Brązowe plamienie w ciąży - czy mam się martwić?

Miałam lekkie plamienie w 12 tyg po stosunku…pojechaliśmy na IP odrazu i zalecono luteinę-brałam do 25tyg…Lekarz stwierdził, że dobrze zrobiłam przyjeżdzając…

Hej… trochę się martwię. Może któraś z Was ma takie doświadczenie i powie co robić. Dziś 14+0, brązowe plamienie. W majtkach i na papierze toaletowym brunatne ślady, jak wkładam palec to też wyciągam lekko ubrudzony. Co robić? Czekać do jutra na wizytę u mojego gina (pójdę, usiądę w poczekalni i może doczekam), czy podejmować jakieś drastyczniejsze kroki? W sobotę też miałam lekkie plamienie ale była to jedna mała plamka w majtkach i tyle, dziś jakoś to poważniej wygląda. W internecie poczytałam niby kilka wpisów ale jak to zwykle bywa wujek Google tylko mnie zdezorientował. Pomocy.

Miałam brązowe plamienie w okolicach 10 tygodnia i poszłam do lekarza, ale on wtedy kazał tylko obserwować - nie był to mój lekarz, ale u mojego czekałam na wizytę a bałam się czy coś się nie dzieję - bardzo dobrze Cię rozumiem. Po dwóch tygodniach miałam już krwawienie i to wtedy wylądowałam w szpitalu, nie wiem czy to nie była wtedy już zapowiedz. Ja na Twoim miejscu poszłabym jak najszybciej to sprawdzić, będziesz spokojniejsza.
Trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze.

Ja co prawda nie plamilam w ciąży ale mój ginekolog powtarzał mi że każde płomienie w ciąży należy jak najszybciej skonsultować. Ja bym nie czekała… pojechałabym na ip żeby sprawdzili czy wszystko jest ok. Po co potem pluć sobie w brodę gdyby coś się stało. Lepiej dmuchać na zimne

MichuNi, skoro masz wizytę już jutro to niby już niedługo, ale może warto to sprawdzić od razu, tym bardziej że w sobotę też już coś się działo. Na pewno odpoczywaj, nie przemęczaj się, nie stresuj się i staraj się myśleć pozytywnie.

Też bym pojechała sprawdzić dzisiaj. Niby to niedługo ale gdyby ciąża była zagrożona to kilka godzin ma znaczenie.
Niby powód do zmartwienia jest wtedy kiedy plamienie ma kolor jasnoczerwony. Jednak w takim wypadku warto skonsultować się jak najszybciej

Wczoraj nie bardzo mialam jak gdziekolwiek jechac, bo musialabym zostawic w domu spiaca dwulatke i jechac nie wiadomo jak daleko do najblizszego szpitala ktory przyjmuje doroslych (u nas w miescie maja tylko ip dla dzieci… :confused: )
Postanowilam ze ide dzis do ginekologa. Nie mam dzis wizyty, ale powiem w rejestracji o co chodzi i na pewno mnie przyjmie. Rozmawialam z moja kolezanka ktora skonczyla poloznictwo i mowi ze generalnie bez paniki bo wiele kobiet to ma, ale dla spokoju sumienia warto sprawdzic. No o faktycznie postaram sie troche oszczedzac choc to prawie niewykonalne z moja corka… :smiley:
Dzieki dziewczyny, jesli chcecie to moge Wam dac znac czego sie dowiedzialam.

Przy takich niepokojacych sytuacjach zawsze najlepiej zglosic sie do prowadzacego lekarza.

Jasne MichuNi, czekamy na wieści co powiedział lekarz.
Tak to jest, jak już ma się jedno czy więcej dzieci w domu to w kolejnej ciąży ciężko o oszczędzanie się, wypoczywanie i wysypianie się. Oczywiście dużo zależy od wieku dziecka, starsze może trochę pomóc mamie, młodszym trzeba się zając i bawić z nim najlepiej na macie. Na odpoczynek i spanie jest czas tylko jak mąż wraca z pracy i przejmuje opiekę nad starszakiem.

