Zabieranie dzieci na imprezy okolicznościowe -tak czy nie?

Hahahaah no dokaldnie tak samo :smiley:

Slodkiiii ! A jak po weterynarzu ? Bo nie pamietam co tam wyszło ? Zmienili mu leki ?

1 polubienie

On zdrowy jak kon i byl szczepiant tylko . Moja druga psinka ma problemy z serduszkiem i fajnie sie weterynarz zachowal to wzial odemnie te tabletki , ktore nam nie sluzyly , dali w zamian inne i zwrocili nadwyzke a wlasciwie przelozylismy te pieniadze na nastepna wizyte , bo sie okazalo , ze te tabletki na ktore zamienilismy sa tansze . Narazie psica nie ma atakow i jedy spokojnie … i mam nadzieje , ze tak zostanie
A te nowe leki sa na watrobe , bo wyszly jej podwyższone wyniki i to przez leki na serce , ktore przyjmuje na stale

2 polubienia

Ooo jak zauważysz że już są to daj info i mnie możesz oznaczyć :sweat_smile::see_no_evil: może będziesz pamiętać :see_no_evil:

Ależ kłębuszek z niego. A przeszły już mu te dolegliwości co mu ta weterynarz prawdopodobnie coś źle zapisała? Aaaa no to super że lepiej.
Bardzo fajnie się zachowali przynajmniej wzięli to na klatę.

@LawiBlue ka też sobie myślę by w tym roku ogarnąć kalendarz adwentowy bo młody już starszy i wszystko rozumie i to może być dla niego niezła atrakcja.

O dobry pomysł. Tez je się nad tym zastanowię

1 polubienie

No to piękne zachowanie weterynarza! Biedna psineczka ;( i stale już takie leki będzie zażywać na wątrobę jak na serce !:face_with_peeking_eye:
@Mamilove oorety to grudzień :laughing::laughing:

cute :smiley: gdzieś go Pani kupiła :slight_smile: ?? A szpice z natury są urwisami lubiącymi dokuczać :)???

Ale będą szybciej i kojarzę , że na black fridqy było taniej :smiling_face:

Szpice to diabły :sweat_smile: ale mega kochane . Ogolnie to smieje sie , ze to moj synus , jest doslownie szatanem w slodkim cialku . Szczeka na wszytsko , czasem jak wybiega na podworko i nic sie nie dzieje to szczeka na wiatr :sweat_smile: jak sie na kogos uwezmie to ujada i ujada , ale to tylko i az tyle . Jesli chodzi o stosunek do mlodej to jest totalnie zakochany i to juz od poczatku gdy mala byla w brzuszku . Wtedy przychodzil kladl pysia na brzuch , przynosil mi jedzenie (raz obudziłam sie z kaszanka przy twarzy ) i jak nigdy nje spal w lozku tak od kiedy jest mala to spi wtulony w nią nawet jak jest goraco , czasem az mam ochote go wygonic , bo dziala jak porzadny grzejnik , ale nie mam serca . Pozwala mlodej na wszytsko , oczywiscie ja stale pilnuje ich relacji i nie pozwalam zeby mala po nim skakala czy szarpala za wlosy na przyklad. Roska dba zeby “Dada” nie chodzil glodny , ciagle go dokarmia :joy: ogolnie symbioza idealna
Najlepsze jest go , ze kupilismy go w hodowli w Częstochowie i my sie smiejemy , ze bedziemy musieli na pielgrzymke na kolanach isc zeby byl grzeczny :sweat_smile:

1 polubienie

Na pierwszym zdjęciu widać sztana w ślepkach, a na drugim już pokorę :smiley:
Kaszankę ? Hahaah no pękam :rofl::rofl::rofl: bęben mnie od śmiechu boli :rofl::rofl::rofl::rofl:
Aaa robi podkopy pod ogrodzeniem, czy w lubi “przesadzać” kwiatki w ogródku :smiley: ?
Z Częstochowy to kawałek też drogi mieliscie do pokonania :flushed::slightly_smiling_face::upside_down_face:

Już się spotkałam z tym że pieski bardzo lubią dzieci i mają bardzo dobre relacje z nimi ale to chyba też zależy od rasy. Bo są takie które nawet chowane z dziećmi potrafią je zaatakować. Były przypadki jak odgryzły fragment twarzy czy coś innego.

Moja mama też musiała pilnować moją chrześnicę bo ganiała za naszym kotem i chciała go za ogon ciągnąć

Mnie pies przy budzie u dziadków szarpnął tak na przedramieniu że żyłki mi wyszły , dziadek to palcem włożyć i plaster przykleił. Nikt ze mnie nie jechal na pogotowie :face_with_peeking_eye::sweat_smile:

Bo pokolenie naszych rodziców właśnie tak się obchodziło z nami i nikt nie dramatyzował …jak mi tata opowiada co o. Wyprawiał jako gówniarz to aż się dziwe że się uchował

Kiedys było inaczej to prawda :face_with_peeking_eye: tata petardy robił mama z sąsiadami płotu podpalała :laughing:

Mnie kiedys powaznie pogryzl pies , a dokladniej owczarek niemiecki . Wlasciwie to gdyby nie kundelek moich dziadkow to mnie by juz nie bylo . Jechalam karetka do szpitala i szyli mnie na zywca, bo nie wiedzieli czy nie jestem na nic uczulona a akurat rodzice nie odbierali telefonu . Do tej pory mam blizne na reku , na brzuchu z boku i na palcach . Cud , ze zyje , ale cxy to mnie zrazilo do zwierzat ? Nie :sweat_smile:
A on nie podkopuje , psica kopie dziury i sie w nich kladzie , on nie chce sobie lapek brudzic :sweat_smile:

Kurczę to mi znajoma mówiła że na nartach nos złamała i też na żywca je ustawiały bez żadnego znieczulenia …. Mega się zdziwiłam że w tych czasach tak się robi.

Omatko jedyna co za historia :face_with_peeking_eye: byłaś dzieckiem i na żywca :face_with_peeking_eye: ja się nie zgodziłam żeby mi w wieku 24 lat szyli łuk brwiowy ze znieczuleniem bo się tak bałam :face_with_peeking_eye::sweat_smile:

Tak , wtedy mialam 7 lat , pamietam wsyztsko co sie dzialo jakby to bylo tydzien temu . Chociaz trafilam na super lekarzy , zagadywali mnie jak tylko mogli i karmili czekoladą :sweat_smile:

1 polubienie

Ojeju ale traumy nie masz to najważniejsze :face_holding_back_tears:
Ja się z automatu po prostu boję dużych psów :face_with_peeking_eye: i małych też :sweat_smile: