Najlepsze pozycje karmienia piersią

Twoja pozycja podczas karmienia powinna ułatwiać dziecku uchwycenie piersi. Pamiętaj, abyś trzymała dziecko jak najbliżej siebie (brodawka nie może wysuwać się dziecku z ust).

 

Miałam cesarskie cięcie i przez pierwsze tyodnie pozycja z boku była dla mnie najwygodniesza.Minus jest taki, że można przy niej łatwo zasnąć i przywyczaić przez to dzidzię do wspólnego spania…

Zaraz po porodzie rzeczywiście najwygodniejszą pozycją było karmienie w pozycji leżącej na boku, jednak gdy wróciłam do domu wolałam wygodniej usiąść w fotelu, oprzeć się i karmić maluszka w pozycji siedzącej. Podkładałam sobie poduszkę pod plecy, małego kładłam na drugiej poduszce, aby nie uderzył główką w oparcie i mogłam spokojnie karmić maluszka i odpoczywać. Czas karmienia był dla mnie niezwykle ważnym czasem. Wówczas cała moja uwaga była skupiona na synku, czułam z nim niesamowitą więź. Tego momentu nikt mamie nie zabierze i nikt w tym mamy nie zastąpi :wink: super uczucie!!!

Miałam podobną sytuację co pani Grażyna. Też po cesarce karmiłam najczęściej z boku i nauczyłam małą wspólnego spania. Póżniej jednak musiałam karmić ją na leżąco aby pokarm płynął pod górę bo było go za dużo i mała się krztusiła. Starszą córkę karmiłam 18 miesięcy. Zobaczymy jak będzie teraz. Uwielbiam karmić :slight_smile:

Zgadzam się ze to dobra i wygodna pozycja do karmienia ale zostałam drugi raz mamą i staram się po karmieniu odkładać syna do łóżeczka jak na razie jestem konsekwentna i chyba na tyle silna oby tak dalej trzymajcie kciuki .

Trzeba bardzo pilnować tego żeby zaraz po porodzie położna dała nam dziecko do karmienia a później żeby pokazała jak to robić. Mnie niestety nikt tego nie pokazał i miałam ogromne problemy z karmieniem.

ja miałam za małe brodawki i nasza córcia nie potrafiła się “podłączyć prawidłowo”. Ale kupiłam nasadki firmy AVENT i jest po sprawie, do dziś ssie pierś.

Ja nie potrafiłam karmić przez nasadki. Mój mąż biegał w środku nocy po markecie,żeby mi je kupić, bo mała tak poraniła mi brodawki,że leciało z nich więcej krwi niż mleka. Próbowałam nasadek jakieś 2 dni, ale nie mogłam sobie z nimi poradzić. Na szczęście te 2 dni wystarczyły,żeby brodawki mi się wygoiły i później już jakoś poszło

Ja też przez osłonki nie dałam rady karmić,mała strasznie płakała,ja się denerwowałam, więc nic z tego nie wyszło

Ja nie używałam nakładek. I dziewczyny ja nie karmiłam w szpitalu piersią.Nauczyłam się dopiero w domu i nie miałam żadnych problemów z laktacją.Więc jeśli nie dajecie rady karmić w szpitalu tak ja spróbujcie na spokojnie w domu.jest zupełnie inaczej. W sumie porady pani w szpitalu mogłam sobie wsadzić gdzieś sama doszłam jak się karmi i poszło mi całkiem nieźle.Mamy same wiedzą instynkownie co i jak.

Ja też w szpitalu mało karmiłam synka piersią. Urodził się wcześniak i bardzo długo był w inkubatorku a tam dokarmiany był sztucznie, prawdę mówiąc nie wiedziałam że mam prawo przychodzić i karmić go. Czekałam aż pielęgniarki mnie wolały, a wolały rzadko…A kiedy godzinami siedziałam przy inkubatorku nikt nie powiedział mi że maluszka mogę nie tylko karmić a poprostu dostawiać do piersi by uczył się ssać. Bo przecież dla takiego dzidziusia bardzo ważny jest kontakt z matką. Na szczęście przyszliśmy do domu i tam na spokojnie nauczyłam się karmić. Tak jak piszesz grace w domu najlepiej się nauczymy wszystkiego.

Na szczęście nie miałam problemu z początkami karmienia. Moja mała od razu wiedziała o co chodzi, gdy tylko położna położyła ją na mojej piersi. Problem zaczął się od ok. 3-ego miesiąca. Mała strasznie grymasiła i w ogóle nie chciała ssać. Myślałam, że się poddam i przerzucę na butelkę. Porozmawiałam o tym problemie z koleżanką, która jest mamą z dłuższym stażem. Okazało się, że przechodziła przez to samo. Spowodowane jest to skokami rozwojowymi dziecka. Nie poddałam się, jakoś przetrzymałam ten okres, choć bywało ciężko. Nadal karmię piersią moją małą, choć ma już 8 miesięcy a ja od dwóch pracuje na pełen etat :slight_smile:

Aha, w związku z tym, że moja kruszynka jest już dość ciężka, karmię ją na leżąco. Polecam

madzia590 karmienie na leżaco jest bardzo dobre :slight_smile: w nocy jak mały się obudzi to tylko go przytulam do piersi i można dalej spać, na początku nie umiałam go karmić na leżaco, a jak był mniejszy to często mi sie budził w nocy (oj naprawde często) i długo jadł a ja tak siedze i siedze i trzymam go na rękach i już praktycznie zasypiałam. A teraz taka wygoda :slight_smile:

marsela moja też leżała w inkubatorze ale tylko 3 dni na szczęście.Na szczęście wyciągali mi ją gdy przychodziłam i mogłam karmić piersią. Ale położne też dokarmiały i czasami mała nie chciała jeść wcale. Ale też się nie poddałam i udało się karmić.
ale prawda jest taka ze dużo zależy od położnych i gdyby to było moje pierwsze dziecko pewnie bym nie dała rady karmić tym bardziej że na początku musiałam jezdzić na wózku do małej

Ja swoją Weronikę karmię od samego początku na rękach na siedząco i dla nas to jest najlepsza i najwygodniejsza pozycja. Czasami próbowałam na leżąco ale mi jakoś to średnio szło i Weronika nie bardzo była też zadowolona.

Mój maluch na początku potrafił ssać tylko przy pozycji spod pachy, jadł tak praktycznie przez cały pierwszy miesiąc. Przy karmieniu piersią pomogła mi bardzo CEBUSZKA (poduszka do karmienia) sprawdziła się rewelacyjnie.

Ja moje Danielka karmie od samego poczatku w szpitalu kazali nam karmic na lezaco sprawdzalo sie to najbardziej w nocy bo spalam z maluszkiem gdy wrocilam do domu karmie na rekach na siedzaco i rowniez mi wygodnie i mojemu skarbowi rowniez.ale pozycje na lezaco wykorzystuje czesto w nocy.

cześć ja mojego synusia karmie na siedząco bardzo szybko zrezygnowaliśmy\y z karmienia na leżąco:) ponieważ je \krótko a często :slight_smile:

Ja na początku karmiłam synka, leżąc na łóżku na boku, później przez jakiś czas wypróbowywaliśmy inne pozycje (próbując znaleźć najwygodniejszą) ale jednak i tak stanęło na tej pierwszej :slight_smile: