Drogie mamy, jakie są Wasze doświadczenia z porodem indukowanym? Jak to u Was wyglądało?
Ja nie miałam indukowanego porodu, miałam zaplanowane cc „na zimno”. W szpitalu w którym rodziłam przestali praktykować podawanie oksytocyny w celu wywołania skurczy przed cc, ponieważ stwierdzili że nie daje to żadnego efektu jeśli jest podana oksytocyna chwilę przed cc.
Na początku żałowałam, że poród nastąpi na zimno, bez skurczy, bo skurcze zawsze przygotowują dziecko do przyjścia na świat. Ale mimo braku skurczy synek świetnie sie przystosował do życia poza moim brzuchem ![]()
Dostalam skierowanie na indukcje z powodu malej ilosci wod (zawsze bylo ich wrecz za duzo) gdy dojechalam do szpitala , myslalam, ze odrazu bedziemy "brac sie do roboty🙈) oczywiscie sie mylilam . Przelezalam jeszcze dwa dni . Bylam w 41 tygodniu ciazy .
Moja gin prowadzaca mowila , ze wszytsko jest u mnie juz właściwie gotowe i jedyne czego braluje to skurczy, wiec jak bylam w szpitalu nie spodziewalam sie , ze bedzie mowa jeszcze o przebiciu pęcherza, co w tamtym momencie bardzo mnie przerazilo , bo nigdy wczesniej o tym nie slyszalam i nie do konca wiedzialam o co w tym chodzi (ale spokojnke , jesli ktoras jeszcze jest “przed” to okazalo sie , ze moje obawy i wyobrazenia byly mocno przerysowane a samego.momentu przebicia nawet nie poczulam) dokladniej mówiąc jest to szybkie ciachniecie nozyczkami , zupelnie bezbolesne , bo pecherz plodowy nie jest unerwiony . Bylo to o 8:30
Pozniej grzecznie z ogromnym spokojem przeszlam sobie z gabinetu do sali porodowej , gdzie podlaczyli mi kroplowke z oksytocyny .
Przez kilka moze kilkanascie minut nie dzialo sie zupelnie nic . Mialam wrazenie , ze czas tam lecial zupelnie inaczej . Po jakis kilku chwilach przyszly one , skurcze ![]()
Dreptalam sobie pod prysznic zeby zlagodzic bol i tak nagle z poczatkowych 2,5 cm zrobilo sie 8 , wlasciwie pewnie do tej pory siedzialabym pod tym prysznicem , gdyby nie zawolala mnie polozna ze slowami “ja juz slysze po glosie , ze juz są parte”
I faktycznie , dlugo juz nie trzebabylo czekac o 12 50 było juz po temacie . Chociaż najciekawsze jest to , ze pod koniec juz nie czulam skurczy, polozna mowila , zebym nie parla bez skurczów, bo tylko sie zmecze a nic z tego.nie bedzie . Ale co w momencie jak ja juz ich nie czulam
w kazdym razie nawet i bez odczuwalnych skurczy sie udalo ![]()
Pozniej bylo troszke komplikacji , bo nie mialam 2 godzin skora do skory , bo mala urodzila sie z zachlystowym zapaleniem pluc i po doslownie minucie w moich ramionach ją zabrali . Na szczęście wszytsko skonczylo sie szczesliwie
Ja mialam ze wzgledu na cukrzycę ciazowa i insuline ![]()
W czwattek trafilam do szpitala w piatek miałam wywolywany porod, podlaczyli mnie do oksytocyny i tak naprawde przez pierwsze 3 h nic sie nie działo, zero skurczy zero bólu, pozniej lekkie skurcze i nagle rozwarcie 8 cm i porod ![]()
![]()
w porownaniu do pierwszego porodu to był pikus ![]()
U mnie obyło się bez indukcji, ale było takie ryzyko z powodu cukrzycy
W pierwszej ciąży nadciśnienie. W 39tc szpital. Poerwszy dzien badania. Od drugie decyzja o indukcji.
Najpierw balonik. 12h. Zrobil rozwarcie na 2cm.
Kolejny dzien kroplówka z oxy. Nic sie nie zadzialo. Dzien przerwy. Potem znowu oxy. Brak wiekszych rezultatow. Dzien przerwy. Kolejna próba z oksytocyna (sobota). Znowu 3 skurcze na krzyż. I dalej nic. W niedziele przerwa. A w poniedzialek usg i malo wód i stwierdzono wage ponad 4kg. Po naradzie zaproponowano mi cc. Bylam spuchnieta baaardzo. Ordynator tłumaczył że raczej ciężko mi bedzie urodzic sn. Ale dali wybór- bo zaproponowano mi tez tasiemke jezzxze i kolejna oksy.
Bylam tak zmeczona psychicznie że wybralam cc.
U mnie bez indukcji się obeszło przy obu porodach ale chętnie poczytam jak to dziewczyny przeszły bo w sumie to u każdej inna historia
Miałam podawaną w pierwszej ciąży oksytocynę , ból mega ale no cuz jk mus to mus
Chętnie poczytam odpowiedzi innych mam. Wczoraj na szkole rodzenia mieliśmy temat właśnie o indukcji porodu i najbardziej przeraża mnie myśl o założeniu balonika ![]()
U mnie pierwszy poród zaczął się sam ale rozwarcie nie ruszało podali mi oxytocyne. Skurcze to łapały mnie nawet w ręce nie wiem czy ktoś tak też miał
drugi poród bez całkiem inne odczucie (nasilenie) skórczu, trzeci z oxy ale bardzo szybki 1,5h wszystko i ostatni bez ale najcięższy. Więc moim zdaniem i doświadczeniem każdy poród jest inny i każdy przechodzi go inaczej czy to indukowany czy nie ![]()
Na czym dokladnie polega balonik ?
Balonik się zakłada aby przygotować szyjkę do porodu, ma zrobić rozwarcie.
Ja trafiłam do szpitala na wywołanie w 39 tc ze względu na dużą masę dziecka okolo 4500g. Pierwszego dnia założyli mi balonik, pierwsze 2h to była masakra, skurcze bardzo mocne, na ktg pisały się ladne skurczw porodowe a ja zwijałam się z bólu na łóżku na patologii … po tych 2 godzinach wszystko minęło. Balonik mi nie wypadł wiec kolejnego dnia rano został został usunięty. Balonik przygotował szyjkę i zrobił rozwarcie na 3cm. Pojechałam na porodowkę i podłączyli mi oksytocynę to było około 11, na początku lajcik ale potem zaczęły się skurcze i narastały. Korzystałam z piłki i gazu rozweselającego ale niestety to było dla mnie na mało. Przy 5 cm zdecydowałam się na zewnątrzoponowe, i to był czas relaksu i odpoczynku. Skurczy nie czułam ale niestety poród spowolnił. Po godzinie 19 miałam 7 cm i został stwierdzony brak postępu porodu. Synek się wstawiał ale nie mógł zejść niżej. Główka mu się odkształciła. W tym momencie zapadła decyzja o CC. Nagle na sali pojawił sie cały zespół medyczny w ekspresowym tempie mnie rozebrali, założyli cewnik i pojechałam na salę cięciową, 10 minut później synek się urodził. Ostatecznie okazało się, że synek urodził się w szelkach ( pępowina na szyi i pod paszkami ) i nie miał szans sam się urodzić. Decyzja była szybka i w odpowiednim momencie więc nie doszło do spadku tętna. Koniec końców synek urodził się z wagą 3690g i 59 cm wiec usg pomyliło się prawie o kilogram.
Balonik (cewnik Foleya) to w sumie tzw. Preindukcja.
Mnie założenie bolalo. Ale dziewczyny ktore ze mną leżały mówiły niektóre zw dla nich.to bezbolesne.
Do macicy wprowadza się balonik który wypelnia się solą fizjologiczną żeby uciskał sciany szyjki macicy i dał sygnał do pracy.
No właśnie opinie różne są czy boli czy nie. Choć więcej słyszałam opinii , że jednak boli . A filmik z zakładania, który pokazali nam na szkole rodzenia był nieciekawy:face_with_peeking_eye:![]()
![]()
Całe szczęście u mnie wszystko przebiegło naturalnie. Bardzo bałam się indukcji, lub jakichś komplikacji, które miałyby skończyć się CC, bo chciałam rodzić SN
Mogliby popracować nad tym USG, różnica 1kg to duża różnica!
i gdyby oszacowali to dokładniej to przecież spokojnie mogłaś jeszcze ciążę donosić i urodzić naturalnie kiedy maluch zechce, a nie kiedy oni zechcą!![]()
![]()
O kurcze a ze wzgledu na duza wage dziecka nie proponowali cesarki ? To Twoj pierwszy synek ?
Myslalam , ze raczej sugeruja cc niz indukcje
To doświadczenie bólowe pewnie zależy od wrażliwości szyjki macicy każdej kobiety indywidualnie, stąd jedną boli a inną nie ![]()
Mnie bardzo bolało, samo zakładanie i późniejsze skurcze
Całą noc się męczyłam, skurcze były dla mnie porównywalne do porodowych, ale na KTG nawet się nie pisały, nie dostałam nic przeciwbólowego. No ale balonik zrobił mi rozwarcie na 4 cm, potem oksytocyna - która nic nie dawała, dopiero potem przebicie pęcherza płodowego i w końcu coś się ruszyło - a i tak skończyło się CC. Więc cały ból na nic
Dlatego teraz bardzo bym chciała, żeby akcja zaczęła się naturalnie, dla mnie indukcja z tym balonikiem to naprawdę koszmarne wspomnienie.