Choroby w żłobku i przedszkolu

Drogie mamy, dwa tygodnie dziecko w żłobku/przedszkolu i już chore… Jak wygląda u Was chorowanie dzieci w placówkach? Jak często się zdarza? Ile zwykle trwa powrót do zdrowia? Czy na początku dziecko chorowało częściej, a później rzadziej? Dajcie znać, jak to u Was wygląda.

2 polubienia

U nas czas przedszkolny się zaczął a wraz z nim katar - dziś pół nocy córka nie spała, ale poszła do przedszkola z katarem. Panie nie dzwonią , więc liczę że minie i oby się to dalej nie rozwinęło :frowning:

Dla mnie osobiście katar nie jest przeciwwskazaniem do pójścia do placówki.
Też będę dawała jej cieplejszą herbatkę w domu , na rozgrzanie plus obowiązkowo skarpetki na zimne stopy.
Ten jesienny czas nie sprzyja pod względem przeziębień.

Dla każdej mamy wysyłam dużo , dużo wytrwałości i szybszego powrotu do zdrowka bo są tu maluszki które właśnie przechodzą przeziębienia :slightly_smiling_face::upside_down_face::slightly_smiling_face::upside_down_face::relieved::smiling_face_with_three_hearts:

Bardzo chętnie się dowiem, bo u nas przygoda żłobkowa dopiero się zacznie, ale niestety już pierwsze przeziębienie jest za nami.
Na szczęście obeszło się bez leków i po 3 dniach synek wrócił do zdrowia

my dopiero zaczęliśmy się zmagać z tym tematem. Synek poszedł do żłobka końcem maja i specjalnie go tak posłałam żeby się zaaklimatyzował jeszcze jak jest lato i teoretycznie mniej chorób.

Po pierwszym tygodniu dostał jelitówkę albo rotawirus … i była biegunka, U niego przeszła dość szybko bo był szczepiony. U mnie dość łaskawie bo mnie trzymało dobę. Najgorzej to przeszedł mój mąż bo ze 3 dni go goniło i zbierało na wymioty.

Potem było chwile spokoju i początkiem lipca jak była przerwa w złobku to akurat rozwinęła się u niego infekcja. Miał zapalenie krtani. Więc inhalacje sterydem i leki na gorączkę. Po tygodniu myśleliśmy ze już lepiej a tu nagle dostał katar i po 2 dniach gorączka 38-39 stopni. No to lekarz i się okazało ze zaczyna się zapalenie ucha… dostał antybiotyk ale po dwóch dniach jeszcze gorzej, dziecko apatyczne i płaczące. Kontrola i drugie ucho zainfekowane. Zmiana antybiotyku bo tamten nie zadziałał. Udało się opanować sytuacje i poszedł do złobka na 2 tygodnie i znów infekcja… znów katar i zapalenie dolnych dróg oddechowych …niestety znów przerodziło się w zapalenie uszu i znów antybiotyk :cold_sweat: :fearful: :face_with_diagonal_mouth: potem przetrzymałam go w dmu przez parę dni i poszedł do złobka. Ja też pracuje więc nie bardzo też mogę stale mieć opiekę. No i niedawno znów nas dopadł katar ale dostał synek sterydy do noska i dawałam od pierwszych symptomów choroby ibufen przeciwzapalny i udało sie obejść bez problemów z uszkami …

Mi pediatra mówiła ze nie ma sensu po chorobie długo dziecko trzymać w domu bo inni rodzice też oddają dzieci do żłobka nie idealnie zdrowe więc lepiej jak pójdzie dziecko 2,3 dni po infekcji niż jak będzie całkiem i idealnie zdrowe, bo tak się podobno dziecko lepiej uodparnia mając kontakt z bateriami i wirusami bez większych przerw.

Ja się najbardziej boje teraz tego sezonu. Boję się grypy, RSV bo to typowe choroby w tym okresie a szczególnie narażone są takie maluszki w żłobku. Wiem że dzieci czesto takie małe z RSV trafiają do szpitala i mają problemy z oddychaniem.

Ciężko tez takim maluchą dawać coś na odporność bo one jeszcze jej nie mają i muszą ją nabyć chodż myslę by zakupić tran no i daje witaminę D. Tak czy owak pewnie wszystko przerobimy bo tylko tak dziecko nabierze odporności i jest to nieuniknione

1 polubienie

Ja nie mam jeszcze doświadczenia ale:

  • koleżanka pracująca w przedszkolu miała okres gdzie sama była raz w miesiącu chora bo ciągle zarażała się od dzieci
  • koleżanki z pracy też co chwila na zwolnieniu bo dziecko chore a ja wtedy bez dzieci więc mocno to odczułam :smiley:
  • I jeszcze znam osobę która pracuje w żłobku to mówiła ( ok rok temu rozmawiałyśmy) że pierwsze dwa tygodnie pełna frekwencją a potem prawie się nie zdążało żeby były wszystkie dzieci
    I ja się tego w sumie obawiam że powrót do pracy to będą ciągłe zwolnienia :frowning:

Ja też jeszcze przygody bobasowe przeżywam w domu póki co, żłobek dopiero za jakiś czas, ale wierzę że są dzieci co nie chorują i wierzę że moje takie będzie :rofl:
Myślę że poza “hartowaniem” dziecka czy codziennym wspieraniem odporności poprzez wychodzenie na dwór, odpowiednie żywienie i ruch to za wiele nie da się zrobić.

1 polubienie

Córka chodzi od marca do przedszkola jedyny miesiąc jaki chodziła w całości i był to lipiec :smile: wraz z nowym rokiem przedszkolnym po sześciu dniach już była przeziębiona. Ból gardła i katar, na szczęście tylko przeziębienie. Bliźniaki od niej złapały niestety, też mają katarki. Przedszkolaka suplementuje , ale chyba za krótko żeby dały jakieś efekty. Dziś poszła do przedszkola zobaczymy na jak długo :crossed_fingers:t2:

U nas już jest katar i kichanie. Ale nie wiem czy to wina przedszkola czy tego że córka była chora i chyba małego zaraziła. Jeszcze nie odpowiem na pytanie jak to przebiega bo nie mam porównania ale chętnie poczytam komentarze mam które już to przeszły. Dodatkowo dodała bym jeszcze pytanie czy dajecie dzieci do przedszkola z samym Katarem czy nie

Jak córka ruszyła do przedszkola w tamtym roku we wrześniu, to zachorowała już w drugim tygodniu :confused:
Dwa tygodnie siedziała w domku i ruszyła z powrotem.
Kilka chorób się zdarzyło i przymusowego siedzenia w domu, na pewno dużo więcej chorowała jak chodziła do przedszkola niż przed przedszkolem.
Z czasem się bardziej uodporniła i choroby zdarzały się bardzo sporadycznie.
Chorowanie przeważnie trwało tak tydzień max dwa i wracała do przedszkola.
W sierpniu miała przerwę od przedszkola i ruszała z powrotem od 24 sierpnia do placówki. Teraz w sobotę pojawił się kaszel i gil. Nie wiem czy złapała coś od dzieci z przedszkola, bo też sporo osób nowych doszło do jej grupy, czy to wina tej zmiennej pogody, ze jednego dnia mamy 20 stopni i dzień pochmurny a kolejnego dnia mamy 29 stopni i gorąc… taka nagła zmiana pogody napewno nam nie sprzyja.
Wiadomo, każde dziecko musi nabyć odporność, poprzez kontakt z wirusami i bakteriami dziecko się uodparnia.
Mam nadzieję, że ten nowo rozpoczęty rok w przedszkolu przyniesie nam dużo mniej chorób :smiling_face:

Ten czas jeszcze przedemna , nie ukrywam ,bo jednak sie duzo slyszy o chorowaniu w placówkach. Leci to jak domino , jedno dziecko przyjdzie przeziebione a zaraz choruje cala grupa i szczerze bardzo sie tego boje . Dlatego temat bardzo wazny i chetnie poczytam o sposobach innych mam

my jesteśmy przed tym wszystkim bo dzieci jeszcze nie chodzą wiec chętnie poczytam jsk to u mamusiek bywa i jak maluszki sobie radzą.

Ja już dzisiaj posłałam z katarem , od zeszłej środy ma przeziębieniem. W sumie to tak leci jej z nosa nie że ma zielone gile :see_no_evil: ponoć mniej dzieci dziś było w przedszkolu i pani wycierała dzieciom noski :smile:

Ja dzisiaj też posłałam z lekkim katarem ale chyba jutro nie pójdzie już bo gorączka nas dopadła i takie biedny jest. Zobaczymy jeszcze rano.

Uuuu bidny :frowning: :frowning: a ma apetyt chociaż ?
Ale tez właśnie tak jak pisze @Mamaprzygod panie noski wycierają jednemu drugiemu też a czy ręce po każdym myją hmm oby :slight_smile: też dzieci wspólnie bawią się zabawkami , jedno kichnie drugie złapie i tak leci lawinowo :frowning:

No i właśnie i przez takie mamy jak wy :rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl: moje dziecko wraca z katarem …. Bo jak mojemu cieknie to od razu zostawiam w domu :rofl::rofl::rofl::rofl:

Biedne te panie, pamiętam jak młody zaczął chodzić w maju i mnie to wkurzało że w ogródku siedzą dzieci z gilami cieknącymi z nosa … i że. Mi dziecko zaraza :rofl:

Ja też nie raz widziałam w szatni dzieciaki z takim gilem zielonym, że się dziwiłam jak można puścić tak dziecko, przecież ono się męczy z takim katarem a jednak mają różne zajęcia itd. To nie tak jak w domku, że czuje się źle i może się położyć, odpocząć itd.

A tak poważnie to problem jest tylko taki że jak ktoś puszcza chore dziecko do żłobka czy przedszkola a to zazwyczaj ma miejsce jak rodzice nie mogą opieki załatwić na czas choroby dziecka to po prostu to dziecko zaraża inne i robią kłopot innym rodzicom także. No ale niestety tak jest i tego się nie zmieni. Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdzie puszczasz zdrowe ale coś się w nim rozwija i o tym jeszcze nie wiesz

Często tak rodzice robią, bo nie mają opieki dla dziecka ale zawsze mogą wziąć zwolnienie na dziecko, to jakby się tego bali brać. Ale trzeba się z tym liczyć, że dziecko może coś podłapać z przedszkola i w każdej chwili będzie musiało zostać w domu albo jak ciocia zadzwoni że żłobka czy przedszkola, że trzeba odebrać dziecko bo jest chore to ciekawa jestem co Ci rodzice w takiej sytuacji robią.
Te dzieci zarażają inne dzieci i problem się robi dla wielu rodzin a nie tylko jednej. Ale ja nie rozumiem jak można chore dziecko puścić. Ja jak widzę, że córka ma katar czy zaczął się kaszel to z automatu zostawiam ją w domu

Ja też tak uważam ale wiem że faktycznie niektóre zawody są takie że ciężko zadzwonić i powiedzieć że nie pójdzie się do pracy…. Czasem ci rodzice faktycznie potrzebują tej doby na zorganizowanie wszystkiego …. Też to staram się zrozumieć

U nas takie “chorowanie” dopiero będzie przed nami i na samą myśl dostaję gęsiej skórki! :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::sweat_smile:
Chociaż mam nadzieję, że nie da nam się to tak mocno we znaki jednak :pray: