bo tak naprawde faceci sa slabsi psycicznie
ewella, to masz świętą rację ![]()
Ja bym nie chciala żeby mój mąż byl przy badaniu na fotelu
Mój mąż towarzyszył mi podczas badan. Sam tego chcial i bardzo byl zadowolony, ze mogl byc ze mna.
ja nie mialam takiej mozliwosci bo meza nie bylo praktycznie cala ciaze
mój mąż był ze mną tylko raz na badaniach
Ja chodziłam na nfz i lekarz nie życzył sobie obecnosci męża… ;/
Mój mąż był ze mną,kiedy miałam robione USG po brzuszku,bo bardzo chciał usłyszeć bijące serduszko maluszka,chciał zobaczyć córcię już w brzuszku,wspaniała chwila ![]()
do momentu usg na brzuchu nie chcialam obecnosci meza
mój mąż chodził na wszystkie wizyty, uważam że to się bardzo przydaje później, facet jest bardziej swiadomy i lepiej przygotowany ![]()
w pierwszej ciąży od czasu do czasu zdarzyło się że jak mąż nie był w pracy to szedł ze mną, ale teraz jak już jest w domu to zajmował się córeczką jak ja jechałam do lekarza
Ze mną mąż był tylko na 4d a tak normalnie to lekarza prowadzącego to nie chodził.
Nie zawsze lekarz pozwala być przy badaniach
ja na usg chodze z mezem ale na zwykle badanie bym nei poszla
ja z mama raz byłam, jak miałam poznac płec dziecka
Ja za kazdym razem bylam sama…
u mnie jak tylko mąż zdąży to chodzi ze mną ale tylko na usg go wołam
My wchodzimy do gabinetu od początku razem :))
moj maz raz az sie poplaka prz usg:)
U nas przeważnie sama wchodzi lam do gabinetu