Początki

Oh, te moje początki to były straszne,
Nie dość ze polozne traktowaly moje piersi bardzo zle i mnie bolaly to jeszcze pokarmu na początku nie mialam (tak się zdarza przy cc i nie tylko) to jeszcze mój maluszek się denerwował że złapać nie potrafił a i mnie jasny szlag trafiał… Jak było u Was albo jak jest ?
Teraz mam 2 miesiecznego syna i nie moge karmić przez moje leki a zamienników nie ma a wy jak długo karmiłyście albo ile zamieracie karmić piersią i jakie były wqdse początku ? ^^

U nas było tak że nie miałam pokarmu wcale. Pobożne kazały przystawiać i efekt był taki że syn strasznie płakał, ja miałam obolałe i posiniaczone piersi. Stwierdziły że kształt mam super, on dobrze łapie i żebym nie wydziwiała. Bardzo stracił na wadze i trzeciego dnia zamiast wyjść do domu podali dziecku mm. Pokarmu dalej nie miałam, w końcu wyszliśmy i dziecko zostało na butelce. Przestał być głodny więc był spokojny. I tak byśmy skończyli na mm bo odziedziczył po mnie straszną alergie na mleko, białka i laktoza, po paru miesiącach różnych problemów i utracie wagi dostaliśmy bebilon pepti. Od tej pory problemy z brzuchem przeszły i dziecko rozwija się prawidłowo, zdrowe

U mnie w szpitalu każda położna inaczej doradzała:

  • karmić, tak, by dziecko leżało na płasko na łóżku
  • położyć dziecko na poduszce do spania, to będzie miało lepiej do piersi
  • dostawiać dziecko do piersi
  • dostawiać pierś do dziecka
    Oszaleć można było. Raz mi się samej dobrze udawało dostawić, a była noc, że położna co chwila przychodziła, bo nie dawałam sobie rady. Raz podałam mm. Bardzo pomógł mi laktator, bo wyciągnął sutki i pobudził laktację. Na szczęście teraz Mała można powiedzieć, że już sama się dostawia. Jak się nie może doczekać, to czasem przez bluzkę próbuje, albo “zjada” swoje lub moje palce. Ładnie przybiera na wadze - ani za dużo, ani za mało.
    Planuję do 6 miesiąca karmić wyłącznie naturalnie, później zacząć wprowadzać warzywa, później owoce, mięsa, ryby… Po roku chciałabym zakończyć karmienie piersią, jeśli wszystko będzie dobrze szlo.

Moja laktacja w szpitalu też niemal została zrujnowana, wciskali dziecku MM zamiast mi pomóc, bo tak było łatwiej. Na szczęście pomogła nam znajoma która pracuje na neonatologii. Dzięki niej po tygodniu już normalnie karmiłam, 6 miesięcy karmiłam wyłącznie piersią, a w sumie do 11 miesiąca życia dziecka. Drugie dziecko też bym chciała karmić rok :slight_smile:

Ja pierwsze dziecko urodziłam sn i do trzeciej doby pokarmu miałam tyle co ile. W szpitalu zero pomocy, ciągła krytyka, nie wiedziałam jak prawidłowo przystawić dziecko, mały był nienajedzony, więc w ruch poszło dokarmianie mm. Taka postawa to moim zdaniem porażka ze strony szpitala. Pielęgniarki zamiast pomagać młodej mamie pobudzać laktację, wolą nakarmić dziecko mm i mieć święty spokój.
Pierwsze dziecko karmiłam tylko 3,5 m-ca, drugie aktualnie karmię już 3,5 m-ca i mam zamiar maksymalnie przez rok :slight_smile:

I pamiętajmy, że nie jest ważne jak rodzimy i jak karmimy, ważne jest to, jakimi matkami jesteśmy dla swoich dzieci :slight_smile:

dużo zależy od opieki w szpitalu… ja jednej nocy trafiłam na bardzo nieprzyjemną pielęgniarkę … dosłownie wyżyła się na mnie … boleśnie nacisnęła na pierś … czepiała się mnie ze nie karmie tylko leżę poczułam się jak jakaś patologia :frowning:
a ogólnie bardzo chciałam karmić zresztą pierwsze dziecko karmiłam 13 miesięcy to o czymś świadczy, córeczka urodziła się jako wcześniak była ospała i tej nocy byłaa poprostu zmęczona i nie chciała jesć w tym czasie kiedy wymyśliła to sobie pani pielęgniarka

dużo zależy też od tego co mama wie na temat kp bo w szpitalu nie zawsze dostanie się pomoc większość pan położnych woli zaproponować mm i mieć spokój niż wołać pomoc laktacyjna. U nas już 1.5 roku kp i końca nie widać.

U mnie w szpitalu była super opieka położnych, tutaj w tej kwestii nie mogę na nie narzekać. Nie powiem moje dziecko dostało mm, miałam problem z płaskimi brodawkami i z początku nawet osłonki nie pomogły. Później moja położna po powrocie do domu pomogła mi dobrze przystawić dziecko, ale wciąż z pomocą osłonek. Dopiero z czasem wyciągnęły się. Przed porodem moim postanowieniem było karmienie piersią minimum pół roku. Kiedy upłynął ten czas, to chciałam karmić kolejne pół roku. Aktualnie moja córka skończyła półtora roku i nadal ją karmię piersią.

Podziwiam was mamusie

U nas nie bylo z niczym zadnego problemu takze sie ciesze :wink: mialam 3 miesiace pierwsze ciaze nudnosci i wymioty rano i wieczorem zgaga ale donosilam i do tego ciezki porod ale jak mala sie urodzila to wszystko fajnie juz bylo karmilam tyle ile chcialam i zadnych problemu z pokarmem ani z odstawieniem malej ani tez z piersiami :slight_smile:

zazdroszczę bezproblemowego kp u mnie były zastoje zapalenia nawaly co chwila ale dawalismy radę :slight_smile:

U nas początki z Synem też nie były kolorowe. Urodziłam przez cc Syna dostałam po około 16 godzinach. Więc w tym czasie był karmiony mm. Jak go tylko dostałam od razu przystawiłam go do piersi bo wiedziałam jakie to jest ważne. Cały czasgo w sumie miałam przy piersi bo bardzo chciałam karmić piersią i jeszcze tego samego dnia przyszła położna (jedna anioł) i pytała po salach kto chce mm. Ja chciałam bo nie umiałam sprawdzić czy mam mleko ale ona stwierdziła, żebym najpierw pokazała jej pierś. Pokazałam to powiedziała, że żadnego mm mi nie przyniesie bo mam mleko i mam karmić piersią. Chciała żebym przystawiła małego żeby mogła zobaczyć. Przystawiłam to powiedziała, że pięknie chwycił i widać, że je. Wcześniejsze położne to porażka przychodziła chcę mleko ok i przynosiła. A żadna nie raczyła sprawdzić czy jest ono niezbędne. Syna karmiłam wyłącznie piersią 6 miesięcy a ogólnie karmiłam później w ciąży z córką i w tandemie 3 miesiące więc jego karmiłam 22 miesiące a córkę karmie 5,5 miesiąca. Łącznie bez przerwy karmie ponad 2 lata.

karmienie piersią to super sprawa uważam że młode mamy za szybko sie poddają przechodząc na modyfikowane
oczywiscie nie oceniam
to każdego indywidualna sprawa i różne sytuacje zwłaszcza gdy nie ma mleczka lub z powodów zdrowotnych nie można karmić
ale karmienie piersią to najlepsze dla dziecka … jak niektóre mamy od razu twierdzą że ich maluszek się nie najadał… po tygodniu po porodzie itp to nie chce mi się w to wierzyc ;D

pomoc kogoś doświadczonego jest niezwykle ważna, owszem łatwo można się zniechęcić do karmienia… ja sama przy drugim dziecku miewam kryzysy, zwłaszcza w nocy i mam ochotę przejsc na modyfikowane ale póki co nie poddaję się i pocieszam sie ze jak już zacznie sie rozszerzanie diety to już karmienie piersią będzie błahostką bo jeden inny niż piers posiłek w ciągu dnia już daje nam duże pole manewru, możemy wyjść zostawić malucha pod opieką itp i ogólnie wtedy wydaje się że tych karmień jest o niebo mniej :wink:

sylwencja myślę że to przez to że w szpitalu nawet lekarstwem jest mm zamiast wysłać pomoc młodej mamie to podają butelkę i mają święty spokoj… a później mama ma problemy jeszvze większe i jeszvze nie radzi sobie w poradni jeszvze dadzą jej mm i kp koniec bo nie otrzymała pomocy ale ma się podobno zmienić tzn nie będzie swobodnego dostępu do mm położna już ponoć nie będzie mogła sobie podać mm tylko to musi być decyzja lekarza i to jeśli są podstawy więc o ile w praktyce to się sprawdzi to może i będzie lepsza pomoc laktacyjna zamiast słynnej butelki z mm kiedy ma się problem z kp.

tak jak niektóre pielęgniarki pomagają w szpitalu to bysmy wrecz chciały żeby nam nie pomagały
fajnie jak jest to wypośrodkowane
ja w szpitalu z córcią czasem czułam się osaczona przez opiekę jak któraś wchodziła na salę to czułam się aż osaczona bo tylko dopytywali czy malutka je
córcia jadła ale miewała okresy ospania bo wcześniak i do tego miewała znaczne problemy z uchwyceniem brodawki bo nie miała na to miejscami siły ale dawałyśmy sobie radę czasem czułam się skrępowana ciągłym nachodzeniem ze strony persolnelu zwłaszcza jak mała właśnie skończyła jeśc i już spała i nikt z personelu nie widział że faktycznie ładnie zjadła - albo gdy przychodziły panie a mała nie mogła uchwycić brodawki i denerwowałyśmy się wtedy i ona i ja i pojawiała się jeszcze większa nerwowość

Po cc faktycznie często jest problem z kp, ale nie zawsze, nie należy się źle nastawiać. Niestety jest też bardzo ważne na kogo trafimy w szpitalu. Jak położna będzie pomocna to na pewno łatwiej będzie z kp. Jeśli nie to warto udać się do doradcy laktacyjnego.
Początki nigdy nie są łatwe, o ile z uchwyceniem brodawki problemu nie było, tak bolesność już ogromna, ale to wszystko mija. Pomagało wietrzenie i lanolina. Ile karmić? To decyzja maluszka i mamy, uważam, że do 2 rż to max.

jusen po cc zwykle jest problem bo nikt nie przystawia dziecka do piersi tylko dzircko karmione jest butelka nawet mama często o tym nie wie… a czy cc czy sn porod to nie ważne bo z chwilą oderwania się łożyska jest wysyłana oksytocyna która pobudza prolaktyne do produkcji mleka chodzi przedewszystkim o przystawienie dziecka jak wiadomo po cc trudniej o to bo mama sama na początku nie da sobie rady przystawic malucha przrz ranę a po sn nie ma rany i często mama sama może sobie dać radę choc też nie zawsze ale jednak rany na brzuchu nie ma o tyle jest łatwiej. ogilnie położne powinny przystawiać maluchy do piersi mamy jeśli mama jest po cc ale im łatwiej podać butelkę po prostu.

sylwencja podobne miałam odczucia do Ciebie. W szpitalu czasem położne potrafią fajnie do tego podejść, jak jest problem to zawsze doradzą. Niekiedy jednak potrafią tylko olać sprawę, pójść na łatwiznę czy jeszcze nam zarzucać że jesteśmy złymi matkami. U mnie akurat było dobrze, owszem pytały się czy dobrze się karmimy ale nie widziałam w tym nic złego. Miałam problem z brodawkami, przez to na początku nie mogłam karmić. Najgorsze jest czasem to, że jak ktoś patrzy nam na ręce a my się jeszcze bardziej denerwujemy że nam nic nie wychodzi.
Z karmieniem piersią uważam, że jest to kwestia indywidualna. Niektóre mamy karmią nawet pięciolatki czy nawet starsze dzieci. Ogólnie jest zalecane te dwa lata.

Dokładnie pisząć w zalecaniach jest minimum dwa lata. Ale ile będziemy karmić to już decyzja mamy i dziecka. To my decydujemy ile chcemy się cycusić.

Z tymi problemami po cc jest to mit. Owszem czasami jest trudniej o laktację jednak laktacja zaczyna się w naszej głowie a jej początki fizyczne są w momencie kiedy odkleja się łożysko więc nie ma znaczenia jak urodzimy bo i po cc i po porodzie sn łożysko się odkleja. Wtedy idzie sygnał do mózgu, że laktacja powinna się zacząć. Wtedy ważny jest owszem moment przystawienia do piersi i im szybciej tym lepiej.
Aisa to też nie do końca chodzi o to, że mama po cc nie ma siły przystawić dziecka. Bo ja gdybym miała dzieci przy sobie przystawiłabym je od razu (jeśli nie sama to z pomocą męża czy mamy. Mi byłoby tylko potrzebne, żeby ktoś mi podał dziecko resztę zrobiłabym sama) ale w większości szpitali praktykuje się, że dzieci nie są z mamą tylko na noworodkach a mama na sali. U nas właśnie tak było i ja nie byłam z dziećmi.