Drogie mamy, jak nauczyć dziecko dobrych manier np. przywitania się, ale z równoczesnym poszanowaniem swoich granic? Gdzie według Was ta granica jest? Jak rozmawiać o tym z członkami rodziny, kiedy ich zdanie jest inne niż Wasze?
U nas będziemy uczyć kultury, ale bez zmuszania. Oczywiście synek ma się przywitać, powiedzieć dzień dobry, hej czy przybić piąteczkę, ale absolutnie nie musi nikogo przytulać czy dawać buziaka jeśli tego nie chce. Najważniejszy jest jego komfort i nie interesuje mnie ciotka z ameryki która koniecznie chce buziaka, no nie to już nie te czasy
tak samo jak my dorośli mamy swoje zdanie i jak mówimy nie to chcemy żeby inni to uszanowali, tak samo chce dla mojego syneczka ![]()
Całe szczęście, że u mnie rodzina jest wyrozumiała i raczej nie będzie problemu z tym że synek nie przywita się z babcia czy dziadkiem buziakiem ![]()
To jest bardzo dobre pytanie ! Nie mam doswiadczenia , ale napewno chcialabym wychowac moje dziecko w zgodzie ze sobą . Tutaj mam na mysli , ze nie chce zmuszac jej do przytulanek ani buziakow jesli nie ma na to ochoty. To bardzo wazne , aby mała potrafiła wyznaczac granice . Jesli nie bedzie jeszcze miala takiej umiejętności a ja zauwaze , ze nie do konca podobają jej sie takie czułosci z rodziną to wtedy ja poprosze o wstrzemięźliwośc z takimi czulosciami na powitanie czy na pozegnanie. Jednak dla mnie bardzo wazne jest aby zawsze moja mala mowila "dzien dobry " “do widzenia” “dziekuje” “przepraszam” i tutaj od samego poczatku bede starala jej sie wpoic to jako nawyk , sama bylam tego uczona i nie wyobrazam sobie jej tego nie przekazać. Jesli chodzi o dobre maniery to chcialabym wytlumaczyc jej , ze zawsze powinna miec szacunek do osob starszych od niej i jesli ktos jej wprost nie powie , ze moze mowic po imieniu to powinna mowic "pani " "pan " "ciocia " “wujek” w innych panstwach czesto jest to na porzadku dziennym i oczywiscie ja to szanuje , ale jesli ktos nie bedzie widzial przeszkod , to sam to zaproponuje.
Teraz na szczescie czasy sie zmieniły i jest wieksza swiadomosc wyznaczania granic i postępowania zgodnie z poczuciem komfortu dziecka . Jesli bedzie trzeba porozmawiac o tym z doroslymi , powiem im wprost , ze nie kazdy czuje sie z tym komfortowo (ja tez taka bylam , chetnie jezdzilam w gosci czy witalam sie z innymi , jednak bez kontaktu fizycznego) jesli ktos tego nie zrozumie i nie uszanuje to nie widze sensu kontynuowania relacji skoro ktos nie respektuje tego o co prosze .
W pozniejszych etapach oczywiscie bede statala sie nauczyc ustępowania miejsca w autobusie , pierwszenstwa w kolejce dla kobiet w ciazy , niepelnosprawnych (chcialabym aby od malego , moje dziecko mialo swiadomosc , ze tak to powinno wygladac ) a to co ja będę prezentowac sobą - mysle , ze corka przyjmie to instynktownie.
U nas od zawsze granicę były stawiane ,nie pozwalaliśmy na całowanie noworodka po rękach , twarzy i w ogóle na pocałunki . Jeśli widziałam że ktoś próbuje dać buziaka w rączkę to mówiłam wprost że sobie tego nie życzę i albo to uszanują albo wkładam syna w chustę . Dobrze wiemy że to jest przede wszystkim kwestia zdrowotna i ogromne niebezpieczeństwo dla takiego maluszka więc nie stawiłam dobra dziecka z boku tylko po to żeby ciocia / babcia były zadowolone . Mój starszak wie że nie musi nikogo przytulać , całować itd na przywitanie jesli tego nie chce ALE dzień dobry zawsze trzeba powiedzieć . Od małego tłumaczę że NIKT nie ma prawa go dotykać i nie ma się wstydzić powiedzieć że nie chce . Ważne dla mnie również było to żeby nauczyć syna że nagość nie jest czymś czego mamy się bać i zawstydzać ale musi wiedzieć że jak np Siusia to nie ma stania i patrzenia się na rozebrane dziecko . ( wierzcie mi że mielimy taką chorą akcję z babcią mojego syna - teściową odnośnie właśnie rozbierania że kopara opada …) To bardzo ważne żebyśmy to my RODZICE pokazywali dzieciom co jest dopuszczalne a o czym muszą nam powiedzieć jeśli wydarzy się sytuacja alarmująca . Rozmowa , rozmowa i jeszcze raz rozmowa . A dla tych babć co „ no chodź daj babci buziaczka to dostaniesz prezent „ to niech sobie ten prezent i szatanz wsadza , no właśnie ![]()
Nie mam jeszcze doświadczenia z nauką stawiania granic, to dopiero przede mna bo synek ma dopiero prawie 8 tygodni, ale zdecydowanie dam mu wybór jak chce się witać z innymi osobami. Jeśli nie będzie miał ochoty to nie musi dawać buziaków, przybijać piąteczki, ale powinien powiedzieć dzień dobry lub czesc. Sama nie chciałabym żeby ktoś mnie zmuszał do dawania buziaków …
Mam małe doświadczenie ale już teraz musiałam nauczyć się stawiać granicę innym członkom rodziny, żeby poszanowali przestrzeń osobistą dziecka i go nie wybudzali jak ma porę drzemki, żeby brudnymi rękami nie dotykali dłoni dziecka bo zaraz będzie je wkładał do buzi, czy żeby mu nie przeszkadzali w jedzeniu. Wydaje mi się, że bardziej trzeba edukować inne osoby w tym, że maluch ma też swoje granice i trzeba je szanować.
Osobiście bardzo nie lubię jak dzieci są zmuszane do „dawania buziaków” i nawet jak nie są zmuszane to nie popieram dawania buziaków dziecku ze względu na choroby i bakterie. Dzieci są uczone w przedszkolu i w szkole, żeby nie pić z butelek i szklanek rówieśników, ani żeby nie jeść ze sztućców innych dzieci, więc tym bardziej nie powinniśmy zachęcać dzieci do dawania buziaków
Myślę, że gdy samemu szanuje się dziecko i jego granice, oraz innych ludzi to dziecko wiele uczy się przez naśladownictwo. Trzeba rozmawiać i tłumaczyć np tym słynnym babciom że nie całujemy dzidziusia czy też starszego młodzieńca. I też pozwalać dziecku, że jeśli nie chce się z kimś przywitać to nie musi tego robić.
Wychodzę z bardzo podobnego założenia co inne mamy, bycie kulturalnym nie oznacza, że pozwolę na przekraczanie pewnych granic. Mój syn nauczony jest tego, że na przywitanie mówimy dzień dobry, jeśli ma taką ochotę przybija żółwika, lub piąteczkę, ma bardzo dobry kontakt z dziadkami więc zawsze ich przytula ale nie zawsze ma ochotę na buziaczki na dzień dobry i dowidzenia, i my jako rodzice bardzo tego pilnujemy. Dziecko to nie zabawka, zasady i granice stawiane przez rodziców spotykają się z różnym odbiorem, często z oburzeniem ale czasy się zmieniły, teraz dzieci się słucha. Nasi najbliżsi wiedzą, że ten brak czułości nie jest oznaką złości czy gniewu, to może być po prostu zwykłe zmęczenie i oni to rozumieją. Cały czas pracujemy z synem by potrafił wyznaczać granice swojej cielesności, bo wierzę że nauczony jej szanować będzie szanował ją u innych.
U nas granica bardzo wyraźnie się pokazała przy teściowej. Nie szanowała tego, że syn nie chciał być przez nią całowany. Tłumaczyłam, prosiłam, ale to było ignorowane, aż w końcu syn sam powiedział: „nie lubię jeździć do babci, bo ona mnie na siłę całuje”. ![]()
![]()
![]()
Od zawsze uczę go dobrych manier żeby się grzecznie przywitał, powiedział „dzień dobry”, podał rękę czy pomachał. Natomiast nigdy nie zmuszałam go do całowania, przytulania czy innej formy bliskości, jeśli tego nie chciał. ![]()
![]()
Dla mnie dobre maniery nie mogą odbywać się kosztem granic dziecka. Szacunek działa w dwie strony dziecko też ma prawo decydować o swoim ciele.
Rozmowy z rodziną bywają trudne, ale staram się jasno mówić, że to nie brak wychowania, tylko nauka stawiania granic i słuchania własnych uczuć.
U nas do pierwszej corki babcia całowała po rekach to mówiłam bez od razu żeby tylko nie po dłoniach bo wkłada do buzi a jakby miała opryszczkę to taki noworodek czy niemowlak też złapać może a to juz jest bardzo niebezpieczne.
Od tego czasu nie caluje w raczki plus ciocie ,.wujkowie tez nie całują ![]()
![]()
Coś więcej w tym temacie będę mogła powiedzieć dopiero za parę miesięcy, nie mam doświadczenia, ale tak jak większość mam chciałabym wychować syna w zgodzie ze sobą, czyli tak aby otwarcie mówił czy dane zachowanie mu się podoba czy nie.
Oczywiście wychowanie w kwestiach kultury osobistej, czyli mówienie podstawowych zwrotów grzecznościowych, to podstawa, ja byłam tak wychowana i Chciałabym aby syn również odnosił się grzecznie i z szacunkiem do pozostałych.
Ja osobiście nie miałam problemu z okazywaniem uczuć, czy “dawaniem buziaczka”, było to dosyć naturalne u mnie wśród najbliższej rodziny, natomiast w rodzinie mojego męża kompletnie nie było tego typu zwyczaju, nawet jak w gości przyjeżdżała bliska ciocia, nie było czułych przywitan na dzień dobry. Ot takie skrajności ![]()
Bardzo istotny temat został poruszony!
Oczywiście, od małego iczymy naszą córkę, że należy się przywitać i pożegnać - bez względu czy to babcia czy sąsiadka mówimy “dzień dobry” " do widzenia ". To dla nas bardzo ważne.
Nigdy natomiast nie zmuszamy do tego by z kimś się całowała czy do kogoś się przytulała. Szanujemy granice dziecka i zdajemy sobię sprawę z tego, że sami często nie mamy ochoty na pewne rodzaje bliskości z innymi.
Z resztą pamiętam jak za dzieciaka właśnie kazano mi się przytulać i całować do wszystkich wujków, cioć itd. Były to sytuacje mało komfortowe.
Co do całowania maluszka to zwracałam na to bardzo uwagę zwłaszcza po prowrocie ze szpitala, w którym spędziełyśmy trochę czasu. Całe szczęście wszyscy wykazali się zrozumieniem
U nas te granice są ciężkie u teściowej… moi rodzice nigdy nie zmuszają ale ona tego nie rozumie , tak samo jest ze słodyczami… jak byłam dzieckiem to mnie toczysz wkurzało i dalej wkurza jak jakieś ciotka z daleka przyjeżdżają i całują tak samo chciałabym aby moje dziecko miało też wybór
Mój ma 2.5 roczku jest nauczony mówić dzień dobry paniom a panom podaje rękę. U mnie w rodzinie tak się robi że mężczyzna podaje rękę na przywitanie i na do widzenia więc mały tez tak robi, uczę go ze to kwestia kultury. Babcia i dziadek dają buziaki i nie mam nic przeciwko temu jeżeli powie daj babci buziaka i on daje. Ciotki i wujkowie to zależy jak ma ochotę to się przytula a jak nie to nie. Nie zmuszam do tego. Nie bardzo interesuje mnie zdanie ciotki która chciała buziaka a go nie dostała. Granice wyznaczam dla obcych ludzi ale tak samo jak mówi się dzień dobry podaje się rękę. Myślę też że dziecko podając rękę setny raz komuś nie zastanawia się nad tym czy ma na to ochotę czy nie, robi to automatycznie bo tak trzeba
Ja zachowywałam granicę przy maluszku i na szczęście moi bliscy również. Nie całowali w buźkę córki, nie pamiętam żeby ktoś kiedyś przekroczył granicę - nawet moja jedna ciocia która obce dzieci potrafiła całować przy moim się powstrzymała. Teściowa do dziś,jak mała sama na pożegnanie chce dać babci buzi to nadstawia policzek. Nigdy nie zmuszałam do całowania na pożegnanie, wszystko wychodzi z jej inicjatywy. Jest bardzo czułym dzieckiem i sama chętnie chce się żegnać, przytula albo całuje, ostatnio do mojego taty mówi “dam ci buzi w rączkę”
Czasami nie chce się pożegnać i rzuci tylko “pa” , ale nikt jej wtedy nie ciągnie na siłę że ma iść odprawić rytuał ![]()
to jest bardzo ważne, żeby inni szanowali granice, których sami staramy się przestrzegać dla dobra dziecka.
Dzieci uczą się obserwując dorosłych, uczymy, że zawsze kiedy wchodzimy do jakiegos miejsca wypada się przywitać, a wychodząc pożegnać. Są sytuacje, kiedy dzieci nie współpracują i nie chcą powiedzieć “do widzenia”, ale nie zmuszamy, nie zawstydzamy w towarzystwie, w domu lub w samochodzie przerabiany sobie temat i mówimy co możnaby zrobić inaczej, albo skąd wynikała akurat taka decyzja dziecka.
Polecam książkę “Nie musisz być grzeczny” myślę, że więcej z tych bajeczek wyniosą dorośli niż dzieci. Jest tam rozdział o króliczku, który cały czas był przez kogoś przytulany bez pytania, czego bardzo nie lubił ale nie umiał powiedzieć stop.
Zostawiałam tę książkę u Teściow w domu i poprosiłam żeby sobie przeczytali, nie musiałam za wiele tłumaczyć, to inne pokolenie, inny model wychowania, jednakże dużo wynieśli z tych opowiastek i bardzo się starają, co mi zaimponowało. Książę przeczytało też nasze rodzeństwo i wdrażają w życie morały.
Jeśli o całusa czy przytulasa proszą inne osoby, niż te, które już “wyedukowaliśmy” książką, np. jacyś znajomi, dalsze ciotki czy prababcie, a moje dzieci nie czują potrzeby żeby rzucać się w ramiona zawsze mówię “jeśli masz ochotę podaj rączke, albo przybij pionę/żółwia” i zawsze w stronę tej osoby mówię otwarcie, że nie zmuszamy dziecka jeśli samo nie ma takiej potrzeby, bo nie chcemy go zniechęcić do kolejnego spotkania.
Nic mnie tak nie wk… jak teściowa która wita od drzwi dziecko mówiąc daj babci buzi przywitaj się z babcią .
Syn jest na tyle duży że wie co ma robić , od początku uważałam że nie musi się przytulać do kogokolwiek jeżeli nie chce.
Niestety spotyka się to ze sporą krytyką - teściowa uważa że syn jest nie wychowany .
Ja jestem osobą, która mówi co myśli i nie uważam żebym prosząc o nie całowanie dziecka robiła komuś krzywdę. Oczywiście, że ktoś może się obrazić ale w naszych rodzinach znamy się na tyle dobrze, że potrafimy wyczuć kiedy ktoś miał w zamiarze sprawić nam przykrość a kto tylko wyraża swoją opinię. ![]()
Moje dziscko jak babcia mowi „daj buziaka” to jeśli odpowiada, że nie ma ochoty to go w tym popieram i mówie, że jest to okey. Dziecko to nie zabawka ani żołnierz że musi wykonywać polecenia od każdego. Ja uważam, że dobrze jest tłumaczyc dziecku co jest dobre i co złe ale to też jest myśląca osoba, wie co chce, co lubi, na co ma ochotę. Kiedy ja nie teraz ma się nauczyć stawiania granc itp. ![]()
Aż mi się przypomniało jak kiedyś odwiedziłam znajomych i kolega powiedział do kilkuletniego dziecka „idź daj cioci buziaka”, a dziecko całe w smarkach i obślinione
na szczęście dziecko też nie miało ochoty na buziaki więc zaproponowałam piąteczkę. Gorzej jakby chciał dać buziaka to musiałabym mu grzecznie wytłumaczyć że ciocia nie ma ochoty na buziaki ![]()