Depresja poporodowa u mężczyzn

W ostatnich latach wiele się mówi o depresji poporodowej. Coraz więcej osób dostrzega ten problem. Jednak zbyt często schorzenie te, utożsamiane jest z kobietami. Kobieta po porodzie, po ciąży, gdy hormony wariują, ma prawo być przygnębiona, słaba, na łzy też nikt źle nie popatrzy. Sytuacja mężczyzn wydaje mi się o wiele gorsza. Bo w naszej kulturze, mężczyzna ma być silny, a łzy, czy przygnębienie nie powinny być okazywane.  A przecież narodziny dziecka, zmieniają wiele w życiu matki, jak i ojca. Depresja poporodowa dotyczy częściej matek, jednak szacuje się, że dosięga ona także od 10% do nawet 25% mężczyzn. Pierwsze próby diagnozy depresji u kobiet są podejmowane w szpitalach. Może i w niedostatecznej formie, jednak w przypadku mężczyzn nie ma nic, co dałoby szansę na jej wykrycie.  

Jeśli chodzi o tą poradę no może i mężczyźni mogą mieć taką depresję. Oni odsuwają się od Nas kobiet a my co mamy zrobić opiekować sie dzieckiem same. 

W takim razie uważam że każdy mężczyzna ma depresję bo ja siedzę wiecznie z moim dzieckiem a mojego nie ma a to w pracy a to robi jakąś fuchę a to to i ciągle go nie ma. Jeśli kobieta ma depresję to ktoś jej pomoże czy jest zdana na siebie.. Każdy może mieć gorsze dni ale myślę tez że depresja u mężczyzn trwa 365 dni na rok. 

 

Tu jest poruszony bardzo ważny problem, bo mężczyźni też mogą cierpieć na depresję i rzadziej otrzymują pomoc, bo trudniej im się po nią zgłosić. Chłopaki przecież nie płaczą, mówi się. Jednak zdecydowanie więcej mężczyzn popełnia samobójstwa od kobiet.

Nie zgodzę się jednak, że kobiety otrzymują jakoś dużo więcej zrozumienia jeśli chodzi o depresję poporodową od mężczyzn. Na pewno nie w Polsce. Przecież kobieta po porodzie powinna być szczęśliwa, że urodziła dziecko. Sama przepracowuję traumę po porodzie i otrzymałam bardzo dużo wsparcia od męża, mamy i przyjaciół. Ale bez tekstów typu: "Nie płacz, przecież masz dziecko", albo "E tam, zaraz ci przejdzie" (nie przeszło) się nie obyło. Niestety depresja poporodowa u kobiet, tak samo jak u mężczyzn jest ciągle bagatelizowana i nie otrzymują one pomocy, przez co dochodzi czasem do tragedii.

Ale naprawdę duży plus za poruszenie tego problemu, bo ciąża i dziecko zmieniają życie nie tylko kobiety.

Ciekawy wątek jestem ciekawa ile procent mężczyzn przechodzi taką depresję gdy na świat przychodzi jego dziecko i w jakim stopniu to go dotyka jak ja przechodził. Dla niego to też tak naprawdę rewolucja w życiu codziennym

Depresja u mężczyzn? A ktoś patrzy przepraszam bardzo na was czy zajmujecie się dzieckiem bez wgl na to czy macie depresję czy boli coś was? Nie. A ich mamy pielęgnować. Przepraszam ale dla mnie ten tekst również jest śmieszny 

To moja porada. I według mnie podejście się zmienia. Kobiety mogą mieć depresję, a mężczyzna nie. I widzę część z Was tak uważa. To jak dla mnie błąd. Owszem to my zostajemy z dzieckiem, ale dla faceta to też ogromna zmiana w życiu. Uważam, że nie można tego bagatelizować. Bo niestety to już ostateczność, ale w Polsce rośnie skala samobójstw. I kobiety kilka razy częściej podejmują próby, ale mężczyzn ginie więcej, bo wybierają skuteczne metody. Mój mąż był dla mnie wsparciem, ale mimo nowej sytuacji ja takim samym chciałabym być dla niego. A nie wychodzić z założenia, że to ja przeżyłam ciążę, poród i teraz też siedzę zagrzebana w pieluchach, a on ma wygraną pozycję. 

rena, racja, jeśli chodzi o kobiety, to jakoś społeczeństwo jest bardziej tolerancyjne jeśli chodzi o depresję jako taką. Natomiast jeśli chodzi o depresję poporodową, to tu chyba jeszcze problem jest bagatelizowany i to bardzo. Co do mężczyzn, to oni w mojej opinii w ogóle są na przegranej pozycji. Przecież oni też przeżywają bardzo ciąże i porody swoich żon, martwią się czy dadzą radę zapewnić byt dziecku, czy będą dobrymi ojcami. Pamiętam, że kiedy byłam w ciąży mąż wyznał mi, że bardzo się boi jak to będzie, czy sprawdzi się w roli ojca. Powiedziałam mu wtedy, że gdybym nie była pewna, że będzie dobrym ojcem dla moich dzieci, to nie bylibyśmy razem. Gdy urodził się nasz syn, widziałam jak stopniowo mąż nabiera pewności siebie przy opiece nad dzieckiem i coraz chętniej to robi, bo na początku widać było u niego strach i niepewność. Może to dlatego, że starałam się dawać mu do zrozumienia i mówić wprost, że jest dobrym ojcem i świetnie sobie radzi.

