Dziewczyny co sądzicie o Małpich Gajach dla dzieci? Uważacie to za fajną, bezpieczną formę zabawy, czy może za niebezpieczną, niehigieniczną? Ja mam małe dziecko, 10cio miesięczną córcię, więc jeszcze nie pora dla niej na teki miejsca, ale chciałam zabrać moją 6cio letnią chrześnicę do Małpiego Gaju i usłyszałam od jej mamy opinię, że jest to niehigieniczne miejsce. Bo tyle dzieci bawi się tymi zabawkami,a zapewne nikt ich później dezynfekuje…
Owszem, zabawki “przechodzą” przez wiele dziecięcych rąk, które nie wiadomo gdzie wcześniej się podziewały i co robiły, ale nie dajmy się zwariować. Z takim podejściem nie można nigdzie z dzieckiem wychodzić. Poza tym, wydaje mi się, że po takiej zabawie wystarczy dopilnować aby dziecko umyło dokładnie ręce i po kłopocie.
Co Wy o tym myślicie?
Maggda, ja również uważam, że nie można dać się zwariować, bo podążając tym tropem wielu rzeczy nie można byłoby z dzieckiem robić - o wizycie w przychodni czy przedszkolu nie wspomnę ![]()
Niemniej jednak muszę przyznać, że takie place zabaw nie należą do moich ulubionych. Jasne, gdy synek miał ochotę na LoopysWorld czy inne małpie gaje dostępne w Trójmieście czasami się zgadzaliśmy, ale jeśli np. pogoda była ładna staraliśmy się go przekonać do zabawy na świeżym powietrzu, wycieczki, spaceru. A jeśli pogoda była brzydka, do spotkań z rodziną czy przyjaciółmi w domu, kina, parku trampolin, basenu, koni itp. W naszym przypadku chodzi bardziej o roztocza i klimatyzację. Często zdarzało się, że po wizycie w takim małpim gaju synek nam chorował - ma on alergię na roztocza i w tym upatruję przyczyny. Plus właśnie klimatyzacja hulająca w pomieszczeniu, gdzie dziecko jest zgrzane i spocone.
Ale, tak jak pisałam wyżej, nie można dać się zwariować i przy odrobinie organizacji i odpowiednim planowaniu wszystko można. U nas: ciuszki na zmianę na wypadek zgrzania plus odrobinę większa dawka codziennego leku przeciwko alergii i oczywiście mycie łapek i świetna zabawa w małpim gaju bez powikłań murowana.
Poza tym dochodzi jeszcze fakt, że jak dzieciaki rosną, to miejsca typu małpie gaje są najbardziej popularną miejscówką na organizację urodzinek. W przedszkolu synka to była normalka, że raz lub dwa razy w miesiącu kolega czy koleżanka z grupy urządzała tam urodzinki. Wówczas byłoby mu bardzo smutno, gdybyśmy za każdym razem nie pozwalali mu iść na takie przyjęcie.
Nie ma co izolować dzieci, gdzieś muszą nabierać tej odporności! gdyby patrzeć na bakterie to musielibyśmy siedzieć całe życie w zamkniętym pomieszczeniu przecież wszędzie tego pełno nie tylko w malpim gaju
a dzieci mają ucieche jak ich się zabiera w takie miejsca po coś one są ![]()
Nie popadajmy w paranoję:) jeśli mielibyśmy tak ograniczać dzieciom kontakt z miejscami publicznymi to nigdzie nie mogłyby bywać. Takie miejsca jak przedszkole, sklepy, przychodnie są również siedliskiem bakterii a jednak nie unikają tych miejsc. Zawsze po wizycie w takim miejscu można umyć dziecku ręce, ale sądzę że bakterie i tak pozostaną:)
Uważam że trzeba zachować zdrowy rozsądek Zresztą tak jak we wszystkim. Musimy wybierać odpowiedni plac zabaw dla dziecka który jest sprawdzony i polecany przez inne mamy. Są u mnie w mieście place zabaw na które nigdy bym nie puściła dziecka ze względów higienicznych ale są też takie na których moje dziecko bardzo chętnie się bawi i mam do niej zaufanie.
Właśnie! Zapomniałam dodać, że zwykle unikamy takich placów zabaw w dużych centrach handlowych, a wybieramy raczej miejsca dedykowane dzieciom. Zwykle są one po prostu ładniejsze i bardziej bezpieczne. Choć np. u nas przy Tesco w galerii handlowej jest bardzo ładny, przestronny i bezpieczny plac, a i zabawki i przeszkody są dość pomysłowe, więc warto po prostu wybrać takie miejsce, które nam i dziecku odpowiada ![]()
Tu się zgadzam Najważniejsze aby podobało się to dziecku i nam. Mam w pobliżu kilka takich placów zabaw ale moje dzieci lubię tylko jeździć na 2 z nich. Na pozostałe nawet jak miał jechać na urodziny do koleżanek to mocno się zastanawiamy czy chcą w ogóle tam jechać.
Kontakt z bakteriami wspomaga odpornosc, to jasne i udowodnione. Zabawa w malpim gaju to dla dziecla zabawa, przyjemnosc i RUCH, ktory jest zdrowy a ktorego wielu dzieciom w dzisiejszych czasach brakuje. A wiec moim zdaniem same korzysci z takiego wypadu wynikaja. A do zabezpieczenia sie przed ewentualnymi chorobami w 99% przypadkow wystarczy PRAWIDLOWE umycie rak. (A to bardzo czesto zaniedbywany temat!)
Pewnie, że wato się wybierać z dzieckiem do małpiego gaju, tam się może wyszaleć, bawić z dziećmi. Zabawa w takim miejscu daje dziecku wiele radości i przyjemności. A bakterie, zarazki są wszędzie lepiej jak dziecko się z nimi oswaja, bo przecież nie można tak dziecka całkowicie chronić od bakterii, bo się nie da lepiej jak dziecko od małego jest oswajane z zarazkami, bo później ma lepszą odporność. Po wizycie w małpim gaju i nie tylko wystarczy umyć dziecku rączki i już ![]()
A zresztą to nie można tak dziecka od wszystkiego izolować, bo tu nie higienicznie tam nie higienicznie, tam się nie baw bo się ubrudzisz, tego nie dotykaj, tamtego nie dotykaj, bo takie dziecko później nie wie co ma robić, kiedy się bawić z innymi dziećmi a kiedy nie.
Dzieci uwielbiają takie miejsca
byłam kilka razy z córeczką siostry, dla mnie to obłęd i za duży hałas, ale dla dzieci mega frajda, możliwość wyszumienia się, nawiązania nowych znajomości, poobcowania z innymi dziećmi, uczenie cierpliwości, gdyż są zabawki, na które trzeba poczekać, bo ktoś inny się bawi, wg mnie fajna sprawa
co do higieny, w ogóle nad tym się nie zastanawiałąm, myślę, nie da się uchronić dziecka przed wszystkimi bakteriami, lepiej je uodparniać, a nie chować pod kloszem w sterylnych warunkach, bo daje to więcej szkody niż korzyści
a czekam dopiero na moja córeczkę, ale myślę, że w odpowiednim wieku też jej nie raz pozwolę zabawić sie w Małpim gaju ![]()
Wiadomo że najszczęśliwsze dziecko, to dziecko umorusane w błocie, piasku, jedzeniu itp., które każdą substancję może zbadać własnoręcznie
Z wiekiem to niestety nie mija
Wydaje mi się, że warto pozwalać dziecku na eksplorowanie wszystkiego - w granicach bezpieczeństwa - aby mogło się oni prawidłowo rozwijać.
Zgadzam się z Wami w zupełności. Swoją córkę będę zabierała w taki miejsca, niech dziecko się bawi ile chce! A chrześniaczka niestety straciła okazję do fajnej zabawy, ale to już decyzja jej mamy.
Jesli tylko nasze dziecko lubi takie miejsca to oczywiscie ze nie mozemy im odbierac przyjemnosci z zabawy. Co z tego ze to miejsce publiczne? Nie popadajmy w paranoje
Dzieci musza miec kontakt z zarazkami aby rozwijac swoj uklad odpornosciowy (oczywiscie bez przesady). Ale nie mozna dziecka zamknac w sterylnej bance
POza tym w takich miejscach rozwija umiejetnosci spoleczne bawiac sie z innymi dziecmi. Uczy sie komunikacji, asertywnosci, dzielenia sie (o ile ma na to ochote).
Ja jak bylam mala jadlam piasek z piaskownicy i gume z ulicy i zyje…
a i nawet nie choruje hehe ![]()
Mamik rozbawiło mnie Twoja ostatnie zdanie “Ja jak bylam mala jadlam piasek z piaskownicy i gume z ulicy i zyje…
a i nawet nie choruje hehe ;)”
Warto mieć takie podejście podczas wychowywania dziecka:)
Również nie popadałabym w paranoję, w przedszkolu też są różne dzieci i różne zabawki, nie wspominając o piaskownicach na placach zabaw. Wszystko jest dla ludzi w granicach rozsądku, jeśli uczymy dziecko żeby nie wkładało rączek do buzi i zabawek to nie widzę nic złego w zabraniu do małpiego gaju. To jednak frajda dla dzieci i powinny się bawić dopóki tymi dziećmi są:)
Zarazki, bakterie są wszędzie. Trzymanie dziecka pod kloszem to nic dobrego. Rodzice sami często robią tym dziecku krzywdę. Takim figlorajom nie mam nic przeciwko. Dla malucha to ogromna frajda, wiem, bo widzę po swojej córce. Jak potem pójdzie maluch do przedszkola to będzie tylko gorzej, jeśli wcześniej wszystkiego będzie unikał.
Dokładnie trzeba dziecku pozwolić bawić się z innymi teraz wiele dzieci ma nawet organizowane urodziny w figloraju.
Ja byłam sceptycznie nastawiona do tego typu miejsc bo dużo dzieci i wogule ale córka kilka razy była i świetnie się bawiła więc trzeba dziecku pozwolic na kontakt z zarazkami by mogło się uodparniać
Chętnie zabieram bratanka do małpiego gaju(inaczej krainy dzieci lub krainy zabawek). Z jednej strony zgodzę się, że do najczystszych miejsc ono nie należy. Ale przecież zaraz po zabawie dziecko można wykąpaćbi ubrać w czyste ubrania. Dziecko się hartuje, ale też rozwija. Dzieci pitrzebujà kontaktu z innymi maluchami, dzięki wspólnym zabawom nauczą się dzielić i współpracować. Teraz wieje dzieci nie ma rodzeństwa, wychowuje się tylko z dorosłymi wiec małpi gaj to świetna rozrywka, ale też forma zabawy
Pewnie przyjdzie taka chwilą że moje dziecko będzie chciało się bawić w takim miejscu. Ale nie jestem zwolennikiem. Pani od biologii w szkole zawsze nam powtarzała że wszelkie kulkolandy itp to siedlisko owsików