Czy da się odzwyczaic dziecko od noszenia?

Trudno stwierdzić czy się da.Wychodzi na to ,że mała tak się przyzwyczaiła i domaga się noszenia bo potrzebuje tej bliskości.
Myślę,że może leżaczek bujaczek coś pomoże albo huśtawka hybrydowa :slight_smile:

Moja 2 miesięczna córka jest bardzo przyzwyczajona do bujania i trzymania na rękach. Drugiej dziadkowie tak nie brali bo nie płakała tyle za małego. Czy da się odzwyczaic od tego i jak to zrobić? Jedna bliźniaczka sama się już sobą zajmuje, patrzy na zabawki dotyka, a druga niczym nie jest zainteresowana tylko na raczki :frowning:

Moja córeczka do nadal wymusza do zabrania na ręce a zwłaszcza przeze mnie bo wie, że zawsze ją brałam i nieodmawiałam. Natomiast np, wie że babcia nie możne jej tak nosić i jak jest z nią to nie domaga się. Także dziecko czuje u kogo może sobie pozwolić.
Czy da się oduczyć hmm ciężko chyba bo jak maluch do czegoś przywyknie to koniec. Chyba, że właśnie spróbować zastąpić mu noszenie czymś innym co by mu odpowiadało jak bujaczek czy jakiś inny kącik do leżenia albo zawiesić nowe zabawki, którymi się zainteresuje.

Ja jestem zdania, że nosząc dziecko w brzuchu przez tyle miesięcy już przyzwyczajasz je do noszenia i gdy się rodzi, nie może się do tego przyzwyczaić, bo już do tego przywiązane i to lubi.
Ciesz się tym czasem, noś i tul ile wlezie, dzieci rosną szybko, jak zacznie raczkować to już nie bedzie chciała tak na ręce. 2 miesięce to niewiele, może po prostu potrzebuje bezpieczeństwa w postaci ramion rodzica, bliskości i czułości. Dzieci są różne. Wiem że czasem to uciążliwe, więc może rozważ chustonoszenie?
Bujaczek też może zdać egzamin, u nas akurat sie sprawdził i w chwilach gdy musiałam coś zrobić to sprawdzał się super :slight_smile:

Moja córka też chciała cały czas noszenia i kołysana. Spać w łóżeczku nie chciała tylko najlepiej na rączkach. Jak odkładałam do łóżeczka to oczy jak 5 złotych. W ciągu dnia też cały czas na rękach.
Uważam tak jak Rosalivian Twoja córeczka jest jeszcze malutka i widocznie potrzebuje tego noszenia, tak już ma że potrzebuje Ciebie i Twojej bliskości. To że są bliźniaczkami nie znaczy że tak samo będą wszystko robiły i tego samego potrzebowały. Na pewno nie jestem zwolenniczką odkładania i niech dziecko płacze i się przyzwyczaja, dla mnie to takie trochę tresowanie dziecka. Każde jest inne i Twoja córeczka na rękach czuje się najbezpieczniej.

Kiedy urodziłam córeczkę to jadła spala i tak w kółko. Ale po czasie się zmieniło nie dawała się odłożyć. Wtedy okazało się że jest nie dozywiona. Karmiłam butelka ale nadal musiałam.noscinna rękach jak płakała. W szpitalu albo mama albo teściowa nosili na rękach uspakajali bo ciągle płakała.
Ale kiedy okazało się że ma problem z bioderkami i poszliśmy do rehabilitantki ona kazała jak najwięcej klasc na brzuchu na poduszce specjalnej. I tak robiłam ale jak jak płakała bo miała dość to brałam na ręce. I tak miesiąc. Po tym czasie odzwyczila się od rąk.
Teraz teściowa jak chce dłużej ponosić to się denerwuje i chce żeby ją odłożyć na podłogę bo tam może się wyciągnąć potaczać hehe

Wszystko zalezy od dziecka no i oczywiscie troche od nas tez. Ja np mojego starszego synka czesciejn osilam na poczatku na rekach, na pewno prze to ze byl pierwszym moim dzieckiem, nie myslalam ze tak go naucze na rekach,tez czesto bralam n arekach poniewaz synek mial kolki do 3mc az wypkakal sobie przepuklinr id codziennego plakania po 1-3godz. O musialam nosic na rekach potem od 3mc przeslam na karmienie mlekiem modyfikowanym brak mleka potrrafil stnek possac dwie piersi i jeszcze plakal az zjadl cala butle, chyba ze poprostu brak doswidczenia i szybko sie poddalam ale gdy chcialam nakarnic z butelki odrazu na rece bralam, chcialam uspac to na rekach i jiz synrk tylko na rekach…nie probowalam go oduczac bo nie dalabym rady…a z drugim synkiem jest inaczej synek albo przebywal na lozku, bujaczku, albo przy piersi , albo na macie i nawet jak plakal nie bieglam odrazu bo mam tez starszego synka, nim tez czasem musze sie zajac czy ugotowac itd. Wiec mlodsz synek musial poczekac i nie bieglam na zawalonie, a jak mialam czas to czasem ponosilam ale zaraz odkladalam po 10min. I wiadomo jak niz mial ok. 6-7mc to juz jest staeszy i lubi czasem byc na rekach ale jak juz pojechalam do rodziny i go nosili to po 2godz juz plakal bo nie lubial byc noszony i w tedy kladlam go na kocyk to odrazu byl zadowolony teraz ma 11mc puki co tylko raczkuje ale uwielbia sobie sam raczkowac i nie zawsze chce na rece , zaraz sie wierci ze chce na podloge;-) takze mysle ze na pewno duzo zalezy od pryzwyczajenia i mysle ze da sie odzwyczaic tylko jak sie juz nauczylo to bedzie potrzebna przez jakies 2-3d i duzo cierpliwosci a pozniej z kazdym dniem bedzie latwiej;-)

Na początek radziłabym trzymać maluszka na rękach, ale starać się nie bujać, nie kołysać. Dziecko wtedy będzie czuło Twoją bliskość. Po kilku dniach spróbuj położyć obok i głaskać po główce, brzuszku, masować delikatnie, potem stopniowo coraz mniej. Pewnie będzie protestować, ale zawsze staraj się być przy dziecku. Może jakaś spokojna muzyka, lub śpiewanie kołysanki. Na pewno odradzam radykalnego pozostawienia dziecka samemu sobie. Dziecko traci wtedy poczucie bezpieczeństwa i może być znacznie gorzej. Powodzenia

To prawda jak dziecko ma kolki to gorzej jest z nieprzyzwyczajonem do rąk… bo wtedy szuka się wszystkim sposobami żeby tylko ulżyć dla dziecka

Niestety maluszek bardzo szybko potrafi się przyzwyczaić do rączek… Ja zawsze krzyczałam na “ciotki” żeby nie bujaly Hani bo ja nie będę później po nocach jej nosić i bujac.
Jedyny sposób jaki przychodzi mi do głowy to po prostu nie reagować na każde zamruczenie córeczki. Oczywiście nie mam tu na myśli płaczu… Bo sama nie wyobrażam sobie nie reagować jak dziecko płacze… Ale po prostu pokaż malutkiej że nie jesteś na każde zawołanie.
Choć wiadomo wszystko zależy od dziecka…

Jak jak moja córeczka marudziła starałam się jakoś ja czymś zainteresować, zabawić żeby przestała marudzić. Jak się za cos innego zapatrzyła albo czymś zaczęła się bawić to już nie chciała na rączki

Nie wiem czy jest to kwestia przyzwyczajenia. Każde dziecko jest inne i moim zdaniem jedna z córeczek potrzebuje Twojej bliskości na tym etapie bardziej. Za chwilę może okazać się, że zasypia sama i nie potrzebuje bujania.

Tak, każde dziecko jest inne i bardzo możliwe że porostu potrzebuję bliskości… ale spróbuj ją odkładać i nie reagować odrazu jak płacze… dodatkowo włącz jej biały szum i polecam kłaść dziecko na boku i otulać zwiniętą w rulon koldrą/kocem od pleców do brzuszka… być może się uda:-)

Kontrola ja właśnie tak robiłam z tym rulonem z kocyka, mojej córce było tak lepiej spać.

Ja też kladlam swoją bluzkę w łóżeczku córki. Wiadomo nie taką z całego tygodnia, chodzi tutaj o sam zapach ciała. Są też takie specjalne maskotki.

Mamo Hani ja parę razy włożyłam do łóżeczka koszule nocną żeby córka czuła mój zapach i żeby może w końcu cała noc przesłała :slight_smile:

Darulka i co działało?
Bo u nas zależało od dnia. Teraz Hania już jest duża i wie że ma swoje łóżeczko ale i tak widzę że najlepiej jest jej z nami w łóżku.

Ja spalam z synkiem od urodzenia , karmilam piersia i jakos bylo mi wygodniej i czulam sie bezpiecznie ze mam synka obk jakby cos bylo nie tak ti uslysze i czulam ta bliskosc pozatym maz jezdzil w delegacje i przyjezdzal co 10dni a ja czulam sie samotna wiec chcialam synka kolo siebie;-). A na 2latka kupilismy mu lozeczko swoje ale obok naszego lozka i nie bylo problemu odrazu chcial w nim spac tylko jak zasypial to przez ok.miesiac musialam lezec obok dopuki nie zasnie, niestety nie ma swojego pokoju bo nie mamy miejsca w mieszkaniu ale budujemy sie ale synek ma juz 5,5latka wiec jak sie l
przeprowadzimy za ok.2lata to mysle ze nie bedzie juz problemu;-)

Ewciaos wiem o czym mówisz :slight_smile: jak Hania była malutka to często brałam ja do naszego łóżka. Czasem tylko na czas karmienia, a czasem po prostu zasypialam i mała już do rana spała z nami. Haneczka też często płakała przez sen więc żeby czuła się bezpieczna to także lądowała u nas. Teraz kiedy już jest większa trochę nam ciasno jak śpimy w 3 tym bardziej że ja już potrzebuje trochę więcej miejsca :wink:
Biorę ją do nas jak mąż wychodzi do pracy i spimy sobie razem

U mnie synek śpi w łóżeczku, bo powinien się do niego przyzwyczaiłac ale po karmieniu rano już zazwyczaj zostaje w naszym łóżku.

Jeżeli chodzi o noszenie, to jak dziecko potrzebuje bliskości to ja bym nie bronila. To maleństwo i nie bronmy jej. Z czasem przejdzie. Każde dziecko jest inne.