Wymuszanie płaczem

Dzieci czasami są zabawne np mój syn kiedy chce coś wymusić płaczem i nie uda mu się to po chwili uspokaja się I zachowuje się jakby nigdy nic;)

U mnie też :) Ewentualnie w domu nieraz udaje jak płacze córka ,a ona zaczyna się śmiać :) I jej zawsze mówię " zobacz tak śmiesznie wyglądasz jak tak wymuszasz ten płacz" :) To już jej się humor poprawia ,bo ją to rozśmiesza :)

super sposób :)

Hehe cAsaki od tegonplaczu do smiechu to krotka droga ;)u nas tez sa akcje bo ciagle cos chce ale potem jak sie oderoci jej uwage to sie chichra ;)

 

 

super sposób

U mnie dużo zmieniło się kiedy córka poszła do zerówki i raptem tak szybko wydoroślała Jeszcze niedawno w przedszkolu gdy miała 4-5 zaczynała płakać w sklepie gdy bardzo coś chciała Zawsze tłumaczyłam jej że dziś nam na wszystko nie wystarczy więc kupimy innym razem i ona to rozumiała. Teraz przez ostatni rok dużo się zmieniło i nie wymusza nic płaczem Raczej stara się odkładać do skarbonki i zbierać na coś co sobie wymarzyla. 

to super że już taka dorosła się zrobiła :) Ty też masz już lżej :)

Ja się mega boję nie tyle tego płaczu wymuszacza, co spojrzenia ludzi wokół. Same wiecie jak to wygląda jak się idzie gdzieś z dzieckiem i ono zacznie płakać lub tupać nogami lub kłaść się na podłodze. Przeżyłam to kilka razy z chrześniakiem i było mi tak wstyd, że rany. Ludzie jakby mogli to by zadzwonili po policje chyba, że się znęcam nad dzieckiem. A ja po prostu mu nie chciałam czegoś kupić co sobie upatrzył. 

 

A jestem osobą, która pod wpływem emocji mocno się denerwuje, zaraz się czerwienie, zaczynają mi drżeć ręce... 

 

Mam nadzieję, że uda mi się z moim dzieckiem wypracować jakiś sposób na spokojne zakupy hihi :) 

U mnie córka od urodzenia córka taka płaczliwa. Jeszcze jak w gondoli jeździła to musiałam ją nosić na rękach bo tylko wyszliśmy na spacer a był płacz taki choćby działa jej się krzywda. No po prostu nie lubiła spacerów w wózku. Ludzie się patrzyli choćbym ją zagłodzoną wzięła na spacer ,a ona po prostu zaczynała ten cyrk jak tylko poczuła ,że jest na dworze. Na początku bardzo mnie to stresowało. Nosiłam ja na rękach a wózek pchałam pusty ,żeby tylko była spokojna. A teraz po prostu czasem lubi wymieszać ten płacz ,a że ma bardzo donośny głos to ciężko się nie patrzeć. Na szczęście już jest coraz starsza i myślę ,że już z czasem odpuści, bo widzi ,że nie działa te wymuszanie :)

Patrycja i jak sobie radzisz z tym patrzeniem ludzi? Da się to jakoś znieść? Albo masz jakieś sposoby na to? 

W dzisiejszych czasach to jednak niektorzy zbyt szybko oceniaja innych i to jest najgorsze;( sama zle sie czuje jak mala marudzi a ja jestem z nia na spacerze czy w sklepie;( kiedys pamietam jak dostalam pierwszenstwo do kasy przez obsluge bo mnei juz znaja bylam z mala miala cos ok pol roku;( i tez byly dogaduszki ze moge do samoobslugowej a nie wymuszac kolejke ;/ a dziecko male... wiadomo jak ze wszystkim kiedys ciaza nie choroba dziecko  male no coz kiedys.... hehe

Czyli co, zagryźć zęby i udawać, że się nie widzi tych spojrzeń? :) 

też jestem ciekawa co robisz ?

Nie mam aż takiej tragedii ,żeby dziecko kładło mi się na ziemię ,ale jak płacze staram się zachować spokój i sama mówię córce " Zobacz tak krzyczysz i płaczesz i wszyscy się na Ciebie patrzą. Głupio trochę co?" I zwykle to ludziom się głupio robi ,a nie córce ,że się tak patrzą choćby dzieci nie mieli :) 

u mnie jest teraz etap wymuszania płaczem i kładzeniem się na ziemię, ale widzę, że nic się jej nie dzieje i nie reaguje, bo wiem, że jak raz ulegnę to będzie to wykorzystywać... ale za to dziadki uważają, że dzieje jej się złego, bo płacze i zawsze jej ustępują;/

Właśnie najgorsze jest to wymuszanie jak dziecko np w sklepie się kładzie i wymusza. Ja takich sytuacji nie miałam i  w sumie nie wiem jak ja bym zareagowała na pewno by mi było trochę wstyd,  bym była wkurzona. Ale z drugiej strony też jest to taki pewien etap u dziecka, niektórzy są grzeczni a niektórzy lubią czasem pokazać tzw. "rogi". Ludziom też powinno być głupio jak tak się patrzą. Niektórzy sami mieli dziecko i pewnie wiedzą przez co przechodzili. Wydaje mi się, że też niereagowanie jak dziecko tak robi może coś pomóc, bo my nie zwracamy uwagi wtedy i dziecko może później przestać. 

Mi jakoś spojrzenia ludzi mocno nie przeszkadzają. Gorzej jak ktoś sie wtrąca. A dzieci mają różne humory i marudzą. A w sklepie to już najczęściej. Jeszcze jak jesteśmy we dwoje w sklepie to mąż poprostu wychodzi z dzieckiem a ja robię zakupy. Córka jak była młodsza i płakała to mąż czekał zawsze z nią w samochodzie. To potem był już spokój nauczyła się że płacz nic nie da.

Ja z perspektywy przyszłego rodzica zawsze staram się nie patrzeć na sytuację i nie wtrącać się. Jeśli to możliwe nawet pomóc, np przepuścić w kolejce, żeby mama z dzieckiem mogła szybciej wyjść że sklepu. Zobaczymy co los przyniesie :) może macie rację i nie ma się co martwić na zapas?

Ludzi dziwi to , że dzieci nie słuchają się rodziców i robią sceny w sklepie. Może kiedyś nie było tyle rzeczy w sklepie I w domu to dzieci nie robiły takich scen. Jednak w dzisiejszych czasach trudniej jest zapanować nad dzieckiem. Jednak nie można ulegać bo na dobre to nie wyjdzie. 

Jak jesteśmy na zakupach razem ,a córka zaczyna marudzić i płakać to też mąż ją zabiera ze sklepu żeby się uspokoiła.