Presja na szybki powrót do wagi sprzed ciąży

Drogie mamy, czy spotkałyście się z presją na szybki powrót do wagi sprzed ciąży (zarówno w internecie, jak i w rzeczywistości)? Jak Wy to postrzegacie? Czy było to dla Was ważne?  

Ja Wam powiem ,że nie miałam problemu z  większym przyborem masy w ani 1szej ,ani w 2giej ciąży,  teraz jestem w 25 tygn i przybrałam 4 kg od początku , a jak waze się co tydz to waga stoi w miejscu od kilku tygodni. 

Mam też cukrzycę ciążową z insuliną  i staram się przestrzegać diety.

Może nie Presja ale komentarzy typu „ oho brzuszek jeszcze został „ i to od kobiet żeby było zabawniej . brzuch powiększał się przez 9 miesięcy i szok że nie znika po tygodniu …

Nie spotkałam się z presją otoczenia żeby szybko wrócić do wagi sprzed ciąży, wręcz przeciwnie, słyszałam że marnie wyglądam, a tylko wróciłam do wagi jaką miałam przed ciążą. 🤷🏻‍

Komentarze typu "jeszcze Ci brzuszek został po ciąży" puszczałam mimo uszu. Ważniejsza dla mnie była opieka nad córką niż powrót do figury sprzed ciąży. Po kilku miesiącach wróciłam do swojej wagi a wystarczyło kp i duża ilość spacerów z wózkiem. Także nie przykładałam do tego dużej wagi a organizm mimo wszystko zrobił swoje. 

Wydaje mi się , że jest trochę taka presja co do wagi w ciąży. Jednym z częstszych pytań jest : a ile przytyłaś w ciąży ? 
Jakby to miało największe znaczenie. Od razu w głowie pojawia się - może przytyłam za bardzo , muszę schudnąć. Często słyszałam też teksty w stylu - ale dobrze wyglądasz z tymi kilogramami. 
I tutaj nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Bo tak naprawdę mówiono mi , że przytyłam ;) 

Po pierwszej ciąży miałam bardzo duży problem żeby schudnąć. Stało się to trochę moją obsesją i zaczęłam się głodzić. Piłam tylko koktajle ze szpinaku lub pietruszki. Mimo to waga nie spadała. Miałam już dość. Zaczęłam jeść „normalnie” ale po prostu świadomie. Nie jadłam zbędnych zapychaczy. Wybierałam więcej warzyw i owoców. Starałam się jeść mięso duszone a nie smażone. Zwiększyłam ilość jedzonych ryb i dopiero waga zaczęła stopniowo się zmniejszać. 

Nie czulam takiej presji. Jakoś nie przyszło mi to do głowy w ciąży by mieć taki cel. Nawet pomimo tych wszystkich mam insta które pozują tydzień po porodzie w bikini bez brzucha. 

U mnie akurat waga odrazu po porodzie była sprzed ciazy ale komentarze odnośnie brzuszka i tak były. Trochę mnie irytowały na poczatku ale pozniej tak jak Shadow555 puszczałam mimo uszu. 

Także w realu nie ale w sieci widzę takie wyścigi. A najlepsze jest to że sa kobiety które dodaja post z opisem że np. pokazuje prawdę, jak to tragicznie się wyglada po porodzie a tu ani brzucha, ani opuchlizny. Wlosy umyte, ułożone, piękna pizama... no ja nawet tak nie wyglądałam przed ciaza :D

Lily haha oj te instagramowe zdjęcia są świetne ;) talia osy zaraz po porodzie ;) 

Na pewno też żadnej presji nie czułam,  ma IG ,mam FB i widzę jak ,,gwiazdy,,  szczycą się brzuchami , ale za nimi jest sztab ludzi to opiekunek ,to diet pudełkowych , to zabiegi , my zwykle kobitki tak nie mamy ,przynajmniej większość z nas , więc też się nie biczujmy o to że nam brzuszek lekko wisi czy nie możemy zejść z wagi :) 

 

Nie czułam presji chociaż szybko wróciłam do wagi sprzed ciąży a nawet mniejszej. Nie oglądam ig i różnych innych wymodelowanych oszukujących lal które do porodu idą w pełnym makijażu hahahha

Nie czulam absolutnie żadnej presji ;) kochałam ten stan , stan ciąży , brzuszka .. po porodzie brzuszek ciążowy utrzymywał się może z miesiąc. Później zaczęłam samoistnie wracać do swojej sylwetki. Do tego stopnia wróciłam , że wolę już przytyć :)

Z presją otoczenia się nie spotkałam, ale bolało mnie to że waga była +15 kg więcej i nie mieściłam się w żadne ubrania sprzed ciąży. U mnie samo kp i spacery nie wystarczyły (a robiłam naprawdę duże dysnase). Dopiero na siłowni zaczęłam chudnąć, z tym że waga jakoś szalenie nie leciała w dół ale za to mieściłam się w większość ubrań. To mi wystarczyło, ostatecznie nie wrociłam do wagi sprzed ciąży. Teraz jestem w kolejnej i też już ubrania coraz ciaśniejsze się robią.

Ciagle mam 6kg na plusie 🤷‍♀️

Do dzisiaj mam gdzieś zachowane  zdjęcie z mediów społecznościowych ;) nie pamiętam co to za kobieta , ale jakaś influencerka oczywiście. Napis : wlasnie urodziło się nasze szczęście. Kobieta wymalowana , pięknie uczesana , paznokcie zrobione , cudna piżamka. W pokoju obok kwiaty , balony , pluszaki.  Maluszek też śliczne ciuszki , piękny kolor skóry. Nie wiem tez co to musiał być za szpital. Chyba jakaś prywatna klinika. 
Ja pamiętam siebie ;) i nie było podobnie ;)  

MojeM dokładnie:))) mąż robił mi zdjęcia tuż po porodzie, dzień i dwa dni później. Wyglądałam na niewyspaną, styraną po aktywności , z włosami rozczapirzonymi na głowie . To jest prawdziwy obraz po porodzie :))) 

Mama słoneczka i Karoliga pięknie powiedziałyscie. Żadne zdjęcie gwiazd z ig nie jest wiarygodne . Nie należy się porównywać, za takim wygląden po porodzie stoi sztab ludzi 

Annka my w styczniu oglądaliśmy różne zdjęcia na laptopie. I przewinęło się moje ze szpitala , po porodzie. Masakra , haha. Gwiazda ze mnie była jak nic ;) podobny widok jak opisujesz 

Po prostu prawda 

A ja mam pytanie po co ? Przecież jak ona będzie wymalowana, zrobiona i w ogóle to i tak mi nikt nie wmówi że jest wypoczęta hahaha oszukiwanie samej siebie i ludzi dookoła. Dla mnie to śmieszne jest po prostu co z tego że jej makijaż zrobią i wszystko jak krocze boli, siąść nie można piersi bolą i w ogóle. Najlepiej być sobą i nic nie udawać i nie robić na siłę dla innych.

Jutro walentynki więc instagramowym miłościom nie będzie końca a w połowie przypadków będą się zabijać poza obiektywem hahahah

Mam wrażenie, że nacisk na to, żeby szybko wrócić do formy po porodzie i w ogóle być idealną mamą w social mediach jest bardzo duży. Na szczęście coraz więcej jest profili, na których pokazane jest prawdziwe życie, a nie tylko pozowane i wyretuszowane zdjęcia. 

Fajnie, jeśli w swoim najbliższym otoczeniu mamy osoby, które dodatkowo nie stresują nas tym, że już tydzień po porodzie powinnyśmy idealnie wyglądać. 

Karoliga mi już się przewijały te walentynkowe filimiki. Aż się śmiałam sama do siebie jakie to wyreżyserowane. Że też ludziom się chce to nagrywać. Dziwi mnie to bo nigdy w te filmiki nie wchodzę , po prostu widzę , takie kilka sekund a one ciągle mi wskakują. Ja wole miłość okazywać codziennie , bez powodu. A jeżeli są takie okazje do świętowania , to są to chwile moje i męża. Takie prawdziwe a nie pod publikę.