Cześć DZIEWCZYNY.
Ja dzisiaj nienw temacie maluszków a troszkę starszych dzieci. I całkiem możliwe ze moim pytaniem wsadzę kij w mrowisko😉 Co sądzicie o tej EDUKACJI ZDROWOTNEJ jako dodatkowy przedmiot w szkole podstawowej? Wypisujecie z tych zajęć swoje dzieci?
Tak naprawdę okaże się na pierwszym zebraniu z rodzicami. Nauczyciel powinien przedstawić program nauczania takiego przedmiotu
Nie wypisałabym swojego dziecka z tego przedmiotu. Szkoła jeszcze dużo przed nami, ale uważam, że edukacja o zdrowiu, diecie, swoim ciele, a w późniejszych latach też seksualności nie jest niczym złym.
Moim zdaniem jest to bardzo trudny temat i niestety przez wiele osób traktowany powierzchownie. Utworzyły się dwa obozy - ,wypisuje" i ,przecież to nic złego". Z rozmów zasłyszanych w miejscach publicznych, czy komentarzy w mediach społecznościowych wnioskuje, że tak naprawdę nikt nie pochylił się nad weryfikacją tego przedmiotu i tego jak on w danej placówce będzie prowadzony. Większość osób powtarza tylko puste frazesy…
W moim odczuciu w decyzji czy wypisac dziecko czy nie waznych jest kilka rzeczy:
- Jaka jest dokladna tresc prowadzonych zajecz
- Kto takie zajecia bedzie prowadzil.
- Chec uczestnictwa dziecka w takich zajeciach.
Odnoszac sie do pierwszego punktu, zauwazylam ze kilka szkol udostepnilo cos w rodzaju sylabusa. Nie mialam oczywiscie czasu zaglebiac sie we wszystkie te tresci ale w kilku z nich nie zauwazylam niczego niepokojacego, a w kilku niestety juz tak. Dlatego jestem zdania, ze kazdy rodzic powinien zapoznac sie z czyms takim (jesli oczywiscie szkola daje taka mozliwosc) i biorac pod uwage wartosci ktorymi sie kieruje zdecydowac czy te zajecia beda korzystne dla dziecka czy nie.
Istotny moim zdaniem jest w tym przypadku rowniez punkt drugi, bo o ile tresc na papierze moze byc akceptowalna to osoba prowadzaca juz niekoniecznie. Chodzi mi tutaj glownie o neutralnosc i rzeczowe przedstawianie tematu, bed proby wpajania swoich ideologii (co w zasadzie moze byc trudne). Dla mnie osobiscie tez istotne byloby doswiadczenie nauczyciela. Sama pamietam WDŻ na ktory uczeszczalam i przyznam szczerze, ze jezeli te lekcje mialyby wygladac tak samo to czym predzej zabieralabym z nich dziecko. Zajecia prowadzila Pani ktore na codzien uczyla historii, a jej lekcje skupialy sie na rzucaniu niestosownych zartow oraz puszczaniu filmow, ktore po latach uwazam za nieodpowiednie dla dzieci w tym wieku np. w ramach lekcji o uczuciach ogladalismy Romeo i Julie z DiCaprio
.
Wiec wszystkie te elementy sa bardzo rozne i zalezne od szkoly. Rzecza ktorej nie rozumiem jest z pewnoscia to, ze skoro jest to przedmiot nieobowiazkowy to po co dyskusje i komentarze odnosnie podjetej decyzji
kazdy rodzic ma prawo zrobic to co uwaza za sluszne i bezpieczne dla swojego dziecka.
Ważne żeby właśnie zapoznać się z planem tego przedmiotu, czy będą do niego ksiazki i co w nich jest?
Ja ogolnie uwazam że o zdrowiu, diecie, seksualności powinni rozmawiać rodzice, ale widze że w dużej mierze to dalej tematy tabu i zlewane rzeczy.
