Drogie mamy, często mówi się o tym, że po narodzinach dziecka, może pojawić się z związku kryzys. Czy również go doświadczyłyście? Jak sobie z nim poradziłyście?
U nas tak nie było. Natomiast znam pary co po narodzinach dziecka rozwiedli się ponieważ mężczyzna nie dał rady psychicznie.
Oj tak dziecko to duża zmiana i prędzej czy później kryzys się pojawi. Większy lub mniejszy ale trzeba to przetrwać jakoś. Najlepiej powiedzieć partnerowi co nam nie pasuje i dojść do kompromisu bo wiecie dziecko to jednak wspólna sprawa nie tylko mamy ale też i taty i partnera też trzeba w to zaangażować
Tak. Niestety tak. Ale myślę że tak jest u większości. Nagle niewyspanie, ktoś staje się najważniejszy, potrzeby są najważniejsze tego małego człowieka. Mamy wszystko boli, tata nie rozumie do końca ani matki ani dziecka. Jednak matce jest łatwiej zrozumieć dziecko. Pomimo że oboje z mężem czekaliśmy na dziecko, każde badania razem itp. to jednak mężowi było trudnej jakoś. Ale jak minął taki trudny okres kolek to naprawdę zrobiło się super. Małe też była już bardziej kontaktowa nie tylko mama i mama. Teraz wg jak mówi tata to córunia tatunia
Oj tak ! Uwazam ze to normalne . Dziecko dużo zmienia w relacjach :)
Oj byl i 4o nie jeden.. ciche dni też były orz2z to. Jedno jest pewne trzeba angażować faceta w obowiązki a nie tylko telefon czy laptop a mama niech bawi :)
Raczej nie mieliśmy kryzysu z powodu narodzenia dziecka. Wiadomo , że bywało ciężko. Stres , zmęczenie , brak czasu. Ale któregoś razu porozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku , że musimy trochę wyluzować. Wszystko kręciło się wokół dzieci a nas nie było. Więc wyluzowaliśmy i zaczęliśmy poświęcać więcej uwagi na naszą relację. Wspólne posiłki , rozmowy , nicy nic a tak wiele
W moim wypadku umocnienie więzi . Pragnęliśmy oboje dzieciątka. Momenty kryzysowe pojawiały się przy nieudanych próbach zajścia w ciążę. Ciążyła na mnie i na mężu ogromną presją , którą sami sobie narzuciliśmy. W trakcie ciąży - był to mój najlepszy czas w życiu - jak i po narodzinach, byliśmy z mężem jeszcze bardziej sobie bliscy.
U nas nie było kryzysów
No właśnie. Chodzi o rozmowę. Ona jest ważna tutaj. My ponad wszystko stawiamy dziecko i zapominamy o sobie. Teraz robimy sobie mini wyjazdy w 3 i to też jest super. Ale fajnie też wyjść gdzieś samemu. My ostatnio mieliśmy chwilkę dla siebie bo córka pierwszy raz została z moją mamą. A ma ponad 9 miesięcy. Warto zadbać też o siebie. Romantyczna kolacja.. lub nawet tylko i aż film.
No i dać sobie pomóc. Bo ja mam tak że wszystko sama sama a potem wieczorami jestem już tak padnięta że nie mam sił nawet pogadać.
Ja tez mam tak ze sama sama i potem mi się już niechce dyskutować 😝😝
U nas rowniez nie bylo takich kryzysow syn byl bardzo wymagajacy miał okropne kolki czesto byl poprostu nie odkladalny gdyby nie pomoc meza bywaly takie wieczory ze nie szlo sie przy nim nawet umyc na szczescie mąż bardzo mi pomagal i obowiązki względem dziecka traktowalismy po rowno moge powiedziec wrecz przeciwnie jeszcze to wzmocnilo nasz związek jak chodzi o to jak to bylo po urodzeniu corki niby podobnie ale jednak inaczej ona byla od poczatku dzieckiem aniolem jesc i spac zero kolek sporadyczne marudzenie wieczorami wiec tez nie było sie ze tak powiem o co denerwowac sytuacja byla troche tez inna bo maz akurat byl wtedy w domu po wypadku i sam wymagal mojej pomocy w niektórych codziennych czynnosciach wiec tak naprawdę to urodzenie sie naszego 2 wyczekanego malucha w międzyczasie poraz kolejny to wszystko jakos tak podbudowalo i wzmocnilo
Karoliga rzeczywiście, warto angażować partnera. Dodatkowo tata tworzy też więź z dzieckiem, więc ma to pozytywny wpływ i na relację z partnerką i z maluchem :)
MojeM Takie mini mini randki na pewno są ogromnie ważne, szczególnie że młodzi rodzice nie mają zbyt dużo czasu wolnego. Super, że wspólnie dbaliście o relację! :)
Annnna zgadzamy się z tobą całkowicie, rozmowa i chociaż chwila spędzona we dwoje, to bardzo ważne elementy :)
Pina734 cudownie, że od początku jesteście razem zaangażowani w rodzicielstwo! :)
Na pewno warto rozmawiać o swoich emocjach niż "domyśl się" I jeszcze hormony
na szczescie nie. mój narzeczony jest bardzo pomocny i zaangazowany we wspólne wychowanie, ale jest mi przykro jezeli którakolwiek z was tego doswiadczyła i wysyłam usciski
Jak to w związkach nigdy nie jest idealne i kolorowo i trzeba dużo rozmawiać, mój maz ma trudny charakter jak go coś gnębi to się nie odzywa tylko sięga po alkohol i czeka kiedy ja zacznę z nim gadać a czasem jestem zła że zawsze to ja muszę pierwsza go zagadać itd a jakbym tego nie zrobiła to on tym bardziej, ale czasem zaciskam żeby pogadamy i jest lepiej mimo że zawsze to z mojej inicjatywy idzie ale dobrze że ja jestem inna ;) bo wydaje mi się ze gdybym była uparta jak mój mąż to nasz związek już by nie istniał;)