Agata, to czy pojde do ginekologa w sumie nie ulegalo watpliwosci, napisalam to zreszta w poscie - pytanie bylo raczej czy jechac na cito, czy moge poczekac do nastepnego dnia. :wink:
Emmka, dokladnie tak, w pierwszej ciazy wysypialam sie jak nigdy, czytalam mnostwo ksiazek. Teraz nawet nie mam za bardzo czasu posiedziec na toalecie bez towarzystwa :slight_smile: ale jestesmy w trakcie adaptacji w przedszkolu, wiec moze troche sie to niebawem zmieni.
Wracam wlasnie od ginekologa, mojego nie bylo ale przyjela mnie inna lekarka - wszystko jest ok, szyjka zamknieta, maluch zdrow i caly, rusza sie, serduszko bije, zadnych sladow po krwawieniu w macicy. Pani doktor mowi ze to najprawdopodobniej mocno ukrwiona szyjka macicy popuscila kilka kropelek krwi ktore sie wymieszaly z obfitym sluzem i powoli wyplywaja. Wskazuje na to kolor i normalna ilosc sluzu. Takze mam byc spokojna, niczym sie nie martwic i dalej cieszyc sie ciaza. Gdyby kolor zmienil sie na bardziej krwisty, jasniejszy, wtedy trzeba sie znowu zglosic. :slight_smile:
Ufff!

Cudowne wieści. Dobrze że to sprawdzilas, odpoczywaj jak najwięcej w miarę możliwości. Dużo siły i wytrwałości dla was.

Niesamowicie mi ulzylo :slight_smile:
Dziekuje, Mama_Hani! Tak jak pisalas wyzej, lepiej raz sprawdzic bez potrzeby niz potem zalowac.

MichuNi, wspaniałe wieści. Także teraz myśl pozytywnie i niczym się nie martw. Najważniejsze, że maluszkiem wszystko dobrze.

Ja miałam lekkie zabrudzenia , ale nie miałam nic na majtkach. Na wizycie ginekolog mnie o tym poinformował i przepisał mi tabletki duphaston

Sluchajcie… dzisiaj po poludniu zaczelam krwawic. Kapala ze mnie swieza krew… zaczelam panikowac, rozplakalam sie, ale musialam przeciez ogarnac corke… mala zasnela, zostawilam z nia meza i pojechalam do szpitala. Okazalo sie ze to przez dzisiejsze USG waginalne (pani pytala czy moze uprawialam seks), ale to nadal tylko szyjka macicy, na lozysku nic, maluch zdrowy i ruchliwy. To usg zrobiono mi przez brzuch.
Cud ze nie spowodowalam jakiegos wypadku, bo juz mialam mysli o poronieniu, lzy w oczach, a prawko mam dopiero od marca wiec…
Ale udalo sie. I wszystko jest w porzadku.
Mam wiec taka mala porade: oczywiscie warto jechac do lekarza czy na ip i sie upewnic ze wszystko jest ok, ale tez bez paniki na widok krwi i nie myslec od razu o najgorszym… bo stres tez nam raczej nie sluzy.

Michuni, po pierwsze stres jest sporym zagrożeniem dla naszego maluszka, po drugie złe myśli przyciągają złe wydarzenia. Jeśli chodzi o krwawienie, kolor jasnoczerwony świadczy często o najgorszym wiec dobrze że szybko reagowałaś. Całe szczęście u Ciebie to byka tylko podrażniona po badaniu szyjka. W ciazy zdarza się plamienie lub nawet krwawienie po badaniu: i niekoniecznie badanie było wykonane niedelikatnie. Szyjka mogła być przekrwioną, stąd taka reakcja.

Oszczędzaj się, nas się z dzieckiem na macie, łóżku. Czytajcie bajki, układajcie klocki, córka może ćwiczyć trzymanie kredki, może chwilę usiedzi :slight_smile:

A Tobie i Maleństwu wszystkiego dobrego!