Moja mama jest pielęgniarką, my mialysmy przedmiot przystosowanie do życia w rodzinie, nie chodzilam na niego. Był mocno kontrowersyjny, ale głupio dalej podzielony, z tego co wiem to na filmiki o rozwoju dziewczyn chlopcy byli wypraszani i na odwrót. Później się dziwią, ze chlopcy nie wiedzą dlaczego dziewczynki krwawią i o zgrozo dziewczynki też potrafią być tym faktem zaskoczono i przerażone jak do tego dojdzie i że jest to co miesiąc.
Kwestia czy ktoś faktycznie rzetelnie poruszy dane tematy z dziećmi, bo niektórzy dalej boją się rozmawiać o antykoncepcji itd, i są kreowane złe nawyki żywieniowe. No i co faktycznie będzie wnosił ten przedmiot.
Ja myślę, że to fajny pomysł na zajęcia, ale tak jak piszą dziewczyny dużo będzie zależało od tego kto je będzie prowadził. Ja też pamiętam te lekcje WDŻ, chyba tak się to nazywało, i u mnie też je prowadził historyk. I były dwa tematy o dojrzewaniu, jeden dla chłopców drugi dla dziewczyn. I starszy pan opowiadał nam o różnych rodzajach śluzu, wpływie naszego stylu życia na ciążę. Nie wiem czy bardziej on był zażenowany czy my.
Ze mną rodzice o niczym nie rozmawiali, miałam kuzynkę straszą o 3 lata i to chyba od niej się wiele dowiedziałam.
Widziałam wypowiedź jednej mamy, i ona mówiła, że nie chce żeby jej 10latka uczyła się o seksie i że to jest zbyt intymne i ona jej o tym opowie. A ja myślę że 10 latka to już bardzo dużo wie z internetu i od znajomych.
Ostatnio byłam na zakupach z moją 10letnią chrześnicą i ona bardzo oglądała prezerwatywy przy kasie, i potem się mnie pyta co to było. I ja jej powiedziałam, żeby zapytała swojej mamy, bo nie wiem czy ona sobie życzy żebym o tym mówiła. Ale jej mama powiedziała ze jej nie powie. Więc ja jej wytłumaczyłam ![]()
Rozmawiać się o tym powinno, bo są to nadal tematu tabu, ale trzeba rozmawiać mądrze. Ja pamiętam, że też prowadziła u nas te zajęcia osoba która pewnie nie miała żadnego przygotowania i tak pisze powyżej osoba nie wiem kto bardziej był zażenowany.
Zapoznałam się z programem tych zajęć i mój syn będzie na nie chodził. Ludzie kojarzą te zajęcia z seksem. Jednak to nie o to chodzi na zajęciach. Jest to o wiele szersza tematyka , z której warto aby dzieci korzystały. Zdrowe żywienie , zapobieganie chorobom , miesiączka i wiele innych z zagadnień zdrowia fizycznego. Chodzi o zdrowie fizyczne , ale i co najważniejsze psychiczne. A tej wiedzy często brakuje. Niech dzieci rozmawiają o szacunku , o tym jak się krzywdzi przez hejt itd. W domach o dziwo niektóre tematy to tabu , więc lepiej żeby dzieci się dowiedziały o pewnych rzeczach w szkole niż z internetu
To prawda , ludzie bardzo źle odbierają ten program . Moim zdaniem powinni lepiej tłumaczyć co się znajduje na takich zajęciach
Ja powiem tak że każdy rodzic decyduje o tym sam ,kto chce to zapisze dziecko a kto nie to również ma do tego prawo . Jeśli uważa że ta edukacja bedzie pomocna i chce to czemu nie , ja akurat nie jestem zadowolona z tego przedmiotu nie chce aby moje dziecko na takie zajęcia uczęszczało, nie chodzi tu o samą edukację seksuaną ale kilka tematów w programie tego przedmiotu. Myślę że sama lepiej przekażę jej tą wiedzę tak aby była tolerancyjna dla ludzi innej orienacji .
ja nawet jeszcze nie czytałam o tych zajęciach, ale widzę, że wszyscy strasznie podzieleni.
Tak właśnie , a od jakiego wieku ten przedmiot ma być ?
Od 4 klasy są zajęcia
My dziś właśnie mamy zebranie by omówić zagadnienia jakie bedą przedstawiane na lekcjach. Na ich podstawie rodzice mają podjąć decyzję czy dziecko bedzie uczeszczało czy jednak bedzie wypisane z edukacji zdrowotnej. Także zobaczę popołudniu co to za nowy przedmiot ![]()
ja obserwuje ze kazda zmiana jest zle przyjmowana ;/
Niestety tak. Tu akurat moim zdaniem pomysł jest fajny, bo owszem trafiają się już mamy, które otwarcie porozmawiają z dziećmi o miesiaczce, dojrzewaniu, tolerancji itp, ale niestety nadal jest to zdecydowana mniejszość
takie zajęcia mogłyby naprawdę pomóc wielu dzieciom, żeby były tolerowane, nie były wyśmiewane itp
I jak wrażenia ? U nas zebranie będzie w przyszłym tygodniu , także jestem ciekawa
Wlasnie tez jestem ciekawa, u nas zebranie w poniedziałek
Ja pamiętam jak chodziłam do szkoły był taki przedmiot
"Przygotowanie do życia w rodzinie " i też spoko tematy były które przygotowywały dzieci do dorosłości.
Ja pamiętam swoje WDŻ i byłam chyba w 4 klasie podstawówki, zajęcia prowadziła na zmianę pani od przyrody z panią psycholog,obie miały świetne podejście do dzieci i super przygotowanie naukowe. Ja już wtedy miesiączkowałam, pamiętam że mama mi tylko powiedziała że dziewczynki tak mają,przez większość życia i tyle…z zajęć dowiedziałam się że jest to bardzo ważne w kwestii biologicznej, rozmnażania, że dzięki temu możemy rodzić dzieci itd…pozniej pamiętam, że gdy nas rozdzielili z chłopcami to dowiedziałyśmy się jak załagodzić bóle miesiączkowe,jakie są strefy erogenne dziewczyn i chłopców, dlaczego u chłopców popęd seksualny wygląda inaczej niż u dziewczyn, jak wygląda poród, życie kobiet po porodzie, ja naprawdę dowiedziałam się wtedy mnóstwa rzeczy, które później w dalszych latach,klasach były powierzchowne, nauczyciele nie mieli na to czasu,albo nie umieli o tym rozmawiać. Pamiętam też że jakoś na ostatnich tych zajęciach mieliśmy je wspólnie z chłopakami i mogliśmy sobie wspólnie zadawać pytania, które nas nurtowały i chłopaki jak na taki głupkowaty wiek zachowywali się bardzo porządnie,nikt się nie śmiał,zadawali nam dużo pytań,bo byli ciekawi czy to prawda co mówi pani,a my mogłyśmy pytać ich o wzwód, dlaczego oglądają gołe kobiety w gazetach i powiem wam że to bardzo zaowocowało pozytywnie,bo w 6 klasie,przed pójściem do gimnazjum mieliśmy wycieczkę w góry i dużo dziewczyn już wtedy miesiączkowało a chłopaki jak się dowiedzieli że któraś z nas ma wtedy okres to nosili za nas plecaki,zostawali z nami w tyle gdy nie miałyśmy siły wchodzić pod górę. Bardzo pozytywnie wspominam ten czas. Ale moim zdaniem to wszystko dzięki dobrze wyszkolonej kadrze nauczycieli którzy nam to przekazywali i aktualnie sytuacja będzie podobna, jeśli w szkołach ten przedmiot będzie prowadziła nieodpowiednia osoba no to niestety na niczym pozytywnym się nie skończy.