Co do samobójstw i tego, że kobiety częściej podejmują próby, za to mężczyźni skuteczniej, to mam swoją teorię. U kobiet próba samobójcza może być często wołaniem o pomoc, dlatego być może wybierają metody oraz okoliczności, które dają możliwości "odratowania", bo liczą, że ktoś może w końcu zauważy ich rozpacz. Mężczyźni natomiast zabijają się, kiedy nie widzą już możliwości ratunku i że ktoś im pomoże. Ale to tylko taka moja teoria.

Ja uważam że o tym się po prostu nie mówi. Mężczyźni często chyba nie chcą też się przyznawać do depresji . Zapominamy że nie tylko sytuacja kobiet zmienia się po narodzinach dziecka. Świat mężczyzny również się zmienia. Przyjmuje on nową rolę, nowe obowiązki . Często wtedy na nim spoczywa obowiązek utrzymania rodziny i zadbania o nią. To może być przytłaczające

Dokładnie tak nie wiele się mówi o takich przypadkach. Zgadzam się Panów to także dotyczy. Choć wiadomo żaden się nie przyzna i stara się sam sobie jakoś poradzić z nową sytuacją. Nie każdy do końca wie jak ten czas porodu i połogu bywa trudny z maluszkiem . Wyobraźnia a rzeczywistość to jednak ogromna różnica jest.

Bo problemy natury psychicznej często uznawane są za wstydliwe.. często ludzie się z tym kryją i cierpią w ciszy :(

Oczywiście że Twoja. Każdy ma jednak inne zdanie na ten temat. Wydaje mi się że jak była nie dawno porada o depresji porodowej była bardziej przydatna niż ta. Uważam że większe szanse na dostanie depresji ma kobieta bo urodziła i zajmuje się dzieckiem niż facet który chodzi do pracy i nie ma go całymi dniami. Może są tacy faceci słabi. Temat nie trafiony w mój gust - nie bądź zła czy zawistna po prostu mówię jakie są moje odczucia. 

 

Myślę że nie jest tutaj kluczowe wskazać kto na tą depresję bardziej jest narażony, albo wytykanie że kobieta ma gorzej bo to jej świat zwalił się na głowę, przecież facet wychodzi do pracy to ma "luz". Tylko o pokazanie że taki problem też istnieje. Nie powinno się porównywać. Tylko zaakceptować że może być różnie i nie należy ujmować czyimś emocjom bo np to jest facet więc ma być silny 

Każdy może mieć depresje nawet osoba której najmniej się spodziewamy 

uwazam, ze depresja poporodowa dotyczy kobiet ze wzgledu na wszystko co sie wokół dzieje plus szalenstwo hormonów dlatego nazywana jest poporodową. U męzczyzm mysle, ze jesli cos takiego wystepuje, to duzo wcześniej się objawia niz po porodzie i problem może być dużo głebszy. A po urodzeniu się dziecka po prostu się to wzmaga. Nadmiar dodatkowych obowiazków, nieprzespane noce, nowa rola i zaczyna wychodzić szydło z worka 

Bo osoby chore często się kamuflują i tak jak napisałam niżej , wiele osób po prostu się wstydzi bo jest to choroba która nie wiadomo dlaczego , ale często jest za wstydliwą uznawana 

każdy może to źle przyjąć 

Choć nie powinno tak być. Przez takie coś ludzie wlanei nie chcą się leczyć 

Dokładnie uciekają jak najdalej 

MMik może być że masz rację z tym jak to wygląda u mężczyzn a jak u kobiet

Dokładnie tak racja mężczyzna tez moze przejść taka depresję po narodzinach dziecka często każdy zawraca uwagę na to co przeżywa młoda mama ale na emocje młodego świeżo upieczonego taty nikt nie zwraca  uwagi 

To samo tyczy się tematu poronienia pamiętam jak ja kilka lat temu poronilam ze tak to ujme każdy skakal nade mną próbowal mi pomóc wesprzeć rodzina znajomi a ja tak naprawdę potrzebowałam przetrawic to wszystko sama ze sobą natomiast bardzo przeżył to mój partner ja to widziałam wiedziałam co przeżywa natomiast inni nawet nie wpadli na to aby wesprzeć jego i zapytać jak on sie z tym wszystkim czuje i czy radzi sobie psychicznie z tą sytuacją przeważnie w takich przypadkach każdy zwraca uwagę na tą mamę a tatusiowie jednak idą w odstawke