]()
Zaufaj swojemu lekarzowi! Z pewnością wie co robić i gdyby działo się coś niepokojącego to na pewno by interweniował
Tym batdziej, że piszesz, że badania prenatalne wyszły w porządku!
Jak to moja ginekolog mówi, nam to powinni odcinać internet od pierwszych dni ciąży - wiem, że kusi, że chcesz czytać i sprawdzać ale czasami te wszystkie informacje z internetu wprowadzają nas w fatalny stan psychiczny co nie pomaga ani dziecku ani mamusi.
Myślę, że ten brzuch też się napina bo już jesteś zestresowana i podświadomie zaraz zacznie boleć Cie wszystko.
Będzie wszystko dobrze, to już końcówka
jesteś silna ![]()
Spokojnie kochana
podam Ci dwa przykłady,mój i mojej przyjaciółki,dwa odrębne przypadki, ciężkie, ale każdy z pozytywnym rozwiązaniem.
Mój przypadek,przy pierwszej ciąży miałam bardzo mało wód płodowych,po 2 prenatalnych już mnie straszyli hipotrofia płodu,a zaraz po 3 badaniach wylądowałam w szpitalu, dodatkowo zachorowałam, miałam antybiotyk, wysoką gorączkę,brzuch się strasznie spinał od kaszlu i mojego stresu (bardzo długo trwały nasze starania o dziecko,a wcześniej straciłam 2 potencjalne ciąże na wczesnym etapie) więc trochę poleżałam na patologii ciąży. Lekarze w moim szpitalu nie byli zbyt pomocni,gdy mnie wypuścili do domu i wróciłam do nich w terminie porodu z wysokim ciśnieniem,to mnie jakby wyśmiali że przyszłam i stwierdzili że skoro już jestem to będą wywoływać poród… cały tydzień to trwało,okres covidu,nie pozwalali chodzić po korytarzu, więc trzeba było leżeć plackiem na łóżku co też nie sprzyjało temu aby ciało było gotowe do wydania na świat człowieka. Wody mi się zaczęły sączyć po wyciągnięciu balonika, było ich mało,być moze dopiero wtedy ta oksytocyna zaczęła działać dożylnie i pojawiły się skurcze, niestety ja mdlałam, rozwarcie zakończyło się na 4cm i wzięli mnie na szybko na CC. Synek urodził się rzeczywiście malutki, niecałe 2800g i zamiast mnie uspokoić to nastraszyli, że jest hipotrofikiem, będzie chorował, narządy będą się słabo rozwijały etc… byłam załamana,bez wsparcia męża (tego dnia zachorował i miał 40stopni gorączki) i z obłożoną psychiką, ciężko mi było dojść do siebie, wywołać laktację, dziecko nie umiało złapać piersi no ogólnie dramat, bardzo ciężko to wspominam…ale… synek przyrastał wagowo idealnie, jadł mm, wprawdzie z wieloma przygodami bo jego brzuszek nie umiał trawić białka mleka krowiego, ale wszystko wyklarowało się około jego roku życia. Zdrowy,silny chłopak,bez oznak jakiegokolwiek niedociągnięcia 🩵
Przypadek mojej przyjaciółki jest z goła inny,jej pierwsza ciąża przebiegała prawidłowo, natomiast wielowodzie występowało od samego początku, córcia jej była bardzo ruchliwa, przyjaciółka też dość mocno przytyła w ciąży,prawie 20kg, walczyła też z nadciśnieniem, anemią, puchnięciem nóg i na końcówce dość źle się czuła,a USG miała zrobione podczas całej ciąży tylko 4 razy,a lekarz lekceważąco zapewniał że wszystko u niej jest dobrze. Gdy była tydzień po terminie dostała skurczy i rozpoczęła się akcja porodowa (nikt jej nie zlecił robienia KTG po terminie) więc szybko pojechała do szpitala,mąż utknął w korkach więc w szpitalu była sama. Jakiś lekarz od razu sprawdził, że wody płodowe są zielone,że to straszne zaniedbanie aby tyle czasu czekać z porodem jeśli w ciąży występowało wielowodzie i natychmiast wykonali u niej CC. Dziewczynka urodziła się rzeczywiście w słabym stanie(zabrali ją do zupełnie innego szpitala), miała problem z układem moczowym,nerkami i dość często chorowała na układ moczowy przez pierwszy rok, dopóki nie nauczyła się samodzielnie korzystać z toalety. Natomiast gdy przyjaciółka zaszła w drugą ciążę to zmieniła całkiem taktykę,bo od początku widziała, że sytuacja jest podobna, ciśnienie podwyższone więc często chodziła do kardiologa-miala dobrane leki, anemię próbowała unormować ale niestety w ciąży jest to bardzo trudne, wszystko jednak po urodzeniu się wyklarowało,w międzyczasie wyszła jej cukrzyca ciążowa więc musiała brać insulinę,bo bez tego nie mogła sobie poradzić -byla więc też pod opieką diabetologa. Najważniejsze to odpuściła sobie totalnie pomysł z porodem naturalnym, oszczędzała się bardzo od 30tc bo i szyjka jej się skróciła, miała dość często skurcze przepowiadające. Trafiła na super lekarza (oczywiście prywatnie) który ją badał pod każdym kątem, ocenił też że ma duże ryzyko przedwczesnego porodu,bo po pierwszym cięciu była źle zszyta i te pierwsze powłoki popękały, zrobiła się dziura,co było dużym ryzykiem aby czekać długo z porodem,tak więc od 35tc leżała już w szpitalu, poród przez CC miała od razu po skończonym 37tc. Córcia była malutka 2600g , ale bardzo szybko doszła do siebie,bez żółtaczki,bez jakichkolwiek problemów zdrowotnych. Różnica między tymi dwoma porodami u niej była taka, że miała zupełnie inną opiekę, czuła się bezpieczna,zaopiekowana fachową pomocą, na każdym kroku była prowadzona, aby nie pojawiły się jakieś niespodzianki. Ja teraz jestem w drugiej ciąży i też widzę sporą różnicę w tym jak mam prowadzoną ciążę, ale tym razem jestem mądrzejsza,dbam o swoje prawa, chodzę również do lekarza prywatnie, ale konsultuję się też ze specjalistami gdy tylko pojawiają się jakieś nowe objawy które mnie niepokoją,czy to żylaki na nogach, opuchnięcia, kaszel, ból zęba…niby pierdoły, ale lepiej nie bagatelizować ![]()
Jeśli więc czujesz niepokój, boisz się już teraz,a masz do porodu jeszcze trochę czasu,to może spróbuj skonsultować się jeszcze z innym ginekologiem,może warto już teraz pomyśleć aby wybrać szpital o wysokim stopniu referencyjnosci , gdybyś miała wcześniej urodzić lub gdyby dziecko wymagało fachowej pomocy,tak aby nie rozdzielili was po porodzie ![]()
Nie stresuj się,a próbuj szukać pomocy i sił wszędzie gdzie się da, żebyś nie została z tym sama, położna,lekarz wspomogą Cię fachowymi radami, pomysłami co możesz zrobić aby zadbać o siebie i dziecko❤️Ja myślę, że wszystko będzie dobrze, najgorsze w nas jest tylko to, że niepotrzebnie nakręcamy się psychicznie i wymyślamy najgorsze scenariusze😉
To zupełnie normalne , że się boisz, tyle już przeszłaś ale odpoczywaj, dużo pij, obserwuj ruchy maluszka i jeśli coś Cię zaniepokoi, jedź do szpitala bez wahania . Będzie dobrze
Kochana ! U mnie tez bylo wod za duzo , tez bylam na luteinie , mialam nie doczekać terminu a nie zgadniesz co sie stalo … PRZENOSILAM! Dokladnie jak Ty mialam skrocona szyjke we wczesnym etapie. Mala siedziala do konca i jeszcze musialam ja prosic ,zeby wyszla a skonczylo sie wywolywaniem
tez sie naczytalam , nastresowalam a teraz mam zdrową laleczke w ramionach .
Jesli moge Ci cos doradzic , oszczedzaj sie teraz , duzo lez , byle do 36 tygodnia, pozniej juz "bezpiecznie "
Na ile kg wyliczyli Ci synka w 34 tygodniu ? Jak z centylami ? Ja mialam dodatkowy stres bo mala byla bardzo nisko na centylach a raz nawet zasugerowalo ,ze za malo urosla i bylam na kontrolnej (i oczywiście okazalo sie , ze jednak jest git)
Kochana nie stresuj się na zapas. A ja ci powiem że wszystko będzie dobrze , u mnie była niedoczynność tarczycy w ciąży dopiero później mi w badaniach wyszło wcześniej nie brałam eutyroxu naczytałam się jakie mogą być sutki jeśli się nie leczy w ciąży, lekarz też mnie nastraszył. Córka urodziła się zdrowa i wszytko jest ok . 34 tydzień to już końcówka
niedługo twoje dzieciątko będzie z tobą
a nie rozmawiała twoja ginekolog o ewentualnym wczesniejszym porodzie?
Kochana, przytulam Cię mocno
To zupełn naturalne że się martwisz zwłaszcza po tym co już przeszłaś. Ale pamiętaj, że jesteś naprawdę dzielna i robisz wszystko, co w Twojej mocy żeby zadbać o siebie i maluszka
Wielowodzie nie zawsze oznacza coś złego czasem po prostu tak organizm reaguje i z czasem poziom wód się stabilizuje To, że wyniki prenatalne były dobre, to bardzo ważna i uspokajająca informacja. Lekarze teraz są po prostu ostrożni, bo wolą mieć wszystko pod kontrolą.
Tak jak dziewczyny piszą , nie ma co się martwić na zapas może to tylko chwilowe i za chwilę wszystko się unormuje
głowa do góry zawsze trzeba myśleć pozytywnie
Spróbuj teraz jak najwięcej odpoczywać unikaj stresu (choć wiem, że łatwo powiedzieć, pij dużo wody i obserwuj ruchy maluszka. A jeśli coś Cię zaniepokoi, zawsze lepiej zadzwonić do swojego lekarza lub pojechać na kontrolę od tego oni są ![]()
![]()
Nie znam niestety żadnej historii związanej z tym ale myślę że jeśli badania wyszły dobre i jesteś pod kontrolą lekarza to będzie dobrze. 34 tydzień to już na prawdę dobry wynik, niewiele zostało do ponoszonej ciąży także nie stresuj się. Emocje na pewno nie pomagają w tym wszystkim
mocno cię przytulam
będę trzymać kciuki by wszystko było dobrze. Myśl pozytywnie, skoro maluszek taki ruchliwy to na pewno wszystko będzie dobrze. Ściskam cię mocno
Dziewczyny!
Bardzo Wam dziekuje
czytam Wasze komentarze i rycze jak bóbr… Jestescie Wspaniale:heart:.
Odcielam sie wczoraj od interntu, zeby sie nie nakrecac.
Bardzo dziekuje Wam za Wasze historie @daga1271, @Pulinka, @asiam1, @Patrycjaw25 ![]()
@Wesola95, @Skylark, @Kikip @Mama.Wiki jestescie meeeega w “ojojaniu” dziekuje
chyba mialam wczoraj wyjatkowego dola psychicznego.
@asiam1 centyl nie wiem ktory, bo moja gin wogole na siatkach nie pracuje. Maly mial 2190 podczas badania, ale nie zmierzyla go bo sie caly czas wiercil i wychodzily glupoty.
@Patrycjaw25 tak wlasnie rozmawiala i troche mnie to przerazilo, bo mam zaplanowane cc i powiedziala, ze jesli nic sie nie zmieni to bedziemy czekac, a jak nadal beda rosnac wody to sproboje mnie przetrzymac do 37tyg w szpitalu (a w domu corka…
)
@Pulinka szpital w ktorym mam zaplanowane cc ma 2stopnien i techniczne jest tez u nas z 3st.ale “ponoc” czesto podwazaja decyzje lekarzy i “zachecaja” do porodow naturalnych.
A przy tym wszystkim co sie dzieje i jak wygladal moj pierwszy porod nie chce nawet slyszec o porodzie SN. A z drugiej strony nie chcialabym byc rozdzielona z maluszkiem gdyby cos sie zadzialo.
Ogromnie ci współczuję , straszny stres musi to być …
Ja z kolei miałam w 1 ciąży malowodzie i zalecono mi picie min 5 litrów wody dziennie … dramat
Wierzę że wszystko skończy się u Ciebie dobrze ![]()
To myślę, że spokojnie jeśli ma II stopień i całkiem w porządku oddział neonatologiczny to nie masz się co martwić
zbadają maluszka wzdłuż i wszerz i tylko gdyby wystąpiły mega problemy to odesłali by do innego szpitala, ale to zazwyczaj są skrajne przypadki, gdzie wady płodu są już widoczne na pierwszych USG ![]()
Jeśli chodzi o wielowodzie to na pewno taki szpital Ci wystarczy,tym bardziej że chcesz mieć planowane CC,nie powinni ci tego podważyć ![]()
Ja gorąco trzymam kciuki, aby wszystko poszło po Twojej myśli i abyś nie musiała się już zamartwiać rozwiązaniem ![]()
Doskonale rozumiem jak to jest kiedy już praktycznie na końcówce ciąży lekarze “coś wynajdą”. ![]()
W 36!! tygodniu lekarka powiedziała mi, że dzidziuś jest za mały, źle przybiera na wadze i nagle pojawiło się milion wymysłów, a cały czas wcześniej nikt nie zauważył nieprawidłowości, prenatalne ok. Dodatkowo wcześniej widzieliśmy, że Mały ma niedomykalność zastawki i całą ciążę byliśmy pod dodatkową kontrolą, a nie było to dopatrzone. Stresu miałam ogrom, straszenie szpitalem przed rozwiązaniem itd. Ale wiedzmy, że tak naprawdę to na całe nasze i naszych maluszków szczęście są te badania i kontrole i dzięki temu możemy być bezpieczni ![]()
Kochana, jesteś pod kontrolą lekarza, 34 tydzień to już piękny czas, a z każdym dniem Twój Maluszek jest coraz bardziej gotowy na spotkanie ze światem.
Sama najlepiej poczujesz, gdzie będzie wg Ciebie najlepiej rodzić. Matczyna intuicja jest najlepsza.
Ja też jesczcze przechodząc przez próg domu z odpływającymi wodami ledwie po przekroczeniu 37 hbd, (byc może stres przyspieszył mi poród, bo termin byl na dwa tygodnie później:face_with_peeking_eye:) nie wiedziałam gdzie mamy jechać… Ostatecznie podjęłam decyzję, której nie żałuję. Ty na pewno też zdecydujesz najlepiej dla Was 🩵:baby:t2:
U mnie okazało się że dzidziuś jest po prostu drobniutki, nie ma cech hipotrofii, dostał 10 punktów
i na straszeniu na szczęście się skończyło ![]()
Staraj się być dobrej myśli, Twój spokój będzie teraz najlepszy dla Ciebie i Maluszka ![]()
Ściskam najmocniej ![]()
Moja doktor mówi, że teraz wgl jest za dużo tych badań z których nic nie wynika i tylko stres przynosi mamie
Fajnie, że Twój maluszek wyszedł z tego tak dobrze i że zaufałaś własnej intuicji przy porodzie. To ważne przypomnienie, że mimo strachu i niespodzianek, kontrole i badania są dla naszego bezpieczeństwa