MichuNi najważniejsze, że wszystko dobrze z maluszkiem. Tyle strachu się najadłaś. Dobrze, że pojechałaś do lekarza sprawdzić co i jak, bo jednak każde plamienie czy krwawienie należy sprawdzić. Mam nadzieję, że już więcej nie będziesz musiała się stresować.

Dziekuje za wsparcie.
Mala juz fajnie sie bawi, zwlaszcza klocki, rysowanie i puzzle sa ostatnio “na tapecie”, takze “da sie zyc” :slight_smile: Bede sie troche oszczedza i przede wszystkim musze sie troche odprezyc. Mala sie teraz adaptuje w przedszkolu i to tez mnie troche stresowalo, ale idzie nam dobrze wiec po prostu musze wyluzowac :slight_smile:

Michalina z krwią to miałam podobnie dwa razy w ciąży z córka. Wieczorem młodu był nakarmiony i gotowy do snu l poszłam do ubikacji inna papierze pojawiła sie żywa krew. Myśli od razu wirowały i widziałam tylko czarne scenariusze. Ale na spokojnie położyłam go spać i zadzwoniłam do mamy żeby się ubrała Ibiza chwile po nią podjadę nie chciałam jechać sama bo myślałam o najgorszym i potrzebowałam wsparcia. Młody z z mężem w domu a ja pojechałam. Okazało się ze nie wiadomo skąd krew i nic się złego nie dzieje serce biło maluszek się ruszał i wszystko było w porządku. Płakałam wtedy ze szczęścia.
Teraz moja kuzynka miała podobnie. Kilka razy pojawiła się krew i pojechała do ginekologa i on jej tam przedstawił same czarne scenariusze wypisał Duphaston i skierowanie do szpitala bo „nic z tego nie będzie” kuzynka tydzień później poszła do swojego ginekologa i ten stwierdził ze krwawienie mogło być z szyjki a ona nie ma się cynicznym przejmować i jedynie ma brać witaminę c na wzmocnienie szyjki. Jeśli chcesz to zapytań jej o szczegóły bo teraz jiznjienpamietam dokładnie a nie chce Cię skłamać.

O widzisz, szkoda ze dopiero teraz piszesz, bo gdybym to wiedziala wczesniej to pewnie bylabym spokojniejsza; ale i teraz dolozylas cegielke do spokoju mojego ducha :slight_smile:
Fajnie, ze masz Mame niedaleko, choc z drugiej strony moja Mama pewnie nie bylaby dla mnie wsparciem a obciazeniem bo to ja musialabym ja uspokajac :stuck_out_tongue: Wczoraj zadzwonilam do niej dopiero po wszystkim, jak juz wrocilam ze szpitala i mowie “no ale wszystko ok” a ona mi pelna paniki w glosie odpowiada “no jak krwawisz to nic nie jest ok!!!”… myslalam ze sie zalamie, ja tu probuje sie uspokoic a ona mi taki noz w plecy. Ja wczoraj tez wylalam mlrze lez, najpierw ze strachu, potem z ulgi, a jezcze ze wzruszenia bo moja przyjaciolka pisala mi ze cala jej rodzina sie modli i ze jestem bardzo dzielna (z ta jazda do szpitala itd), wiec tez mnie to mocno poruszylo :slight_smile:

No widzisz… okazuje sie ze to nie taka rzadka przypadlosc… ja w 1. ciazy nic takiego nie mialam wiec tym bardziej sie wystraszylam, bo czlowiek sobie mysli, ze wie mniej wiecej co go czeka, a tu zonk…
Nie wiedzialam nic o wit. C i wzmocnieniu szyjki… jesli to nie problem to zapytaj kuzynke (o ile to w niej jakichs zlych emocji nie wywola, wspomnienie tych krwawien moze byc stresujace, pozostawiam to Twojej ocenie :slight_smile: ) co jej tam jeszcze ten niecyniczny gin zalecil. A wit. C sobie kupie. Przeciez nie zaszkodzi! :slight_smile: