Jaki jest dobry czas na drugie dziecko?

Jaka według was jest odpowiednia różnica wiekowa miedzy dziećmi ? Może ktoś jest tu z dwójką dzieci lub więcej. Jakie macie doświadczenia . Moja córka ma roczek i zastanawiamy się nad 2 dzieckiem czy już się starać czy poczekać. Wtedy różnica wiekowa wynosiłaby 2 latka. Boje się też reakcji Hani jak zareaguje na rodzeństwo w przyszłości.

U nas roznica bedzie wynosic 3 lata. I mimo ze 2 dziecko nie bylo akurat planowane (bo mialam plany zawodowe), to mysle ze to calkiem dobra roznica. Czesto slysze ze ideala roznica to te 2 lata - ja osobiscie chyba bym nie podolala ogarnianiu mojej wowczas rocznej czy 1.5 rocznej corki czujac sie tak jak teraz czuje sie w ciazy. Jako dwulatka corka tez byla jeszcze wymagajaca i mialabym obawy czy zrozumie ze z pojawieniem sie rodzenstwa ona dostanie mniej uwagi. Teraz juz duzo latwiej jest jej wiele rzeczy wytlumaczyc, potrafi tez orzez chwile zajac sie soba, pobawic sama - jestem wiec nieco spokojniejsza. Choc szczerze mowiac nadal mam obawy. Gdyby to zalezalo ode mnie to roznica miedzy moimi dziecmi wynioslaby 5 lat, tak jak miedzy mna i moja siostra - mamy dobry kontakt, a 5 latek to juz bystre i wielerozumiejace dziecko.

U nas jest taka różnica wieku jak napisała MichuNi- 5 lat. Choć wszyscy nam mówili by tyle nie zwlekać, ja cieszę się z takiej podjętej decyzji. Na początku ciąży, gdy naprawdę czułam się fatalnie córcia nie dość że pomagała mi, to potrafiła sobie sama przygotować śniadanie np kanapki lub płatki, które lubi zjadać z zimnym mlekiem, sama się również zabawiła, jakby w ogóle nie było dziecka w domu. Co do pojawienia się rodzeństwa to jest bardzo wzruszona i szczęśliwa, całuje brzuszek, dużo opowiada braciszkowi, zrobiła regularne porządki w szafkach i odłożyła zabawki dla braciszka, pomaga mi kupować ubranka, akcesoria, jest jak taka druga mamusia :slight_smile: Mam przeczucie, że gdy we wrześniu urodzi się mój syn, córcia nie będzie zazdrosna, tylko będzie starała się jak najwięcej nam przy dziecku pomóc :slight_smile:

Każda różnica wieku ma wady i zalety. Uważam, że każdy moment jest dobry na drugie dzieciątko. Również rozważam kiedy dla nas będzie najlepszy czas.
Wiele lar decyduje się na niewielką różnice: rok lub dwa, wszystko jest za jednym razem. Jesteśmy „na świeżo”, zapomnieliśmy co to sen :slight_smile: wyprawka raczej jest jeszcze aktualna, nie zakosztowalismy jeszcze swobody ze starszym dzieckiem. Inny plus, rodzeństwo raczej będzie zgrane z tak niewielką różnicą wieku. Za dwa-trzy kata będą się razem bawić. Oprócz chronicznego zmęczenia i „trudnej” organizacji ja widzę same plusy

Co do większej różnicy wieku: tak jak pisze Paulina, możemy zyskać pomocnika. Dla starszej siostry czy brata to nowe doświadczenie i mnóstwo umiejętności. Dziecko szybko stanie się zaradne bo będzie dbało o siebie i nawet będzie troszczyło się o maluszka. Tu korzyści też jest sporo. Jeśli chodzi o więź, nikt nie powiedział ze z rodzeństwem gdzie jest duza różnica wieku nie da się porozumieć. Mam brata starszego o 10 lat i mamy lepszy kontakt niż z tym młodszym o rok.

Ale jest jeszcze jeden aspekt, który spędza mi sen z powiek. Gdy byłam w szpitalu w czasie ciąży, poznałam dziewczyny, które miały ciąże zagrożone i tygodnie, a nawet miesiące soędzaky w szpitalu. Wtedy maluszek jest pod opieką dziadków, babć, cioć. Nie powinnam brać pod uwagę czarnego scenariusza, ale same pewnie doświadczyłyby podobnych sytuacji i zrozumiecie moje obawy. Jeśli świadomie planujemy kolejnego szkraba to rozważamy wszystkie możliwe sytuacje.

U nas różnica wieku między pierwszym idrugim dzieckiem wynosi dokładnie trzy lata. Patrząc na moje dzieci to idealna różnica, choć gdyby drugie dziecko było wcześniej to też by nie było źle. Między pierwszym i trzecim dzieckiem różnica wynosić będzie 6,5 roku i to już się wydaje sporo. Córka się cieszy, że już za kilka dni zobaczy siostrzyczkę, ale wiem, ze w przyszłości ta różnica wieku będzie się dawała we znaki. Jedna będzie dorastała, a druga jeszcze o zabawkach. Tym bardziej że między siostrami jest brat który jak to chłopak ma inne zainteresowania itp.

Anka myślę, że nie ma takiej idealnej różnicy wielu miedzy dziećmi, wiadomo jaka by nie była ta różnica starsze dziecko poczuje się trochę zazdrosne. Najważniejsze, aby przygotować dziecko do przyjścia na świat młodszego rodzeństwa. U mnie między dziećmi będzie równo dwa lata różnicy. Nie chciałam większej różnicy, ponieważ u mnie między rodzeństwem jest bardzo duża różnica wieku. Teraz oczywiście dogaduję się z rodzeństwem, ale wcześniej była dla nas zbyt duża bariera. Chciałabym w tej chwili skupić się na dzieciach, a potem ewentualnie jakaś praca. Oczywiście każdy z nas ma inne spostrzeżenia i doświadczenia w tym temacie.
Tak na prawdę wszystko zależy od Ciebie, od Twoich planów czy warunków. Przy wszystkim są jakieś zalety i wady. Jeżeli jesteś już gotowa na drugiego bobaska tak jak i Twój mąż to może jednak zacznijcie coś działać w tym temacie:)

Wydaje mi się że 2-3 lata to tak idealnie bo jest się jeszcze w tym świecie pieluchowym i jest się na bieżąco , natomiast takie duże różnice wiekowe to już nie tak fajnie później z biegiem czasu jak jest 10 lat różnicy bądź więcej to rodzeństwo się tak nie dogaduje , a chodzi nam o to że jak nas zabraknie żeby nasze dzieci miały w sobie oparcie :slight_smile:

Ja uważam że 2-3lata będzie najlepiej.Moja siostra ma syna i dwie córeczki bliźniaczki między nimi jest różnica dwóch lat.Gdy przypominam sobie jak się wychowywali wspólnie to naprawdę moim zdaniem taki odstęp jest trafiony w 10!Super maluchy się ze sobą bawią , dobrze dogadują i naprawdę widać jak im razem dobrze ,bardzo jedno za drugim obstaje.Natomiast w moim przypadku córka aktualnie ma 12lat a synek 3,5miesiaca sytuacja jest zupełnie inna tzn. absolutnie nie jest zła ale gdy przypominam sobie jak córcia była mała często nie miała się z kim pobawić itd. to takie smutne było żałowałam że z mężem nie zdecydowaliśmy się na drugie dziecko właśnie tak zaraz jedno przy drugim.W tej chwili mam dużą pomoc ale gdybym mogła cofnąć czas na pewno zdecydowała bym się na drugie dziecko dużo wcześniej.

Mysle ze to lepsze dogadywanie sie dzieci z mniejsza roznica wieku to stereotyp, jakas legenda, w ktorej moze tkwic ziarnko prawdy, ale to nie musi sie koniecznie sprawdzic. Moj maz jest srodkowym dzieckiem, ma 2 braci: starszego o niecale dwa lata i 1,5 roku mlodszego. Nie dogaduja sie zbyt dobrze, owszem, maja jakis tam kontakt, ale bez szalu. Mnie i moja siostre dzieli 5 lat roznicy i jestesmy bardzo ze soba zzyte, wiele spraw sobie powierzamy. Moi rodzice maja rodzenstwo starsze od nich o ok 3 lata i tez zero kontaktu, a moja najlepsza przyjaciolka jest starsza od swojego brada o 12 lat i naprawde dobrze sie rozumieja. Wiadomo, ze nie bawili sie razem klockami, ale dzis rozmawiaja o wszystkim i czesto sie widuja. Moglabym tak jeszcze wymieniac i wymieniac, i moze to sa wyjatki potwierdzajace regule, ale jednak uwazam ze nie ma co tak generalizowac, ze duza roznica wieku tworzy bariere miedzy rodzenstwem, uwazam ze to tez bardzo zalezy od charakteru obojga dzieci, atmosfery w rodzinie no i wychowania.

To wszystko bardzo indywidualna sprawa. Nie tylko nas dorosłych jako rodziców, ale przede wszystkim naszych dzieci. Nigdy nie przewidzimy jak nasze dziecko zareaguje na młodsze rodzeństwo, bez względu na to w jakim jest wieku. My również nie przewidzimy tego czy damy sobie radę z dwójką dzieci z większą czy mniejszą różnicą wiekową. Ja jak urodziłam pierwsze dziecko, to większość mam mi mówiła : myśl o następnym! Może to brzmi abstrakcyjnie, ale powrót “do pieluch” w dłuższym odstępie czasu jest gorszy niż wychowywanie dwójki maluszków na raz. Ja sama na razie mam jedno i mimo tych rad w najbliższym czasie nie planuję powiększać rodziny

Z tym powrotem do pieluch to znowu dyskusyjna sprawa, bo co jest niby gorszego w tym, ze sie troche odsapnie, zapomni jak to jest (przede wszystkim te niezbyt fajne strony) a potem nieco bardziej wypoczetym wroci do pieluch, niz taki pieluchowy maraton, ze jak jedno odpieluchowane do zaraz do pieluch wskakuje drugie :stuck_out_tongue: (Te pieluchy to taka metafora calego dziecinstwa, okresu noworodkowego itd)

Myśle, że to zakeży od nastawienia i podejścia. Niektórzy wolą zaluczyc co zaluxzyc i się uczyć (w szkole) :slight_smile:

Z jednej strony fajnie mieć kilkukatka i znowu cieszyć wczesnym macierzyństwem, a z drugiej super mieć małà różnice i za 3-4 lata być z dzieciakami wszędzie, czyli park trampolin, basen, wycieczki i wyjazdy

Dokładnie jak pisza dziewczyny., każda różnica wieku miedzy rodzenstwem ma swoje wiady i zalety , ja rowniez chciałam mniejsza różnice ale ciągle cos, albo bylismy bez ślubu albo budujemy dom i ciagle bylo cos na przeszkodzie…a teraz synek ma 4,5lata a poród mam na 20wrzesnia ale bedzie cc wiec pewnie bedzie ok. 14…ale sie okaze…teraz puki.co synek.ciagle pyta kiedy urodze, całuje brzuszek , i rowniez mowi co da braciszkowi…i duzo bawi sie sam…i jest.juz samodzielny gdzie da plusy, a z drugiej strony czasem narzeka ze nie ma sie z kim.bawić, czemu nir ma jeszcze braciszka…i mysle ze jedno przy drugim to tez byłoby fajnie…a tak to teraz synek idzie od wrezsnia.do przedszkola a ja urodze synka…takze lekko nie będzie a synek juz troszke będzie mial.swój inny świat…także mysle ze mniejsza roznica.bylaby lepsza…ale jest ok;-)

U mnie różnica jest 19 miesięcy. Nie jest łatwo ale nie ma też tragedii wiadomo wszystko zależy od dnia jaki mają dzieci. Starszy syn jest bardzo ambitny i wymagający dużo uwagi, córka to oaza spokoju. Na szczęście ominęły nas kolki więc i nie bardzo narzekam i te 7 miesięcy wspominam na prawdę super. Syn musiał się przyzwyczaić że jest ktoś jeszcze kto mnie potrzebuje i teraz co prawda jest mały problem z zabawkami ale tylko zabawkami. jeśli chodzi o jedzenie to dzieli się wszystkim i muszę go pilnować, żeby nie wsadził małej coś do buzi, chce ją karmić łyżeczką więc tutaj też ciągle oczy do okoła głowy. Cały czas mu tłumaczymy, że Marysia jest za mała, że nie może itd i on coraz bardziej rozumie ale to nie znaczy, że mogę odpuścić.
Michalina mój Syn długo mnie potrzebował do zabawy. Pod koniec ciąży uczyłam go jednak samodzielnej zabawy a jak urodziłam Marysię to na początku ona na szczęście dużo spała ale już nawet jak spała to zachęcałam go do zabawy w pojedynkę. Dzieci szybko się uczą i nie było z tym tak źle. Szybko się przyzwyczaił i teraz jak chce się bawić czy czytać książkę a ja mam ją nakarmić mówię mu, że musi chwilę się bawić sam np poukładać wieżę z klocków a ja za chwilę do niego dołączę. Ważne jest żeby dziecko wiedziało, że jak mówisz że za chwilę pobawicie się razem tak też się stało a nie żeby to były puste słowa bo dziecko wtedy będzie się czuło odrzucone.

Mama ja po porodzie leżałam w szpitalu przez tydzień. Mój młody wcale nie był pod opieką dziadków bo wtedy mąż wziął zwolnienie (opiekę nad dzieckiem). Młody był z dziadkami tylko w momencie kiedy mąż jechał do mnie do szpitala. Miał wtedy 19 miesięcy i nie odwiedzał mnie ponieważ uważaliśmy, że tak będzie dla niego lepiej. Tęsknił za mną ale mąż bał się, że nie będzie chciał wyjść ze szpitala albo, że później w domu będzie bardzo płakał. Ale był bardzo bardzo dzielny i jestem z niego mega dumna. Oczywiście pierwszego dnia przez dwie godziny dał mi karę i mimo, że się przywitał przytulił ucałował nie schodził z rąk tatusiowi ale po chwili wszystko było jak dawniej.

Z pomaganiem jeśli jest większa różnica wieku to ja mam mieszane uczucia i szczerze mówiąc jeśli starszak sam wyrażałby ochotę i chęć pomocy to ok dawałabym lekkie zajęcia ale jeśli nie to nie kazałabym nic robić. To wkońcu my chcieliśmy drugie dziecko i to na nas ciąży obowiązek pielęgnacji itd. Tutaj podchodziłabym indywidualnie i bardzo obserwowała starszaka.

Różnica wieku mała czy duża a dogadywnie się uważam tak jak Michalina. Nie ma znaczenia dużo zależy od wielu innych czynników nawet od charakteru dzieci. Ja mam półtora roku młodszą siostrę i brata młodszego o 8 lat i to z bratem dogaduje się lepiej. Mimo, że ona ma jeszcze trochę fiu bziu w głowie. :slight_smile:

Kasiu,

Z pomaganiem masz rację. Źle to nazwałam, czasem przydałaby się duszyczka, która poda ręcznik, lub coś przytrzyma albo poda. O pielęgnacji nie mówię.

Choć dla mnie wystarczyłaby taka różnica, że starszak wie i rozumie słowo „nie” oraz go przestrzega, sam zje i chwilę się pobawi. To byłby luksus :slight_smile:

Dokladnie, zgadzam sie z Kasia, ze jednak dziecko to odpowiedzialnosc rodzica i jesli starszak nie bylby skory do pomocy to bym go do niej nie zmuszala, bo to mogloby go tylko bardziej rozdraznic i zniechecic do rodzenstwa, natomiast wydaje mi sie ze Mama Gratki tez ma troche racji w tym ze np. mozna karmiac malucha poprosic starszaka “kochanie, moze przyniesiesz mamie butelke z woda” albo cos w podobnym stylu, albo chociaz oporzadzenie samego siebie, np. kiedy starszak musi siusiu a my zajete jestesmy jego mlodszym rodzenstwem… :slight_smile: Nie ukrywam jednak ze liczylabym w takiej sytuacji ze starsze dziecko samo bedzie wyrazac zainteresowanie i chec pomocy, choc pewnie jestem idealistka :smiley:

Dzieki Kasia za opis Twoich doswiadczen, ta wiedza moze mi sie przydac :slight_smile:

Michuni jeśli dobrze pokierujemy straszakiem, będziemy mu okazywały miłość i zainteresowanie to tak. Myślę, że dziecko nie będzie chciało pomagać jeśli będzie zazdrosne i będzie się czuło odrzucone

Michalina Klara to duża mądra dziewczynka więc na pewno Ci pomoże i sama będzie chciała. Tylko chwal ją bij brawa żeby ją zachęcić a nie po pierwszym razie zniechęcić. Mój ma dwa lata i jak idę z pampersem to krzyczy Nionio i to on go przynosi oczywiście jak przystało na starszego brata chętnie by go nawet zakładał, wieczorem przed kąpielą zawsze wyciąga pampersa dla Marysi bo sam dzisiaj trzecią noc śpi bez, jak młodą “wkładam” pod kran po kupce to też mi pomaga i trzyma ręcznik, wynosi do kosza pampersy - jednak cały czas inicjatywa wychodzi od niego.
Przykład z wodą to wiele dzieci dla mamy podadzą chętnie wodę ale gdyby to miało być dla maluszka to już nie zawsze.
Michalina poruszyłaś problem siusiu i u mnie jest on wciąż aktualny. Jak jestem z nim sama w domu a mąż w pracy to na początku zawsze jak karmiłam młodą jemu jakimś dziwnym trafem się chciało siusiu. Domyślam się, że wyczaił, że wtedy ja ją odstawiam więc “jego cycuś jest wolny” i idę go posadzić na ubikację ale za chwilę wracałam do karmienia więc mu się to znudziło a poza tym zawsze chwilę przed karmieniem pytam go czy chce siusiu. Z siusiu to wogóle miałam przygody młody wyczaił że jak wyjeżdżamy z domu i on chce siusiu to się zatrzymywałam i do rodziców (maksymalnie 10km nigdy nie sprawdziłam dokładnie) chciał się zatrzymać kilka razy bo wychodził z samochodu, popatrzył co się dzieje i była to atrakcja. :slight_smile: Później kazałam mu wytrzymywać i stwierdziłam że najwyżej będę prać pokrowiec i co? Wytrzymywał i wcale pierwszą rzeczą którą robił po dojechaniu na miejsce nie było siusiu. :slight_smile:

Kasiu, dzieci są sprytne i jeśli zauważą jakąś zależność, która im się podoba i przynosi porządane efekty to będą ją wykorzystywać. Synek ma dwa latka - znam rodziców starszych dzieci, którzy wożą ze sobą nocnik - może to pomysł żeby nie zmieniać planów, a sobie i dziecku zaoszczędzić stresu

Tez mysle ze jak ja dobrze przygotuje i urobie to moze bedzie sie cieszyc i chetnie pomagac… no ale zobaczymy.
A tak swoja droga, a propos spania bez pieluchy - moja juz ktorys wieczor z rzedu wola ze chce spac w majteczkach a nie w pielusi, ale ostatnio w nocy bardzo duzo pije (pewnie przez te upaly) i koniec koncow zakladam jej pieluche ktora rano ma mokra… co bys zrobila? Skoro nie chce, to bys nie zakladala? Ona kilka razy budzila mi sie juz w nocy, nawet z pielucha, i wolala ze chce siusiu i wtedy bieglysmy na nocnik… no ale troche boje sie jednak wpadek. :stuck_out_tongue: Dzis w nocy tez sie obudzila i wolala do mnie ze robo siusiu do pielusi, czyli chyba w jakistam sposob to kontroluje…
W aucie Klara tez potrafi trzymac i to zaskakujaco dlugo! Ale w domu wola zwykle na ostatnia chwile… :smiley: Bo tak dobrze sie bawi :wink:
A i tez zauwazylam ze czasami jak za dlugo nie zwracam na nia uwagi to wola ze chce siusiu, bo wtedy zwykle reaguje natychmiast :smiley: