Drogie mamy, które badanie w ciąży było dla Was najtrudniejsze i dlaczego? Jakiej rady byście sobie udzieliły z perspektywy czasu, żeby pomóc sobie przez nie przejść?
dla mnie najtrudniejsze bylo obciążenie glukozą dlatego ze pozniej dokuczaly mi problemy jelitowe , sennosc
rada to znaleźć cos na czas badan by sie nie nudzic i nie usnąć przez 3h a najlepiej towarzystwo innej osoby wrazie w złego przechodzenia np przy powrocie do domu po badaniu
Chyba pierwsze badanie prenatalne (USG z testem PAPPA) i potem NIFTY. Same badania były ok, ale najgorszy był stres i oczekiwanie na wyniki. Czy dziecko jest zdrowe? Czy nie ma wad genetycznych? Z perspektywy czasu chyba nawet nie ma dobrej rady, jak sobie pomóc przez to przejść. Bo rada “nie stresować się tak, nie myśleć o tym” jest łatwa do powiedzenia/napisania, ale trudniejsza w realizacji, o czym chyba wie każda mama, u której w ciąży pojawiło się coś niepokojącego
Chyba najważniejsze jest, żeby mieć o tym z kimś pogadać, kogoś bliskiego, kto wysłucha wszystkich czarnych myśli.
Dla mnie badania prenatalne - miałam zawsze stres czy oby na pewno z maluszkiem wszystko jest dobrze, w sumie to każde USG to też zawsze był lekki stres o to czy maluch się dobrze rozwija.
wszyscy w internetach straszyli tym badaniem obciążenia glukoza i ja z tego strachu zabrałam ze sobą nawet męża, żeby był w razie w, okazało się że nie taki diabeł straszny jak go malują i badanie to przeszłam bez żadnego problemu a samo wypicie glukozy nie sprawiło mi żadnego dyskomfortu więc moja rada jest taka, żeby zbytnio nie sugerować się tym co piszą bo każda z nas jest inna i każda przechodzi to inaczej ![]()
Glukoza haha chyba jak dla większości. Niestety nie jest to dobre ale do przeżycia ![]()
Ojeju, tak, obciążenie glukozą to dla mnie ścisłe podium najgorszych badań. U mnie akurat nie było problemów jelitowych, ale tego słodkiego ulepku nie dało się wypić bez odruchu wymiotnego, bleh. Po fakcie dowiedziałam się od mojego ginekologa, że podobno można kupić w aptece inną glukozę do picia niż tę, którą mieli w mojej placówce i chyba cytrynowa jest nieco lepsza w smaku.
U mnie najbardziej stresujące było pierwsze badanie prenatalne. Czekanie na sam wynik jest dodatkowym stresem . Ale także każda wizyta u ginekologa była wielką niewiadomą ponieważ co wizytę miałam usg i lekarz oceniał stan płodu. Z zaciekawieniem obserwowałam monitor ale i ze strachem że coś może być nie tak .
Dla mnie najgorsze było pierwsze prenatalne. Szczerze nadal nie rozumiem czemu chwalimy się dość rozwiniętą medycyną a nadal w naszym kraju pierwsze badanie prenatalne opiera się na teście pa pa który jest jakby nie patrzeć statystyką w wielu przypadkach jest to zastraszanie kobiet.
Ponadto w moim przypadku ryzyko wystąpienia zespołu downa wynosiło 1:130 czy jakby nie patrzeć jest to ryzyko wysokie są podstawy do zrobienia anniopunkcji, a lekarz który prowadził badania nie był to mój lekarz prowadzący powiedział mi nie widzi on wskazań bo i tak to nic nie zmieni
Ja się stresowałam badaniem beta HCG , po pierwszej ciąży bez zarodkowej. I badanie prenatalne z krwi, które na pierwsze rzut oka wyszło źle, jednak po zestawieniu z USG i faktem ciąży bliźniaczej okazało się że wszystko jest w normie. A fizycznie najgorzej przeszłam przy tej ciąży krzywą cukrową, zrobiło mi się słabo i musiałam leżeć
Dla mnie każde badanie do 20 tc było bardzo stresujące, bałam się czy wszystko będzie dobrze. Jak już czułam ruchy dziecka to byłam spokojniejsza ![]()
Dużo osób obawia się krzywej cukrowej, a ja akurat to badanie miałam robiona kilka razy w życiu i dobrze je znoszę ![]()
Dla mnie jak dla większości mam najbardziej stresujące były badania prenatalne i każde kolejne USG. Na szczęście mój ginekolog dodawał mi wiele otuchy i zawsze był optymistycznie nastawiony i kazał cieszyć się z ciąży.
Czytałam o dodatkowych testach typu Pappa czy nifty I pytałam doktora, ale podejście mojego lekarza było takie żeby opierać się głównie na obrazie USG ponieważ te badania są mocno statystyczne i często kobiety niepotrzebnie się przez nie denerwują bo coś wychodzi w nich nie tak.
Test obciążenia glukozą mnie nie przeraził bo już miałam go wcześniej i tak szczerze powiedziawszy to ta glukoza całkiem mi smakuje
Chyba jestem jakaś inna ![]()
Nie lubię za to pobierania krwi i było to też to dla mnie delikatnie stresujące ale tylko dlatego że mam duży problem z jej pobraniem. Naprawdę musi się trafić dobra pielęgniarka aby za pierwszym razem trafiła w żyłę ![]()
Po 2 prenatalnych wyslalam wyniki mojej pani doktor prowadzacej , delikatnie zasugerowala , ze wyniki nie wyszly tak jak powinny , ze jestesmy na granicy i mam 3 opcje :
1 nie robic z tym nic
2 amiopunkcja
3 sanco
Przedyskutowalysmy wszytstkie opcje , a wlasciwie to ona mowila, bo mna szarpaly empcje , sciskalo w gardle gdy tylko chcialam wykrztusic slowo .
Odrazu zdecydowalam sie na test Sanco . Byla godzina 17 wiec juz wsyztsko w okolo bylo pozamykane a z racji specyfiki testu nie jest on tak powrzechnie dostepny . Na drugi dzien wstalam rano i wydzwanialam po laboratoriach , i pytalam o dostepnosc . Jakim cudem sie udalo calkiem niedaleko . Wiec odrazu wsiadlam w samochod i pojechalam . Sam test to tylko pobranie krwi , wiec fizycznie nie jest trudne , sprawiajace bol czy niekomfortowe . Ale na tle emocjonalnym to tragedia …
A pozniej jeszcze czekanie na wynki . Tak bardzo sie balam , najpierw z niecierpliwoscia (chociaz to malo powiedziane) czekalam na wyniki a pozniej , gdy juz przyszly , nie chcialam ich otworzyc .
Siedzialam z telefonem w reku , otwarta przegladarka i jedyne co trzabylo zrobic to kliknac , aby otworzyc dokument . Dlugo z tym zwlekalam , przeciez to i tak by nic nie zmienilo , ale w koncu maz i moj brat mnie przekonali . Zreszta przez caly okres od telefonu od lekarza az po otwarcie wynikow , oboje bardzo mnie wspierali . Na szczęście wszytsko skonczylo sie dobrze , a przy okazji juz bez nuty niepewnosci poznalam plec mojego szczęścia.
Drugie najtrudniejsze badanie , chociaż tak naprawde pierwsze to potwierdzenie ciazy . Dlaczego ? Dlatego, ze przy pierwszym badaniu jeszcze nie bylo widac kruszynki na usg , i na dwa dni przed tym drugim juz oficjalnym potwierdzeniu zaczelam plamic . A w tamtym momencie swiat mi sie zawalalil , bo niedosc , ze tak dlugo sie staralismy , walczylismy , to gdy zobaczylam 2 kreski na tescie (a wlasciwie kilkudziesieciu testach kazdego dnia) to balam sie , ze jednak to juz koniec .
Nikt wtedy jeszvze mi nie powiedzial , ze to nie zawsze oznacza cos zlego . Dopiero pozniej mama powiedziala mi , ze prawdopodobnie zarodek sie zagnieżdża
Rady ? Zeby nikogo nie odtracac , nie traktowac z gory jak atak gdy ktos chce pomoc . I rozmawiac …
Chociaz teraz z perspektywy czasu chyba nie istnieje na swiecie nic , co w tamtych momentach mogloby mi pomoc przejsc przez to spokojniej .
Mnie to badanie po prostu męczyło. Czułam się po nim dobrze, ale nie chciało mi się tyle czasu siedzieć w przychodni…
A to ja w tym czasie oglądałam seriale
pobrałam sobie wcześniej na telefon bo oprawiałam się że będzie słaby zasięg. Kiedyś zrobiłam ten błąd że poszłam na krzywą z myślą że sobie poprzeglądać internet itp a w lux med w którym byłam nie było zasięgu przy gabinecie zabiegowym ![]()
Dla mnie badania w ciąży były łaskawe, raczej stresowałam się czy wszystko ok za każdą wizytą bo miałam krwiaka potem skracanie szyjki i wysokie ciśnienie … ale badania nie były złe. Z drugiej strony często miałam przez to wizyty i widziałam maluszka
za to przed ciążą (innvitro) najgorsze byloHSG. Zemdlałam na badaniu … tego nie polecam ![]()
Ja właśnie zapomniałam wtedy słuchawek ![]()
![]()
Całe szczęście poszedł ze mną mój mąż i dzielnie mi przez te 2 h towarzyszył ![]()
U mnie najgorsze było badanie prenatalne
bardzo się stresowałam że w badaniu zostanie wykryte coś nie tak , i niestety ale na drugich prenatalnych zostały u małej wykryte torbiele i strasznie się wtedy zaczęłam stresować ![]()
![]()
z perspektywy czasu już bym sobie powiedziała aby nie doszukiwać się złych histori czy złych rzeczy jeśli lekarz mi mówi że duże prawdopodobieństwo wchłonięcia tych torbieli to aby nie stresować się na zapas bo to na pewno nic nie daje a tylko szkodzi dodatkowo dziecku stres ![]()
![]()
![]()
Dla mnie najbardziej stresujące były:
- Pierwsze badania prenatalne. Tutaj pojawil sie duży stres i obawa czy wszystko ok. A potem jeszcze ten czas oczekiwania aż beda wyniki.
- Test obciążenia glukoza. Przed badaniem stres czy w ogóle uda się wypić i badania przeprowadzic. Potem to męczące siedzenie.
Warto na badania jechać z bliską osobą ![]()
Pierwsze badanie prenatalne. Byłam umówiona do innej doktor, ale z powodu zamieszania w rejestracji zostałam źle umówiona i nie mogło to badanie odbyc się w pierwszym terminie. Na kolejny musiałam czekać kilka dni, ponieważ akurat wypadku święta wielkanocne. Potem się denerwowałam czy aby na pewno teraz wszystko będzie dobrze. Z doktorem ciężko było znaleźć wspólny język i wizyta była dla mnie średnio przyjemna.
Z perspektywy czasu udzieliłabym sobie rady żeby jak najmniej się stresować, zwłaszcza do przodu. To w niczym nie pomaga i niczego nie zmienia.
Raczej nie było takiego badania , które było wyjątkowo trudne. Z tym , że każde USG wywoływało u mnie uśmiech , ale i strach czy wszystko będzie dobrze. Lekarz zaczynał badanie a ja powtarzałam sobie - żeby było dobrze , żeby wszystko było dobrze. I ten stres był troszkę męczący. Lubiłam patrzeć na monitor , ale każdy ruch lekarza przerażał mnie czy wszystko jest tak jak być powinno