Macierzynstwo bez filtra: co bylo trudniejsze niz sie spodziewalam?

Chcialabym, zeby ten watek byl miejscem, gdzie mozna powiedziec szczerze, bez lukru i idealizacji. Co w macierzynstwie okazalo sie trudniejsze, niz myslalysmy w ciazy? Czy to brak snu, wieczne pranie, ciagle „czy wszystko z nim w porzadku?”, czy moze emocjonalne zmagania mamy, o ktorych nikt nie mowi?

Podzielcie sie swoimi doswiadczeniami – te smieszne, te frustrujace, te zaskakujace. Wszystko, co prawdziwe i z serca. Czasem samo napisanie o tym ulatwia spojrzenie na codziennosc :heart: Ostatnio było mnie tu mniej przez problemy, ale chce poczytać wasze historie :slight_smile:

1 polubienie

Najtrudniejsze dla mnie było jak nie mogłam pomóc mojemu dziecku. Miał straszne kolki i płakał, a ja nie wiedziałam dlaczego i jak mu mogę pomoc. Taka niemoc była dla mnie najgorsza.
Był też moment że miałam kryzys z nocnym wstawaniem, ale wtedy do akcji wkroczył mąż i przejął jedno z 3 nocnych karmień- na szczęście to był bardzo krótki czas mojego kryzysu i było to podczas zapalenia piersi, kiedy miałam straszne dreszcze i stan podgorączkowy

1 polubienie

Oj tak wieczne pranie, wiecznie dzieci głodne :rofl::rofl::rofl:
Mało snu, co chwile dzieci chore :speak_no_evil::see_no_evil:
I czasami bezradnosc i zero pomocy od rodziny :roll_eyes:

1 polubienie

Najtrudniejsze okazały się emocje związane ze snem. Mała nie śpi, od dłuższego czasu pobudki w nocy i okno aktywności, zdarza jej się przespać całą noc albo zasnąć po zmianie pieluszki i mleku ale to są wyjątki. I tak codziennie dramat bo śpimy po kilka godzin z przerwami. Niby mamy chwilę czasu dla siebie ale to jest chwila na kolację, ogarnięcie domu, życia i już zaraz idziemy do łóżka by choć trochę pospać zanim wstanie. Nawet jak spi, ja się budzę w godzinach jej standardowych pobudek i patrzę tylko na ekran, zegarek i nie śpię bo czekam że ona za chwilę się obudzi i będzie trzeba do niej wstać. I nastaje frustracja i złość że inni mają tyle czasu dla siebie, a ja egzystuje z dnia na dzień, że nawet nie chce mi się czasem umyć włosów, zjeść porządnego śniadania a o umalownaiu się nie wspomnę. Chyba tylko w tym wszystkim trzyma mnie jeszcze to że wychodzę teraz na jazdy, do sklepów i czasem na spotkania ze znajomymi i wtedy np chce jakoś wygaldac…
Płakać mi się chce bo ja uwielbiałam wychodzić do knajpek, ma miasto, wystawy, kino a teraz nic. Niedługo mam urodziny mąż wspomniał że poprosił rodziców o pomoc by zostali z małą i żebyśmy wyszli we 2 a ja zamiast się cieszyć to mam myśli ale jak to zrobimy, a jak ona nie pójdzie dziadkom spać, będzie płakać, będziemy się zrywać i szybko wracać, nawet jak wyjdziemy gdzieś i usnie to i tak trzeba wrócić pójść spać wcześniej bo nie wiadomo jaka będzie noc… Nie mam już na to wszystko sił.

1 polubienie

Najtrudniejsze było dla mnie to że mały budził się w nocy i nie hxiak spać. Do tej pory budzi się a nocy, zazwyczaj raz i na chwilę ale jednak się budzi. Od ponad 2 lat przespałam kilka całych nocy. Mam nadzieję że to się w końcu skończy

2 polubienia

Za mną 6 tygodni które przeplatały się lepszymi i gorszymi dniami. Najbardziej dołuje mnie jak mam kryzys laktacyjny. Córka nadal nie najada się z piersi i muszę dokarmiać butelką. A Wczoraj był drugi raz kiedy synek mocno frustrowal się przy piersi i krzyczał niemiłosiernie… nie wiem co wtedy robić :sweat: na drugi dzień je normalnie i do tego zwraca bo tyle zjada. I za nami parę epizodów histerii w nocy kiedy też nic nie pomagało. 3 godziny masowania, tulenia i noszenia. Ale kiedy taki czas minie i nadejdzie kolejny dzień, skreślam to co było i idę do przodu :smiling_face: nie myślę na zapas, działam na bieżąco. Choć nie jest łatwo, z 3 latką która niewinnie wyprowadza mnie z cierpliwości której teraz po prostu nie mam, nie chce być dla niej zła mamą kosztem nowonarodzonego rodzeństwa. Przed nami dwie rewolucje, powrót męża do pracy od lutego, a od marca zaczynamy przedszkole. @Mama.Wiki @Karcia brak snu jest jedną z najgorszych rzeczy jakich doświadczylam, nie uważam że u mnie jest źle, ale taka jedna nocka nieprzespana skutkowała strasznym bólem głowy kolejnego dnia … nie wyobrażam sobie jak funkcjonujecie, dużo siły dziewczyny :muscle:t2:

4 polubienia

Dla.mnie najteudniejszy okazal sie temat kp. Ogólnie jest duży nacisk na kp. Wiele sie pisze ze to takie naturalne itp. A tu jednak… pojawil sie problem. Bylo to mega dołujące, stresujące. Czułam się gorsza. Bo nie podolalam. Mial być porod sn. Piękna przygida z karmieniem. A skończyło sie cc i walka 6 tygodni o mleko. Az sie poddalam.

2 polubienia

ooo to ja też walczyłam o kazda krople. ale o 2 doby byłam mamą KPI dobrze dobrany laktator i plan sciagania pokarmu, masaże, nawodninie itp. zrobiły robote… karmiłam od 8 miesiaca :slight_smile: i byłam wdzieczna ze az tak długo mi sie udało :slight_smile: i to wszystko dzieki super podejsciu doradcy laktacyjnego
@Mamaprzygod fakt brak snu to jedno z najgorszych doswiadczen maciezynstwa…
@Karcia dużo siły dla Ciebie <3 ja mam 9 miesieczniaka i zdarza sie ze przespi noc, ale to rzadko… zazwyczaj podobdka o 12 i 3/4 w nocy… :frowning: pół biedy jak wypije mleko i zaśnie… ale czesto sie rozbudza i swietnie sie bawi przez godzine lub dwie… a ja o 6 wsaje do pracy :frowning: nie funkcjonuje na 100% niestety

1 polubienie

Mam to samo. Tez chodzę do pracy. On się budzi woła,mama, podchodzę do łóżeczka kładę go i zasypia ale ja jednak się rozbudzamy. Marzę o tym żeby polozycusie spać i wstać rano :face_with_diagonal_mouth::face_with_diagonal_mouth:

1 polubienie

no to jestemy na tym samym wózku :stuck_out_tongue: cieszylam sie jak po raz pierwszy jak mały miał 5 miesiecy pojechałam w delegacje na 3 noce… boże ja pierwszą noc sie budzilam bo chyba organizm myslal ze ma zaraz karmić :stuck_out_tongue: ale 2 i 3 noc rewelacja sen bez zakłóceń :slight_smile: z pirwszym synem tak nie miałam bo zaczal przesypiac całe nocy po skonczeniu miesiaca… wiec rewelacje… jak to sie mówi bezonsługowe dziecko… ale nie mogło byc tak kolorowo i teraz :stuck_out_tongue:

1 polubienie

Ciągle trzeba gotowa , albo planować te posiłki :smile: i to martwienie się o dzieci. Ale z drugim jest zdecydowanie łatwiej, bo głowa odpuszcza.

Dla mnie też ciężkie są nocne pobudki jak się zdarza 2-3 w nocy a od rana trzeba jakoś funkcjonować . Szczególnie jak jest pod rząd kilka zarwanych nocy . Są też niektóre takie że są przespane w całości ,różnie to bywa . Też wiadomo emocje z tym związane . Najtrudniejsze chyba byl temat kp bo finalnie się nie udało i dziecko jest tylko na mm ale najważniejsze że zdrowe i dobrze się rozwija .

1 polubienie

Mi się wydaje, że jest bardziej nacisk na KPI, większość dziewczyn które oglądam na insta jest kpi i dokarmia mm. A wśród młodzieży ich kolezanek to tak pół na pół. Ale ja odbieram to tak, że mamy kp są bardziej “uwiązane” do dziecka, i karmią bardzo długo i potem jej problem z odstawieniem znowu.

Z racji tego że jestem dopiero świeża mamą to myślę że jeszcze mniejsze i większe kryzysy przed nami i macierzyństwo pewnie nie raz podstawi kłody pod nogi. Jednak jak na razie takim bolącym dla mnie tematem jest to jak to kobieta która dopiero co urodziła dziecko spada na dalszy plan a wszystko kręci się wokol malucha - i mam na myśli tutaj czas zaraz po porodzie czyli okres połogu. Podczas ciąży mogłam liczyć się z większą życzliwością wśród najbliższych, a teraz skoro już urodziłam, mały jest zdrowy i mi też “nic nie jest” to przecież wszystko wraca do normalności, w tym wszelkie codzienne obowiązki. Przecież urodziłam, karmię piersią to dlaczego jeszcze ktoś ma mnie wyręczyć i ugotować obiad albo coś wyprasować czy naszykować mi śniadanie? Przecież chodzę i funkcjonuję normalnie to po co mnie wyręczać. O ile a czasie ciąży kazali na siebie uważać, tak w pierwszych tygodniach po porodzie nie ma ta już znaczenia, przecież szczęśliwie “dowiozłam” ciążę i tylko to się liczy.

1 polubienie

Mowi sie , ze ciaza to najspokojniejszy i najpielniejszy czas w zyciu kobiety … no chyba w filmach . Ciagle badania , czekania na kopniaki , porownywanie swojego odczucia do internetowych “zasad” , czyli to kiedy powinno sie czuc 1 ruchy itp , czekania na wyniki , stres przed kazdymi , bo zawsze moze byc cos nie tak . Ciagla walka z samą sobą w glowie . Bylo ciezko . A i pozalic sie nie mozna ,bo przeciez "sama chciałaś "
Co do macierzynstwa , kocham to , kocham miec kogos dla kogo ja jestem calym swiatem , ale zlote rady doprowadzaja mnie do szalu . Tak nie rob , tego nie jedz , mleka nie sciagaj , bo dla malej zabraknie :see_no_evil: , bawarki pij a nie wymyslasz z karmi , jak mozna piwo zero na mleko pic , a polozne i lekarze specjalnie źle podpowiadaja , zeby wydawac kase w aptekach i w przychodniach :roll_eyes: wymieniac zlotych rad mozna bez konca . Niestety z marnym skutkiem idzie tlumaczenie , ze teraz sa nowe metody , badania . Jak dziecko zaplacze to zaraz “a mowilam , mowilam zebys tego nke jadla :face_with_peeking_eye::roll_eyes:” “mowilam zeby nie robic tak czy tak”
Jesli macierzytstwo “bez filtra” to musze sie wam przyznac , ze wpadlam jak sliwka w kompot . Na siebie ostatnio wydalam 50 zl a na mala wole nie pisac , non stop cos , bo to sie przyda , to ladne i tak dalej :rofl: smieje sie , ze z wlasnego widzi mi sie inwestuje w mala wsyztskie pieniadze :laughing:
Wolalabym jesc chleb z cukrem , ale dresiki dla mlodocianej musza wjechac :face_with_peeking_eye: wlasnie czekam na paczke , ewentualnie 3 paczki :laughing: a juz w planach kolejne , Ona to moje zloto inwestycyjne :laughing::laughing:

1 polubienie

@Kalusia161 @nadin145 Karmienie piersią to jest jakiś kosmos :hear_no_evil: w życiu przed posiadaniem dziecka nie zdawałam sobie sprawy z tego jaka to potrafi być męczarnia. Byłam jeszcze gotowa osądzać koleżanki które kilka lat przed moim macierzyństwem mówiły że karmią butelką, bo nie dostały pokarmu. Myślałam jak to? Pewnie nie chciały i tak odpuściły. A teraz sama wiem jaka to walka i są chwile że myślę trudno , przechodzę na butelkę , będzie lzej. A z drugiej strony ringu w mojej głowie jestem druga “ja” która będzie siedzieć z dziećmi przy piersi godzinę i odciągać aż do ostatniej kropli i nie podejmie decyzji że odpuszcza bo widzi jeszcze nadzieję.
Z drugiej strony nie wyobrażam sobie nie mieć w domu mm i mimo że głównie karmię piersią daje dzieciom też butelkę bo dla dwóch ciężko odciągnąć. Chce pospać dłużej , mąż siedzi wieczorem i karmi dzieci. Chce wyjść do sklepu , wiadomo że jak wyjdę prosto po karmieniu to nie minie więcej jak godzina żeby nie zaczęły płakać, to dostaną butelkę :see_no_evil: tak jak piszesz @daga1271 mieszana forma karmienia daje więcej luzu mamie :slight_smile:
@asiam1 i ja też ciągle coś kupuje dzieciom bo to sprawia mi dużą frajdę :grinning: nie ważne że dzieci nie ogarniają co jest “modne” , że mają kolejny gadżet w swoim życiu który dla nich prawdopodobnie nie ma znaczenia. Moja 3 latka docenia najbardziej figurki z Kinder niespodzianek także kilka stów wydane przez wszystkich na prezenty pod choinkę dla niej mogą się… no :stuck_out_tongue_winking_eye: a ja dalej grzebie po smyku i szukam jakie nowe puzzle jej kupić , a bliźniakom kolejne piękne beżowe ubranka :stuck_out_tongue_closed_eyes: starsza już team psi patrol to mnie nie rajcuje :laughing:

2 polubienia

U mnie zdecydowanie najwiekszą niespodzianką było karmienie piersią, byłam po CC pokarmu brak, walka z laktatorem, dziecko nie potrafi jeszcze dobrze ssać, dużo łez wylanych, ból aż w koncu nauczyliśmy się siebie i jest lepiej. Dokarmiamy się bo synek się nie najada ale to już nie takie istotne mimo, że robienie MM to nadal moja zniezawidzona czynność, sprawdzanie temperatury, nasypywanie proszku i ten bałagan to coś co mnie prześladuje.

Kolejna rzecz to bóle brzuszka i ten przeraźliwy płacz a nie wiesz jak dziecku pomóc i ostatecznie płaczesz z bezsilności razem z dzieckiem.

I to co mnie zaskoczyło bardzo czyli powrót do domu i łzy. Wrociłam do domu ze szpitala i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, stałam w korytarzu i płakałam bo nie wiedziałam czy mam dziecko ogarnać czy siebie czy odpocząć a może coś zjeść. To nie były łzy szczęścia a bezsilności ale szybko minęło i teraz sa tylko piękne chwile.

2 polubienia

Dla mnie najtrudniejsze jest to, że czasem po prostu czuję " że nie wyrabiam" i choć wiem że doba ma 24 h, to mam poczucie że jest to dla mnie za mało, że się nie wyrabiam, że powinnam a nie daję rady z tym wszystkim :face_with_peeking_eye: wiadomo, że obowiązkow jest mnóstwo a niewyspanie, trudniejszy czas Malucha, czy po prostu mój gorszy dzień, powoduje że to wszystko jesczcze bardziej mnie przytłacza… Taki dzień ponury, pochmurny jak dziś daje mi to wszystko odczuć silniej, tak że mam ochotę się popłakać.

Czekam aż wyjdzie słońce, faktycznie i w mojej głowie! :sweat_smile::star_struck: Wtedy od razu jest lepiej :blush:

O tak ! Masz racje , ja tez zawsze wyobrazalam sobie karmienie piersia zupelnie inaczej . Doslownie tak jak pokazuja w reklamach albo filmach , dziecko spokojne , ja usmiechnieta , przygaszone swiatlo , taka xelebracja macierzynstwa… no nie :laughing: mala wiła sie jak wsciekly wąż a przystawienie do piersi wygladalo jak rodeo z piekla rodem :laughing: z bolu "kręciłam " stopami i zaciskalam zeby . Na szczescie to byl tylkp etap przejsciowy :face_with_peeking_eye:
@Mamii dla mnie tez do a jest za krotka , a ja mam uczucie , ze jestem ciagle gdzies spozniona, nawet jak nigdzie nie musze isc :see_no_evil:

1 polubienie

Taaak, dobrze to określilas, że takie uczucie spóźnienia nawet jak się zostaje w domu :face_with_peeking_eye::sweat_smile: czuję w sobie taki niepokój, że mam coś nie ogarnięte lub nie zdążę z czymś, choć wiem że jestem w domu, mogę na spokojnie do tego podejść, jak nie dziś ogarnę górę prania, to najwyżej jutro i świat się nie zawali, ale głowa wariuje i co jej zrobisz :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::joy: