Picie melisy u 4latka

Mam takie pytanie czy ktoras z was podawala dziecku melise do picia zaparzona?. Moja siostra poszla do lekarza z synkiem bo synek szybko sie zlosci ma tez nawyki bycia nerwowym i doktorka mowila zeby siostra kupila dziecku syrop melisa. A ja ostatnio bylam u ortodonty bo synek ma otwarty zgryz przez.ssanie palca i doktorka ortodonta pytala czy synek jest nadpobudliwy czy grzeeczny a moj synek akurat jest nerwowy, wszedzie go pelno jak oglada bajke czy cos je to tak sie wierci i doktorka powiedziala ze tez przez to częściej ssie palca i zebym kupila mu syrop melise i mam pytanie czy zamiast syropu mogę synkowi podawac melise do picia zaparzona?

Może to nie z nerwów gryzie palec ale temu że się nudzi. ogląda bajki i się nudzi i ma taki odruch gryzienia palca.jak czasem dorośli gryzą końcówkę od długopisu. Może dziecko nie jest nerwowe tylko ma dużo energii, taki wiek.napewno nie moze usiedzieć wmiejscu. Moja rada to poświęcić troszkę więcej uwagi dla dziecka. Zobaczyć co lubi robić.jak lubi malować to usiąść z nim i porysować Jak bawić się samochodami to można razem się pobawić zająć mu troszkę czasu. Wiem to po moim dziecku jak nie mam czasu dla niego bo musze się zająć drugim dzieckiem.to wtedy się denerwuje krzyczy i złości.

Ewcia, ja nie jestem ekspertem, więc nie chcę się tutaj “wymądrzać”, ale mój ośmiolatek pije sobie od czasu do czasu melisę. Ja bardzo lubię jej smak i czasami, gdy przygotowuję herbatkę dla siebie, pytam synka czy także miałby ochotę. Wydaje mi się, że taki łagodny napój nie zaszkodzi dziecku czteroletniemu, ale również wydaje mi się, że specjalnie nie pomoże na nerwowość dziecka… Ale nie jestem ekspertem, jak już wcześniej wspomniałam. Syrop zapewne ma w składzie nie tylko melisę, ale także inne składniki i może działać nieco bardziej uspokajająco. Pytanie czy faktycznie takie uspokojenie Twojemu dziecku jest potrzebne. Ortodonta czy dentysta to raczej nie są specjaliści w temacie rozwoju dzieci. Oczywiście nie generalizuję, ale gdyby to mi dentysta zwrócił uwagę, że moje dziecko jest zbyt nerwowe, pewnie zapaliłaby mi się czerwona lampka i zasięgnęłabym rady czy opinii specjalisty, albo przeanalizowała sama dokładnie zachowanie dziecka. Mój synek był bardzo, bardzo żywym dzieckiem w tym wieku (nadal jest). Posiłki zawsze zjadał w ruchu, nie potrafił siedzieć spokojnie podczas jedzenia. Po salonie biegał dosłownie w kółko, wymyślając sobie zabawy w superbohaterów i układając sobie ich scenariusze. Uwielbiał zabawy ruchowe na powietrzu i w domu, a oglądanie bajek wychodziło mu słabo, bo potrafił się skupić na bajce dosłownie do 10 minut, a potem zaczynał sobie skakać, chodzić, biegać i ćwiczyć różne pozy, więc wyłączałam zwyczajnie tv, bo nie chciałam aby telewizja była tłem do zabawy. Może Twój synek ma podobnie - po prostu jest żywym dzieckiem :slight_smile: Jeśli natomiast Twoim zdaniem jest nerwowy, a nie “żywy” i upatrujesz w tym jakiś problem, to spróbuj umówić się ze spacjalistą. Myślę, że warto - głównie z uwagi na problem ssania kciuka (palec, o którym piszesz to kciuk?).

Wydaje mi się, że skoro Twój lekarz zaleca picie melisy to powinnaś zrobić tak jak lekarz zaleca. Jeśli nie jesteś przekonana bądź masz jakieś wątpliwości powinnaś skonsultować to z innym lekarzem żeby uspokoić siebie i nie zrobić krzywdy dziecku. Ja mam również dwoje bardzo żywych dzieci ale tak im zajmuję czas żeby cała energia została zużyty i wieczorem sami mówią, że już chcą iść spać : ) oczywiście wiadomo, że wymaga to także troche wysiłku od rodziców ale naprawdę warto.

Skrzaty zasami są dzieci bardziej nadpobudliwe że nawet zajmowany czas nic noe pomaga, albo trzeba by zajmować go przez cały dzień od rana do wieczora a wątpię by to było możliwe. A co do melisy faktycznie ortodonci i lekarze nie są specjalistami więc może najpierw skonsultuj to z kimś kto zajmuje się takimi rzeczami albo jakimś pedagogiem psychiatra kogoś kto wie więcej na temat nadpobudliwych dzieci by mogli Ci doradzić co robić w takiej sytuacji, może nie będzie potrzebna melisa ani żadne inne wynalazki, ale myślę że nie zaszkodzi spróbować z tą melisa a w ostateczności szukać porad u specjalistów bo nie raz jest to większy koszt albo długie terminy na umówienie się na wizytę , napewno nie zaszkodzi dziecku melisa a może pomoże więc będziesz wiedzieć :wink:

Monikadan89. Synek juz nie ssie kciuka od ok. Miesiąca wlasniw jak bylam u ortodonty to juz sie oduczal.bo zakladalam mu plasterek pod pretekstem ze ma “ziazia” i tak.zadzialalo poczatki byly trudne bo chcial ściągnąć plasterek i nie mógł w pierwsze 3noce zasnac bez paluszka ale juz 4dzien byl ok. Az przestal ssac kciuka…ale ortodonta mowila ze pewnie jest nerwowy, a energi to ma bardzi duzo on jaka kolwiek czynnosc robi to wszystko w ruchu czy jak oglda bajke czy jak.je. a co do zabaw to ciągle razem cos robimy rysujemy, bawie sie Nim autkami, czasem razem ukldamy klocki…praktycznie pul dnia , chodziny chodzimy tez na spacery ale wiadomo jak było cos ugotowac, posprzątać, to synek ogladal bajki i odrazu.paluszek byl w buzi ale juz przestal ssac paluszka bardziej mi chodzi o to ze mize faktycznie jest jakis nerwowy bo wiem jak szybko aiw zlosci wiec pomyslalam ze ja pije melise to może napic sie ze mna ale nie wie czy takiemu dziecku wolno ale wydaje mi sie ze chyba nie zaszkodzi jiz 4letniemu.

MamaOla nie szukam w dziecku jakis powod ze jest nerwowy itp…chiciasz zdarzaja mu sie zachowania do bycia nerwowym, ale.z moim synkiem jest jak z twoim…wszystko co robi ro w ruchu, je, ogląda bajki, rysuje i non stop sie wierci. rusza itp. Moj maz tez mowi ze co taka ortodonta moze wiedziec ze on jest poprostu żywym dzieckiem ale ze jak podam mu od czasu do czasu melise to sie nic nie stanie tyle ze nie wiem.czy taka pazona moze trochę aie napic jak ja pije a zwszw moze go uspokoic a jeśli chodzi o paluszek to tak byl to kciuk i cale szczęście syenk od jakiegos miesiącao przestał juz ssac paluszka.

Ewcia, myślę (wnioskując z tego, co piszesz), że Twój synek nie jest jakimś szczególnie nerwowym dzieckiem :slight_smile: Mój mały łobuz też wymagał uwagi non stop, przy czym był grzeczny i kochany, a po prostu potrzebował sporo atencji i lubił bawić się z rodzicami. Moim zdaniem nic w tym złego :slight_smile: Choć wiem, że nie jest to łatwe, bo jednak wyobraźnia dorosłego jest dość ograniczona, a tu trzeba wciąż wymyślać nowe zabawy :wink:
Sądzę, że spokojnie możesz mu podawać meliskę. Przeszperałam trochę internet i znalazłam informację, że można ją podawać już nawet małym dzieciom - znalazłam nawet informację, że juz od czwartego miesiąca, choć ja na pewno tak szybko nie zaczęłabym jej podawać. Twój maluch ma juz cztery latka, więc raczej mu nie zaszkodzi, ale na wszelki wypadek podaj mu na początek małą ilość i go poobserwuj.

Myślę że spokojnie możesz dziecku podać melisę. Tylko syropy najczęściej zawierają cukier czy syrop glukozowy, więc może zamiast tego po prostu zaparzaj mu herbatę ziołową? Nie zaszkodzi mu, nasz synek już od pierwszego miesiąca życia pije rumianek i koper włoski i nic mu nie jest :slight_smile:

Myślę, że internet nie jest dobrym źródłem informacji jeśli chodzi o zdrowie naszych maluszków i ja na pewno bym skonsultowala to z lekarzem pediatra. Minusem jest też to, że organizm może się przyzwyczaić do tego rodzaju suplementacji.

Skrzaty- no wlasnie najbardziej sie boje ze synek sie przyzwyczai do picia tej melisy i może będzie bardziej nadpobudliwy i juz melisa nie pomoze bo juz będzie do niej organizm przyzwyczaojony i moze odpuszcze z ra melisa a przynajmniej z picia regularnie.

Ewcia…
Po pierwsze - zgodzę się w 100% z Olą - dentysta lub ortodonta może ZASYGNALIZOWAĆ jakiś problem lub ZASUGEROWAĆ ewentualnie pomoc, ale nie brałabym w tym przypadku jego sugestii pod uwagę dopóty dopóki nie skonsultowałabym Dziecka z psychologiem dziecięcym. I absolutnie nie doszukuję się problemu… raczej dla własnego spokoju i dobra Dziecka poszukałabym przyczyny. I już spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego. … Sama jestem tym Dzieckiem, które ssało kciuk. I dokładnie pamiętam, jak ogromne poczucie bezpieczeństwa mi to zapewniało. I byłam malutkim szkrabem, a nadal mam w pamięci te emocje.
W moim przypadku genezą był rozwód rodziców i brak poczucia stabilizacji - chociaż moja Matula bardzo się starała, to Dziecko jest jak “papierek lakmusowy”.

Efektem ssania kciuka była potężna wada zgryzu, seplenienie boczne tylnojęzykowe i gotyckie podniebienie. O zmasakrowanym kciuku nie wspomnę. Skończyło się na aparacie, logopedzie i ciężkiej pracy nad wyprowadzeniem wad.
A moja mama do tej pory wspomina, jak lekarz jej kazał przywiązać moje rączki i nóżki do łóżeczka, mówiąc “powyje parę nocy i przestanie”. Co oczywiste, mama wyszła z impetem z gabinetu, trzaskając drzwiami.
Tak sobie też myślę, że chyba trochę bałabym się przyzwyczajenia małego organizmu Dziecka do melisy (o czym sama wspominałaś)… więc może warto poszukać jakiejś alternatywy dla melisy lub syropu…?
Ruch, ćwiczenia fizyczne, zabawa… wszystko co jest przeciwieństwem nudy może pomóc Wam przezwyciężyć złą passę.
PS Plasterki się sprawdzają, ale kiedyś były też gorzkie lakiery do paznokci… na mnie nie było sposobu, ale może u Twojego Szkraba się sprawdzą?
Daj znać, jak Wam idzie! :wink:

Mysle, ze jesli lekarz tak zalecil to jak najbardziej. Tyle ze jesli zalecil syrop to raczej przystalabym na tym. Prawdopodobnie w syropie jest mniejsze “stezenie” melisy i dlatego wlasnie syrop. Pamietaj ze melise taką zaparzaną piją osoby dorosle, wiec nie jestem pewna, ale jesli na doroslego melisa dziala tak uspokajająco, to czy nie byłaby za mocna dl dziecka? Pamietaj ze zioła tak samo jak leki mogą być niebezpieczne nie tylko dla dziecka ale i dla nas. Dlatego moim zdaniem jesli lekarz zalecil syrop, to na osobiscie podawalabym syrop dziecku

BabaYaga bardzo mądrze opisane a tym bardziej jeśli.bylas tym dzieckiem które ssalo palca to wiesz sama co czuje mij synek, każdemu sie wydaję ze tak latwo jest oduczyć od ssania palca, od smoczka jest ciezko oduczyć a co dop od palca , które dziecko mac ciągle przy sobie. Ale jak slyszalam pomysly ortodonty z tym przeżyciem rekawka itp to pomyślałam ze chore, ze ja tego nie zrobię i prubowalam z plasterkiem, przede wszystkim duzo rozmowy, tlumaczenia ze ma " niby ziazia" ze musze plasterek zakleic bo paluszek biedny itp…i na początku bylo oduczenie w dzien jak ogladal bajki non stop kusilo paluszek do buzi to ja ciagle zwracalam uwage, staralam sie duzo uwagi przykuwac na synku by zapominal o paluszku , potem jak synek zasypial ok. 21 tak z tym paluszkiem byl placz ze plasterek chce ściągnąć obiecalam ze jak paluszek sie zagoi i tak trwało to … I przez to marudzenie i placz az synek zasypial dop ok. 22Czasem po 22bylo było ciezko, czasem mialam ochotę sie juz poddac bo bylo mi go zal i chciałam zeby juz spal ale zacislam zeby żeby sie nie poddawac bo to byłoby najgorsze i po ok. 5-6dniach synek juz przestal ssac paluszka i juz minął jakis miesiac jak nie ssie paluszka tylko jeszcze mu sie zdarza na snie w nocy albo nad ranem ssac paluszka to mu wyciagam poglaskam i spi bez paluszka…a jesli chodzi o melise to moze faktycznie nie bede podawac. A babayaga jesli chodzi o aparat w przyszlosci, logopede to wiem ze bedize mial mnie to czekac…niestety…

Ewcia pięknie pracujesz z Synkiem nad “odstawieniem” kciuka. Najważniejsze to rozmowa i ogrom cierpliwości i miłości. Reszta jakoś powolutku się ułoży. I tak jak napisałaś - zdecydowanie najtrudniej jest oduczyć Dziecko ssania kciuka (podobnie jak odstawić od piersi)… bo przecież on jest dosłownie “na wyciągnięcie ręki” :wink: Jego nie nie można wyrzucić jak smoczek i powiedzieć Dziecku, że go nie ma… bo jest i to jest największa rozpacz, jak jest i jest tak potrzebny… a nie można z niego “skorzystać” :frowning: :wink:
3majcie się ciepło i mocno w swoim postanowieniu :slight_smile:

Babayaga dokladnie…trudno.jest oduczyć dziecka.to.co najlepsze dla naszego dziecka jak ssanie kciuka czy ssanie piers…ale kiedy juz musimy to bardzo nam ciezko oduczyc jak i ciezko.odebrać dziecku.to.co kocha…ale niestety.mimo ze nie.jest latwe musimy być konsekwentni i myslami ze im mie szkodzimy tylko im.pomagamy.